Skocz do zawartości

Warriors 2016 vs Bulls 91-93 & 96-98


Rodman91

Rekomendowane odpowiedzi

A mnie ciekawi kto by wygrał pojedynek Bulls 1991-1993 lub 1996-1997 z Golden State Warriors 2015/2016.
Wszystko zależy na jakich zasadach graliby z lat 90, gdzie można było mocno bronić czy
na przepisach obecnych lat, gdzie łatwiej mają gracze atakujący niż broniący.
1) przepisy z lat 90:
Weźmy skład 1996-1997. Myślę, że Bulls. Jordan i Pippen zajęli by się Thompsonem i Curry'm. Rodman zdominowałby Greena. Jedyną przewagę Warriors mieliby pod koszem w osobie Andrew Boguta, ale, żeby wygrać z Bykami musieliby grać małym składem, bez niego, swoją koszykówkę. Niestety Byki to fatalny match-up dla Warriors. Jordan i Pippen to jedni z najlepszych niskich obrońców W HISTORII. Harper i Rodman są też w czołówce. Rodman zbierałby zapewne po 25 piłek przeciwko niskim Warriors i ilość drugich szans dla Chicago byłaby przytłaczająca!
Jeśli chodzi o atak Bulls to Jordan i Pippen są zbyt dobrzy dla Thompsona i Barnesa. Ta dwójka nigdy nie grała przeciwko takim przeciwnikom. Jordan byłby nie do powstrzymania dla Warriors.
Myślę, że Bulls wygraliby serię z Warriors 4:1. Jeden mecz daję Warriors tylko dlatego, że mogliby po prostu nie pudłować z dystansu i nie byłoby na to żadnej rady. Może nawet mieliby 2 takie mecze (skoro jest dwóch Splash Brothers), a więc powiedzmy 4:2 dla Bulls. Mimo wszystko ta niesamowita obrona Pippena i Jordana nie pozwoliłaby Curry'mu i Thompsonowi złapać odpowiedni rytm przez całą serię, a to jest konieczne dla rzucającej drużyny

Jeśli chodzi o Bulls 1991-1993  to uważam, że Warriors mieliby większe szanse z zespołem z 1991-1993. Ze względu na match-upy. Horace Grant i Bill Cartwright mogliby być piętą achillesową Bulls, którą Warriors mogliby wykorzystać. Nadal uważam, że Bulls wygraliby 4:3, tylko ze względu na to jak niemożliwy do zatrzymania był wtedy młodszy Michael Jordan, ale byłaby to naprawdę ciekawa seria.

2) Przepisy z lat obecnych:
Jeśliby spotkałyby się te drużyny w playoff, ale graliby na przepisach z obecnych lat, gdzie preferuje się atakujących, a obrońcy nie mogą za wiele w obronie serię wygrałoby Golden state warriors z Bulls 1996-1998, bo gracze Bulls za zbyt agresywną obronę poschodziliby za faule lub zadecydowałyby lepsza skuteczność trójek Warriors, a wiadomo 3 >2. I Bulls mimo większe ilości zbiórek, asyst, przechwytów i wolnych mogliby nie nadrobić tego co traciliby przez wysoki % trójek Warriors. 4-2 dla Warriors.
Większe szanse dałbym w serii na nowych przepisach Bullsom 1991-1993 niż 1996-1998 i pójście tym młodszym składem, a zwłaszcza młodszym nie do zatrzymania w ataku Jordanem i Pippenem na wymianę ciosów i zajechanie tempem ewentualnie Warriors.
4-3 dla Warriors lub Bulls.

Takie jest moje zdanie.

Nie sądzę, że Warriors pobiliby rekord 72-10, gdyby nie zmieniły się przepisy obronne przed sezonem 2005/2006 mocno ułatwiające graczom w ataku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ty popatrz sobie moze jak Jordan wygladal w obronie rozmaitych PG w czasach drugiego 3-peatu [podpowiem Ci - kiepsko], a nie pisz jakby to on kogo gdzie nie powtrzymal. Pewnie byłby ukrywany na Barnesie, a Harper i Pippen by bronili Kure i Klaya.

