Skocz do zawartości
Dnc

Warhammer - "Zaginiona karczmarzówna"

Rekomendowane odpowiedzi

Garald rozgląda się po pomieszczeniu, szukając jakiegoś lustra lub innych metalowych przedmiotów które mogłyby odbić wzrok bazyliszka.

 

- Suka! Jeśli czegoś nie wymyślimy, ten stwór zamieni nas kamień! - krzyknął - Przejrzyj pomieszczenie, może Ty coś znajdziesz - dodał do Alexandra.

 

W razie czego Garald zamierza wrzucić Di Mortiego prosto w paszcze jaszczura, jednocześnie próbować trafić mieczem w oczy potwora mając jednocześnie swoje zamknięte.

Edytowane przez kungfubestia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- H...H...Hugoooon... o ja pi****le gdzie ty biegniesz idioto! - krzyknął Rolo widząc biegnącego towarzysza

 

- Ja pi****le, co on robi. Przecież nie widać nigdzie tamtego kolesia z okna czyli może być wszędzie np. za tamtymi drzwiami które właśnie rozbija drogi Hugon. k****!! - mówił do siebie w myślach chłop

 

Rolo postanawia nie zostawać samemu na podwórzu. Jeśli przez 15 sekund po wejściu Hugona do środka nie usłyszy strzałów, ciosów miecze i dźwięku zarzynanej świni to wbiega do pomieszczenia tam gdzie Hugon.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piwnica domu na Schmidtstrasse, pracownia rzeźbiarska Mistrza Leonarda di Morti 

 

Wielki Jaszczur zszedł niezgrabnie po schodach.

Garald szybko rozglądnął się za czymś co mogło odbić spojrzenie bestii w nią samą, niestety próżno było szukać takich rzeczy w tym bałaganie.

Alexander nie patrząc na stwora wystrzelił z naładowanego garłacza Di Mortiego. Na szczęscie broń miala tak duży zasięg rażenia, ze nie było wymagane celowanie. Spora ilość gwoździ, drzazg i innego świństwa wbiła się i pokiereszowała ciało Bazyliszka. Stwór zawył głośno i rzucił się na przeciwników.

Garald instynktownie rzucił omdlałego Leonarda prosto w paszcze jaszczura. Bazyliszek kłapnął swoją wielką paszczą i jego zęby wbiły się w tors mężczyzny. Di Morti się obudził i przeraźliwie zawył z bólu, otworzył oczy i spojrzał prosto na Bazyliszka. To był jego nędzny koniec!

 

 

Podwórze i parter domu na Schmidtstrasse

 

Hugon wpadł z całym imperem do środka pomieszczenia. Gdy tylko udało mu się wstać od razu zauważył dwie sylwetki, które ruszyły w jego kierunku. Kątem oka dostrzegł także trzecią. Oleg czekał przy drzwiach by od razu zadać cios wchodzącemu, szarża niskiego Hugona zaskoczyła go ale był już gotów na wejście Rolo do środka.

Hugon nie miał czasu zastanawiać się nad swoim szczęście gdyż Mido, uczeń mistrza i Marta, kobieta sprzątająca w domu związali go walką.

Marto! Pokażmy intruzowi, że popełnił życiowy błąd wchodząc do domostwa mistrza! - krzyknął Mido do sojuszniczki

Niziołek nigdy nie był dobry wojownikiem a teraz miał aż dwóch przeciwników!

Edytowane przez Dnc

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zajęci katowaniem Di Mortii Alexander i Garald prawie zostali zaskoczeni przez Jaszczura. Na szczeście przerazliwy smród i odgłosy Jasczura pozwoliły w porę zareagować. Alexander szybko podniósł Garłacz i wypalił do wchodzącej do pomieszczenia bestii. Strzał zranił Jasczura. Widać było że polała się z niego krew. Jednocześnie Wolf zobaczył jak Garald podnosi i rzuca na pożarcie Leonardo.

 

~dobry pomysł. Kupi nam trochę czasu.

