Skocz do zawartości
memento1984

Cleveland Cavaliers 2015/16

Rekomendowane odpowiedzi

Dotarło do mnie ostatnio, że James wracając do Clevland po upragnione mistrzowstow z home-town zamknął sobie drogę do jakiekolwiek mistrza.

Rok temu to jescze az tak źle nie wyglądało ale teraz widać że Spurs no i oczywiscie Warriors będą dominować w walce o mistrza przez jakieś 3-5 lat. Może z czasem ktoś do nich dołączy (Minny? ekipa Duranta?) ale głównie to Zachód. James może zagrać w finałach jeszcze z 3 razy ale nie widzę dużych szansa na wygranie. Bardzo bym chciała bo powrot do Cavs to fajna historia.

 

Teraz już po wywaleniu wszystkich którzy mu przeszkadzali (został jeszcze Love) i powrocie do Cleavland w sumie mógłby uciec bo ma konkrakt 1+1 ale gdyby to zrobił to na zawsze byłby tym hejtowanym zawodnikiem. Tak jak po ucieczce do Miami. Wiaodmo że tego nie chce

 

Smieszne jest to, jak szybko stracił pozycje nr 1 w NBA.

Niby to wszystko takie oczywiste a dopiero do mnie trafiło że on już nie wróci na szczyt. Ani indywidualnie, ani drużynowo.

 

Szkoda, ale taka jest koszykówka James. Nie wykorzystujesz swoich szans a potem za dużo mieszasz i zostajesz z przysłowiową "Miłością" w dupie....

Jak dla mnie to James wcale nie tak krotko utrzymywal sie indywidyalnie na topie, a na pewno ten proces nie byl takborotki zeby to zabawne bylo;) a co do zamykania sobie drogi do mistrzostwa to kto w 2010 2011 roku obstawial ze spurs bez rewolucji rozjada lige e ciagu kilku naastepnych lat?

Naprawdę bardzo roznie to wszystko moze sie potoczyć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie to James wcale nie tak krotko utrzymywal sie indywidyalnie na topie, a na pewno ten proces nie byl takborotki zeby to zabawne bylo;) a co do zamykania sobie drogi do mistrzostwa to kto w 2010 2011 roku obstawial ze spurs bez rewolucji rozjada lige e ciagu kilku naastepnych lat?

Naprawdę bardzo roznie to wszystko moze sie potoczyć

 

Widzę że nie rozumiesz........

Nic takiego nie pisalem.

Chodziło mi że jeszcze sezon temu był najlepszy a po połowie sezonu już wszyscy palmę pierwszeństwa oddali Curry'emu. Bardzo szybko się to zmieniło, "wystarczyło" pare miesiecy świetnego grania Stepha

 

mozę się róznie potoczyć ale oprócz kontuzji Curry, Green czy Kawhi to nie widzę opcji by GSW i Spurs przez parę lat nie walczyli w finale Zachodu, a tak naprawdee to w finale NBA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dotarło do mnie ostatnio, że James wracając do Clevland po upragnione mistrzowstow z home-town zamknął sobie drogę do jakiekolwiek mistrza.

Rok temu to jescze az tak źle nie wyglądało ale teraz widać że Spurs no i oczywiscie Warriors będą dominować w walce o mistrza przez jakieś 3-5 lat. Może z czasem ktoś do nich dołączy (Minny? ekipa Duranta?) ale głównie to Zachód. James może zagrać w finałach jeszcze z 3 razy ale nie widzę dużych szansa na wygranie. Bardzo bym chciała bo powrot do Cavs to fajna historia.

 

Teraz już po wywaleniu wszystkich którzy mu przeszkadzali (został jeszcze Love) i powrocie do Cleavland w sumie mógłby uciec bo ma konkrakt 1+1 ale gdyby to zrobił to na zawsze byłby tym hejtowanym zawodnikiem. Tak jak po ucieczce do Miami. Wiaodmo że tego nie chce 

 

Smieszne jest to, jak szybko stracił pozycje nr 1 w NBA. 

Niby to wszystko takie oczywiste a dopiero do mnie trafiło że on już nie wróci na szczyt. Ani indywidualnie, ani drużynowo. 

 

Szkoda, ale taka jest koszykówka James. Nie wykorzystujesz swoich szans a potem za dużo mieszasz i zostajesz z przysłowiową "Miłością" w dupie....

Szczyt jego możliwości indywidualnych i drużynowych przypadł 2011-2014.

