Skocz do zawartości

J. Lo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    56
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

21

O J. Lo

NBA

  • Ulubiony zespół
    Dallas Stars
  • Ulubiony gracz
    hm... może Steven Stamkos?

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. J. Lo

    Metropolitan Division 19/20

    Przepraszam, oczywiście mea culpa. Tak się podpaliłem tym, że oto cud się stał i Sokowirówki zrobiły pierwszy sensowny ruch w bramce pewnie od czasów, kiedy Ward był mało znanym juniorem, że od razu pospieszyłem podzielić się swoją radością. Tymczasem faktycznie na razie jesteśmy na etapie, że ktoś słyszał, że ktoś powiedział, że jest zainteresowanie. A wszystko ulęgło mi się stąd: https://www.canescountry.com/2020/9/21/21448644/trading-for-darcy-kuemper-would-be-right-move-for-canes Masz rację, czekamy na oficjalne potwierdzenie, a na przyszłość obiecuję doczytać dokładniej. ---- Uuu... Laviolette z Ovim w jednej organizacji? Dla tych dwóch świat może szybko zrobić się za mały. Przy czym nie mam specjalnych złudzeń co do tego, kto z nich w razie czego pierwszy będzie się pakował Co do ewentualnej zmiany barw przez Owieczkina, miejsce pod czapką to jedno (i tutaj oczywiście musiałaby pójść jakaś grubsza wymiana, ktokolwiek miałby w niej uczestniczyć, bo ot tak sobie, to nikt typa nie wciśnie), ale drugie... No przepraszam, ale po prostu nie odjeżdżaj kochany ode mnie, gdzie ci będzie tak dobrze jak tu? Wiadomo, że Sasza w Caps jest panem, Bogiem i carem i nie lgnie do niego fala ani on do fali. Dzbanek w CV już ma, a jeśli nie odszedł wtedy, kiedy Capitals rok po roku rozczarowywali w PO, to po co nagle miałby wszystko zostawiać? A z drugiej strony po co ktoś, kto dysponuje odpowiednim kozakiem na wymianę, miałby ściągać Owieczkina, który pewnie będzie chciał na dzień dobry poukładać klocki po swojemu na lodowisku, w szatni, a może nawet przed halą, jeśli przyjdzie mu do głowy, że wolałby inne kwiatki na trawniku? Nie widzę tego. Poza tym Ovi zdaje się autentycznie przywiązany do Caps (tak, wiem, nie tacy zmieniali zdanie...), więc może kiedyś ostatni sezon w Rosji, a później ewentualnie jednodniowy kontrakt z Capitals? Precedens już jest, i to nawet w tej samej dywizji Nawiasem mówiąc, jak już z Wardem zrobili taki myk, to naprawdę mogli podpisać umowę na taki jeden dzień, kiedy Canes będą grali u siebie.
  2. J. Lo

    Stanley Cup Playoffs 19/20

    Jeśli w Stars nadal będą w nim widzieli tylko zmiennika BB, to niech idzie gdziekolwiek, gdzie będzie numero uno, bo zwyczajnie szkoda typa, a jak ma coś pograć, to cóż. Rocznik '86, Bóg wie ile czasu mu nie zostało.
  3. J. Lo

    Metropolitan Division 19/20

    Ciekawy ruch Hurricanes: od nowego sezonu ma bronić Darcy Kuemper (już ex-Arizończyk). Ponoć będzie kasował 4,5 kk za sezon, co wydaje się dość rozsądną ceną jak za faceta, który ostatni sezon skończył będąc w top ten i w skuteczności, i w średniej puszczonych goli na mecz. Coyotes podobno też zadowoleni, bo jak zwykle szukają oszczędności... To co, na wylocie Mrażek czy Reimer?
  4. J. Lo

    Stanley Cup Playoffs 19/20

    Jak mawia stare chińskie przysłowie, kiedy chcesz usypać górę, najpierw musisz wykopać dół. Nie wiem, jak to jest w przypadku innych drużyn, ale w Dallas to są raczej play-offy mizerii napastników Cóż. Mniemam, że ustanowienie rekordu pensji bramkarza w AHL mogłoby skłonić Bena do ponownego rozpatrzenia tej kwestii. A tak naprawdę to pewnie Dobby pójdzie gdzieś, gdzie znowu będzie tylko drugim. Ten gość ma jakiegoś pecha i tyle.
  5. J. Lo

