Skocz do zawartości

BMF

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    4233
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    75

Odpowiedzi dodane przez BMF


  1. Najbardziej interesująca mnie seria.

    Mavs mają mocny zestaw rolesów w skali ligi pod względem fitu do Doncicia i Porzingisa, właściwie brakuje im w ataku tylko drugiego mocnego ballhandlera, żeby mieć najlepszy w ofensywie roster w lidze, mają dominującego ballhandlera (Doncic), drugą opcję (Porzingis), spot up shooterów (Curry, Finney-Smith, Hardaway), rozciągającego grę wysokiego (Kleber), finishera (Powell), ballhandlerów (Wright, Brunson). LeBron pod względem fitu miał taki zestaw kilka lat w Cavs, a Doncic dostał go na starcie w Dallas.

    Więc jak Porzingis slumpował i robił jakieś biedne 17ppg na kiepskich procentach, to Mavs i tak mieli wybitny atak, jak Doncic nie grał, to Porzingis zaczął być hot i wciąż grali świetni - jak Doncicia nie ma na parkiecie, to grają sensowny basket. Topowy, topowy team w ataku, jako, że Doncic to taki ucywilizowany Harden, to w tym sezonie Dallas to chyba moje nr 1 do oglądania (poza Lakers, ale ich często się ciężko ogląda).

    Niestety jak Porzingis się ogarnął w ofensywie i zaczął trafiać jumpery, to połamali się Brunson i Powell, którzy w swoich rolach są dosyć zajebiści, więc w sumie nie zrobili żadnego step up. To 43-32 wygląda niepozornie, ale Dallas było: 1) dramatyczne w meczach u siebie; 2) dramatyczne w końcówkach, oni mają topowy atak i kilku sensownych obrońców (więc mają dłuższe momenty akceptowalnej obrony) i w normalnych okolicznościach to powinno dać HCA, ale jak większość młodych teamów robią gorszy bilans niż poziom gry.

    I w sumie czekałem na te playoffy, np. serie z Nuggets czy Rockets w pełnych składach mogłyby być dosyć zajebiste, ale Dallas trafiło najgorzej jak mogło: Clippers mają mocny roster w defensywie na obwodzie, umieją w obronę picków, mają dwóch superstarów na obwodzie gdy Dallas tam mają jednego dobrego obrońcę, a do tego Dallas raczej nie ma czym zrobić im damage tam, gdzie są słabsi (rim protection). I dalej jestem ciekaw, co tam pokaże Doncic (trafił najgorzej jak mógł w tej 1st round dla siebie), czy zwyżka formy Porzingisa jest już stałą - Dallas za rok będą legit contenderem, więc to jest trochę odpowiednik OKC-Lakers z 2010 roku. 

    Wrócą rolesi, ogarną drugiego mocnego defensora na obwód - i Mavs za rok będą już dosyć przejebani jak KP się nie połamie, ale tak ogólnie to są ewidentnie one-year-away i trochę jednak nie widzę tutaj potencjału na jakieś 'story'. W sumie szkoda, bo z każdym innym rywalem ci Mavs byliby dosyć pasjonującym matchupem.

    Ciekawe, czy Doncic zanotuje wejście do poważnego grania w stylu LeBrona/Duranta/Giannisa - z jednej strony ma 21 lat, a Clippers mają chyba najlepszy zestaw obrońców na obwodzie w lidze, z drugiej ma X więcej ogrania pod presją od typowego młodego superstara.

    Clippers są so-so w ataku jak na ten roster, momentami ewidentnie widać tam brak facilitatora, więc ci rolesi czasami nie dają impaktu jaki pewnie powinni dawać, ale to wciąż najbardziej utalentowany skład w lidze, a chyba zagrają pełnym składem na starcie PO, albo Harrell niedługo wróci. I dalej uważam, że Clippers też słabo trafili, zwłaszcza jak połamał się Westbrook, bo Mavs mają dużo atutów, żeby zagrać mocną serię, których IMHO nie ma np. Utah czy Thunder, jak Westbrook jest skończony na ten sezon, to Blazers-Thunder to znacznie łatwiejsza drabinka niż Mavs-Nuggets.

    Ale jednak Clippers w 5/6.

    • Like 1

  2. Thunder są trochę przeceniani, kręcili kosmiczne statsy w clutch (poziom Heat '13 czy Rockets '18), więc wygrali kilka więcej meczów niż powinni, a takie rzeczą dla takich teamów są unsustainable w playoffach - do tego Donovan był kiepski pod względem adjustments w playoffach (no dobra, jak miał już odpaść z Jazz to grał Melo 26mpg a nie 35mpg, zwracam honor), a Paul ma już raczej za sobą dni, gdzie może grać w postseason z usage superstara - więc normalnie pewnie Rockets by to wzięli w 6 meczach. 

    Ale że w tym momencie - jeżeli Gordon po beznadziejnym sezonie nie stawi się na playoffy - drugim najlepszym graczem w ataku Rockets jest pewnie Ben McLemore albo Austin Rivers, to Harden musiałby zanotować LeBron-like serię, żeby to wygrać. I pewnie to jest możliwe, ale do takiego ciągnięcia teamu w pojedynkę trzeba mieć regularność na poziomie LeBrona, czytaj w każdym kluczowym meczu (przy 0-1, 1-2, 2-3 i tak dalej) grać wybitnie, a Harden jednak lubi sobie walnąć 2/134 za trzy w playoffach, więc raczej trochę zabraknie niż faktycznie (zakładając brak Wesetbrooka do końca serii) Rockets to wezmą.