Wcześniej w 2009 i 2010 był niby Mvp sezonu, ale w playpff tego ie potwierdzał i tam najlepszy był Bryant.

James popsuł finały 2011, ale w 2012 i 2013 stanął na wysokości zadania, to były jego najlepsze dwa lata w playoff.

2012 i 2013 zgarniał zarówno mvp sezonu i mvp finałów.

2014 wiadomo nie miał szans w finale ze Spurs, które ich gromiło.

Natomiast od sezonu 2015 narodziła się nowa siła Warriors. Chyba masz rację, że Jamesowi będzie trudno o tytuł.

Ale do finałów na słabym wschodzie będzie miał szansę jeszcze się dostać.

Na zachodzie drużyna Cleveland byłaby pewnie seedem 4-5 w 2015 i 2016 z marnymi szansami na finał i mistrzostwo.

Edytowane przez Rodman91

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie tylko jak będzie w tych finałach ciągle przegrywał to wszyscy będą mu wypominali nie ile wygrał a ile przegrał finałów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już mu wypominaja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie tylko jak będzie w tych finałach ciągle przegrywał to wszyscy będą mu wypominali nie ile wygrał a ile przegrał finałów

Bilans w finałach ma 2-4. Ale należy zwrócić uwagę, że:

W 2007 oni dostali się do finału jako czarny koń i

niedoświadczony Lebron odbił się wtedy od systemu Spurs jak od ściany.

W 2011 rzeczywiście frajersko przegrał finały. Mogli prowadzić 3-0, a w 2 meczu finałowym prowadząc 20 punktami dali sobie wyrwać zwycięstwo. Lebron w tych finałach był zbyt bierny w ataku.

2012 i 2013 inicjatywa Jamesa i przejęcie roli lidera zespołu zaowocowały świetnymi playoff i wygranymi mistrzostwami.

Owszem 2013 trochę szczęśliwie - rzut Allena w 6 meczu na dogrywkę, ale liczy się mistrz.

2014 - tu podobnie jak w 2007 James nie miał szans, bo poza nim wszyscy grali słabo.

San Antonio wygrało te finały z rekordową przewagą. 

2015 - kontuzje Irvinga i Love.

Fakt, faktem powinien mieć bilans 3-3, w 2011 brakło mu jaj.

 

Inni wielcy też przegrywali finały np:

Jerry West 1-8, Chamberlain 2-4, Jabbar 6-4, Magic 5-4, Bryant 5-2, Shaq 4-2.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Inni wielcy też przegrywali finały np:

Jerry West 1-8, Chamberlain 2-4, Jabbar 6-4, Magic 5-4, Bryant 5-2, Shaq 4-2.

A Timi 5 : 0/5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Fakt, faktem powinien mieć bilans 3-3, w 2011 brakło mu jaj.

 

 

Na jakiej podstawie to wywnioskowałeś? A może powinien mieć bilans 1-5? Przypominam, że w G6 uratowała go ta trójka Allena w połączeniu z dziwną decyzją SAS o niefaulowaniu. A przedtem sam James spudłował. 

 

+

 

2015 kontuzje Love i Irvinga to raczej boost dla zespołu niż strata. Zwłaszcza, jeśli masz do pokrycia takiego Currego i ofensywę jak tą GSW. Przecież to świetnie widać w tym sezonie, jak Irving i Love nadają się do tworzenia jakiegokolwiek BIG 3 w poważnej walce o pierścień. Podpowiem: wcale. 

Edytowane przez Tomek9248

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A Timi 5 : 0/5

T.Duncan w finałach 5-1  

Wygrane finały 1999, 2003, 2005, 2007, 2014

Przegrany finał 2013 pechowo

Jeden celny rzut Allena zadecydował, że skuteczność Duncana w finałach nie jest taka jak MJ :)

To też świadczy o wielkości Tima. tym bardziej, że był w tych finałach na przestrzeni 16 sezonów, a MJ 8.

Pop sprawił, że Tim jest prawie nieśmiertelny :)

Na jakiej podstawie to wywnioskowałeś? A może powinien mieć bilans 1-5? Przypominam, że w G6 uratowała go ta trójka Allena w połączeniu z dziwną decyzją SAS o niefaulowaniu. A przedtem sam James spudłował. 

 

+

 

2015 kontuzje Love i Irvinga to raczej boost dla zespołu niż strata. Zwłaszcza, jeśli masz do pokrycia takiego Currego i ofensywę jak tą GSW. Przecież to świetnie widać w tym sezonie, jak Irving i Love nadają się do tworzenia jakiegokolwiek BIG 3 w poważnej walce o pierścień. Podpowiem: wcale. 