    NHL Awards 19/20

    Cieszy Vezina dla Connora, niech chłopina ma po mimo wszystko rozczarowującym sezonie (tak, tak, pamiętam, jak to snułem teorie o czarnym koniu w osobach Jets... hm... jak to się można pomylić). Carlson? Gdyby przyznawano nagrodę dla Najbardziej Niedocenianego Zawodnika, to gość byłby prawie co roku pewniakiem. Romek ogólnie może być, chociaż oczywiście wolałbym z tym wyróżnieniem Johna Klingberga Ogólnie wiele się nie powymądrzam, bo zwyczajnie za mało śledziłem RS. Co do Conn Smythe, to właśnie nie tak dawno czytałem o tym, jak to Chudobin w nią rzekomo celuje. Jest tylko jeden szkopuł (to już ode mnie): przydałoby się wygrać finał z TBL. Ale właśnie widzę, że nawet na oficjalnej ćwierkają, że coś jest na rzeczy: https://www.nhl.com/news/anton-khudobin-victor-hedman-top-candidates-for-conn-smythe-trophy/c-319093112 Hedman? Powoli boję się otwierać lodówkę.
  6. J. Lo

    Stanley Cup Playoffs 19/20

    Co do Pavelskiego, masz rację. Dopiero jak obejrzałem sobie całą sytuację kilka razy, doceniłem, jak Józek to zmajstrował. Tak naprawdę 0-3 po pierwszej to i tak był niski wymiar kary, bo Dobby (nawiasem mówiąc, facet lada chwila ma być UFA i bardzo jestem ciekaw, co z tego wyniknie... może jednak ktoś chętny na Bena Przepłaconego?) i tak kilka razy ratował im tyłek, choć może kilka interwencji nie było zbyt pewnych. Niby można się zastanawiać, czy przy golu Palata lekko się nie spóźnił, ale to i tak była taka patelnia, że ciężko czepiać się bramkarza. Point nie do wyjęcia (nawet gdyby Toniek nie szedł akurat w drugą stronę), a Shattenkirk powinien podziękować obrońcom Stars za piękną podsłonę. Benna niby jako-tako bronią cyferki (18 punktów w 23 meczach, no niby ładnie), ale też mam wrażenie, że something is not yes. Zresztą jak w PO najlepiej punktują dwaj obrońcy, to przy całym uznaniu dla Heiskiego i Johna, o czym my w ogóle mówimy? To ja dorzucę drugą asystę Klingberga, bo naprawdę grzech by był nie trafić Nadzieja umiera ostatnia, więc LET'S GO STARS, chociaż już i tak zrobili więcej, niż ktokolwiek się spodziewał.
  7. J. Lo

    Stanley Cup Playoffs 19/20

    Nie wiem, co artysta chciał powiedzieć, ale za Hartford Whalers już go lubię A poza tym mamy 1-1 w serii. Cieszą dwa punkty Klingberga... i z pozytywów to chyba tyle. Niby jak się przegrywa, to powinno się gonić wynik. Jak się goni wynik, to niby powinno się strzelać. Przynajmniej tak mi się wydaje. Tymczasem po otwarciu zakładki play-by-play (fajny wynalazek) dopatrzenie się w trzeciej tercji jakiegoś napisu SHOT na zielono wymaga sokolego wzroku na poziomie master. Ktokolwiek widział dobrą formę Tylera Seguina, proszony jest o kontakt z fundacją Itaka lub najbliższą jednostką policji. Jasne, można mówić, że głębia składu, że wszystkie linie powinny punktować, i tak dalej. Nie zaprzeczam. Ale jednak od zawodników z top lines też się czegoś wymaga. Nie można zawsze liczyć na to, że trafi jakiś kolega No Name, który strzela bramkę raz na kilka lat. No dobra. Nieśmiało przypomnę, że z Vegas też było 1-0, a potem 1-1 po gładkim trzy do koła dla VGK w G2. (Oczywiście proszę traktować powyższe z dużym przymrużeniem oka, bo różnica między Tampa Bay a Vegas należy do oczywistych). PS. Nie żebym się cieszył z tego, że tak im wyszło, ale to podanie Kuczerowa to naprawdę była duża rzecz. Szapo.
  8. J. Lo