 

Rodman to w ogole przejebane by mial we wspolczesnej koszykowce gdzie mozna bronic strefa. Strzele ze przy jego attitude z czasow Bulls nie bylby w stanie byc waznym graczem w zadnej duzynie ze scislego topu ligi w czasach, gdy strefa jest dozwolona.

Inna kwestia ze gdyby strefa byla dozwolona to jego attitude byloby inne i nie stalby sie pewnie taka łajzą w ataku jak ostatecznie się stał.

 

z GSW w obronie [Rodman] też by się dziwnie czuł bo jakby kampował pod koszem to ten cały Green to nie jest drugi Reggie Miller, ale wide open trafia te trójki czasem nienajgorzej.

truth to be told, Green to hujowy matchup dla prawie-każdego.

 

ale w ogóle to nie topic na takie rozważania, wydzielić do nowego tematu

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Właśnie tu jest idealne miejsce bo skoro cała liga pieprzy że nawet jak Golden pobije rekord to z gwiazdką bo przecież takie powiedzmy Pacers z roku powiedzmy 92 by ich pobiło

 

Więc spoko można sobie robić porównania.

 

 

PS> Ale Rodman był zajebistym obrońcą na obwodzie i na piłce w takim wieku jakim obecnie jest Green. W Obecnych czasach byłby zajebiście dobrym obrońcą obwodowym bo co by nie mówić o współczesnym koszu to indywidualna obrona na piłce na obwodzie zwał jak zwał jest raczej słabawa. Dużo lepsza jest zespołowa

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A mnie ciekawi kto by wygrał pojedynek Bulls 1991-1993 lub 1996-1997 z Golden State Warriors 2015/2016.

Wszystko zależy na jakich zasadach graliby z lat 90, gdzie można było mocno bronić czy

na przepisach obecnych lat, gdzie łatwiej mają gracze atakujący niż broniący.

 

(...)

 

2) Przepisy z lat obecnych:

Jeśliby spotkałyby się te drużyny w playoff, ale graliby na przepisach z obecnych lat, gdzie preferuje się atakujących, a obrońcy nie mogą za wiele w obronie

panie, to za Jordana obrońcy nie mogli zrobić za wiele w defensywie, bo każdy był przywiązany do swojego człowieka i generalnie gra sprowadzała się do pojedynków 1on1. nie ma tego nawet co porównywać do obecnych czasów, gdy jest tak wiele kombinacji w D.

 

PS

skład bulls z 1996-97 nie miałby szans, bo wtedy linia za 3 była bliżej, więc Curry byłby jeszcze większym masakratorem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

PS

skład bulls z 1996-97 nie miałby szans, bo wtedy linia za 3 była bliżej, więc Curry byłby jeszcze większym masakratorem.

 

Właśnie odwrotnie. 

Curry i tak wiele rzutów oddaje z dalszej odległości i nie podchodzi pod linię. Za to przeciwnicy mieliby łatwiej o trójkę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

panie, to za Jordana obrońcy nie mogli zrobić za wiele w defensywie, bo każdy był przywiązany do swojego człowieka i generalnie gra sprowadzała się do pojedynków 1on1. nie ma tego nawet co porównywać do obecnych czasów, gdy jest tak wiele kombinacji w D.

 

PS

skład bulls z 1996-97 nie miałby szans, bo wtedy linia za 3 była bliżej, więc Curry byłby jeszcze większym masakratorem.

Tak a ciekawe kto by zatrzymał 1 na 1 Jordana -- przecież wg tamtych przepisów bez przepisów obrony zespołowej nie widzę tego...

