Skocz do zawartości
memento1984

Cleveland Cavaliers 2015/16

Rekomendowane odpowiedzi

Ale przecież nikt nie napisze, że LBJ zagrał źle więc trzeba znaleźć kozła ofiarnego ;)

 

To w takim razie źle to zrozumiałeś. W kwestii wczorajszego meczu to nie Love jest winny, po prostu akurat wczoraj znów było wyraźnie widać, że on jest ogromnym obciążeniem przez swoją beznadziejną obronę.

 

W samym meczu wczoraj James też nic nie był w stanie zdziałać. Oddał 2 rzuty mniej, niż Curry, a zdobył 19 punktów mniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patrząc z perspektywy upływającego czasu dochodzę do wniosku, że nawet zdrowa Miłość nie dała nic w finale przeciwko GSW. Bardziej żal Irvinga, ale nawet obecność ich dwóch nie zmieniłaby zapewne wiele. Tym bardziej, że zastąpiło ich godnie dwóch graczy - TT i Dellavedova. Z tą dwójką poprawiła się obrona na parkiecie znacznie. Za to pogorszeniu uległ atak, który zamiast w 80% akcji iść przez Jamesa to szedł przez 95%, a bez niego na parkiecie w ogóle nikt nic nie kreował. Tutaj zabrakło obecności Irvinga, ale za to obrona uległa poprawie. Więc czy KI w ogóle by poprawił grę Cavs? Nie wiem.

 

Niektórzy pisali, że skoro sam James był bardzo blisko pokonania GSW to z Irvingiem i Lovem na pewno by wygrali. Na pewno? To że wstawisz do składu lepszego gracza nie oznacza, że ten zespół będzie lepiej grał czy notował lepsze wyniki. I mimochodem Jamesowi wyszło prawie to samo co Dirkowi w '11 - mając skład złożony wyłącznie z rolesów prawie wygrał finał. Ale ci gracze idealnie się dopasowali do stylu Jamesa i zabrakło tylko jednego - siły rażenia zza łuku. No i może trochę głębi składu, bo w końcówkach też siadali kondycyjnie grając po tyle czasu.

 

Ale to nie czas wspominać finał'15. Przechodząc do rzeczy - widać że LeBron bardzo polubił Irvinga i grę z nim. I to z wzajemnością. Irving postara się czasem w obronie, odda piłkę w ręce LBJ, sam czeka na możliwości dla siebie, a te Król mu dostarcza. Czuć tę chemię (chociaż może nie dzisiejszej nocy, bo tam wszystko było do dupy). Za to Dellavedova to jest bulterier Jamesa. I za to może nawet nie tyle się lubią, co szanują. I obaj pasują poniekąd do Jamesa - ten pierwszy rzuca i potrafi znakomicie mijać pierwszą linię, a ten drugi to dobry i nieustępliwy obrońca, a czasem i zagra dobrze akcję i zrobi to jak najlepiej - bez finezji i wzdychania, ale zakończonej skutecznie. TT to ziomek LBJ i nie ma co mówić więcej. Mozgow daje mu centymetry i kilogramy pod koszem i też jest mu potrzebny. JR to ziomek, a poza tym dostosował się chyba pierwszy raz w życiu i podporządkował w pełni liderowi. Są tylko dwa problemy:

 

Pierwszy to GSW i SAS. Oba te zespoły są w stanie rozwalić i zespół złożony z największych talentów i zespół z genialnym systemem gry i coachem. Mają talent, mają po kilku liderów, mają też dobrych trenerów (zwłaszcza Spurs). LBJ i Blatt podobno nie przepadali za sobą, ale cały czas pracują i być może nawet przekonują do siebie. Obaj chcą wygrać i szukają sposobu. I widać, że chcą zwiększyć powoli rolę Irvinga. Do tej pory to czekał na piłkę albo kreował siebie głównie. Blatt rozumie, że potrzebuje alternatyw i dlatego Irvinga potrzebuje też w nowej roli. Dlatego nieraz Della kreuje, nawet jak LeBron jest na parkiecie. JR dostaje nieraz nawet zielone światło na grę pod siebie. Wszystko po to, by drużyna była jak najwszechstronniejsza. Wszyscy to rozumieją tam. Ta drużyna wygląda inaczej niż w zeszłym sezonie. I dopiero jak grunt się wali to wracają do sprawdzonej dla nich taktyki - piłka do Jamesa, zasłona, a on wbija pod kosz i są 2 punkty lub FT.

