Skocz do zawartości
DamianOItalianO

Minnesota Timberwolves 15/16

Rekomendowane odpowiedzi

nie chce mi się wierzyć, że zarobił więcej niż Kobe czy Lebron

 

Tutaj chodzi o kasę tylko z NBA. KG chyba nieznacznie wyprzedza Kobego, a Lebron przecież na śmieciówkach pracuje (prawie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aż sprawdziłem i faktycznie Garnet ma te 7 minionów wiecej. Ale i tak obaj zarobili po ponad 320 milionów tak ze tego...

Edytowane przez iglo13

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2-0 z Atlantą stało się faktem. Ta drużyna to jest rollercoaster, ich się lubi i nie znosi w jednym meczu. Uwielbiam Wolves w tym roku i oglądanie ich wreszcie jest.. fajne. Czasami człowiek chce sobie wbić widelec w oko, po czym 3 minuty później siedzi z uśmiechem od ucha do ucha. W tym tygodniu: najpierw wymęczona wygrana po słabym meczu z Sixers. Mecz wygrał Wiggins, który zagrał mega czwartą kwartę i z butów go-to-guya chyba już nie zamierza wyskakiwać. Andrew sporo się jeszcze uczy, to wszystko widać podczas gry, ale oglądanie jak się zmienia to jest przyjemność. Andrew jest coraz bardziej fearless i coraz częściej kiedy dostaje piłkę to po prostu atakuje wszystko, co staje mu na drodze. Ogólnie po za tym mecz z Philly był najgorszy, pierwsza połowa to masakra, zastanawiałam się czy to na pewno koszykówka. Jak tak to wygląda częściej w wykonaniu 76ers to współczuję Juliusowi, bo ja po pierwszej połowie wątpiłam w sens istnienia tego sportu. No ale wygrali na szczęście, takie wymęczone zwycięstwa też muszą być.

 

Co do meczu z Atlantą. Najdziwniejsze w tym zwycięstwie jest to, że prawie całą czwartą kwartę Wolves grali piątką Lavine - Wiggins - Rudez - Payne/Prince - Dieng. I że Minnesota trafiła więcej razy za 3 punkty niż Hawks.

 

Mecz wyrównany praktycznie od początku do końca, prowadzenie zmieniało się kilkanaście razy. Wiggins świetnie zaczął, ale nie trafiał w ogóle za 3 i później nieco zgasł, Towns to samo. Lavine w pierwszej połowie został zmieciony przez Teague'a, ale w drugiej się pozbierał i mocno poprawił. Rubio nie wrócił na 4q ze względu na obolałą kostkę, a Towns nie wrócił, bo Dieng grał świetne spotkanie w drugiej połowie (po przeciętnej, żeby nie powiedzieć słabej, pierwszej). Payne trafiał piłką do kosza no i BYŁ RUDEZ.

 

Świetnie Rudez zastąpił Bjelicę, trafił 3/4 za 3 powodując kłopoty Hawks w obronie. Atlanta trapowała i Rubio i Wigginsa, ale kiedy Rudez był na boisku, to dostawał podanie z tych podwojeń i zawodnicy Hawks albo musieli odpuścić Martina/Wigginsa albo pozwolić mu rzucać, co wykorzystał. Fajnie się oglądało Wolves z jako takim spacingiem, dlatego chciałabym zobaczyć więcej minut zestawu Rubio - Lavine - Wiggins - Bjelica - Towns.

