Skocz do zawartości
Dnc

Warhammer - "Zaginiona karczmarzówna"

Rekomendowane odpowiedzi

Elf wysłuchał słów Rola i skinął głową.

- Musiałem cię źle zrozumieć, rzeczywiście Twoja logika ma sens, człowieku. Znam już imię jednego z was. Ja zwę się Lorlannan z domu Ulsafyr, dziękuję za ratunek. Nawet jego. -  mruknął, spoglądając w stronę gramolącego się z dziury niziołka. - Zgaduję też, że ten, który mnie wyciągnął nazywa się Alexander, mam rację? 

Podszedł do stołu z jedzeniem, wziął leżące tam udko i zaczął je jeść, patrząc z uśmiechem na nizioła wychodzącego z dziury

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hugon wygramolił się wreszcie z dziury. Rozprostował obolały kręgosłup wypinając wielki brzuch, że guziki były już na skraju wytrzymania. 

 

- No! zakrzyknął.

 

Jego oczy nagle się zaświeciły. Zaszły mgłą i jego wzrok stał się dziki jak wzrok rozjuszonego orka. Od dziury w której niziołek siedział do stołu na którym znajdowało się jedzenie było z jakieś 100-150 metrów. Niepozorny grubas z krótkimi nogami, który nie jadł od 24h to dość osobliwy widok. Rozpędzony niziołek niczym najszybsza bestia wyprzeda Geralda uderzając go w rozluźnione ciało. Ten znajduje się na ziemi. 70kg taran nie zna litości. Tupot jego ciężkich stóp brzmi jak stado pędzących dzikich koni. Rozpędzony Hugon w swoim amoku zatrzymuje się na stole. W locie łapie mięsiwo, wyrywa piwo z rąk jednego z towarzyszy i zaczyna żreć. Nie jeść. Po prostu żreć, a może nawet wpierdalać, bo jak inaczej nazwać pochłanianie udka kurczaka w ciągu 10 sekund? Hugon jadł i jadł i jadł, a jak nie jadł to wypijał niemal całą butelkę piwa za jednym zamachem. W przerwach między tymi dwoma czynnościami rozlegał się głośne bekniecie. Jedno z nich było tak intensywne, że ptaki z okolicznych drzew po prostu odleciały.  Wszyscy towarzysze patrzyli na to z przerażeniem. Jego nie da się powstrzymać. Ze stołu znikało jedzenie w przerażającym tempie. Doba. Doba bez jedzenia to zdecydowanie za dużo dla Hugona. Stało się jasne, że studnie bez dna da się pogłębić, a Hugon nie będzie łatwym towarzyszem w ewentualnej podróży.

  • Like 2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- Dobra, starczy tego! - walnął po głowie Hugona. - Zostaw to, do cholery. Nie sądzisz, że przydałoby się wyjaśnić parę rzeczy? - Spojrzał na wybawicieli i oparł się o stół, skrzyżował ręce na piersi.

 

- Czas wyjaśnić, co tu robimy. Wyszło dosyć dziwnie. Zostaliśmy wysłani przez karczmarza, aby odnaleźć jego młodą. Odpoczywaliśmy po trudach podróży, no i co się stało, słyszeliście, gdy byliśmy w dołach. Nasi towarzysze zginęli, a nas wtrącili do tych dziur, no i zabrali nam nasz dobytek, który pewnie gdzieś tutaj jest. Dzisiaj słyszeliśmy, że się szykowali do jakiejś walki, zgaduję, że z wami.  - spojrzał po mężczyznach. - Wczoraj było ciekawie. Wieczorem słyszeliśmy jakąś kobyłę, więc był i wóz. Wymienili więźnia na trzy beczki z alkoholem i trochę żarcia. - spojrzał na niziołka. - Dobrze, że ten był zamknięty. Usłyszeliśmy imię, chyba chodziło o jakiegoś szefa całej tej wymiany. Powiedzieli je raz, więc mogliśmy źle usłyszeć, ale brzmiało coś, jak Dimortij. - wziął kubek z wodą stojący na stole i wypił powoli. - A teraz, zagadka. Jesteśmy w lesie. Czemu słyszymy gołębie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odciągnięty Nizołek spojrzał na elfa i beknął soczyście. Wysłuchał opowieści elfa, wytarł swoje tłuste łapy o spodnie, a twarz o rękaw. 

