Skocz do zawartości

Jendras

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    9500
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    63

Ostatnia wygrana Jendras w dniu 21 Stycznia

Użytkownicy przyznają Jendras punkty reputacji!

Reputacja

4052

O Jendras

  • Tytuł
    Hall of Fame

Informacje o profilu

  • Płeć
    Nie powiem

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Jendras

    Lakers '20

    To zależy, kto zgarnie jego minuty, a konkretnie - ile z tego dostanie Rondo, ile Caruso.
  2. Jendras

    Lakers '20

    @january Coś dla Ciebie:
  3. Jendras

    Sezon NBA zawieszony

    Nasuwa się pytanie, czy Kyrie robiłby takie zamieszanie, gdyby on i Durant byli zdrowi. System, na który sami zawodnicy przystali.
  4. Mihm nie był taki zły. Szkoda że się skontuzjował wtedy przed playoffami. Zakończyło to w gruncie rzeczy jego karierę. @P_M Machine miał fajny contact year. Poza tym trafiał głównie na treningach ;]
  5. Brian Cook i Sasha Vujacic jako top zmiennicy.
  6. Można by polemizować z "kluczową rolą", przynajmniej po '96. W każdym razie, problemy sprawiał nadal, a z kolejnych dwóch klubów szybko go wyrzucono. Popovich z kolei okazał się jednym z najlepszych trenerów w historii. Jasne, ja po prostu poddaję w wątpliwość jego wiarygodność.
  7. Gdyby Popovich był taką zarazą, jak uważał Rodman, to Duncan uciekłby stamtąd przy pierwszej okazji (czyli pewnie do Orlando w 2000). btw. pisząc o dwóch panach, miałem na myśli Popa i Rodmana.
  8. Rodman nie zostawił też suchej nitki na Popovichu, a jak się dalej potoczyły kariery obu panów, nie trzeba chyba przypominać. ;-)
  9. Oglądałem ostatnio Suns z Rox '95 i to jaki tam wiatrak robił z Majerlego Drexler, to aż przykro było patrzeć. Dan w obronie IMO zdecydowanie za wolny, ale z ławki może być ok.
  10. No właśnie o tym mówię, "gdyby został" - nie mamy dowodów, że wypalenie by nastąpiło, a jednak wypowiadasz się o tym, jakby to było coś pewnego, ale już w przypadku podobnej sytuacji Lakers, która faktycznie nastąpiła, przyjmujesz zupełnie inną postawę. Dwa występy w CF? That's cute. Gasol po każdym finale brał udział w międzynarodowych rozgrywkach. Historia pokazuje, że wypalenie może nastąpić w różnych momentach. W przypadku Lakers '11 dobra gra skończyła się w marcu. Heat '14 zrobili 37-14 przed ASB, 17-14 po. Pistons '91 - 34-15 przed, 16-17 po (powiesz, że kontuzja Thomasa, ale oni zdążyli bez niego zrobić jeszcze serię 5 wygranych, a po jego powrocie mieli ujemny bilans). A co powiesz na Lakers '90? 