 

Ogólnie spotkanie może takie bez szału, ale ważne, bo drugie zwycięstwo z rzędu we własnej hali po 6 porażkach. Hawks zagrali dobrze na tablicach, ale bardzo słabo rzucali za 3 (25%, tylko 8 trafień). Minnesota walczy w tym sezonie z każdym i to jest najfajniejsze, oglądałam wszystkie 15 meczów i w zasadzie tylko pierwszy mecz z Miami był przegrany na długo przed końcem. Spodziewałam, się że Wolves nie będą tacy słabi jak wielu myśli, ale mimo wszystko obawiałam się, że początek będą mieli trochę gorszy, a tu miła niespodzianka. Wkurza mnie czasami Mitchell bo stosuje dziwne rotacje (choć nie dziś) i to, że oddajemy tak mało rzutów za 3. Ja wiem, że Wilki nie są jakimiś mega strzelcami zza łuku, ale chodzi mi o to, że bardzo wiele zagrywek jest rozpisanych tak, że kończą się rzutem z midrange. W meczu z Atlantą widać było, jak dużo łatwiej się gra kiedy grozimy rzutem za 3 (odkryłam Amerykę, wiem). Poza tym na razie się nie czepiam, bo od młodej drużyny w trakcie przebudowy nie można chyba oczekiwać więcej, niż Wolves pokazują.

 

Rubio podkręcił kostkę w meczu z Sixers ale chciał zagrać dzisiaj i sił starczyło na 3 kwarty. Po meczu podobno KG zarządził w szatni dance-party - z cyklu "rzeczy, które chciałbyś zobaczyć i umrzeć."

 

Nie będę się jakoś dużo bardziej rozpisywać bo dopiero co skończyłam pisać o tych meczach na blogu, jak ktoś chciałby przeczytać więcej, to zapraszam tam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podoba mi się w ich drużynie, że po parkiecie biega banda gówniarzy, a w końcówkach grają bardzo inteligentnie. Garnett, Miller, Prince i nawet Kevin Martin dobrze wykonują swoją robotę. Nawet jeśli w cyferkach dają mniej to bardzo często któryś z nich przebywa na parkiecie i z nim wyglądają pewniej. Nawet głupia akcja, gdzie są podwojenia po zbiórce w ataku i podają aż piłka trafiła do Martina bodajże i ten od razu uspokoił grę, a potem znaleźli gracza bez krycia pod koszem po 20 sekundach akcji. Niby pierdoły, ale nie każdy młodzian to jeszcze czuje jak jest na parkiecie. Przyszłość wygląda lepiej niż kiedykolwiek przy Miłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taktyka Mitchela mnie dobija, rozumiem, że grając przeciwko niskim 5, jednoczesna gra Diengiem i KATem nie ma sensu, ale przeciwko MEM,CHI,SAS,UTA, SAC czy dziś LAC wręcz jest wskazane! Niestety chłopaki pomimo talentu nie grają razem, co jest o tyle dziwne, że tak KAT jak i Dieng to nie są typowi rim blokerzy (choć też to robią świetnie), ale zawodnicy mający wizję gry/podanie, rzut dystansowy (szczególnie KAT, ale Dieng też potrafi!), low post czy obronę half court. Słabo też wykorzystywany jest Bjelica, który powinien dostawać więcej szans rzutowych, podobnie jak Muhammad, którzy są przyszłością Wolves, a nie Martin, Miller czy Prince.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i jak juz Blake z Reddickiem wygrał mecz to dopiero Dienga z KATem trzyma, kuriozum jakieś. ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiggins leci do przodu jak może, ale sam nic nie poradzi. Kev Martin to już nie ten sam gracz, a Towns chyba nie chce zostać ROTY bo przestał grać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiggins leci do przodu jak może, ale sam nic nie poradzi. Kev Martin to już nie ten sam gracz, a Towns chyba nie chce zostać ROTY bo przestał grać.

Nie przestał grać tylko Mitchell zaczął go sadzać w czwartych kwartach, a teraz KAT zagrał podobne minuty do KG. Mówiłem, że to baran, jeśli w Minny myślą, że on im da PO to chyba z konia spadli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mitchell powiedzial, ze gra Diengiem w koncowkach bo jest lepszym obronca niz Towns. jakiego talentu nie mieliby Wolves, to rownowaga idiotow w tej organizacji chyba musi zostac zachowana.

