Skocz do zawartości
memento1984

Cleveland Cavaliers 2015/16

Rekomendowane odpowiedzi

Nawet jak spurs spowalnia gre?

Właśnie to ćwiczą tak od listopada. Na razie efekt jest taki ze maja historyczny sezon.

 

Po prostu lepiej nie wygłasza takich teorii tylko poczekać na ZDROWE PO i wtedy tak od 15 mają mamy dobre 4 mecze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet jak spurs spowalnia gre? Właśnie to ćwiczą tak od listopada. Na razie efekt jest taki ze maja historyczny sezon. Po prostu lepiej nie wygłasza takich teorii tylko poczekać na ZDROWE PO i wtedy tak od 15 mają mamy dobre 4 mecze.

Podoba się mi wypowiedź Jamesa na temat Currego.

 

James - "Nie potrafię zrozumieć krytyki Curry'ego"

 

Można odnieść wrażenie, że grono koszykarskich legend uznało, że krytykowanie stylu Golden State Warriors oraz podważanie historycznie dobrej gry Stephena Curry’ego stało się modne, więc warto temat rozszerzyć. Jak zwykle w takich sytuacjach, w końcu i tak pojawi się grupa, która postawi się w opozycji i będzie bronić zawodnika. Właśnie dołączył do niej LeBron James.

 

– "To jest słabe" – stwierdził zawodnik Cleveland Cavaliers. – "Zawsze miałem szacunek do graczy, którzy przetarli dla nas szlaki. To wielcy zawodnicy, więc nie do końca rozumiem, że tak łatwo przychodzi im mówić o współczesnych gwiazdach w takim tonie – gdyby grali w naszej erze to nie mieliby tak łatwo. Pamiętam jak w 2013 mówił tak o mnie Dennis Rodman" – dodaje.

– "Teraz mówią to o Stephenie, że fizycznie nie dałby im rady. My po prostu staramy się dalej nieść pałeczkę, którą przekazały nam poprzednie pokolenie" – kontynuuje. LBJ przyznał, że nie wyobraża sobie, aby za kilkanaście lat miał krytykować wielkich graczy kierując się tylko logiką, iż nie grali w jego czasach. – "Jeśli potrafią grać to potrafią grać, tyle" – dodał.

 

James pomimo problemów, jakie Curry i jego Warriors mogą przysporzyć mu w przyszłości, jest dużym fanem talentu wychowanka Davidson i nie czuje potrzeby by to ukrywać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kto go powstrzyma na wschodzie?

Mógłbym wypisać, drużyny, które są za Cavs, ale nie chce mi się tracić na to czasu. Po sezonie, będzie FA, ale czy dojście kogokolwiek do wschodniej konferencji, zmieni tam układ sił, powiem szczerze nie sądzę.

 

Mysle ze przyjscie Duranta i ew. Horforda do C's zmieni układ sił

 

ps. nawet samego DMC

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Channing Frye, oddalismy kompletnego minusa za 11k $ a dostalismy takiego typa, ktorego brakowalo. Gosc wydaje sie mega zasieg/wysoki, a nie patrzac nawet w metryke, porusza sie zajebiscie i w "D" jeszcze pomaga.

 

@Mozgov

 

z Mozgova w tym sezonie mozna zrobic oddzielny "highlight reel that You dont want to be a part of" - chyba ponad polowa razy jak poszedl do "dziury" to klops na obreczy az zeby bola.

Edytowane przez memento1984

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe jak wyglądali by Cavs w dzisiejszym wydaniu na tle GSW, trochę niemrawy początek ale w 2 i 3 kwarcie wychodziło im dosłownie wszystko, 18/37 trójek, mimo, że Love i Irving tylko 2/11. Frye jak dla mnie w końcu odnalazł miejsce idealnie skrojone na jego miarę, marnował się w Orlando, na pewno dochodził czynnik braku motywacji (podobnie jak u Iso Joe w BN), na ten moment (musi to jeszcze potwierdzić w kolejnych grach) wygląda lepiej niż Love. Piątka KI, JRS, LBJ, KL, CF w PO może być zabójcza pod względem spacingu, każdy z nich (no może poza Jamesem) może ustrzelić w poszczególnych meczach >5 takich rzutów, są umiejętności 1 na 1 w osobach Lebrona, Kyriego i Smitha, są walczący TT, Shump  i Delly, doświadczeni Rychu i Mo (trochę zapomniany po fajnym początku sezonu, gdy był 3 opcją, miejmy nadzieję, że uda mu się w pełni wyleczyć na PO).