 

A Byki mają Pippena który fantastycznie bronił na piłce nie wiem czy nie jest najlepszym obrońcą w historii

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

właśnie Jordana nikt nie mógł zatrzymać 1on1, a że nie było za bardzo team defensyw, to dlatego też tak wymiatał, bo jak minął obrońcę, to miał otwartą drogę do kosza (polecam finały z 1991, gdzie doskonale to widać).

 

a Pippen to kogo na piłce zatrzymał poza Magicem w jednym meczu i starego oraz mega wolnego (jak na PGs) Jacksona?

 

Właśnie odwrotnie. 

Curry i tak wiele rzutów oddaje z dalszej odległości i nie podchodzi pod linię. Za to przeciwnicy mieliby łatwiej o trójkę.

niestety nie mogę znaleźć danych do i od 22 feet, ale Curry z 20-24 rzuca lepiej niż z 25-29.

Edytowane przez lorak
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Uno - zajebisty post, dobre wejście smoka młody

Due - bliższa linia za 3 to młyn na wodę dla Qrego. 0,93 wszystkich prób z gry Kura oddaje z dystansu 16<3. Czyli matematycznie:

Kura robi 30,7 pkt na mecz z czego

15 punktów robi trójkami

Z pozostałych ~16 - 5 to wolne

Zostaje 11 punktów, przy czym wspomniane 0,93 całokształtu to byłby ten rzut "bonusowy" z przesuniętej linii

Kura oddaje w meczu ~20 rzutów, z czego 2 to ta faszystowska przesunięta linia

Czyli 1-2 punkty bonusowo kura może wyłapać korzystając z owej linii

ale

pytanie, czy mając pewny rzut i świadomość, że bliżej do celu w kwestii trójek nie zacznie odpalać "niepodkoszowych" rzutów bliżej linii by zyskać bonus punktowy

tak czy inaczej, bez dumania, qra wyciągnie punkt do max 2 punktów więcej

 

Terce - albo jedziemy z Bulls 96 albo 91

Jeśli Bulls 96-98 to realnie, bez tworzenia nowej historii mamy aktywnego i sprawnego pippa + harpa już nie tak sprawnego/wolniejszego na nogach + Rodmana do wyciągnięcia od kosza (i tu uwaga - Dennis w dostawnym robił dłuższe kroki za młodu, gdy aktywnie krył trójki. Nie pamiętam pracy rąk tudzież balansu ciałem, jakkolwiek wolniej na boki się przemieszczał bliżej końca kariery przez co switche z nim na niskim przeciwniku to w kontekście pakietu 96-98 przewaga przeciwnika)

Jordan vs Curry czyli sędziują ludzie teraz czy 20 lat temu? (star bonus, phantom whistle etc)

 

(k****, calzone mi jedno pękło i piekarnik skwierczy)

Bogut vs Luuc to też problematyczny temat. Luuc efektywnie wyciąga przeciwnika na 4 metr + jest bydlęco silny + ma dobry nawet jak na dzisiejsze czasy kozioł/przetrzymanie piłki. Przy zbiórce nie opuszcza rąk, ponawia na "doskoku z palców". Green/Verehehe nie mają czego szukać przy nim. Z drugiej strony chcąc wyeliminować szybko Boguta wpuszczam na niego Caffeya na wyskakanie, wyhastlowanie szybkich 2 fauli przez co Luuc ma większą swobodę.

 

Kukoc przy szybkich rękach Iggiego/Livingjoke`a nie istnieje, o ile nie zrobi się z niego opcji spot up a`la Bonner. Stawianie go vs Klay/Kura to też syf

 

O dziwo widzę Browna, szybkiego i silnego barana na kurze. Sprawnie przemieszcza się na boki/przód tył, aczkolwiek występuje ten sam problem u niego, i w sumie u każdego człenia z 98`s - szybki wyskok, rzut i parabola startowa Qry wymagają obrońcy nie tyle z windą w nogach co z szybkim wyskokiem. Inne parametry i pozycja, ale Theo Rattlif tym wygrywał bloki - możliwość zajebistego przyspieszenia od 0 do 0,5 metra w zwyż, przez co nadrabiał kwestię WS tudzież wzrostu (prawdziwy parametr to 206). 