 

dzis Towns pokazal z Blazers konkretny skillset w ataku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że nigdzie tak nie powiedział ;)

Na temat ostatnich meczów powiedział, że sadzał Townsa w czwartych kwartach, bo sezon ma 82 mecze, a on nie chce powtórzyć sytuacji z Wigginsem, kiedy Andrew grał wielkie minuty i był pod koniec mocno przemęczony. Więc Towns siedzi w 4q bo go oszczędzają i chcą żeby jak najłagodniej wyglądało jego przejście do NBA. Zwłaszcza, że KAT grał w Kentucky w platoon system. Oczywiście nadal jest to głupia wypowiedź, bo jak chce oszczędzać Townsa to może to robić tak, by ten nadal grał jakieś minuty w 4 kwartach, a nie Dieng wychodzi i gra 17 pod rząd, no ale to inna sprawa.

 

Natomiast domyślam się, że chodzi Ci o wypowiedź dotyczącą meczu z Portland. Mitchell grał dużą część 4q lineupem Rubio - Lavine - Wiggins - KAT - Dieng i w samej końcówce (coś koło 37 sek do końca) po timeoucie Blazers mieli piłkę z boku i na boisko wszedł Aminu. Wtedy Sam zdjął Townsa i wpuścił Prince'a. Piłka poszła do Lillarda, Rubio skierował go na prawą stronę ale Dieng był po złej stronie i nie hedge'ował pick'n'rolla i Lillard miał autostradę pod kosz. I właśnie po meczu na pytania czemu zdjął Townsa, Mitchell się bardzo uniósł, że Prince miał kryć Aminu, bo nie będzie zostawiał centra do krycia dobrze kozłującego SF-a, a Dieng to bardzo dobry obrońca w pick'n'rollu. Ogólnie sama idea była słuszna, pytanie tylko czemu zostawił Dienga, a nie KAT-a, ale też faktem jest, że obrona pnr przez Dienga wyglądała ostatnio naprawdę dobrze. No chyba, że mi umknął gdzieś cytat, to proszę o źródło :smile:

 

Sam mecz był bardziej przegrany przez zawodników, niż przez Mitchella, bo po raz kolejny mieli 17-punktową przewagę i po raz kolejny ją zaprzepaścili w ciągu jednej kwarty. W zasadzie ten mecz był prawie taki sam jak ten pierwszy, tylko lepiej bronili Lillarda. Nie lubię Mitchella, irytują mnie jego rotacje, NIE MOGĘ PATRZEĆ na jego zagrywki po TO, irytuje to że jest mega uparty, że za późno reaguje na sytuację na boisku, że 1/3 rzutów Minnesoty to długie dwójki ze stopą na linii i a on po meczu potrafi powiedzieć, że oddawaliśmy dobre rzuty, tylko nie wpadały, irytuje mnie, że nie ma pomysłu jak wykorzystać Bjelicę czy Rudeza itd., ale no raczej nie kazał swojej drużynie tracić prawie 20-punktowej przewagi. Można oczywiście mieć wątpliwości co do tej zmiany w kluczowej akcji, ale nie jest powiedziane, że gdyby KAT był na boisku to skończyło by się inaczej.

 

Towns grał świetnie, wieeelka szkoda, że nie wpadła mu ta druga trójka, bo wyglądała dobrze. W ostatnich meczach miałam wrażenie, że chce zrobić za dużo i wyglądało jakby na siłę próbował coś udowodnić (może przez te dziwne minuty, które grał) i w rezultacie jak dostawał piłkę to najpierw robił 3 pump-fake'i, 4 obroty i inne dziwaczne rzeczy, po których już zupełnie nie miał co zrobić. Dzisiaj podobało mi się, że to ogarnął, grał cierpliwie w ataku, prosto, bez wielu zbędnych ruchów i udziwnień. Ogólnie uwielbiam tego gościa, to już druga trójka w crunchtime przez niego trafiona, a to 20-letni center.

 

edit; btw. Wolves są 2-8 w meczach domowych i przegrali już 5 meczów w tym sezonie, w których prowadzili dwucyfrową liczbą punktów.