 

- Kolega elf nie wspomniał Wam o jednej ważnej rzeczy. Może uznał za mało stosowne wspomnienie tego, dlaczego on i ja żyję, a naszych dwóch towarzyszy nie. Jednak mojego pierda uznał za godnego uwagi i o nim z wielką pasją wspomniał zanim się nawet poznaliśmy. Po pierwsze jestem Hugon. Hugon Grubszy *mówiąc te słowa poklepał się po wielkim brzuchu". Miło Was poznać panowie i dziękuje za pomoc. Nawet temu tam dużemu, co taki jak bezdomny burek - bez zaufania. No, ale wracając do sedna to Elf nie wspomniał, że udało mi się dogadać z tym pół orkiem, co te włości posiada, że mu się przydamy. Trochę mu nakłamałem, że jestem tłumaczem z elfickiego, a ten elf obok posiada jakąś tajemną wiedzę. Miał nas przesłuchać, ale uznał, że bardziej szczery będę w tłumaczeniach jak mnie przegłodzi. Skurwiel. No, ale wrzucił nas do tych kurwidołków. Potem było to co uszaty naopowiadał. No i ostatecznie przyleciał jakiś gobilin, poskrzeczał, że ludy ido. No i pobiegli wszyscy. Stawiam, że to Wy przeszkodziliście temu pół orkowi. No, ale nic. Możemy pogadać jeśli chcecie. Najedzony jam jak powinienem to i odwdzięczę się za pomoc!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
 
Garald oparł się o stolik popijając powoli piwo i trzymając kawał mięsa w ręce, patrzył z zainteresowaniem na niziołka i elfa słuchając ich opowieści. Na słowa elfa o gołębiach od razu przyszły mu na myśl gołębie pocztowe.
 

Klatka była jednak pusta, Garald zauważył gołębia na szczycie namiotu, podszedł do niego powoli i spróbował go złapać.

Edytowane przez kungfubestia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo patrzył się z uśmiechem na ustach na konsumującego wszystko co leżało na stole niziołka w oczekiwaniu na odpowiedzi jakie mieli udzielić świeżo znalezieni. W końcu przemówił elf. Rolo słuchał z uwagą jego opowiadania, wszystkie informacje a szczególnie te których nie uzyskają już od nieżyjącego orka są kluczowe aby jak najszybciej odnaleźć córkę karczmarza a to było jego głównym celem. Spokojne słuchanie elfa przerwała mu usłyszana kwestia 

 

Zostaliśmy wysłani przez karczmarza, aby odnaleźć jego młodą.

 

~ No k**** zajebiście... czyli nie byliśmy pierwszą ekipą poszukiwawczą, która ruszyła za panienką na zlecenie karczmarza. Może i oni nie byli pierwsi ? Może karczmarz systematycznie wysyła tu grupy osób z jego gospody na "podarunek" orkom w zamian za co Ci nie atakuję jego gospody. Nie podoba mi się to...

 

Kolejna kwestia tym razem Niziołka zwróciła jego uwagę:

 

 Miło Was poznać panowie i dziękuje za pomoc. Nawet temu tam dużemu, co taki jak bezdomny burek - bez zaufania.

 

Rolo odpowiedział na to:

 

- Nie ma za co. Polecam się na przyszłość 

 

I wysłuchał ich do końca. Gdy skończyli od razu zadał pytanie, które dręczyło go od momentu gdy usłyszał z ust elfa że wysłał ich karczmarz.

 

- Panie elfie, mógłbyś nam przybliżyć sytuację z wysłaniem was tu przez karczmarza? Kiedy to było, w sensie jak dawno wyruszyliście na tą ( krząknął ) wyprawę i co wam mówił karczmarz aby was zachęcić do podróży.

 

Rolowi bardzo nie spodobało się to, że ktoś już przed nimi szedł bo mogło to oznaczać spisek karczmarza a on chciał tylko zarobić kilka groszy...

 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander, opatrując ranę wsłuchiwal się w słowa towarzyszy. Nawet ,jak już się nazarl i nie miał pełnej geby , Hugon zaczął wydawać się sympatyczny.

 

*Jeśli nas zdradził karczmarz to powiesze go za jaja. Nic nam nie powiedział o innej grupie.*-pomyslal Wolf.

 

-Lorlannan mógłbyś złapać gruchajacego gołębia. Widzisz jakie mamy gabaryty i może nam być ciężko.

 

Alexander najedzony zaczął przeglądać rzeczy Magnusa.

 

-Myślę Panowie że powinniśmy wrócić do karczmy. Ryzykujemy co najwyżej jeden dzień straty. Nie podoba mi się że karczmarz zataił informację. Z drugiej strony nasi towarzysze słyszeli karczmarzowne. Który ojciec oddałby swoje dziecko polorkowi po dobroci.