 

MJ nie sili się na trójki, wpycha się dupą więc qra def out, Klay po dłuższym czasie też, Green z Barnsem rotują na nim i Pippie. I tu otwiera się pomysł na GSW, czyli kicki po cofaniu do 4-3 metra, spot up Harpa, Kerra, Dziada i  wspomnianego Kukoca. Rodman w tym kontekście jest bezużyteczny ofensywnie. Co do zbiórek - co on ma zbierać przy kurze i spółce? Datki na powodzian? 

 

i jeszcze jedno. Bulls 98 trafiali 5,3 trójki na mecz. Tyle, ile Qra. Liczenie na cud, że w serii do 4 trafią się 4 mecze, gdzie ktoś z zestawu Q/K/H zjebie dokumentnie i zrobi 15% zza łuku odpada. Zbyt szybkie przemieszczanie, zbyt szybki rilizzz, to się nie zdarzyło w serii 4 z 7 meczy granych po sobie w tym sezonie. 

 

Also, tak jak autor wspomniał, odwrócę kota - MJ nigdy nie bronił przeciwko białemu czarnuchowi biehającemu jak po zasiłek trafiającemu z 8 metrów. Zauważmy, że gro trójek z lat "wczesnych" jak na nasze oglądanie to były trójki "do linii" - zawodnik z reguły na styk parkował za łukiem

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Uno - zajebisty post, dobre wejście smoka młody

Due - bliższa linia za 3 to młyn na wodę dla Qrego. 0,93 wszystkich prób z gry Kura oddaje z dystansu 16<3. Czyli matematycznie:

Kura robi 30,7 pkt na mecz z czego

15 punktów robi trójkami

Z pozostałych ~16 - 5 to wolne

Zostaje 11 punktów, przy czym wspomniane 0,93 całokształtu to byłby ten rzut "bonusowy" z przesuniętej linii

Kura oddaje w meczu ~20 rzutów, z czego 2 to ta faszystowska przesunięta linia

Czyli 1-2 punkty bonusowo kura może wyłapać korzystając z owej linii

ale

pytanie, czy mając pewny rzut i świadomość, że bliżej do celu w kwestii trójek nie zacznie odpalać "niepodkoszowych" rzutów bliżej linii by zyskać bonus punktowy

tak czy inaczej, bez dumania, qra wyciągnie punkt do max 2 punktów więcej

 

Terce - albo jedziemy z Bulls 96 albo 91

Jeśli Bulls 96-98 to realnie, bez tworzenia nowej historii mamy aktywnego i sprawnego pippa + harpa już nie tak sprawnego/wolniejszego na nogach + Rodmana do wyciągnięcia od kosza (i tu uwaga - Dennis w dostawnym robił dłuższe kroki za młodu, gdy aktywnie krył trójki. Nie pamiętam pracy rąk tudzież balansu ciałem, jakkolwiek wolniej na boki się przemieszczał bliżej końca kariery przez co switche z nim na niskim przeciwniku to w kontekście pakietu 96-98 przewaga przeciwnika)

Jordan vs Curry czyli sędziują ludzie teraz czy 20 lat temu? (star bonus, phantom whistle etc)

 

(k****, calzone mi jedno pękło i piekarnik skwierczy)

Bogut vs Luuc to też problematyczny temat. Luuc efektywnie wyciąga przeciwnika na 4 metr + jest bydlęco silny + ma dobry nawet jak na dzisiejsze czasy kozioł/przetrzymanie piłki. Przy zbiórce nie opuszcza rąk, ponawia na "doskoku z palców". Green/Verehehe nie mają czego szukać przy nim. Z drugiej strony chcąc wyeliminować szybko Boguta wpuszczam na niego Caffeya na wyskakanie, wyhastlowanie szybkich 2 fauli przez co Luuc ma większą swobodę.