 

-Garald, zaatakujmy go z dwóch stron - Krzyknał Alexander. Sam szybko wycelował ze swojego garłacza i uważając jedynie żeby nie zranić Garalda strzela do Bazyliszka. Następnie odrzuca Garłacz i atakuję go swoim mieczem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo słysząc, że Hugon " po wejściu " do środka nie jest tam sam nie miał zamiaru ruszać za nim, przewidywał że takie rozwiązanie może skończyć się jego śmiercią lub przynajmniej kilkoma mocnymi ciosami wymierzonymi w niego. Nie miał zbyt pomysłu co zrobić z tym faktem więc próbował improwizować. Zaczął krzyczeć:

 

- Dawać, dawać wchodzimy tu, jest ich tam zaledwie dwoje. Ci z tarczami przodem, reszta z łukami za nimi. Szybko wchodźcie tylko nie bijcie niziołka on jest z nami.  - wydarł się Rolo a następnie zaczął uderzać stopami, rękoma i wszystkim co się da aby stworzyć wrażenie że cała masa ludzi znajduje się w pobliżu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald złapał cokolwiek pod ręką i rzucił jeszcze w stronę łba jaszczura.

 

Sam zacisnął trochę oczy, żeby za żadne skarby nie spojrzeć w oczy jaszczura i rzucił się na niego z mieczem, ciął w okolicach oczu następnie zamarkował cios i skoczył w dół tnąc jaszczura po brzuchu. Nie czuł się zbyt pewnie gdyż wszystko robił na wpół ślepo, gdyż cały czas pilnował się aby nie patrzeć na jaszczura, oczy służyły mu tylko w celu orientacyjnego znalezienia kierunku.

 

- PO OCZACH GO JEBAJ! - krzyknął w stronę Alexandra, odskakując jednocześnie od Jaszczura

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hugon był otumaniony tym co właśnie zrobił. Widział jak przez mgłę, głowa bolała go jeszcze bardziej - już nie tylko ze względu na kaca, ale i uderzenia jakie przyjął. W głowie mu piszczało, ale docierało do niego co drugie słowo. Intruz, błąd, mistrza.


 


~ No to c***! Mam przesrane - pomyślał.


 


W międzyczasie słyszał głos Rolo, który mówił coś o większej ilości ludzi, którzy mają wejść do pomieszczenia. Wykorzystał moment w którym przeciwnik spojrzał w stronę drzwi. Rozejrzał się dookoła i chwycił ostry kawałek drewna z wyłamanych drzwi, który leżał obok niego.


 


~ No niby wieśniak, a jednak sprytny. Dobra, raz kozie śmierć. Jak podejdą to spróbuje znienacka wbić ten kawał drewna w udo przeciwnika. Nic więcej nie wymyślę. Muszę udawać nieprzytomnego. Gorzej być już nie może.


 


Hugon osunął się jeszcze bardziej, przyjmując trochę dogodniejszą pozycję. Przymknął oczy, ale na tyle, aby widzieć zbliżające się sylwetki i czekał.


 


Spoglądając spod wpół zamkniętych powiek na przeciwników przyszła mu do głowy jedna myśl ~ Zjadłbym coś k****!


Edytowane przez kucio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piwnica domu na Schmidtstrasse, pracownia rzeźbiarska Mistrza Leonarda di Morti 

 

Jaszczur odrzucił na bok skamieniałe ciało Di Mortiego i zajął się kolejnymi przeciwnikami. Akurat w tym momencie Alexander wystrzelił ze swojego Garłacza. Kolejny pisk potwora dal znać starającym się nie patrzeć na niego towarzyszom, że ponownie zostały zadane mu powazne rany.

Bazyliszek nie zastanawiając się rzucił sie w kierunku woźnicy, ten odrzucił broń palną i trzymając tylko miecz sstarał się obronić przed atakami bestii. Niestety pierwsze dwa ciosy rozchratały mu prawą nogę i lewą rękę. Dyszać zraniony Alexander chciał się zreważnować ale starając się nie patrzeć na przeciwnika ciężko było mu to wykonać i jego cios minął cel.