 

Tak naprawdę to zakładając, że nic się nie posypie (porażkami typu tej z Memphis bym się nie przejmował) to CC wchodzi do finału ze wschodu. Na zachodzie procentowo szanse rywali oceniałbym następująco (chodzi o wejście do wielkiego finału):

1) GSW 50%

2) SAS 35%

3) OKC 15%

 

Oczywiście każdy kibic Cavs marzy o Thunder, z nimi prawdopodobnie wystarczy zagrać po prostu dobrze i równo, Lebron ma jednak jakiś sposób na KD, dodatkowo jest tam zbyt mało opcji zarówno w ataku i obronie, myślę, że 4-2 w zasięgu.

 

Z SAS szczerze to nie mam pewnego zdania, mimo bilansu uważam, że jest to gorszy zespół niż ten z 2014 roku, w pewnym sensie nie ma on takiej w 100% pewnej opcji ofensywnej jakie mamy w Thunder, big 3 pokazuje w tym sezonie, że jednak do 50-tki raczej nie wytrzymają, LMA jest moim zdaniem do przykrycia a Leonard to mimo przełomowego sezonu wciąż gracz bardziej defensywny. Tutaj głównym czynnikiem będzie to na ile będzie potrafił spowolnić Jamesa, może być też wystawiony na Irvinga, jeśli ten odzyska swój ofensywny rytm i regularność z poprzedniego sezonu (a sądzę, że tak się właśnie stanie na PO), gdyż Green zawodzi na całej linii a Parker nie nadaje się do krycia kogokolwiek.

 

GSW wydają się nieuchwytni, natomiast jeśli los zestawi ich w 2 rundzie z OKC, a następnie z SAS to nawet jeśli awansują to mogą nie mieć pary na Cavs, którzy tą drogę prawdopodobnie będą mieli lżejszą. Oczywiście może też okazać się, że Warriors wygrają te serie po 4:1 i czynniku zmęczenia nie będzie, wówczas ja będąc Lue spróbowałbym zagrać w podobny sposób do dzisiejszego, podobnie jak Portland jakiś miesiąc temu czyli na ostrą wymianę pocisków, GSW w ostatnim czasie nie są tytanami defensywy, nie będą mieli prawdopodobnie okazji na jakąkolwiek chwilę oddechu w pogoni za rekordem, to jednak (a sądziłem jeszcze niedawno inaczej) już teraz jest widoczne, a może spotęgować się w PO, które chociażby przez obecność OKC i Duranta powinny być na zachodzie dużo bardziej trudne niż Rockets z poprzedniego sezonu.

Edytowane przez Pozioma

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Caly problem jest taki, ze GSW nadal prawdopodobnie trafi na Clipps, ktorzy przy calym szacunku do CP, beda przystawka dla Stefana. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak Smith i Frye będą grać tak jak w meczu z Clips to myślę, że Cavs może powalczyć w ewentualnym finale z GSW. Żeby jeszcze tylko udało się w jakiś sposób ograniczyć trochę Currego i Thompsona...

 

@Elwood

Heheheh dobre, no cóż, przynajmniej na tą chwilę wygląda na dużo lepsze wzmocnienie ofensywne niż Varejao.

Edytowane przez The Goat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będąc byłym właścicielem Channinga powiem tak - co roku ma takich wyskoków ofensywnych mniej. W zeszłym roku było 15, w tym 7. A ostatni dobry mecz w PO rozegrał 6 lat temu. Także tego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jeszcze odnośnie szans Cavs w ewentualnym finale. Wygrzebałem jakiś artykuł ze stycznia. Może już nie wszystko aktualne ale fajnie się czytało. Generalnie chodzi o to, że Kawalerzyści nie tworzą może jakiegoś mistrzowskiego, perfekcyjnie zgranego zespołu ale mają swoje różne atuty, indywidualności, silne strony różnych graczy, które mogą doprowadzić przy odrobinie szczęścia do sprawienia niespodzianki.