 

Kukoc przy szybkich rękach Iggiego/Livingjoke`a nie istnieje, o ile nie zrobi się z niego opcji spot up a`la Bonner. Stawianie go vs Klay/Kura to też syf

 

O dziwo widzę Browna, szybkiego i silnego barana na kurze. Sprawnie przemieszcza się na boki/przód tył, aczkolwiek występuje ten sam problem u niego, i w sumie u każdego człenia z 98`s - szybki wyskok, rzut i parabola startowa Qry wymagają obrońcy nie tyle z windą w nogach co z szybkim wyskokiem. Inne parametry i pozycja, ale Theo Rattlif tym wygrywał bloki - możliwość zajebistego przyspieszenia od 0 do 0,5 metra w zwyż, przez co nadrabiał kwestię WS tudzież wzrostu (prawdziwy parametr to 206). 

 

MJ nie sili się na trójki, wpycha się dupą więc qra def out, Klay po dłuższym czasie też, Green z Barnsem rotują na nim i Pippie. I tu otwiera się pomysł na GSW, czyli kicki po cofaniu do 4-3 metra, spot up Harpa, Kerra, Dziada i  wspomnianego Kukoca. Rodman w tym kontekście jest bezużyteczny ofensywnie. Co do zbiórek - co on ma zbierać przy kurze i spółce? Datki na powodzian? 

 

i jeszcze jedno. Bulls 98 trafiali 5,3 trójki na mecz. Tyle, ile Qra. Liczenie na cud, że w serii do 4 trafią się 4 mecze, gdzie ktoś z zestawu Q/K/H zjebie dokumentnie i zrobi 15% zza łuku odpada. Zbyt szybkie przemieszczanie, zbyt szybki rilizzz, to się nie zdarzyło w serii 4 z 7 meczy granych po sobie w tym sezonie. 

 

Also, tak jak autor wspomniał, odwrócę kota - MJ nigdy nie bronił przeciwko białemu czarnuchowi biehającemu jak po zasiłek trafiającemu z 8 metrów. Zauważmy, że gro trójek z lat "wczesnych" jak na nasze oglądanie to były trójki "do linii" - zawodnik z reguły na styk parkował za łukiem

Nie wiem czy Loraka można brać poważnie jak wypisuje bzdury jak zwykły ignorant bez elementarnej wiedzy :)

Pippen najlepszy obwodowy obrońca nie zatrzymał, by Currego dobre :) To, że na przepisach z lat 90 Bullsi by wciągnęli ich nosem pokazały poprzednie playoff. Wszystkiego Curry nie trafia. W playoff obniża poziom. A takich obrońców jak Jordan czy Pippen jeszcze nie widział. na dodatek MJ w playoff grał zawsze lepiej niż w zasadniczym. Zobaczymy co pokażą Warriors w tych playoff.

Może się okazać, że nie zdobędą nawet mistrza i tyle będzie po tej całej potędze Warriors. 

Kto wygra ile meczy w sezonie zasadniczym jest nieistotne. Najważniejsze są match-upy i Golden State w nich przegrywa i to mocno. oczywiście liczą się też zasady, którymi gramy.

Przewaga siłowa graczy z Chicago, przewaga wzrostu, no i talent i morderczy instynkt Jordana nie pozwoliłyby na nic innego.

Jeśli chodzi o obecne zasady, to pamiętaj, że oni świetnie rzucają w tej chwili w sezonie regularnym. W Play offs gra spowalnia, Klay Thompson w poprzednich finałach nie był zbyt produktywny. Curry też w pierwszych meczach grał słabo i przeciw komu ?.