Garald wykorzystując pelne zainteresowanie Bazyliszka swoim towarzyszem zaaszedł go od boku i wykonując dwa ciosy wpierw trafił go w okolicy oczu a drugi raz w korpus. Jaszczur znowu zawył i wycofał się lekko mając baczenie na obu przeciwników. Widać było że ta walka kosztuje go dużo siły i krwi...

 

 

Podwórze i parter domu na Schmidtstrasse

 

Hugon udając nieprzytomnego zza zamkniętych powiek usłyszał dziwne syczenie........

- Co ssssssssssnim sssssrobimy? - usłyszał kobiecy głos

Po chwili ciszy drugi głos odppowiedział:

-Lepiej go dobić powiedział Midlo. Dla pewności. 

Przez kolejną chwilę nic sie nie działo a następnie na Hugona spadł potężny cios zadany drewnianą pałką. Niziołek od uderzenia aż podskoczył i zabrakło mu na chwilę tchu.

 

Rolo nie będąc pewny czy jego fortel się powiódł oparty o ścianę domu czekał na rozwój wypadków. Jego cierpliwość została nagrodzona. Po chwili zza drzwi wyloniła się głowa Olega badającego teren przed domem.

To była chyba idealna sytuacja dla chłopa, gdyż jak ochraniarz dowie się że to pułapka może być cięzko przeżyć to spotkanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander ucieszył się widząc że kolejny wystrzał zranił Jaszczura. Nie przewidział tylko jednego. Bazyliszek w nim zobaczy największe zagrożenie.

 

Widząc atakującego potwora nie miał czasu na nic. Odrzucił broń i próbować się wycofać osłaniając mieczem. Wszystko na nic żeby bazyliszka wbily się w nogę. Z ust Wolfa wydobył się jęk.

 

-na szczęście mięśnie i tętnice całe.

 

Na tym szczęście Alexandra się skończyło. Nie trafił mieczem a w odpowiedzi jaszczur ponownie zaatakował. Udalo się tylko osłonić lewą ręką.

 

Myślał że już po nim kiedy Garald przypadł z boku u potężnymi uderzeniami ponownie zranił Jaszczura. Jaszczur dał Wolfowi chwilę wytchnienia wycofując się. Musiał być już bardzo poważnie zraniony.

 

-Garald osłaniając mnie.

 

Mówiąc to Wolf zaczął przeładować leżący Garlacz. Po naładowaniu krzyknął :

 

-Na bok Garald.

 

Po tym jak Gladiator odsunął się Alexbader wypalił raz jeszcze. Gwoździe i i inne żelastwa wbily się w Jaszczura.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald ledwo uchylił się przed żelastwem wystrzelonym przez garłacz Alexandra, nie czekając na nic skoczył z mieczem prosto na jaszczura jak tylko usłyszał jego ryk oznajmiający, że strzał dosięgnął celu.

 

Garald ciął mocno jaszczura po czym uskoczył na w miarę bezpieczną odległość.

Wymachiwał mieczem robiąc różne kołowrotki, raz szybciej, raz wolniej, aby zdezorientować jaszczura i dać Alexandrowi czas na ponowne załadowanie garłacza

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piwnica domu na Schmidtstrasse, pracownia rzeźbiarska Mistrza Leonarda di Morti 

 

 

Mimo bólu Alexander zawziął się w sobie i korzystając z chwili gdy Garald, zajął się jaszczurem przeładował Garłacz. Poczekał aż były gladiator się odsunie i wypalił w potwora. Ten zakwiczał po raz kolejny i pod naporem ciosów "na ślepo" Garald padł.

Towarzysze długo łapali oddech po tej walce. Po pewnej chwili zrozumieli, że są cali brudni. Alexandrer był cały w swojej krwi natomiast Garald był we krwi bazyliszka i w jakimś innym dziwnym osoczu.

Pomału zbierając się poszli na górę, rzucili jeszcze raz okiem na piękną karczmarzównę i gdy zastanawiali się czy jest jakiś sposób by ją odczarować usłyszeli odgłosy walki na parterze. 