Edytowane przez Gregorius

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hugon przysłuchiwał się co Rolo i Alexander mają do powiedzenia. Popatrzył po nich i rzekł:

 

-Panowie, wiem, że pytacie elfa, ale on to jakiś mało mowny. Panie Olbrzym. Jak nas przekonał karczmarz? No, a złotem. To znaczy ich. No tych dówch co padło i Lorlannana.  Mnie łatwo przekonać jedzeniem i napitkami. Nie chce mi się już podróżować od karczmy do karczmy więc uznałem to za dobry układ. No, ale mniejsza o to. Co do powrotu ja osobiście uważam, że powinniśmy iść szukać jej dalej. No, bo Karczmarz tam wyznaczył pewną kwotę złota za nasze usługi. Pieniądze były do podziału na 3 tak naprawdę, bo swojej skromnej części nie liczę. Jako, że dwóch padło to został tylko Lorlannan. Jeśli połączymy siły to zyski będą podwójne. Może i ja jestem prosty Niziołek, co tylko jeść, pić i gadać umie, ale wydaje mi się, że możemy zarobić więcej. 

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo uważnie przysłuchiwał się wypowiedzią Alexandra a następnie niziołka. Mimo sprzeczki z Alexandrem Rolo liczy nadal, że to właśnie woźnica jest najspokojniejszy z grupy i nie będzie szukał ewentualnej walki. Wypowiedź Alexandra potwierdziła przypuszczenia.

 

-Myślę Panowie że powinniśmy wrócić do karczmy. Ryzykujemy co najwyżej jeden dzień straty. Nie podoba mi się że karczmarz zataił informację.

 

O tak, to jest myśl. Spokojnie wróćmy do karczmy i rozmówmy się poważnie z karczmarzem, może uda się nawet podwyższyć stawkę za poszukiwania ...

 

-Jeśli połączymy siły to zyski będą podwójne. 

 

Grubas mówi z sensem, może i żarłok ale przynajmniej śmieszny i wydaje się, że nie ma on zamiaru ryzykować życia dla jakiejś panienki. Plus dla niego

 

- Ooo, Alexandrze widzę że twoje nerwy już opadły i ponownie zaczynasz myśleć logicznie. Zgadzam się z Alexandrem i uważam, że powinniśmy wrócić do karczmy i ustalić jedną wersję z karczmarzem. Być może nie tylko my byliśmy w błędzie? Ale również wy - zwraca się do niziołka. Może karczmarz wysłał wcześniej już kilka grup w poszukiwaniu "zaginionej córki", która tak na prawdę nie istnieje ? A to jest tylko zasadzka ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podczas rozmowy towarzyszy Garalt zakradł się na tył namiotu na tyle ile pozwalały mu jego parametry. Po malu zbliżył się do gołębia, który nic sobie z niego robił dalej gruchał w najlepsze.

Jeden wielki sus pozwolił Adamusowi zbliżyć się blisko ptaka i ten chwycił go w obie ręce.

Ptak nie robił problemów i nie uciekał do momentu aż Garalt go mocno ścisnął. Po chwili zdał sobie sprawę, że uzywa zbyt wielkiej siły i trochę popuścił chwyt.

Po chwili kombinowania z nóżki oderwał dwie karteczki po czym schował golębia do klatki, która znaleźli w namiocie szefa.

Rozwinął obie kartki, które znów przedstawiały dwa rysunki. Zrobione jakby ręką dziecka...

Reszta towarzyszy zobaczyła sukces gladiatora i pochyliła się nad nimi by się dobrze przyjrzeć rysynkom

post-1488-0-61986500-1473241815_thumb.png

post-1488-0-45195200-1473241824_thumb.png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald skrzywił się na widok obrazka

 

- wygląda jakby Hugon usiadł na tym dupą... albo na kimś kto to rysował. Co to k**** ma znaczyć? - powiedział z przekąsem

 

po chwili wpatrywania się w obrazki dodał jednak

 

- pierwszy obrazek z uszatym to pewnie nasz elfi przyjaciel, drugi to pewnie nasza droga kruszynka - zerknął na niziołka - tylko co oznaczają obok te znaki? Uważam, że nie ma sensu wracać do karczmy, idźmy śladami wozu, a jak się zgubimy to wypuścimy gołębia i pójdziemy w kierunku, w którym odleciał, pewnie przyleci do właściciela. Cyka blyat co żeście są takie tchórze? Ork już zajebany, co więcej gorszego może się przytrafić? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Elf spojrzał po towarzyszach.

- Dobra, kartki kartkami, pomysły pomysłami, ale jest ważniejsza kwestia. Gdzie jest mój łuk, do k**** nędzy? Ale jeśli mam coś powiedzieć na temat tej całej sytuacji, zgadzam się z Alexandrem. Mamy rannych, a druga sprawa, że widzę po waszych twarzach, że chcecie podpytać naszego karczmarza. - uśmiechnął się pod nosem i wypił kolejny kubek wody.

Edytowane przez thegrottman

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po wysłuchaniu towarzyszy, którzy mówili o powrocie do karczmy Garald sprzeciwił się.