3-3 brałem za optymalny wynik Jamesa w finałach - możliwy do zrealizowania.

Równie dobrze mogło być 1-5 tak jak mówisz przy złych wiatrach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2015 kontuzje Love i Irvinga to raczej boost dla zespołu niż strata. Zwłaszcza, jeśli masz do pokrycia takiego Currego i ofensywę jak tą GSW. Przecież to świetnie widać w tym sezonie, jak Irving i Love nadają się do tworzenia jakiegokolwiek BIG 3 w poważnej walce o pierścień. Podpowiem: wcale. 

 

to oczywista nieprawda, proszę zobaczyć te finały i stwierdzić gdzie Cavaliers mieli problemy i dlaczego nie mogli wygrać tej serii. oni nie mieli tam żadnych win conditions, głównie właśnie przez ograniczenia w ataku

 

poza tym zeszłoroczne Warriors było zdecydowanie drużyną defensywy, głównie przez postawę Stepha w tym sezonie jest inaczej i GSW to przede wszystkim bardzo efektywna ofensywa

  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kogo mial na mysli w miami? 

Może to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

też zamiast 3:3 raczej widzę prawie 1:5

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dnc powinien trochę cukru zjeść, albo wołowiny to poprawia nastrój, bo jakieś smuty wypisujesz.

 

NBA jest na tyle nieprzewidywalna, że ciężko coś przewidzieć w dłuższych ramach czasowych. (thx Captain Obvious)

 

LBJ z racji tego, że jest na wschodzie ma łatwiejsza drogę do finału. A dotarcie do finału jest kluczowe w wygraniu mistrzostwa.(thx again Captain Obvious)

 

Kto go powstrzyma na wschodzie?

Mógłbym wypisać, drużyny, które są za Cavs, ale nie chce mi się tracić na to czasu. Po sezonie, będzie FA, ale czy dojście kogokolwiek do wschodniej konferencji, zmieni tam układ sił, powiem szczerze nie sądzę.

 

Warriors mają swój moment w historii, zdobyli miśka rok temu, teraz są na drodze by pobić rekord Byków z przed 20 lat, ale czy to oznacza, że za rok czy dwa będą też w grze ciężko powiedzieć, w chwilo obecnej mają system i skład, który sprawia, że są kosmicznie skuteczni, dodatkowo gdy są w opałach Curry rzuci parę razy za 3 i jest win. Ale czy po FA to będzie taki sam zespół nie koniecznie (potencjalne dojście Duranta wcale nie oznacza, że Warriors będą lepsi, bo dochodząc do Warriors Durant będzie tam 3 w kolejności ważności zawodnikiem, 1 - Curry w końcu do 2xMVP, 2 Green - serce i dusza drużyny, wokalny leader no i nr 3 Durant)

 

Spurs, którzy mają doskonały sezon, ale z racji sezonu GSW, są w cieniu mają 17 sezon z rzędu gdzie notują >50 zwycięstw rzecz bez precedensu w historii NBA. Tim Duncan jest gwarantem, że zespół wygrywa ponad 60% spotkań w sezonie i tak rok w rok. A mimo tego w finałach byli tylko i aż 6 razy.

 

W PO szczególnie na zachodzie będą decydowały match-upy, które mogą sprawić, że dojdzie do dość nieprzewidzianych rozstrzygnięć, ale Cavs i James są gigantycznym faworytem do wygrania wschodu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dnc powinien trochę cukru zjeść, albo wołowiny to poprawia nastrój, bo jakieś smuty wypisujesz.

 

NBA jest na tyle nieprzewidywalna, że ciężko coś przewidzieć w dłuższych ramach czasowych. (thx Captain Obvious)

 

LBJ z racji tego, że jest na wschodzie ma łatwiejsza drogę do finału. A dotarcie do finału jest kluczowe w wygraniu mistrzostwa.(thx again Captain Obvious)

 

Kto go powstrzyma na wschodzie?

Mógłbym wypisać, drużyny, które są za Cavs, ale nie chce mi się tracić na to czasu. Po sezonie, będzie FA, ale czy dojście kogokolwiek do wschodniej konferencji, zmieni tam układ sił, powiem szczerze nie sądzę.