 

Nawet Love to zrozumiał. Ale on po prostu nie ma tej chemii z resztą. On też nie wytrzymuje presji. I się nie dziwię. Bo gdyby to był typowy 'Smith' to byłoby inaczej. Ale to były prawie superstar, wymieniony za wielki talent draftu i dodatkowo z olbrzymim kontraktem. Oczekiwania są gigantyczne, a on nie może ich po prostu spełnić, bo jak? Ma zbierać? Robi to lepiej niż przed rokiem, ale do poziomu lidera ligi nie wróci, bo nie da się. Ma lepiej bronić? Stara się, ale nie przeskoczy tego, że jest mało dynamiczny i skoczny. Ma zdobywać więcej punktów? To nie Minnesota, gdzie dostaje piłkę, tyle razy ile chce. I dodatkowo gdzie chce. Tutaj liczba posiadań i zagrywek dla niego jest znacząco ograniczona, ale i tak jest sporo. I na ogół nie wygląda to fatalnie. Ale też z czołówką ligi grają bardzo rzadko, a dopiero tutaj wychodzą te mankamenty w takiej skali.

 

I nie sądzę by tutaj była czyjakolwiek wina prawdę mówiąc. LeBron bardzo stara się od roku go jakoś wkomponować w zespół i to nie tylko na parkiecie. Widać, że reszta drużyny stara się jakoś to układać pod Love'a. Ba, nawet sam Miłość się stara i nie odmówię mu w wielu meczach zaangażowania i dobrej postawy. Ale coś po prostu nadal nie klika. Czasem mimo chęci się to nie uda. Blatt jest w kropce, bo z takim Love'm nie wygrają. Prędzej wygrają bez niego lub z nim w ograniczonej roli scorera z ławki na kilkanaście minut w meczu. A z niego nie można zrezygnować - nikt go nie przygarnie z taką umową. Poza tym oddali za niego za dużo i to byłoby przyznanie się do wielkiej wpadki przy wymianie. Posadzenie go na ławie też nie wchodzi w grę, bo nie po to tyle oddali, by teraz go sadzać na ławce. No sytuacja jest ciężka dla Cavs z nim, bo widać, że każdy chce, ale albo się nie da, albo nie znaleźli jeszcze metody. Jak dla mnie to najlepiej jak w marcu usadzą Jamesa na 2-3 tygodnie znowu, ale niech będzie przy zespole, a reszta niech spadnie na Love'a i Irvinga. Może w ten sposób się dograją, złapią chemię, a potem James dołączy na spokojnie. James to nie Melo - jak coś się urodzi to nie będzie miał ambicji dyrygować tym, a raczej trzymać pieczę i nie kombinować z tym.

 

W tym nowym sezonie gra wygląda inaczej. Ze zdrowym Irvingiem i wartościowym Love'm to naprawdę brakuje im tylko odrobinę szczęścia i pierścienie są na wyciągnięcie ręki. Bo rok temu suma talentów może była podobna, ale sposób gry o poziom niżej. A i tak zabrakło bardzo niewiele. Nie kibicuję im, ale są wielkim zagrożeniem dla każdego. Głównie z powodu Jamesa, ale także Blatta, który głupi nie jest i jak tylko dopicuje to jeszcze trochę, to z zadupia z Ohio poleci ogień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W kwestii wczorajszego meczu to nie Love jest winny, po prostu akurat wczoraj znów było wyraźnie widać, że on jest ogromnym obciążeniem przez swoją beznadziejną obronę.