    Filmy i Highlighty

    Na niejaką pociechę po przegranym w nocy meczu. Panenka się znalazł, cholera...
  9. J. Lo

    Stanley Cup Playoffs 19/20

    To akurat nie dziwi mnie ani trochę. Od początku całego zamieszania na linii Caps - Barry mówiłem, że nie ma co żałować głupich pięciu (i pół?, różnie to mówiono) baniek dla trenera, który jako jedyny potrafił zrobić z Caps drużynę, a nie jaśnie pana Owieczkina i dwudziestu jego mało ważnych pomagierów. Mówiłem również, że prędzej Caps zatęsknią za Trotzem niż Trotz za nimi. No i stało się!, jak powiedział podporucznik Dub, kiedy Italia wypowiedziała wojnę Austrii. Co natomiast w całym tym bajzlu dziwiło mnie wtedy i dziwi mnie po dziś dzień, to fakt, że wszystko było jasne dla każdego, kto w mistrzowskim sezonie Capsli obejrzał chociaż jeden ich mecz. Naprawdę, żeby dojść do takich wniosków, niepotrzebna była żadna wiedza tajemna, starożytne pisma ani znajomość hieroglifów. A jednak widzieli to prawie wszyscy z wyjątkiem szefa Capitals, który uznał, że on jest najmądrzejszy we wsi, i co mu tam prawie wszyscy będą gadali, co ma robić, łajno psie wiedzą o hokeju, a forsa jest jego i nie da. Toteż sorry, to, co graliście w drodze po Dzbanek, to był po prostu kosmos (szósty mecz z Pingwinami to był bodaj najlepszy hokej, jaki w życiu widziałem, a siódmemu niewiele do tego zabrakło), ale jak po to zdobyliście ten Puchar, żeby zaraz potem kopnąć w tyłek człowieka, który wam go podał na złotej tacy, to teraz proszę nie oczekiwać, że ktoś będzie was żałował
  10. J. Lo

    Stanley Cup Playoffs 19/20

    Dzięki, o Rasku nie słyszałem. Może dlatego, że Miśki delikatnie mówiąc nie należą do moich ulubionych drużyn. Cóż, przekonamy się, jak będzie wyglądało zapewnienie o braku konsekwencji w zetknięciu z rzeczywistością. A że Bruins zostali na lodzie... jak to w hokeju na lodzie, nie? Nawiasem mówiąc, coś mi ta tajemnicza kontuzja Bishopa podobnie pachnie, ale może tylko dopatruję się czegoś, czego tam nie ma, a gdybym dłużej pogrzebał, znalazłyby się jakieś informacje, co, na jak długo i tak dalej. Z Twojego postu rozumiem, że jak Lars pojechał zobaczyć dzieciaka, to już biletu powrotnego mógł nie zaklepywać?... Faktycznie pod kloszem ich trzymają... Może i nie ma co się dziwić. Jak kura znosi złote jajca, to się na nią chucha i dmucha...
  11. J. Lo