63-19, drugi SRS w całej lidze i wypad w drugiej rundzie. Już Ci tłumaczyłem, że wysoki SRS Lakers '11 to była anomalia, a błędy popełnia każdy trener, zwłaszcza że rozplanowanie sił to nie jest coś co można dokładnie przewidzieć. Zresztą, 57-25 to nie był żaden kosmos jak na możliwości tamtego zespołu. Aha, teraz nagle interesują Cię okoliczności? Albo bierzemy pod uwagę kontekst w każdym przypadku, albo w żadnym. Sezon 2000/2001 wcale nie był jakiś wyjątkowy pod względem kontuzji. Hornets też skutecznie ograniczali większość gwiazd? Bo Pau Gasol miał w sezonie zasadniczym przeciw Szerszeniom 22-13-4 na TS 76% (cztery mecze). Rozumiem, że Carl Landry dopiero w play-off przypomniał sobie, że jest w CY. Mavs dobrze bronili, ale nie aż tak dobrze, żeby ograniczyć atak Lakers bardziej, niż np. Boston.
  11. Tam to bardziej Curry zawalił, bo uparł się, żeby rzucać trójkę, zamiast mijać.
  12. Proszę nie ignorować kontekstu. Bulls mieli trudny terminarz pod koniec sezonu, ta wygrana to był blowout z Atlantą (pierwsza drużyna wschodu), w ostatnim meczu z Knicks już trochę oszczędzali starterów, a później zrobili 3-0 z Cleveland. Może lepiej powiedz, jak to jest, że w przypadku Chicago tak chętnie pisałeś o wypaleniu, kiedy z wiadomych przyczyn (odejście Jordana) były to czysto teoretyczne dywagacje, ale gdy chodzi o Lakers, mimo jasnych przesłanek, bronisz się rękami i nogami? lol, tak, Carl freakin' Landry był w CY, dlatego zrobił coś, co nie udało się nawet Bostonowi w serii, po której okrzyknięto Gasola cipą. Spójrz na tę serię w ten sposób: najlepszym graczem Lakers w tamtej serii był Bynum - co by się działo, gdyby był tak ograniczony, jak w poprzednich latach? Wyciągnęliby w ogóle tę serię? A jakby wziąć Lakers '10 ze zdrowym Bynumem? Z Hornets nie byłoby co zbierać. Niby dlaczego? Benzyna może się skończyć na każdym odcinku drogi, nie tylko w jakichś arbitralnie przyjętych miejscach. Jednym starczy pary na regular, innym na pół, jeszcze inni od początku będą mieć problemy. "PEWNIE"? Strzelasz na oślep. No i jak wyjaśnisz fakt, że Lakers '01 mieli tak niski SRS? Powinni być zatem w play-off znacznie bliżej poziomu '03, a zanotowali jeden z najbardziej dominujących runów w historii. Bardzo mnie irytuje taka ignorancja - nie znam, nie widziałem, nie interesowałem się, ale sprawdziłem parę cyfr i wiem lepiej, zarzucając jeszcze adwersarzowi ukryte intencje. Ale to jest broń obosieczna - może po prostu Ty próbujesz gloryfikować tamtych Mavs, żeby przedstawić kompromitację LeBrona w nieco lepszym świetle? Stać Cię na więcej, Lorak. Nie mam zarzutów do organizacji obrony Dallas, ale Lakers w tamtej serii mieli ORTG na poziomie niespełna 101. To nawet Boston '08 ich tak nie ograniczył. Zachowajmy pewne proporcje.
  13. Jendras