Edytowane przez Sachs

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Garnett jest dla mnie bogiem od dzisiaj<br /><br />https://www.youtube.com/watch?v=xS2m_QM7Ex4<br /><br />btw<br />co sie dzieje z wigginsem, że w tym sezonie tak słabo?

<br /><br />To krótko ten sezon oglądasz, kilka słabych meczy, dużo więcej miał tych dobrych <br />

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Minny nie oglądałem żadnego. Po prostu mi się rzuciło w oczy, że oprócz ppg, praktycznie każdy inny stat ma gorszy niż overall całego zeszłego sezonu gdzie w drugiej jego połowie, szczególnie pod koniec, andrzej walił z grubej rury.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt nie ma tak perspektywicznego składu jak Minny. Jakieś katastrofy musiałyby by być, by ta drużyna nie stała się contenderem w przeciągu 3 lat. Wiggins, Lavine, Shabazz, Rubio, Dieng, Towns. Ostatni raz coś takiego mieliśmy przy OKC Westbrook, Durant, Ibaka i Harden i tam akurat kontuzje i oddanie Hardena to zjebało, ale generalnie mówimy o tej samej skali talentu.

Celowo zmieniłem temat, żeby nie robić syfu w temacie Zielonych.

 

Dzisiaj Minny pokazała jaka to jest perspektywiczna. Nie wiem co miałoby się jeszcze stać aby wyjebali w końcu Mitchella, najlepiej z zakazem wjazdu do stanu, ale to nie jest jedyny problem. Wiggins jest fajny, ale nie zanosi się aby kiedyś mógł być realną pierwszą opcją w czymś więcej niż boardline PO teamie. Socie kompletnie brakuje strzelców co widać doskonale w momencie gdy muszą gonić wynik. Jeśli zaczynasz tęsknić za Martinem to znak, że do końca przebudowy jeszcze daleka droga. Bez większych wymian się nie obędzie, ale najpierw trzeba zwolnić tego pozoranta na ławce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Celowo zmieniłem temat, żeby nie robić syfu w temacie Zielonych.

 

Dzisiaj Minny pokazała jaka to jest perspektywiczna. Nie wiem co miałoby się jeszcze stać aby wyjebali w końcu Mitchella, najlepiej z zakazem wjazdu do stanu, ale to nie jest jedyny problem. Wiggins jest fajny, ale nie zanosi się aby kiedyś mógł być realną pierwszą opcją w czymś więcej niż boardline PO teamie. Socie kompletnie brakuje strzelców co widać doskonale w momencie gdy muszą gonić wynik. Jeśli zaczynasz tęsknić za Martinem to znak, że do końca przebudowy jeszcze daleka droga. Bez większych wymian się nie obędzie, ale najpierw trzeba zwolnić tego pozoranta na ławce.

Tak więc to jak zespół jest perspektywiczny oceniamy na podstawie jednego meczu?

Do reszty naprawdę nie ma co się odnosić. Wiggins ma 20 lat, potencjał jak c*** i już robi ponad 22 ppg. Do tego wygląda jak projekt w obronie. Pierwsza opcja w bordeline PO teamie? No oceniam go mniej więcej na tyle. tzn ty oceniasz go na top15, ja myślę, że jednak wejdzie do top10. Wciąż close. 

Ten post schowam do schowka, by wyciągnąć go za 2 lata.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
 

 

 

Robi to naprawdę powoli, skoro dopiero co przegrali z Philly.
 

 

To Twój tekst sprzed roku w temacie Pistons i pracy SVG, wszędzie te podwójne standardy. Jest drobna różnica pomiędzy perspektywicznym, a byciem contenderem za dwa lata, zwłaszcza gdy mówimy o drużynie, która od x lat nie  powąchała PO, której PG może połamać się w każdej chwili. Core wydaje się mocny, ale w Socie potrzeba jeszcze wiele aby można o nich mówić w kontekście faworyta do PO, a co dopiero jako contendera na zachodzie. Możesz sobie wyciągać ten post za dwa lata, tylko nie zapomnij, bo ja na pewno Ci o nim przypomnę ;]