 

 

???

 

No to jak? Oni nie jest winny tylko jego obrona? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

???

 

No to jak? Oni nie jest winny tylko jego obrona? 

 

Miało być głównym winnym. Wczoraj po prostu Cavs dostali lanie i oprócz szarpnięcia JR na początku w ataku, chyba nic pozytywnego w ich grze nie było widać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdzich gdyby Cavs byli rządem po ty byłbyś tvnem ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlatego każdy fan LJ bolał nad tą wymianą.

To są Cavs, ja od razu z tej wymiany się śmiałem. Organizacja, która nawet jakby zgromadziła 12 najlepszych graczy NBA to i tak by coś spier*oliła. 

 

A o tym, że wypad Love'a (zwłaszcza!) i Irvinga pomógł, a nie zaszkodził Cavs w tamtej serii to pisałem jeszcze podczas finałów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co ciekawe na tym etapie sezonu przed rokiem Cavs byli 19-20 :grin:

 

E:

 

Bo Lebron wypadł wtedy.

Wiem.

Edytowane przez barcalover

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co ciekawe na tym etapie sezonu przed rokiem Cavs byli 19-20 :D

Bo Lebron wypadł wtedy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że na podstawie jednego spotkania z RS nie można generować opinii jak by było w przeszłości czy w przyszłości w PO (z jednej strony zaawansowana gdybologia z drugiej wróżenie z fusów).

GSW podchodziło do tego spotkania po "laniu" które dostali w Detroit + w ostatnich 3 spotkaniach mieli bilans 1-2, a Cavs wracali z Texas road trip.

 

Te dwie ostatnie porażki GSW sprawiły, że pace na 73 się popsuł. Ale zdecydowanie rozdrażnił GSW, bo w tym sezonie solidną obronę grają tylko gdy muszą i to raczej w wybranych kwartach. Solidna obrona + kosmiczna skuteczność w ataku (a Cavs w 1Q wcale tak źle nie bronili). Cavs z kolei zagrali bardzo słabo w ataku szczególne wyróżnienie należy się Love i Irvingowi 2 i 3 opcja grająca na ~20% skuteczności - tak nie da się wygrać spotkać z przeciwnikiem, który był w świetniej formie rzutowej.

 

Cavs zagrali chyba z jedną akcje, która zgubiła obronę GSW (bodajże w 3Q jak Iman zaliczył layupa po kilku zasłonach i sporej ilości ruchu) a tak to straszna padaka przez 3 Q.

 

Generalnie ta seria GSW-Cavs była dziwna w GSW Cavs narzuciło swój styl, ale GSW byli w stanie ich przepchnąć, w Cleveland Wojownicy rozstrzelali Kawalerzystów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo w Golden nie było irvinga --- i stąd mecz był bardziej wyrównany --- a już tak poważnie to Cavs nie ma żadnych szans w ewentualnym finale czy to ze Spurs czy to z Golden więc muszą sie modlic by Zachód wygrała Oklahoma jakimś cudem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To jest niesamowite, jakim non-factorem stał się Love. Tak zagubionego gracza w obronie, który uważany jest za gwiazdę ligi naprawdę ze świecą szukać. Pewnie duże znaczenie ma pozycja, na której Love gra, bo nie jest tajemnicą, że taki Harden, Curry, czy Westbrook też lubią często spuścić gardę, ale oni przynajmniej potrafią przejąć totalną kontrolę w ataku, a Love w Cavs nie jest w stanie tego robić. 

 

Spurs wykorzystywali jego braki w obronie i chciałem pisać że Love będzie problemem dla Cavs w playoff, ale w sumie na wschodzie nie za bardzo jest rywal dla kawalerzystów nawet ze słabym Love.