Podbiegli do drzwi które zamknął za sobą Mido, uczeń mistrza. Niestety były zamknięte...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald oparł się o ścianę dysząc ciężko 

 

- k****.... było blisko - wydyszał sapiąc 

 

Spojrzał na Alexandra i skrzywił się 

 

- Trzeba Cię opatrzyć, poszukajmy jakiejś szmaty do zawiązania rany. - powiedział do niego

 

Podczas szukania czegoś nadającego się do opatrzenia rany Alexandra, Garald zastanawiał się nad tym co teraz począć, jak otworzyć drzwi, zastanawiał się czy odgłosy walki za drzwiami to głosy walczących kompanów, czy ktoś całkiem inny.

 

- A może udalibyśmy głos Di Mortiego i nakazali uczniowi otworzyć drzwi? - zwrócił się do Alexandra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Alexander krzywil się z bólu.

 

k**** było blisko za blisko. Na szczęście żadnego ważnego organu nie nie mam uszkodzonego.

 

- Dobra robota Garald. Powinniśmy się postarać pomóc reszcie.

 

Podczas gdy Garald starał się znaleźć opatrunek Alexander załadowal oba Garłacze.

 

- Garald podczas walki raczej nam nie otworzą. Albo czekamy tutaj kto wygra i w razie czego zaskoczymy skurwieli albo jak najszybciej spróbujemy wyważyć drzwi. Hak miałbyś nimi problem strzele z Garlacza na wysokości skobla. Osłabione drzwi powinny się poddać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piwnica domu na Schmidtstrasse, pracownia rzeźbiarska Mistrza Leonarda di Morti 

 

Garald przeładował swoją broń i garłacz mistrza Di Mortiego.

Natomiast Alexander znalazł na dole wśród skrzyń szmaty które nadawały się na zatamowanie krwotoków towarzysza.

Stanęli ponownie przed drzwiami gotowi na spotkanie z tym co się dzieje na zewnątrz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rolo ze strachem wyczekiwał na to czy jego próba odstraszenia ochroniarza będzie skuteczna. Gdy usłyszał głosy oraz kroki powoli zmierzające w jego kierunku wiedział, że przeciwnik albo się nie boi i wie, że to podstęp albo jest na tyle głupi aby to samemu sprawdzić .W każdym razie był pewny, że istnieje duże prawdopodobieństwo konfrontacji. Przygotowując się do niej, Rolo rzucił okiem na swoje najbliższe otoczenie w poszukiwaniu dużego albo ostrego kawałka kamienia który mógłby użyć w walce. Jeśli tak owego nie znajdzie nie czując się pewnie zacznie najzwyczajniej w świecie uciekać.

 

- k****, k****, k****. Chyba ten ochroniarz jest za głupi i po prostu zaraz wyjdzie sprawdzić czy nie stoi tu 100 innych ludzi. Idiota, każdy normalny zaczął by zwiewać. Jeszcze ten grubas w środku jest  z nimi. Dobra tam, za młody jestem na takie ryzyko. Albo znajdę jakiś k**** dobry kamień albo uciekam i nigdy mnie już nie zobaczą - myślał chłop

 

Rolo szuka kamienia zgodnego z powyższym opisem, jeśli go znajduje próbuje wykorzystać wychylenie rywali i uderzyć go w głowę z całej siły. Jeśli nie znajdzie pasującego mu kamienia, robi taktyczny odwrót.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

-Garald, spróbuj wyważyć drzwi ja osłaniam Cie garłaczami. Będziesz musiał iść pierwszy bo ja ze swoimi ranami nie dam rady.

 

Mówiąc to Alexander bierze do reki jeden garłacz gotowy do strzału. Drugi przygotowany do strzału przewiesza na ramieniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald podszedł do drzwi, cofnął się dwa kroki aby zrobić krótki rozbieg i kopnął w drzwi z całej siły, ciało miał całe napięte, przygotowane aby w razie czego od razu odskoczyć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podwórze i parter domu na Schmidtstrasse

 

Rolo uderzył pewnie i solidnie. Był pewien ze zabił Olega albo przynajmniej pozbawił przytomności.