 

- Co nam powie karczmarz? Powie, że nie wspomniał nic o poprzedniej grupie, bo nie chciał nas straszyć? Zaproponuje nam więcej złota po usłyszeniu o orku? Więcej złota możemy wytargować po powrocie z dziewką. Powinniśmy jej szukać, nie ma czasu do stracenia, może być w niebezpieczeństwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-Ja jak mówiłem wcześniej jestem za powrotem do karczmy. Wiemy że nie została zabita na miejscu. Co gorsza została złapana ponad dzień temu więc jeżeli szybko coś chcieli jej zrobić to zrobili. Dużo czasu nie stracimy a będziemy wiedzieć więcej. Szczególnie że karczmarz powinien nas o Was powiadomić. Dlatego w dalszym ciągu jestem za spaleniem ciała Magnusa i szybkim powrotem do karczmy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hugon stał i początkowo jego myśli podążały za tym co mówiła reszta towarzyszy, ale na ciągle padające słowo karzczmiarz jego myśli pobiegły w zupełnie inną stronę. 

 

~Ale bym coś zjadł - pomyślał.

 

Podszedł do stołu, zrobił z ręki koszyk jak przy noszeniu drewna i zaczął sobie nakładać mięsiwo. Zaczął jeść i żując rzekł:

 

- Pfanowie ja uwaszam, sze idzmy dalej. *mlask mlask* Biorąc kolejny gryz mięsiwa rzekł

- No, bo po co fracac? Pszeca ja powtsze, sze my mielimy mie nagrode to powiemy po powrsie, sze karczmasz placi razy dwa.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald uśmiechnął na widok jedzącego niziołka i zastanawiał się czy jest możliwość aby ten stał się kiedyś jeszcze grubszy, czy jest to może już absolutnie niemożliwe.

 

- posłuchajmy naszego okrągłego przyjaciela, co nam po karczmarzu? Złoto wytargujemy po powrocie, do żadnych spisków i tak się nie przyzna i o ile nie uznamy go za zdrajcę i nie pójdziemy tam wkurw**ni żeby spalić mu chałupę, to nie ma sensu wracać. Zabierzmy jedzenie i ruszajmy dalej w drogę.

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- To w takim razie wróćmy do karczmy wkurwieni i zamiarem spalenia mu jej. Wchodzimy, mówimy że wiemy wszystko jak nas sprzedał i wystawił przed zielonymi, ktoś przypierdala mu miecz do krtani i już. Jak mu życie miłe a myślę, że tak jest to zacznie mówić wszystko tak jak było. Jak nie... to trzeba na postrach coś zrobić, nie wiem palca wyjebać jakoś postraszyć. Garald Ty powinieneś wiedzieć co zrobić, jak i wtedy nie zacznie nic mówić to albo jest w huj nie bojący się albo mówił prawdę i wtedy zasięgany większej ilości informacji od niego bo na pewno coś jeszcze wie.

 

W trakcie swojej wypowiedzi Rolo patrzy się na Hugona myśląc jak to jest możliwe, że w tak mała osobę wchodzi tyle jedzenia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander obserwując Hugona zaczyna pakować do torby zapasy jedzenia na tyle na ile to możliwe. Dodatkowo bierze bukłak Magnusa i napełnia go piwem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- Hola, Hola przyjacielu! Co to za chowanie jedzonka?! 

 

Hugon wyglądał na poddenerwowanego. Chyba nic go z równowagi nie wyprowadzało jak zabieranie jedzenia, bo przecież taki grubas musi ciągle coś trzymać do jedzenia w tych tłustych łapach.

 

- Panie, nawet nie wiem jak się zwiesz, a mi jedzenie z przed nosa wyrywasz! Jak to tak można! No i tak swoją drogą to może zamiast pieprzyć takie dyrdymały stojąc, to może usiądziemy i wypijemy. Gadka najlepiej klei się przy piwie! No, a ja lubię piwo i to bardzo, a jak wzmaga apetyt! *poklepał się dumnie po swoim wielkim brzuchu*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- powie nam, że nie mówił nic o poprzedniej grupie, bo nie chciał nas straszyć, jeszcze byśmy zrezygnowali z poszukiwań. Zwłaszcza Ty Rolo, powinieneś byś sprytniejszy i wiedzieć, czego możemy się dowiedzieć od karczmarza... c*** z karczmarzem, wyruszyliśmy szukać panienki, znaleźliśmy jej potarganą pelerynę, może być w niebezpieczeństwie, a wy chcecie wracać, bo szczacie ze strachu po zobaczeniu orka i kilku śmierdzących goblinów. - wykrzyczał Garald nieco zdenerwowany

 

Nie lubił tchórzostwa i odwlekania nieuniknionego na potem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.