Bulls mogliby grac normalnie swoje, jednocześnie przyciskując Curry'go i Thompsona, nie pozwalając im złapać rytmu.

w Play-offach zawsze ważniejsze jest granie na tablicy, obrona i ŁATWE punkty. A nie trójki. One już tak nie siedzą jak w sezonie regularnym.

Bryant grał w lidzie przed zmianą przepisów, a także po zmianach i wypowiadał się kiedy było łatwiej zdobywać punkty.

Zdecydowanie ułatwili atakującym od sezonu 2005/2006.  Chyba ten człowiek jest godny zaufania i wie kiedy najłatwiej mu sie grało.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli przenieść obecnych Warriors do przeszłości, to oznacza, że graliby w starożytnym sprzęcie czyli Curry nie rozegrałby żadnego meczu bo kostki by skręcił na rozgrzewce. A jak wyglądają Warriors bez Currego było widać w ostatnim spotkaniu.

Klay broniący MJ straciłby resztkę pigmentu i wyglądałby bladziej niż Micheal Jackson z początku tego wieku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Eh, uwielbiam te dyskusje, w których nie da się niczego ostatecznie ustalić. 

Poziom NBA teraz , a 20 lat temu to przepaść. Gdyby tamci Bulls wyszli teraz na parkiet, to Warriors, Cavs, Thunder i Spurs nie mieliby z nimi większych problemów. 

 

Jedyne o czym można w tej chwili dyskutować, to czy Bulls bardziej zdominowali ligę w latach 90-tych niż Warriors teraz. W tym momencie zdecydowanie stawiam na Bulls.

Edytowane przez fluber
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Świat idzie naprzód, każda dyscyplina się rozwija, nie widzę żadnych szans dla drużyny z lat 90-tych.

Gadanie że byłoby inaczej jest spowodowane tylko tym ze wtedy ludzie się zainteresowali na poważnie koszykówką, przywiązali się do drużyn i zawodników i tak im zostało do dziś.

Moja babcia mi kiedyś powiedziała "czego dziś słuchacie, przecież przed wojną były takie ładne piosenki" i tak samo z koszykówką i z bullsami, ich gra jest "przedwojenna"

Dziś zawodnicy są szybsi, silniejsi, drużyny o wiele lepiej operują piłką.

Jordan był jeśli chodzi o motorykę monstrum jak na tamte czasy, ale przeciwko komu on grał? Niech będzie para obwodowych Stockton i Hornacek - wtedy rządzili, dziś by wyglądali jak obwodowi szykowani na paraolimpiadę. MJ na ich tle był wspaniały, ale westbrook na ich tle byłby błyskiem światła.

No i w latach 90-tych zawodnicy nie umieli rzucać z dystansu, już nie chodzi o Currego, ale ogólnie o wszystkich. Dziś trójka po koźle to staje się norma, w latach 90-tych chyba tylko Abdul-Rauf to potrafił zrobić, czasem jeszcze taki kurdupel Mark Price, pozostali uciekali za linię, mierzyli i dopiero rzucali. Dziś Stefek potrafi odpalac bez mierzenia, jak rewolwerowiec.

A co do tego jak sobie radził Jordan przeciwko pierwowzorowi Currego to jest na to przykład

Nie radził sobie wcale i szybko trzeba było zmienić krycie. Nikt sobie nie poradził z Raufem tym bardziej nikt sobie nie poradziłby ze Stefanem

Edytowane przez darkonza
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ah, te dawne czasy, kiedy tak wiele można było w obronie. W czasie ASB wrzuciłem sobie na lapku Rox-Jazz rocznik 94. Uśmiech pojawiał się na mej twarzy za każdym razem, gdy Felton Spencer wychodził za linię trójek i wyciągał Dreama z pomalowanego. Tych co nie wiedzą pragnę poinformować, że Spencer był na siódmym metrze takim samym zagrożeniem jak Ostertag.

