Skocz do zawartości

J. Lo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    94
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

42

O J. Lo

  • Tytuł
    Rookie

NBA

  • Ulubiony zespół
    Dallas Stars
  • Ulubiony gracz
    hm... może Steven Stamkos?

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. J. Lo

    Seattle NHL Expansion

    Jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia Dla Ciebie RF zostawił jakieś fundamenty. Może i tak. Szkoda tylko, że przez kilka lat dokumentnie rozpirzył wszystko, co tylko było powyżej tych fundamentów
  2. J. Lo

    Central Division 20/21

    Nieśmiało przypomnę, że porządnego bramkarza Canes nie mogą znaleźć od dobrych kilku lat, czyli od czasu, kiedy Ward poszedł górą, a jego forma doliną, i już nigdy się nie spotkali Facetów, którzy mieli zbawiać Huragany między słupkami, było przez ten czas więcej niż nazwisk w książce telefonicznej Legionowa. I szukamy dalej... Nawiasem mówiąc, wyobrażasz sobie, żeby jakiś bramkarz z powiedzmy top 10 przyszedł do tej drużyny? Bo ja naprawdę nie bardzo. PS. Każdy. Naprawdę każdy. Totalnie i absolutnie każdy, tylko nie Aho. Może sobie być niezły (nawiasem mówiąc, niezły i nic więcej). Ale jak widzę / słucham tego kolesia z jego blond piórami i słodkim głosikiem (cytując Grześka Markowskiego, w ciemnym pokoju zacząłbym go podrywać, tyle że Grzesiek powiedział tak o kimś innym), to bolą mnie nawet te zęby, których już dawno nie mam.
  3. J. Lo

    Seattle NHL Expansion

    Jeśli widzisz w Seattle jednego I drugiego, a nie jednego LUB drugiego, to zgoda. Tylko ten Ron Francis mi się tam nie podoba. Sorry, ja wszystko rozumiem, że legenda i w ogóle, ale przy czasach Rona jako GM Canes chowają się nawet mroki średnowiecza
  4. J. Lo

    Seattle NHL Expansion

    Co do Bena: tak, pamiętam, jak o tej klauzuli tutaj rozmawialiśmy. Powiedziałeś mi o niej albo Ty, albo Raven. Ben oczywiście się jej nie zrzeknie, bo nikt poza Teksami nie da tyle coraz bardziej przeciętnemu bramkarzowi, który łamie się częściej niż lód w marcu. Za to Tońka w Krakenach chętnie bym zobaczył. Jak już kiedyś wspominałem, zerkam na niego od czasów Hurricanes i naprawdę zasługuje na to, żeby gdzieś dali mu szansę na coś więcej niż backup czy w najlepszym razie 1B. (Inna sprawa, że po co mu było iść do Bostonu, tego chyba do dzisiaj nie wie nawet on sam). Wiadomo, że ci najlepsi już dawno mają obsadę bramki zaklepaną, więc Seattle wydaje się dla Chudobina naprawdę fajną opcją. Co prawda nie sądzę, żeby Krakeny miały powtórzyć historię VGK, którzy z dwóch wywrotek odpadów produkcyjnych zmontowali naprawdę fajny team (uch, jak ja ich nie lubię..., ale co trzeba przyznać, to trzeba), ale kto wie. Jeśli dobrze widzę, to Gerard Gallant jest do wzięcia
  5. J. Lo

    Central Division 20/21

    O, ktoś poza mną wierzy w CBJ? Za to jeśli chodzi o Canes, to mimo niedawnych ciekawych wyników ta drużyna cały czas do bólu mnie nie przekonuje. Nie widzę tam ani żadnego przemyślanego budowania składu, ani żadnej namiastki taktyki. Mamy takie podwórkowe granie na alleluja i do przodu przy założeniu, że może uda się strzelić o jednego gola więcej, niż nam strzelą (dobra, tak akurat Hurricanes grali zawsze, ale kiedyś w ataku byli Skinner czy Staal, a w bramce niezły wtedy Ward... tak, tak, Ward był kiedyś niezły z przebłyskami czegoś jeszcze lepszego, dawno to było, ale było). Zdaję sobie sprawę z tego, że taki radosny hokej może się podobać (choć, sorry, akurat nie mnie; mój ideał meczu to 1-0 po dogrywce), ale zwyczajnie na dłuższą metę nie da się tak daleko zajechać. Raz się udało (chyba tylko dlatego, że przeciwnicy nie zdążyli pozbierać szczęk, które spadły im na lód na widok Canes w PO), w zeszłym sezonie już były wyniki na miarę racjonalnych oczekiwań. Czyli nie było specjalnych wyników. Jak coś się nie zmieni, to Sokowirówki poza czwórką. Jeśli jednak jakimś cudem się w niej zmieszczą, nawet odpadnięcie w pierwszej rundzie uznam za sukces. PS. Stars też mnie nie przekonują (czytaj: pierwsza, góra druga runda PO), ale nie oszukujmy się, w takiej dywizji miejsce w czwórce to jest absolutne minimum, jeśli chcą, żeby ktokolwiek traktował ich poważnie.
  6. J. Lo