 

Tak czy siak LeBron już trochę jest wyeksploatowany w swojej karierze i nie jest już czołgiem jakim był co dodatkowo przy jego ego sprawia mu frustracje jak nie kończy pod dziurą. Ofensywa przy Warrioprs była bardzo toporna i nieuzyteczna. Jestem ciekaw meczu ze spurs 30 stycznia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie chcialem nic pisac po wygranej z Houston. tzn nawet chcialem :)

 

tak jak podobalo mi sie spotkanie z Dallas to spotkanie z Houston, Cavs wygladali jak poor-man's GSW. Ciagle palowanie trojek jak GSW, ale zupelnie brak ruchu pod koszem, cos co jest fantastyczne w wykonaniu GSW. zupelnie wygladalo to tak, jakby Cavs wyszli z napompowanym ego po tym udanym roadtripie i mysleli ze pykna GSW na mietko. chcieli grac to co z Hou, ale skutecznosci brak a GSW trafiali prawie wszystko. Zostali zasypani w pierwszej kwarcie i z niej juz nie wyszli. ciekawe jak to podziala na ambicje zespolu, najgorszy mecz w historii franchise w domu, dodatkowy smaczek, ze mecz z udzialem LBJa. jak tak dalej pojdzie, to najsensowniejsze bedzie przesuniecie Love'a do roli  w rotacji, mimo ze chlop poprawil mocno zbiorke, szczegolnie z przodu - jesli ta porazka ma na kogos wplynac to napewno na Love'a, w jedna albo druga strone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ludzie mi się dziwili kiedy pisałem rok temu że nie wyobrażam sobie Love'a w Chicago

 

Przecież to od zawsze był Jamison no.2

Niby fajne mam cyferki z warriors, robię po 20ppg ale i tak kazdy wie że gówno że mnie a nie all-star caliber

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale Kevinek groźnie po meczu powiedział, że wszyscy muszą spojrzeć w lustro od lidera(LBJ) zaczynając

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cavsi jak na razie odstają od jadących na fali Warriors i Spurs. W finale ich widzę w sensie obecności, ale podobnie jak rok temu, teraz muszą się pozbierać do kupy i jakoś skonsolidować. W zeszłym roku gorzej to szło, ale mimo wszystko dalej te klocki nie dają efektu synergii takiego jak wymienione ekipy zachodnie. Może jak Irving się wdroży należycie... Co do meczu, to na niekorzyść Cavs zadziałało to, że Warriors byli po porażce, dniu przerwy i chcieli się odkuć. Jakby na nich trafili np. back-to-back i bez motywacji świeżą porażką, to może by to lepiej wyszło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale co zmienia fakt że warriors byli po porażce i po dniu przerwy?

Albo potrafisz nawiązać z przeciwnikiem równorzędna walkę, albo spadaj na bambus

Śmieszy mnie komentarz że warriors chcieli sie odkuc, bo wygrywać powinien chcieć każdy

 

Czyli co mialy ekipy grające przeciw GSW w pierszych prawie trzydziestu meczach?

Edytowane przez josephnba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Smieszne jest to jechanie po KL, przeciez curry do czasu przyjscia kerra to byl dokladnie taki sam przypadek.

Zajebisty ofensywnie gracz, z ktorego gry nie wynikalo dla teamu nic poza cyferkami, ktore dorzucil do scoreboarda.

A ze zwiedzil troche playoffy w przeciwienstwie do love'a(jedna wygrana seria do przyjscia kerra)? Nie byli tak polamani jak minny i jednak mark jackson co by o nim nie mowic to nie kurt rambis.

Curry to rocznik duranta westbrooka czy tam nawet rose'a, w porownaniu z nimi przez pierwsze 5 lat kariery nie osiagnal praktycznie nic, czyli nawet mniej niz Klove.

Zmiana systemu i pach, curry rozpierdala lige.

 

To nie jest tylko problem love'a, to jest problem cavs, ze max gracz wyglada w ich systemie jak roles.