    Sezon NBA zawieszony

    Niestety w normalnych okolicznościach wraca główna przeszkoda - podróże. Tutaj mamy docelowo jedno miejsce gry, więc można spokojnie testować. Swoją drogą, o ile omawiany sposób dogrania sezonu to spore odchylenie od przyjętej normy, o tyle trudno sobie wyobrazić równiejsze warunki dla wszystkich - bez HCA, bez podróży.
  14. Ok, Lorak, czyli dodatkowy rok był bez znaczenia i fakt, że zespół miał w nogach trzy finały z rzędu jest drugorzędny wobec argumentu SRS, a wypalenie musi nastąpić w całym sezonie, a nie w jakimś jego fragmencie. I nie widzisz nic niecodziennego w fakcie, że dwukrotny mistrz NBA stawił Dallas mniejszy opór, niż przeciętni Blazers w pierwszej rundzie. Z ciekawości jeszcze spytam, czy Twój eye test potwierdza te wnioski? Jeśli już próbujemy się przyglądać bardziej szczegółowo, to tam było więcej zmiennych, niż rozwój Bynuma, bo np. Gasol stawił się w świetnej formie, ale spuchł pod koniec sezonu (+ problemy osobiste), Odom był w życiowej formie, bo latem grał w mistrzostwach zamiast jak zwykle wpierdzielać żelki, Lakers mieli też mocniejszą ławkę (doszli Blake z Barnesem), więc pod tym względem roster wyglądał lepiej, chyba najlepiej w tamtym okresie, ale na nic talent, kiedy bak jest pusty. No chyba że Twoim zdaniem obrona Dallas była tak kosmiczna, że w dwóch najważniejszych meczach sezonu nie pozwoliła prime Bryantowi nawet oddawać rzutów, ograniczając go do 16 i 18 oddanych z gry oraz 5 (w sumie) osobistych - 15 w całej serii. Co do serii z Hornets, to widzę, że spojrzałeś tylko na wyniki - w g1 Horners prowadzili praktycznie cały mecz, g2 był wyrównany, w g5 i g6 Lakers odjechali dopiero w drugich połowach. A serię wygrali głównie dzięki przewadze na tablicach, bo rywale tam niewiele mieli. Żarcisz? Gasol zrobił 14/7 na TS 50% - podczas gdy w latach mistrzowskich grał na poziomie 20-10 przy efektywności wyższej o 10 punktów procentowych lub więcej - to jest przepaść. I ze słabymi pod koszem Hornets było niewiele lepiej niż z Mavs. To był cień zawodnika z lat wcześniejszych. Kobe prędzej, ale serie wymienione przez Ciebie nie były tak słabe w jego wykonaniu, poza tym to byli lepsi rywale niż Hornets, no i przede wszystkim czy nie uważasz, że gdyby prime Bryant trafił po prostu na lepszego rywala, to przegrałby z hukiem, waląc jakieś 8/25 albo 11/30 z gry? A nie oddając 16 i 18 rzutów, przy w sumie 5 osobistych, w dwóch ostatnich, najważniejszych meczach sezonu. Znamienny jest fakt, że Kobe w tamtej serii najlepszy miał pierwszy mecz, przed którym były 4 dni przerwy. Kiedy grali co drugi dzień, było już tylko gorzej. A jeśli chodzi o ten najlepszy frontcourt w lidze, to właśnie jego słabości w obronie przede wszystkim zostały obnażone. W pierwszej kolejności chciałbym podziękować akademii.
  15. Być może kwestia kontuzji - w 09/10 Gasol opuścił 17 meczów, Bryant 9 (bilans bez nich Lakers zrobili dobry, but still), w 10/11 obaj wystąpili we wszystkich meczach. Ten 09/10 też zresztą nie był jakiś wybitny. Oceniając pod względem eye-testu, Lakers najlepiej wyglądali w sezonie, w którym pozyskali Gasola, potem w 08/09, kiedy nadal grali dobrze, ale już trochę nierówno. Kolejny sezon był już mocno frustrujący dla kibica, z przerwami na pojedyncze mecze/serie, kiedy się spinali. No i SRS w '11 na pewno wyśrubował też ten okres post ASB. Lakers wtedy przebudowali całkowicie system defensywny, oparli całość na Bynumie, tchnęło to w zespół nowego ducha, a Andrew wyglądał jak młody Mutombo. Wygrywali wtedy ze wszystkimi rywalami na zachodzie - Dallas pokonali dwukrotnie (ostatni mecz, rozegrany 31 marca, to był blowout), pojechali Spurs na wyjeździe w meczu, w którym przewaga w pierwszej połowie sięgała 30 punktów, zwyciężyli w OKC i Portland, gdzie zwykle można było z automatu dopisywać L. No ale po tym 17-1 zanotowali 5 porażek z rzędu, a niewiele brakło, by przegrali ostatnie 7 meczów sezonu (dwie ostatnie wygrane: ze Spurs, którzy posadzili starterów i po dogrywce w Sacramento). Poziomu z tamtego okresu już nie osiągnęli. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, mam wątpliwości, czy inwestowanie w Artesta było właściwym ruchem, zaś o ile w tamtych latach lamentowałem o drugiego playmakera, o tyle teraz wydaje mi się oczywiste, że brakowało tam przede wszystkim shooterów. Chciałbym zobaczyć duet Kobe-Pau ze spacingiem charakterystycznym dla dzisiejszej ligi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.