    North Division 20/21

    Tak naprawdę, Panowie, gdyby nie odległości między Vancouver a Montrealem dla przykładu; gdyby jakoś sensownie przetasować resztę, zamiast robić przekozacki Wschód i dwie dywizje, nie oszukujmy się, raczej słabe... Ale gdyby krowy miały skrzydła, to do sklepu chodzilibyśmy w kaskach.
  7. J. Lo

    Central Division 20/21

    Przyznam, że trochę zapomniałem, jaką NYI mają fajniusią dywizję, ale podtrzymam swój typ. In Trotz we trust. Co do porównania Stammera z Kuczim, to masz rację i z tym, że zdrowie Stevena to temat na pracę doktorską o pechu, i z tym, że kiedy popatrzymy na liczby, to wyjdzie nam na to, że Kuczi przynajmniej nie jest gorszy. Tyle tylko, że dochodzi jeszcze czynnik, powiedziałbym, mentalny. Stamkos jest nie tylko kapitanem, ale żywą legendą tej ekipy, a Kuczi "tylko" jednym z wielu wycinaków w zespole. Poza tym kimś trzeba będzie go zastąpić, a tu naprawdę Bolts mają kłopoty bogactwa. Jest oczywiście Point, poza tym może Johnson przypomni sobie lepsze czasy, może nawet Killorn udowodni mi, że nie bez kozery wierzyłem w faceta od jakiegoś czasu. Zastąpić wycinaka można innym wycinakiem, a nie da się powiedzieć nawet najlepszemu wycinakowi: "Stary, Stammer się posypał, mamy trudny sezon, to od jutra ty robisz za ikonę". A kontynuując zabawę: Kogo (jedna drużyna) widzicie w roli ewentualnego czarnego konia? Mój typ: Nashville. Dywizja nieprzyzwoicie wręcz łatwa, a poza tym... Dobra, wiem, że Preds też są wiecznie niespełnieni i pewnie nawet Braveheart szybciej uwierzy w Leafs, niż Szablaści coś zwojują, ale na Boga, jak nie w takim sezonie, to chyba już naprawdę nigdy...
  8. J. Lo

    Central Division 20/21

    Tym razem w kolejności nieprzypadkowej: 1. Tampa. Poradzili sobie bez Stamkosa, to i bez Kuczerowa dadzą radę. 2. Islanders. Pora, żeby ułożenie klocków przez Trotza naprawdę zapunktowało tak, że uklękną narody. (myślę) (myślę) (chyba już nie uwierzycie, ale serio dalej myślę, spodobało mi się) 3. Maple Leafs. Argument podobny jak w przypadku Wyspiarzy, poza tym niech będzie w tej trójce choć jedna drużyna z Kanady.
  9. J. Lo

    North Division 20/21

    Sensei, tym porównaniem mnie przekonałeś!
  10. J. Lo

    West Division 20/21

    Bodaj czy nie najbardziej wyrównana dywizja, chociaż bez urazy, ale w tym przypadku mamy chyba równanie w dół. Anaheim, Blues, Minnesota, czyli paka dość solidnych, ale jednak przeciętniaków (tak, pamiętam, że Blues nie tak dawno zdobyli Dzbanek, ale to już był ten raz w roku, kiedy miotła strzela, powtórki się nie przewiduje). Do tego Sharks, którzy (ładnych czasów dożyłem) będą chcieli udowodnić, że można ich traktować jak solidnego przeciętniaka. LA chyba podobnie. A na deser Yotes, po których jak zwykle nikt nie wie, czego się spodziewać. Niby dwa pierwsze miejsca to chyba Avs i Vegas (w dowolnej kolejności... Avs zdecydowanie mnie tam cieszą, VGK równie zdecydowanie nie), ale tu żaden układ tabeli na koniec mnie nie zdziwi. Fajnie by było zobaczyć w czwórce Arizonę
  11. J. Lo