 

https://sports.vice.com/en_us/article/the-cleveland-cavaliers-dont-need-an-identity-to-win-a-title

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak jeszcze odnośnie szans Cavs w ewentualnym finale. Wygrzebałem jakiś artykuł ze stycznia. Może już nie wszystko aktualne ale fajnie się czytało. Generalnie chodzi o to, że Kawalerzyści nie tworzą może jakiegoś mistrzowskiego, perfekcyjnie zgranego zespołu ale mają swoje różne atuty, indywidualności, silne strony różnych graczy, które mogą doprowadzić przy odrobinie szczęścia do sprawienia niespodzianki.

 

https://sports.vice.com/en_us/article/the-cleveland-cavaliers-dont-need-an-identity-to-win-a-title

fakt, artykul ten jeszcze bardziej aktualny dzisiaj nizeli w Styczniu.

Cavs nikt nie cisnie na wschodzie, graja absolutne minimum i nawet klada laske na mecze w domu (ile to juz takich bylo, 5?).

jak nikt sie nie polamie, a taki jest chyba obecnie glowny cel dotrwania do kwietnia i PO, to posiadajac grywalnych gracyz jak JR/Frye mozna powalczyc z kimkolwiek, kto wyjdzie z zachodu.

fakt, te klocki calkiem zabawnie do siebie nie pasuja, ale nie mozna im zarzucic glebi na lawce/talentu ani tego ze mozna cos nie ortodoksyjnego zagrac, majac taki zestaw. wszystko zalezy od tego, jak LBJ bedzie chcial grac, czy poswieci swoja pozycje na parkiecie zeby np w ewentualnym finale taki KL zagral na max swojego potencjalu (ok Kevin wyglada jak miekka fajeczka, ale box out ma fajny i potrafi zrobic zbiorke nawet w ofensywie, ale nie jak kampuje na luku)?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matchupy, wolniejsze tempo i mocniejsza obrona to Playoffy.

Ze wschodu wiadomo, że łatwiej się dostać do finału, ale Warriors na zachodzie jest 100% faworytem,

żeby wejść do finału i zdobyć mistrzostwo. Każde inne rozstrzygnięcie będzie sensacją.

Ostatnio tak bitym 100% faworytem byli Bulls 1995/1996 i 1996/1997.

 

Miami 2013 było pewniakiem nawet większym niż obecni Warriors. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety zamiast artykułu o spurs drugi raz wskakuje o Lakers

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niestety zamiast artykułu o spurs drugi raz wskakuje o Lakers

wrzuciłem linka do Spurs

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miami 2013 było pewniakiem nawet większym niż obecni Warriors. 

Byli faworytami dużymi po zdobyciu tytułu w 2012 i bilansie 66-16 w sezonie 2012/2013,

ale w finale z San Antonio widziałeś, że mieli szczęście i cudem wygrali rzutem Allena.

 

Wielkimi faworytami też byli Lakers 2001 czy Dallas 2007.

W przypadku Dallas skończyło się jak skończyło.

 

W 2016 wydaje się, że tylko trzęsienie ziemi może pozbawić Warriors tytułu,

ale na Spurs muszą uważać, bo też ich bilans o czymś świadczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byli faworytami dużymi po zdobyciu tytułu w 2012 i bilansie 66-16 w sezonie 2012/2013,

ale w finale z San Antonio widziałeś, że mieli szczęście i cudem wygrali rzutem Allena.

 

I wygrali. GSW nie wygrali(na razie). A Miami w 2013 było po genialnych PO Lebrona rok wcześniej i streaku 29 winów i byli dużo pewniej obstawiani niż obecni Warriors. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I wygrali. GSW nie wygrali(na razie). A Miami w 2013 było po genialnych PO Lebrona rok wcześniej i streaku 29 winów i byli dużo pewniej obstawiani niż obecni Warriors. 

Tylko dlatego, że obecni Spurs robią świetny bilans w tym sezonie, historyczny dla ich klubu :)

Tylko dlatego. Inaczej by nie było nawet gadania między nami.

Ale czy Spurs 2016 będą równie groźni dla Warriors 2016 jak Spurs 2013 byli w dla Miami ? Wątpię.