    Stanley Cup Playoffs 19/20

    Też nie rozumiem, dlaczego nie można do tych wielkich hal wpuścić choćby ze dwóch tysięcy ludzi i choćby na balkony. Teoretycznie wystarczyłaby imienna rezerwacja wejściówek i sprawdzanie, czy aby delikwent nie jest na kwarantannie. Na wspomnianych snookerowych MŚ wpuścili trochę ludzi chociaż na finał... Inna sprawa, że w Stanach ten szajs poszalał znacznie bardziej, więc może i nie ma co się dziwić, że dmuchają na zimne... Tak czy inaczej, smutno to wygląda. Właściwie dopiero na ujęciach bez publiki widać, jakie te hale są wielkie, i w tym gdzieś na dole jeździ sobie kilkunastu chłopaków... Nic, trzeba wierzyć, że coś się zmieni w następnym sezonie, choć pewnie nie od początku. A tak jeszcze w temacie ograniczeń. Przed wznowieniem rozgrywek Liga mówiła, że zawodnicy będą mogli odmówić gry bez żadnych konsekwencji. Słyszeliście o kimś, kto by się na to zdecydował? Bo w sumie jak raz i drugi przeglądałem sobie składy, to nie zauważyłem jakichś zadziwiających dziur, które nie byłyby spowodowane kontuzjami. PS. Bo ja wiem, czy z polityką. Po prostu coraz bardziej mam wrażenie, że nie ogarniam świata (nawet niezależnie od różnych wielobarwnych motywów, których faktycznie nie popieram, ale i na żadne marsze anty- też nie latam). Ale masz rację, może faktycznie za bardzo mi się ulało (choć jedynie w nawiązaniu do akcji z Brettem i Keelan), bo miejsce rzeczywiście do tego nieodpowiednie, także przepraszam za offtopic i kończę temat. Aha, avatar (a w sumie i nick, bo w tym przypadku to skrót od J.amesa Lo.ngstreeta ) to też nie jest żadna kontra do ruchów takich czy innych, tylko po prostu zainteresowania czysto historyczne.
  12. J. Lo

    Atlantic Division 19/20

    Starcem?! Hm, na aspekt kasowy nie spojrzałem. Chyba po prostu z automatu założyłem, że Rudy będzie droższy... No tak, na kalendarz też nie spojrzałem... PS. Dzięki, dzięki. Ta, to naprawdę ja. Co widać choćby po tym, że w typerze jako jedyny postawiłem na Teksów
  13. J. Lo

    Atlantic Division 19/20

    No proszę, sami znajomi... Swoją drogą już sobie wyobraziłem, jak to Rudy podchodzi w szatni do największego typa z tekstem w stylu: O w mordę, Jeff, ale się zmieniłeś przez te parę lat... Poważniejąc, jak oceniasz wymianę Johanssona na Erika? Bardziej siedzisz w temacie... Przyznam, że mimo całej sympatii dla dawnych Canes trudno mi się spodziewać, żeby ES ze swoim peselem miał jeszcze świat ratować (i to jest ta chwila, kiedy zdałem sobie sprawę, że gość jest o prawie dychę młodszy ode mnie... ), a z drugiej strony, parę punktów powinien zagwarantować... Tyle że chyba ktoś tu myśli kategoriami ZA ROK ALBO NIGDY... (W sumie może i nie ma co się dziwić? Też miałem różne długofalowe plany, ale to było przed tym szajsem z Chin...). PS. Dzięki. Też mi miło. W sumie czytanie Was ponownie to już jakaś zaleta tego, co w tym roku udaje play-offy
  14. J. Lo

    Atlantic Division 19/20

    Wróble ćwierkają, że Jedyny Słuszny Staal (czyli Eric, dla niezorientowanych) trafia do Buffalo Sabres. Na stronie, jaką podpowiedział mi telefon mojej ślubnej, czytałem, że ponoć niemal cała rozmowa Rudego z jego już byłym GM wyglądała tak: - Wytransferowaliśmy cię do Sabres. - OK. (Po czym następowało zdanie od redaktora w stylu: Rozmowa skończyła się tak szybko, jak się zaczęła). Trochę nie chce mi się w to wierzyć, ale jeśli naprawdę, to fajnie się z nim pożegnali, nie ma co. Transfer pewnie nie na pierwsze strony gazet... ale to, że Eric i Jeff Skinner znowu zagrają w jednym zespole (ciekawe, może i w jednej linii?), to chyba najstarszym góralom się nie śniło
  15. J. Lo