    East Division 20/21

    Przy całej sympatii dla Gers, będzie im cholernie ciężko. Na papierze wiadomo: Penguins, Caps, Islanders, Boston. Jeśli ktoś ma się tutaj w ogóle wtrącać, to chyba (sorry, Szabla) właśnie Gers i Lotnicy. Życzę powodzenia jednym i drugim, bo w wymienionej czwórce próżno szukać moich ulubionych teamów, ale za kogo mieliby wskoczyć? Swoją drogą porównajcie sobie tę dywizję ze zwyczajnie słabą Central i niech no ktoś mi powie, czym się kierowali uczeni w Piśmie, dzieląc to wszystko w taki, a nie inny sposób. Chyba, (...), sierotka losowała.
  12. J. Lo

    Central Division 20/21

    To może tak: 1. Pierun Zatoki Tampa, 2 / 3. Preds / Stars, 4... hm, świat się kończy, że kibicuję drużynie o tak paskudnej nazwie, ale niech będzie że czwarte dla CBJ. To się nazywa wishful thinking!
  13. J. Lo

    North Division 20/21

    Ponieważ nie znoszę Oilers, przewrotnie napiszę, że mój życzeniowy typ na czwórkę to (kolejność alfabetyczna) Canucks, Flames, Jets, Leafs. Od 1 do 4 nie podejmuję się strzelać. Zmian w składach nie śledzę w najmniejszym stopniu, a przy wszystkich przetasowaniach i mocno skróconym terminarzu w rozgrywaniu RS widzę tyle sensu, że równie dobrze można by było rzucać kostką. Wiem, że i marudzę, i trochę się powtarzam, ale to tak jakby przed wyścigiem F1 powsadzać kierowców do przypadkowych bolidów, a potem ogłosić, że będą tylko dwa okrążenia, w tym jedno za wozem bezpieczeństwa.
  14. J. Lo

    Central Division 20/21

    Aha, czyli dobra wiadomość dla kibica Gwiazd (nie żebym wierzył w to, że Stars coś zwojują; ostatni ich wyczyn to klasyczny fuks osiągnięty tylko i wyłącznie dzięki ogólnemu bajzlowi... zresztą jak po zwojowaniu mają się kompromitować, to lepiej niech już teraz wywieszą białą flagę) jest taka, że tylko TBL poza zasięgiem, a zła jest taka, że w razie czego na Pierun Zatoki Tampa trafi się jeszcze przed wielkim finałem... Za to dzięki całemu temu przetasowaniu stanie się niemożliwe i zobaczymy drużynę kanadyjską na szczeblu, który dawniej nazywał się finałem konferencji. Powiedziałbym, że fajnie by było, gdyby to byli Jets, ale... Tico, Mości Panowie. Daewoo tico.
  15. J. Lo

    Central Division 20/21

    Tampa i Canes w Central Division, no naprawdę we wszystko przyjdzie uwierzyć Nawet Elvis na trybunach mnie nie zdziwi... a racja, zapomniałem, że nie wiadomo, czy ktokolwiek będzie na trybunach. Więc nie zdziwi mnie nawet Elvis na pustych trybunach Zdaje się, że Stars z tym przetasowaniem trafili naprawdę ciekawie. Poza zasięgiem Teksów tylko Tampa. Przepraszam, a jakie w ogóle będą zasady awansu do PO z tego bajzlu ogarniętego pożarem? Poza tym (oraz poza tym, że Kartagina powinna być zniszczona) nadal te wszystkie rozpaczliwe zabiegi przypominają mi pudrowanie trupa, którego trzeba posadzić w oknie, bo listonosz jeszcze renty nie przyniósł. Sorry, ale jak nie potrafiłem ani trochę podjarać się minionym sezonem, tak nie potrafię ani trochę podjarać się czekaniem na nadchodzący. Ni cholery nie trafia do mnie idea, że lepsze cokolwiek niż nic. Wyjątkowo marny ersatz to cały czas wyjątkowo marny ersatz i nic poza tym. Że tak zacytuję Kabaret Młodych Panów: "Choćbyście nie wiem jak się starali, to nie zrobicie z tico ferrari" No i właśnie mniej więcej o to chodzi. Ja tam nie dam sobie wcisnąć kitu, że to właściwie to samo, bo też ma cztery koła i jeździ, a jeszcze jak ospojlerować, to już w ogóle uklękną narody świata. *** Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim. Tylko bez żadnych "byle nie był gorszy niż poprzedni", bo nie gorszy niż poprzedni w tym przypadku i tak oznacza... chórowy, no.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.