 

Edytowane przez maro
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Eh, uwielbiam te dyskusje, w których nie da się niczego ostatecznie ustalić.

Poziom NBA teraz , a 20 lat temu to przepaść. Gdyby tamci Bulls wyszli teraz na parkiet, to Warriors, Cavs, Thunder i Spurs nie mieliby z nimi większych problemów.

 

Jedyne o czym można w tej chwili dyskutować, to czy Bulls bardziej zdominowali ligę w latach 90-tych niż Warriors teraz. W tym momencie zdecydowanie stawiam na Bulls.

Mnie zastanawia to zjawisko, ze w dyscyplinach wymiernych gdzie o zwyciestwie decyduje czas, odleglosc wszystko idzie do przodu. 99% tych rekordow jest systematycznie bitych nie liczac pojedynczych anomali. Mozna wyciagnac z tego wniosek ze obiektywnie sporty te stoja na coraz wyzszym poziomie. Z 2 strony sa sporty zespolowe takie jak koszykowka pilka nozna lub indywidualne takie jak sporty walki. W tych wypadkach najlepsi zadwodnicy, zespoly gdzie nie da sie tego obiektywnie zmierzyc mieli miejsce dawno temu.

Przychodza mi do glowy tylko 2 argumenty za tym stanem rzeczy:

Sporty 2 kategorii nie sa tak kasowe jak te pierwsze przez co mniejszy odsetek pieniedzy idzie w rozwoj zawodnikow i nikomu nie oplaca sie inwestowac i maksymalizowac rozwoj zawodnikow

Drugi argument jest taki ze dyscypliny te nie sa zbyt atrakcyjne dla mlodych ludzi i C najlepsi najzdolniejsi najbardziej utalentowani koncza w innych i tam bija rekordy swych porzednikow. Reasumujac pilka nozna koszykowka itp to sporty przezywajacy regres.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W sumie tak mysle ze moze to kwestia starych dobrych lat jarania sie idolami swojej mlodosci i idolami wczesniejszych pokolen. nie wiem nie znam sie

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Shtfuck

Faktycznie MAR pod względem techniki, tempa rzutu, tworzenia pozycji i nawet jebanego 1,5 kroku przy mijaniu w cholerę przypomina Currego

pod wieloma względami to beta wersja stfka normalnie


Drugi argument jest taki ze dyscypliny te nie sa zbyt atrakcyjne dla mlodych ludzi i C najlepsi najzdolniejsi najbardziej utalentowani koncza w innych i tam bija rekordy swych porzednikow. Reasumujac pilka nozna koszykowka itp to sporty przezywajacy regres.

 

To skoki narciarskie, w których aż takiej kapusty nie ma są regresowe czy progresywne z racji bicia kolejnych rekordów?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Shtfuck

Faktycznie MAR pod względem techniki, tempa rzutu, tworzenia pozycji i nawet jebanego 1,5 kroku przy mijaniu w cholerę przypomina Currego

pod wieloma względami to beta wersja stfka normalnie

To skoki narciarskie, w których aż takiej kapusty nie ma są regresowe czy progresywne z racji bicia kolejnych rekordów?

Nadal gadacie jak dziady. Starsi zawodnicy gdyby dzisiaj grali też by mieli dostęp do wszystkiego. Dominowali kiedyś dzięki talentowi dominowaliby i dziś podobnie. Poza tym regular jest mało istotny. Niech w playoff Curry i Warriors pokażą dominację.  Nie ma to jak jarać się zasadniczym sezonem, który nie ma w ogóle przełożenia na playoff, gdzie liczą się matchupy, a nie nabijanie statystyk na słabeuszach i rozkładanie sił na cały sezon.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mnie zastanawia to zjawisko, ze w dyscyplinach wymiernych gdzie o zwyciestwie decyduje czas, odleglosc wszystko idzie do przodu. 99% tych rekordow jest systematycznie bitych nie liczac pojedynczych anomali. Mozna wyciagnac z tego wniosek ze obiektywnie sporty te stoja na coraz wyzszym poziomie. Z 2 strony sa sporty zespolowe takie jak koszykowka pilka nozna lub indywidualne takie jak sporty walki. W tych wypadkach najlepsi zadwodnicy, zespoly gdzie nie da sie tego obiektywnie zmierzyc mieli miejsce dawno temu.