Wielki kamień którego użył rozbił czaszkę obcokrajowca polała się krew ale strażnik domu przez zakrwawioną twarz spojrzał zawiśnie na chłopa.

Razem z krwią na ziemię opadły kawałki skóry. Wydawały się być niczym łuski, które opadły z jakiegoś pancerza podobnego do skóry.

Rolo wyczuł, że ma do czynienia z mutantem. Co prawda udało mu się skruszyć jego pierwszą zbroję ale brakowało mu w ręce kolejnego kamienia by dobić Olega.

Uwagę obcokrajowca zwrócił ktoś w środku, zdezorientowany popatrzył do środka i to co zobaczył na chwilę odwróciło jego uwage od chłopa. chwycił mocniej swoją broń i po chwili namysłu ruszył na Rolo.

 

 

 

Piwnica domu na Schmidtstrasse, pracownia rzeźbiarska Mistrza Leonarda di Morti 

 

Garald dwoma kopnięciami wyrzucił z zawiasów drzwi. Obydwóm towarzyszom ukazał się hol domu Mistrza di Morti. Na samym środku leżało małe ciało Hugona, całe we krwi! Nad nim stała dwójka ludzi. Jednym z nich był Mido, trzymający krótki miecz oraz Maria, gospodyni domowa. Maria natomiast trzymała jaką zakręconą orientalną szablę.

Obydwoje szybko zwrócili uwage na Alexandra i Garalda oraz na fakt, że byli brudni od krwi i osocza Bazyliszka. Bez zastanowienia ruszyli na towarzyszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garald poteznie kopnał w drzwi. Jednak te nie były takie liche i mimo że pojawiły się pękniecia
nie poddały się od razu. Dopiero drugie kopanięcie wyrzuciło drzwi z framugi. Pierwszy za drzwiami zniknał Garald. Tuż za nim podążył Alexander z bronią gotową do strzału. Oczom Alexandra ukazał się widok zmasakrowanego Halfinga nad którym stali MIdo i Maria.

~ Biedny mały. Zapłacą za to sk****syny - pomyslał Wolf.

Wolf ostrzegł Garalda i kiedy ten usunał się z drogi wystrzelił z Garłacza.

Z broni wyleciała chmura żelastwa która dosiegneła przeciwników. Mido cały poraniony wpadł na sciane i mocno krwawiąc zaczął osuwać się na ziemie. Maria miała wiecej szcześcia jednak i ona krwawiła z wielu ran.

- Rzucie broń k**** bo zajebie - Krzyknał Wolf

~Gdzie jest Kislevski ochroniarz którego widzielismy. - Alexander cały czas uważny zmienia broń na drugi załadowany Garłacz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

~ Co to ma być ?! Co to za zwierzę, czy to zwierzę, co to jest, w co ja się wpakowałem ~ zastanawiał się Rolo. Jego uderzenie wydawało się na tyle mocne, że powinno co najmniej oszołomić na dłuższą chwilę ochroniarza ale jak już można było zauważyć nic takiego nie miało miejsca.

 

~ Ja pi****le on chyba ma zamiar biec tu, k**** mać. Nie siej paniki, nie siej paniki. k**** co robić ?! ~

 

~ Ten jebany grubas, którego wyciągnęliśmy z dziury albo leży nie żywy albo wykorzystując moment nieuwagi spierdolił stąd a teraz ja zostałem w sytuacji w, której już witam się ... ~ tu przerwał swoje rozważania Rolo.

 

Postanowił, choć cały czas miał wyraźnie widoczną minę niepewność coś zrobić. Widząc, że coś ma chyba ruszyć w jego kierunku. Rolo postanawia zrobić co następuje. Rzuca w stronę rywala czymś co ma pod ręką, może być jakaś rzecz z plecaka, kawałek szmaty którą urwie, byle nie proca. Od razu kucnąć, złapać jak najwięcej piachu z podłoża i rzucić w oczy rywalowi a następnie SPIERDALAĆ w bezpiecznie miejsce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...