Edytowane przez LeweBiodroSmoka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To Twój tekst sprzed roku w temacie Pistons i pracy SVG, wszędzie te podwójne standardy. Jest drobna różnica pomiędzy perspektywicznym, a byciem contenderem za dwa lata, zwłaszcza gdy mówimy o drużynie, która od x lat nie  powąchała PO, której PG może połamać się w każdej chwili. Core wydaje się mocny, ale w Socie potrzeba jeszcze wiele aby można o nich mówić w kontekście faworyta do PO, a co dopiero jako contendera na zachodzie. Możesz sobie wyciągać ten post za dwa lata, tylko nie zapomnij, bo ja na pewno Ci o nim przypomnę ;]

Widzisz, jest jedna drobna różnica. Ty stwierdziłeś, że nie jest perspektywiczna, czyli nie będzie dobrą drużyną za jakiś czas. Ja stwierdziłem, że nie jest dobrą drużyną teraz. Czas teraźniejszy, czas przyszły. Teraz. Kiedyś. 

Widzisz już różnicę?

Ale nie wiem czy być pod wrażeniem, czy się przestraszyć, że cytujesz moje posty z 2014.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Widzisz, jest jedna drobna różnica. Ty stwierdziłeś, że nie jest perspektywiczna, czyli nie będzie dobrą drużyną za jakiś czas. Ja stwierdziłem, że nie jest dobrą drużyną teraz. Czas teraźniejszy, czas przyszły. Teraz. Kiedyś.

Widzisz już różnicę?

 

Ale nie wiem czy być pod wrażeniem, czy się przestraszyć, że cytujesz moje posty z 2014.

Nic takiego nie stwiwrdziłem, sam przed sezonem jarałem się Sotą, a po tym jak zaczął KAT to dałem się nawet nabrać, że powalczą o ósemkę. Niestety to się nie stanie bo Pels czy nawet Kings wyglądają mocnej, a ponadto Minny ma top3 najgorszych trenerio w lidze. Nie ma spacingu, nie ma gtg, jest młody skład, paru vetów i Rubio na którego trza chuchać i dmuchać a i tak swoje już opuścił. Na dziś dzień porównanie do OKC to śmiech na sali, nie widzę tam kogoś w typie Duranta czy Hardena, może za dwa lata Wiggins z KATem dojdą do podobnego poziomu, ale musi się jeszcze wiele zmienić aby Wilki stali się realnym contenderem, przede wszystkim Rubio musi być zdrowy... albo trzeba go wymienić póki ma jeszcze jako taką wartość. Za dużo tych znaków zapytania jak dla mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nic takiego nie stwiwrdziłem, sam przed sezonem jarałem się Sotą, a po tym jak zaczął KAT to dałem się nawet nabrać, że powalczą o ósemkę. Niestety to się nie stanie bo Pels czy nawet Kings wyglądają mocnej, a ponadto Minny ma top3 najgorszych trenerio w lidze. Nie ma spacingu, nie ma gtg, jest młody skład, paru vetów i Rubio na którego trza chuchać i dmuchać a i tak swoje już opuścił. Na dziś dzień porównanie do OKC to śmiech na sali, nie widzę tam kogoś w typie Duranta czy Hardena, może za dwa lata Wiggins z KATem dojdą do podobnego poziomu, ale musi się jeszcze wiele zmienić aby Wilki stali się realnym contenderem, przede wszystkim Rubio musi być zdrowy... albo trzeba go wymienić póki ma jeszcze jako taką wartość. Za dużo tych znaków zapytania jak dla mnie.

To jesli sota nie ma perspektyw na bycie contenderem to czy ktos ma? Wlasnie dlatego sa"tylko" perspektywiczni na ta chwile bo musi sie troche pozmieniac, ale glownie chodzi o ich rozwoj. Wifgins nie musi stac sie lebronem by to mialo miejsce. On spokojnie moze tam spelniac role Robina. A na to ma ogromny potencjal i wydaje sie ze to by mu bardzo odpowiadalo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Ostatnio przeglądający   0 użytkowników

    Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.