    Stanley Cup Playoffs 19/20

    Tak, tak, to naprawdę ja. Żyję. I nawet czasami sprawdzam wyniki (nie żeby jakoś bardzo często). Przepraszam za zniknięcie, ale... Nie wchodząc w szczegóły, na łeb zwaliło się naprawdę sporo. Chyba tylko Dworca Centralnego brakuje. Zwyczajnie nie miałem głowy do hokeja... Ba, dziwię się, że w ogóle pamiętałem tutejsze hasło. Ale to temat o PO, a nie o mnie, więc może garść przemyśleń hokejowych, bo zajrzałem tutaj, ponieważ coś we mnie narosło i ulało się jak milupa niemowlakowi. Po pierwsze: Po nocnym meczu szok, niedowierzanie. Przed rozpoczęciem finałów stawiałbym na Pierun Zatoki Tampa w pięciu, a tymczasem... Rozumiem, że nie gra Stammer (o kontuzjach tego faceta i ich wpływie na jego karierę można by chyba pracę doktorską napisać), że Point się poobijał, że mniej czasu na odpoczynek, że..., ale nie ma co się czarować: Stars (mimo całej mojej sympatii dla nich) to nie jest drużyna z Bóg wie jakiej półki. Kciuki trzymam za Teksańczyków, ale Tampie też nie życzę źle i sorry, panowie, ale jak TERAZ nie wygracie, grając w PO będących z wiadomych względów parodią samych siebie (o czym za chwilę) i przeciwko kolesiom, których miesiąc temu nie widział w finale NIKT Z NIMI SAMYMI WŁĄCZNIE, to będzie znaczyło, że jesteście Teamem Wiecznych Przegrywów, przy którym chowa się nawet San Jose Sharks, a Cooper nie nadaje się nawet do pchania karuzeli na osiedlowym placu zabaw. I naprawdę nie ma co gadać, że kontuzje, że mniej czasu, że zajechani, że to, że tamto, bo zacznie wyglądać na to, że TBL to taka drużyna, którą jakiś niewytłumaczalny pech dopada co roku. Oczywiście jeden mecz to tylko... jeden mecz (ale odkrywcze, nie?), a Tampiarze cały czas mogą to wygrać i wcale nie będę zdziwiony, jeśli wygrają. Chociaż jeśli w pięciu, to już i owszem, zdziwię się. Po drugie: Oto mogę napisać swoje ulubione słowa A NIE MÓWIŁEM, bo oto Toniek Chudobin okazał się co najmniej nie gorszy od Bena Bishopa (facet jest jeszcze bardziej porcelanowy od Stammera). Ciekawe, co Stars zrobią z tym po sezonie, bo jeśli wrócą do Bena jako numeru jeden, to zwyczajnie zrobią Dobby'emu świństwo. A jeśli nie zrobią mu świństwa, to co najmniej równie ciekawe będzie, co zrobią z Bishopem. Sorry Ben, lubię cię, ale nie sądzę, żeby ktoś przy zdrowych zmysłach dał ci teraz 5kk za sezon. Nawiasem mówiąc, ciekawa jest już sama wypowiedź trenera Gwiazd po tej kontuzji (o ile chodzi o kontuzję). Zwykle słyszymy, co facet sobie połamał, jakie są prognozy, kiedy wróci i tak dalej. A tu coach dowalił tekstem typu: Na dzisiaj jest niezdolny do gry i kończymy temat. Miodzio Po trzecie i niestety najważniejsze: Zerkam sobie na skróty z tych PO. Zerknąłem sobie na finał Ligi Mistrzów w kopanej (beznadziejny zresztą jak mało który od bardzo dawna). Raz nawet zerknąłem na snookerowe mistrzostwa świata. I za każdym razem, kiedy już wyłączę komputer, mam ochotę zapytać, co to (...) jest?! Pogrywajki o uścisk dłoni burmistrza Pułtuska?! (Bez urazy dla Pułtuska, bo tam naprawdę jest ładnie). Przepraszam, ale nawet mimo wymarzonego jak dla mnie składu finału (tak, jak wygrają TBL, też się ucieszę) to jest jakieś kosmiczne nieporozumienie. Sport bez kibiców i z jakąś imitacją oklasków puszczaną z taśmy? No trzymajcie mnie, przecież tego Bareja by nie wymyślił! Powtórzę, co to (...) jest?! Cyrk?! Rozumiem, że kasa z reklam musi się zgadzać, ale... Niestety, ale to przegięcie wali po oczach szczególnie w przypadku NHL (chociaż do innych dyscyplin sportowych odnosi się to również), gdzie przecież zawsze