Przypominam, że w finale 2013 Spurs prowadzili 3-2, a w 6 meczu Spurs prowadziło na kilka sekund do końca meczu 3 punktami.

Rzut Allena za 3 równo z syreną doprowadził do dogrywki w tym meczu i przesądził o mistrzostwie.

San Antonio było na tyle wściekłe i zdeterminowane, by doprowadzić do rewanżu i się zemścić na Miami,

że w 2014, gdy doszło między nimi do ponownego finału Spurs wygrali te finały z rekordową przewagą w historii.

 

A 2016 ? Nie sądzę, że Spurs zanim padną doprowadzą do 7 meczów. Ale może się mylę i w playoff obrona Spurs

będzie w kilku meczach tak udana jak w ostatnim starciu między nimi.

Na chwilę obecną stawiam 4-2 dla Warriors w ewentualnej serii i potem mistrzostwo.

A po drodze pobity rekord Bulls 74-8 lub 73-9.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko dlatego, że obecni Spurs robią świetny bilans w tym sezonie, historyczny dla ich klubu :smile:

Tylko dlatego. Inaczej by nie było nawet gadania między nami.

 

Przypominam, że w finale 2013 Spurs prowadzili 3-2, a w 6 meczu Spurs prowadziło na kilka sekund do końca meczu 3 punktami.

Rzut Allena za 3 równo z syreną doprowadził do dogrywki w tym meczu i przesądził o mistrzostwie.

 

 

Thx Captian Obvious rozumiem, że prawdopodobne pobicie rekordu Byków jest dla Ciebie traumatycznym przeżyciem, z którym już prawie się uporałeś, ale nie kreuj jakieś alternatywnej rzeczywistości, zwłaszcza gdy dotyczy to wydarzeń, które można w łatwy sposób sprawdzić wpisując w google "ray allen 3".

 

Warriors i Spurs rozgrywają kosmiczny sezon, ale dlatego, że to nudni Spurs, a wyczyny Curry jest pompowany przez media sporo osób widzi tylko kolumnę zwycięstw i porażek.

 

Interesujesz się koszem od n lat, a dajesz się nabrać na W/L w RS. Playoff to inna historia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Thx Captian Obvious rozumiem, że prawdopodobne pobicie rekordu Byków jest dla Ciebie traumatycznym przeżyciem, z którym już prawie się uporałeś, ale nie kreuj jakieś alternatywnej rzeczywistości, zwłaszcza gdy dotyczy to wydarzeń, które można w łatwy sposób sprawdzić wpisując w google "ray allen 3".

 

Warriors i Spurs rozgrywają kosmiczny sezon, ale dlatego, że to nudni Spurs, a wyczyny Curry jest pompowany przez media sporo osób widzi tylko kolumnę zwycięstw i porażek.

 

Interesujesz się koszem od n lat, a dajesz się nabrać na W/L w RS. Playoff to inna historia.

Jakie przeżycie. Ten rekord 72-10 był daleki od ideału.

Pokazały to rozgrywki 1995/1996, 1996/1997, 1999/2000, 2006/2007, czy 2015/2016. 

Nie imponują mi w ogóle wyniki z regulara, bo:

1) dopiero wynik 77-5 będzie rekordem bardzo trudnym do poprawienia moim zdaniem.

Takie były możliwości najlepszych drużyn w historii.

2) Tylko w playoff jest prawdziwe granie z dużą intensywnością i pełnym zaangażowaniem w obronie.

Wystarczy przytoczyć kilka przykładów.

Dominacja w regularze potwierdzona w playoff przez Celtic lat 80', Lakers lat 80', Bulls lat 90' czy

Spurs, którzy regularnie playoff powracali do finałów.

A z drugiej strony np: Cleveland 2009 i 2010, które wyniki z regulara i lajtowe granie w

ogóle nie potwierdzały się w playoff.

 

Spurs grają w 2015/2016 dobrze, ale gdybym miał stawiać kasę na ich serię z Warriors to postawiłbym na Wojowników.

To Warriors są głównym faworytem do mistrzostwa. A z drugiej strony na nich jest największa presja.

 

Edytowane przez Rodman91

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LBJ w 33 minuty zaliczył triple double 33/11/11 na wysokiej skuteczności. Stary dobry James. :-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.