 

 

A ludzie mi się dziwili kiedy pisałem rok temu że nie wyobrażam sobie Love'a w Chicago

Przecież to od zawsze był Jamison no.2
Niby fajne mam cyferki z warriors, robię po 20ppg ale i tak kazdy wie że gówno że mnie a nie all-star caliber

 

 

Akurat Gasol to jest lustrzane odbicie love'a, roznica jest taka ze jest 1/2 opcja na parkiecie, a nie 3 czy 4 (za jr smithem) dlatego kreci cyferki w wieku lat 35/36

I fakt ze bosh byl w mistrzowskich mia zajebisty, ale ile razy bylo po nim jezdzone po jego 10 pts 2 reb meczach, szczegolnie jesli heat przegrali, ze to nie jest big3 tylko big2.

 

Love nie bedzie boshem, ma z krotkie lapy i za wolno sie przemieszcza (czy to w trumnie czy na obwodzie), ma za to inne atuty, ktore nie sa w cavs wykorzystywane. Ogladalem wczorajszy mecz love w kolko stawial zaslony dla irvinga a ten go odganial i mieszal sobie 1/1 jak na podworku. Dla porownania chyba ze 2/3 pkt currego to byly akcje po zaslonach (czy to jako ballhandler czy off the ball).

Boshem w cavs powinien byc lebron, jako jedyny ma do tego warunki i wcale nie jest do tego za stary (patrz KG @ bos).

Edytowane przez ness

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Obejrzyj mecz Bulls popatrz jak wykorzystywany jest Gasol, jak jest inteligentny i jaki ma wplyw na grę a potem przeczytaj swojego posta i sam wrzuć się do lapu capu

Na bosha w Cavs lebron jest za,młody za dobry i w Cavs lebron może być tylko lebronem, bo bez niego ta zbieranina walczy o ósmy seed

Pozdrawiam

Edytowane przez josephnba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgodzę się z nessem odnośnie tego, że nie potrafią Love'a wykorzystać. Za dużo grają 1 vs 1 a za mało jest zagrań pick&roll i różnych odmian tego zagrania. Blat musi ustawić kilka skutecznych zagrywek na big3 ale też na pozostałych graczy. Musi też być więcej zagrywek na obwód, żeby było więcej możliwości oddania rzutu za 3 z czystej pozycji. Ponadto trzeba poprawić obronę i zbyt pochopnie nie podwajać bo GSW jest mistrzem wykorzystywania podwojenia, tym bardziej, że tam prawie każdy potrafi rzucić za trzy. Jak powstrzymać Kurę? Nie wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu nie chodzi tylko o Lova. Pierwsza piatka jest moim zdaniem zle zestawiona. Wyobrazcie sobie piatke w meczu z WarriorsDelly-Irving-Schumpert-James-Love. W takiej piatce jest komu bronic szczegolnie Currego, jest komu zdobywac punkty kazdy broni trojki. Nie widzialem do tej pory razem na parkiecie Dellego i Irvinga. Kyrie bedac w duecie obroncow z JR robili ser szwajcarski z obrony a i czasem pilki dla obydwoch brakowalo. Australijczyk rozwiazalny oba problemy, to jego dluga obecnosc na parkiecie w finalach tak dlugo utrzymywala Cavs w grze. Takie rozwiazanie uwolniloby tez minuty dla przyspawanego ostatnio do lawki Mo Williamsa. Przeciwko druzynom bez dominujacego centra, czyli np GSW Love sprawdzilby sie jako pelnoprawny srodkowy. Z kazdym zawalczy o zbiorke, centra w typie Boguta wyciagnie z pomalowanego, nad centrem typu D. Greena bedzie mial przewage wzrostu. Mozgov bedzie z kolei bezcenny na takich Spurs wiec nie popieram pomyslu handlowania nim.

Podsumowujac moj wywod to co najlepsze w wykonaniu GSW juz widzielismy za to w Cavs jeszcze tkwia rezerwy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.