W sportach zespołowych jest tak samo, lepsze odżywianie, lepsze metody treningowe, diagnostyka, monitoring organizmu. To się poprawiło tak samo w sportach zespołowych i w sportach indywidualnych. I tak jak Usain Bolt jest szybszy niż Carl Lewis tak i dzisiejsi koszykarze są szybsi od tych z lat 90-tych.

Masz wrażenie że dawni zawodnicy sa dla Ciebie większymi gwiazdami bo byłeś wtedy bardzo młody a człowiek jako nastolatek czy niewiele starszy chłonie najbardziej wzorce które zostają nimi do końca życia. Dochodzi inny efekt, jesli Jordan został ikoną koszykówki to nią jest i tak sie o nim cały czas mówi. Jeśłi dziś stefek będzie grał lepiej to on jeszcze tą ikoną nie jest bo to dopiero trwa, dopiero teraz się dzieje. Co innego jak zdobędzie kilka tytułów, kilka MVP i skończy karierę. Stanie się ikoną i to o nim będzie się mówić jak dziś o MJ-u. 

Za 20 lat być moze pojawią się lepsi od Currego ale dzisiejsze nastolatki będą gadać ze za ich czasów to Stefek bym tym nowym na dzień dobry 10 trójek sprzedał i w ogóle pozamiatał nimi

Edytowane przez darkonza
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Shtfuck

Faktycznie MAR pod względem techniki, tempa rzutu, tworzenia pozycji i nawet jebanego 1,5 kroku przy mijaniu w cholerę przypomina Currego

pod wieloma względami to beta wersja stfka normalnie

 

To skoki narciarskie, w których aż takiej kapusty nie ma są regresowe czy progresywne z racji bicia kolejnych rekordów?

Akurat skoki narciarskie maja zbyt duzo czynnikow jak kombinezony wiatr belki kasowanie rekordow bo przebudowa to. I nie da sie określic czy 140m z 1995 jest tyle samo warte co 140 z 2015. Przynajmniej wedlug mnie.

 

A co do argumentow ze Jordan i spolka korzystaliby z techniki, rozwiazan medyczynch etc to argumenty do innej dyskusji bo tu chyba rozmawiamy o tym ktora druzyna obiektywnie lepsza byla, a nie kto bardziej utalentowany. A to czy Curry w latach 90 kostki by krecil bo by nie mial swoich stabilizatorow nie ma znaczenia. Bierzemy gotowe produkty z lat 90 i terazniejszosci

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A dzisiejsi Warriors nie dominują dzięki talentowi? Wszystko sie rozchodzi czy Bulls byliby w stanie bronić obwód. Gra ewoluowała na tyle ze IMO nie. Gra ofensywna opiera sie na rzutach z dystansu, czy to dobrze czy źle nie ma znaczenia. Doszło do tego stopnia ze zespoły oddają nawet po 40 rzutów za 3 w meczu. Chicago z wczesnych lat 90- 8. Średnio trzy celne rzuty na mecz w np. sezonie 92/93. Chicago potrzebowałoby mnóstwo czasu na przystosowanie sie do nowych warunków(juz nie mówie o zmianie przepisów). Z marszu dostali by 20 trójek na jape, bo po prostu nie byli przyzwyczajeni do obrony tak wielkiej liczby rzutów za 3.

 

W kwestie medycyny, stabilizatorów i innych pierdół nie wchodze bo dyskusja staje sie tak wielowątkowa, ze wszystko można zakwestionować wszystkim

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    • Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.