 

Warriors mają swój moment w historii, zdobyli miśka rok temu, teraz są na drodze by pobić rekord Byków z przed 20 lat, ale czy to oznacza, że za rok czy dwa będą też w grze ciężko powiedzieć, w chwilo obecnej mają system i skład, który sprawia, że są kosmicznie skuteczni, dodatkowo gdy są w opałach Curry rzuci parę razy za 3 i jest win. Ale czy po FA to będzie taki sam zespół nie koniecznie (potencjalne dojście Duranta wcale nie oznacza, że Warriors będą lepsi, bo dochodząc do Warriors Durant będzie tam 3 w kolejności ważności zawodnikiem, 1 - Curry w końcu do 2xMVP, 2 Green - serce i dusza drużyny, wokalny leader no i nr 3 Durant)

 

Spurs, którzy mają doskonały sezon, ale z racji sezonu GSW, są w cieniu mają 17 sezon z rzędu gdzie notują >50 zwycięstw rzecz bez precedensu w historii NBA. Tim Duncan jest gwarantem, że zespół wygrywa ponad 60% spotkań w sezonie i tak rok w rok. A mimo tego w finałach byli tylko i aż 6 razy.

 

W PO szczególnie na zachodzie będą decydowały match-upy, które mogą sprawić, że dojdzie do dość nieprzewidzianych rozstrzygnięć, ale Cavs i James są gigantycznym faworytem do wygrania wschodu.

Matchupy, wolniejsze tempo i mocniejsza obrona to Playoffy.

Ze wschodu wiadomo, że łatwiej się dostać do finału, ale Warriors na zachodzie jest 100% faworytem,

żeby wejść do finału i zdobyć mistrzostwo. Każde inne rozstrzygnięcie będzie sensacją.

Ostatnio tak bitym 100% faworytem byli Bulls 1995/1996 i 1996/1997.

 

Oczywiście Spurs/Okl mogą próbować im przeszkodzić, a później Cavaliers, ale to mało prawdopodobne,

że wygrają 4 mecze w serii z Warriors tak mocnymi jak w tym sezonie, jeśli będą zdrowi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet jak spurs spowalnia gre?

Właśnie to ćwiczą tak od listopada. Na razie efekt jest taki ze maja historyczny sezon.

 

Po prostu lepiej nie wygłasza takich teorii tylko poczekać na ZDROWE PO i wtedy tak od 15 mają mamy dobre 4 mecze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet jak spurs spowalnia gre? Właśnie to ćwiczą tak od listopada. Na razie efekt jest taki ze maja historyczny sezon. Po prostu lepiej nie wygłasza takich teorii tylko poczekać na ZDROWE PO i wtedy tak od 15 mają mamy dobre 4 mecze.

Podoba się mi wypowiedź Jamesa na temat Currego.

 

James - "Nie potrafię zrozumieć krytyki Curry'ego"

 

Można odnieść wrażenie, że grono koszykarskich legend uznało, że krytykowanie stylu Golden State Warriors oraz podważanie historycznie dobrej gry Stephena Curry’ego stało się modne, więc warto temat rozszerzyć. Jak zwykle w takich sytuacjach, w końcu i tak pojawi się grupa, która postawi się w opozycji i będzie bronić zawodnika. Właśnie dołączył do niej LeBron James.

 

– "To jest słabe" – stwierdził zawodnik Cleveland Cavaliers. – "Zawsze miałem szacunek do graczy, którzy przetarli dla nas szlaki. To wielcy zawodnicy, więc nie do końca rozumiem, że tak łatwo przychodzi im mówić o współczesnych gwiazdach w takim tonie – gdyby grali w naszej erze to nie mieliby tak łatwo. Pamiętam jak w 2013 mówił tak o mnie Dennis Rodman" – dodaje.

– "Teraz mówią to o Stephenie, że fizycznie nie dałby im rady. My po prostu staramy się dalej nieść pałeczkę, którą przekazały nam poprzednie pokolenie" – kontynuuje. LBJ przyznał, że nie wyobraża sobie, aby za kilkanaście lat miał krytykować wielkich graczy kierując się tylko logiką, iż nie grali w jego czasach. – "Jeśli potrafią grać to potrafią grać, tyle" – dodał.

 

James pomimo problemów, jakie Curry i jego Warriors mogą przysporzyć mu w przyszłości, jest dużym fanem talentu wychowanka Davidson i nie czuje potrzeby by to ukrywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kto go powstrzyma na wschodzie?

Mógłbym wypisać, drużyny, które są za Cavs, ale nie chce mi się tracić na to czasu. Po sezonie, będzie FA, ale czy dojście kogokolwiek do wschodniej konferencji, zmieni tam układ sił, powiem szczerze nie sądzę.