nam nadawali (i słusznie), że to nie tylko hokej, że więź z kibicami, że wszelkie akcje pozalodowiskowe, że dlatego mówimy organizacja, a nie klub... No, to właśnie okazało się, że całe to gadanie można psu pod ogon wsadzić. Liczy się forsa, forsa i jeszcze raz forsa, a na całą resztę można położyć to, co wspomnianemu psu pod brzuchem się majta. Naprawdę, wolałbym poczekać choćby do następnego roku i obejrzeć MECZ, a nie facetów jeżdżących po lodzie w pustej hali, wielkiej jak lotnisko. Wolałbym nie zobaczyć Gwiazd w tym finale, a jeśli go wygrają, to wolałbym nie zobaczyć ich z dzbankiem po takim sezonie. I nie chodzi tylko o brak całej otoczki, wystarczy przypomnieć sobie, jak zbłaźnili się broniący tytułu Blues (bez urazy dla tych, którzy ich ograli, ale dyspozycja Nutek od samego początku to był śmiech na sali). Ale właśnie do tej otoczki wracając. Pamiętam jeden taki obrazek z PO, w których Caps szli po Dzbanek (nawet go znalazłem... wydawało mi się, że to był John Carlson w finale konferencji, ale na pewno chodzi o tę dziewczynkę): (Swoją drogą nie wiem, jakim trzeba być łomem, żeby gnoja, który zajumał jej ten pierwszy krążek, jeszcze poklepać po ramieniu, zamiast powiedzieć coś w stylu: Synek, oddawaj, bo to nie twoje. No ale to szczegół). W tym roku czegoś takiego nie zobaczymy, choćbyśmy się napięli aż po pachy. W sezonie, który rzekomo ma ruszyć pod koniec grudnia / na początku stycznia, też raczej nieprędko. Może to dlatego, że od tamtych PO widziałem może ze dwa mecze, ale tego mi brakuje. Tego, a nie kto strzelił, kto obronił, a kto komu sprzedał dzwona. (A propos dzwonów i obostrzeń, trochę mnie śmieszą sytuacje, w których ktoś po wyjątkowo udanym gongu pada na lód, oczywiście natychmiast lecą zobaczyć, co mu się nie stało, przytulają poszkodowanego na misia, ale są w masce i w rękawiczkach... No w mordę jeża, naprawdę Bareja). Bo naprawdę, kto wtedy strzelał bramki i jakie były wyniki, nie powiem Wam, choćbyście mi obcinali na żywca wszystko po kolei. A takiego czegoś się nie zapomina. Bez kitu. Oczywiście pewnie macie inne zdanie na ten temat, jeśli bardziej tęskniliście za meczami jako takimi. Ale jak dla mnie... Przepraszam bardzo, ale mogę tylko zacytować klasyka: Ludzie, to jakaś popierdółka, nie Killer! Jak napisał jakiś czas temu Wujek Wójcik (he, he, Corona Cup to całkiem dobra nazwa dla tych rozgrywek): anulujcie to wszystko w damski wuj (ta, teraz już za późno, jasne) i nie róbcie lipy. Nic, pozdrawiam wszystkich i oczywiście miłego oglądania życzę tym, którzy uważają, że lepsze takie PO niż żadne. PS. Wracając do całej akcji, mała nazywa się Keelan Moxley (i mimo woli stała się później gwiazdą mediów społecznościowych), jej mamuśka potem była ponoć w kontakcie z żoną Bretta (który po całej akcji powiedział coś w stylu: Wyglądała na nieszczęśliwą, a ja po prostu zobaczyłem jej reakcję... no w mordę, jakie to proste), a nie tak dawno temu zrobiły na twitterze akcję typu Smutno mi, bo przez pandemię nie będę miała urodzin, ale może złożycie mi życzenia? Nie wiem, czy BC dołączył się do życzeń (Kurka, za moich czasów to kartki się wysyłało...). A tutaj jakiś czas temu czytałem wypowiedź pani (o zgrozo) psycholog dziecięcej, która oznajmiła światu, że czyny pedofilskie mogą się zaczynać od drobnego prezentu dla dziecka (kuźwa, na jakim ja świecie żyję?!). Brett nawet nie wie, jakiego ma farta, że nie mieszka w Polsce... Niedługo będą za takie rzeczy dawać trzy miechy prokuratorskiego na dzień dobry...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.