 

Mysle ze przyjscie Duranta i ew. Horforda do C's zmieni układ sił

 

ps. nawet samego DMC

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Channing Frye, oddalismy kompletnego minusa za 11k $ a dostalismy takiego typa, ktorego brakowalo. Gosc wydaje sie mega zasieg/wysoki, a nie patrzac nawet w metryke, porusza sie zajebiscie i w "D" jeszcze pomaga.

 

@Mozgov

 

z Mozgova w tym sezonie mozna zrobic oddzielny "highlight reel that You dont want to be a part of" - chyba ponad polowa razy jak poszedl do "dziury" to klops na obreczy az zeby bola.

Edytowane przez memento1984

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe jak wyglądali by Cavs w dzisiejszym wydaniu na tle GSW, trochę niemrawy początek ale w 2 i 3 kwarcie wychodziło im dosłownie wszystko, 18/37 trójek, mimo, że Love i Irving tylko 2/11. Frye jak dla mnie w końcu odnalazł miejsce idealnie skrojone na jego miarę, marnował się w Orlando, na pewno dochodził czynnik braku motywacji (podobnie jak u Iso Joe w BN), na ten moment (musi to jeszcze potwierdzić w kolejnych grach) wygląda lepiej niż Love. Piątka KI, JRS, LBJ, KL, CF w PO może być zabójcza pod względem spacingu, każdy z nich (no może poza Jamesem) może ustrzelić w poszczególnych meczach >5 takich rzutów, są umiejętności 1 na 1 w osobach Lebrona, Kyriego i Smitha, są walczący TT, Shump  i Delly, doświadczeni Rychu i Mo (trochę zapomniany po fajnym początku sezonu, gdy był 3 opcją, miejmy nadzieję, że uda mu się w pełni wyleczyć na PO).

 

Tak naprawdę to zakładając, że nic się nie posypie (porażkami typu tej z Memphis bym się nie przejmował) to CC wchodzi do finału ze wschodu. Na zachodzie procentowo szanse rywali oceniałbym następująco (chodzi o wejście do wielkiego finału):

1) GSW 50%

2) SAS 35%

3) OKC 15%

 

Oczywiście każdy kibic Cavs marzy o Thunder, z nimi prawdopodobnie wystarczy zagrać po prostu dobrze i równo, Lebron ma jednak jakiś sposób na KD, dodatkowo jest tam zbyt mało opcji zarówno w ataku i obronie, myślę, że 4-2 w zasięgu.

 

Z SAS szczerze to nie mam pewnego zdania, mimo bilansu uważam, że jest to gorszy zespół niż ten z 2014 roku, w pewnym sensie nie ma on takiej w 100% pewnej opcji ofensywnej jakie mamy w Thunder, big 3 pokazuje w tym sezonie, że jednak do 50-tki raczej nie wytrzymają, LMA jest moim zdaniem do przykrycia a Leonard to mimo przełomowego sezonu wciąż gracz bardziej defensywny. Tutaj głównym czynnikiem będzie to na ile będzie potrafił spowolnić Jamesa, może być też wystawiony na Irvinga, jeśli ten odzyska swój ofensywny rytm i regularność z poprzedniego sezonu (a sądzę, że tak się właśnie stanie na PO), gdyż Green zawodzi na całej linii a Parker nie nadaje się do krycia kogokolwiek.

 

GSW wydają się nieuchwytni, natomiast jeśli los zestawi ich w 2 rundzie z OKC, a następnie z SAS to nawet jeśli awansują to mogą nie mieć pary na Cavs, którzy tą drogę prawdopodobnie będą mieli lżejszą. Oczywiście może też okazać się, że Warriors wygrają te serie po 4:1 i czynniku zmęczenia nie będzie, wówczas ja będąc Lue spróbowałbym zagrać w podobny sposób do dzisiejszego, podobnie jak Portland jakiś miesiąc temu czyli na ostrą wymianę pocisków, GSW w ostatnim czasie nie są tytanami defensywy, nie będą mieli prawdopodobnie okazji na jakąkolwiek chwilę oddechu w pogoni za rekordem, to jednak (a sądziłem jeszcze niedawno inaczej) już teraz jest widoczne, a może spotęgować się w PO, które chociażby przez obecność OKC i Duranta powinny być na zachodzie dużo bardziej trudne niż Rockets z poprzedniego sezonu.

Edytowane przez Pozioma
  • Like 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...