    Co nie jest jakimś zarzutem dla Hardena, że nie jest LeBronem, ale mniej więcej chyba tak wygląda poprzeczka dla niego w tej serii.

    Jak Gordon byłby w stanie zagrać porządną serię tak jak rok temu w playoffach, to MOŻE byłoby z tego 50/50.

    • Like 1

  3. Pewnie i tak by nie wyszedł z tego run po finały, ale Harden to jest jednak postać tragiczna. 

    Po odejściu z Thunder, jakby wyrzucić sezony z McHalem/przed prime/bez mocnej drugiej opcji/z kontuzjami kluczowego gracza - to w sumie zostaje ... ubiegłoroczny sezon, gdzie z Warriors sam Harden zagrał świetną indwidualnie serię. 

    • Like 1

  4. Lillard jest dużo lepszym koszykarzem od Iversona, bo koszykówka poszła mocno do przodu, relatywnie do swojej ery - tutaj Lillard ma pecha, bo niby też byłby lepszy, ale obecnie star power (na obwodzie) jest na dużo wyższym poziomie, więc rzeczy, które wtedy robiły efekt wow, teraz są uznawane za normę. 


  5. 11 minut temu, MarcusCamby napisał:

    Nie wiem czemu często ten bzdurny argument jest wyciągany. Liga u Nas jest cholernie mocno spolaryzowana. Nawet jeśli Spurs w BeGM są lepsi, to konkurencja u Nas też jest dużo lepsza. Nasi Bucks są mocniejsi, Lakers są mocniejsi, Knicks mocniejsi niż Clippers i tak właściwie z każdym PO team.

    Najlepsze, że Spurs nie są lepsi niż w realu - tam zajebiście gra Derozan+White + rolesi są hot za trzy, ale ignazz nie ma żadnego guarda mogącego robić 22-7 na 66%TS. 

    Przede wszystkim, Ignazz zrobi playoffy z niezłym bilansem na tej zasadzie, że najpierw przekonywał, że Aldridge gra słabo przez Forbesów, więc przeciętny LMA i slumpujący Brogdon zrobili dodatni bilans - a teraz Aldridge wyleciał, Spurs grają dużo lepiej, bo mogą grać z lepszym pace i spacingiem, więc jeszcze dostanie bonus za świetnie dysponowanego Gaya. :) 


  6. Nie dość, że Suns mają 7W streak, to z ostatnich 9 meczów - osiem przypada na <0.500 W teamy, HCA z trzeciego seedu to prawie max, na co mógłbym liczyć, z Pablo mieliśmy kilkanaście trejdowych wiadomości z których wyniknęło chyba zero negocjacji, więc śmiesznie byłoby zagrać o WCF. :P 


  7. 8 minut temu, january napisał:

    Jak coś to ja w dyskusji rozdzielilbym kwestie tych miejsc 21-22 Idruga czyli  play-in. Bo jednak to play-in to jest właśnie mocna zmiana przy naszych finansach jak coś, gdy 8 seed może w 2 spotkania odpaść z gorszym na przestrzeni RS zespołem (kontuzje etc).

    Ekipy z ósmego seeda w tym systemie są raczej w dużo lepszej sytuacji niż byłyby w realu w walce o playoffy. :) Na Zachodzie w realu Blazers i Memphis/Suns dzieli 0,8%wins, a Blazers będą musieli wygrać jeden mecz, a Memphis/Suns dwa, skrajna nieproporcjonalność. U nas będzie podobnie.

    ,,niż byłyby w realu'' --> niż byłyby, gdyby nie bubble


  8. Lillard w playoffach bardzo często się odbijał od rywali, i nie dlatego, że jest jakims chokerem, a dlatego, że po prostu nie jest prima sort superstarem żeby regularnie dawać topowy impakt na tym poziomie, zaś bronienie dominujących ballhandlerów to zawsze zespołowa sprawa, a Lakers mają Davisa. Rok temu Lillarda w playoffach zatrzymali Nuggets. 


  9. Suns nie zrobią playoffów raczej, a ciężko formę z 8 meczów ekstrapolować na ocenę całego grajka (Booker).

    Ale poziom jest tak wyrównany, że forma z playoffów będzie miała chyba większe przełożenie na wyniki u nas niż w poprzednich sezonach, w żadnej z konferencji, żadna z drużyn się nie wybija ponad resztę jak np. Knicks w ubiegłym roku.


  10. Update:

    Blazers 34-39 (Nets)

    Memphis 33-39 (Milwaukee)

    Suns 33-39 (Dallas)

    Spurs 32-38 (Jazz) 

    Blazers robią ósme miejsce w wyniku wygranej z Nets, jeżeli przegrają to do play-in potrzebuje porażki dwóch z trzech drużyn: Spurs, Memphis lub Suns, jak wszyscy przegrają to robią ósme miejsce.

    Memphis robi play-in jeżeli wygrają z Bucks, robi 8. miejsce jeżeli ograją Bucks, a Blazers przegrają z Nets, jeżeli przegrają to potrzebują porażki Suns i Spurs do zrobienia play-in

    Suns robi play-in jeżeli wygrają z Dallas, a Memphis przegrają z Bucks lub Blazers przegrają z Nets, jeżeli przegrają to odpadają

    Spurs robią play-in jeżeli dwie z trzech innych drużyn przegrają swoje mecze, a oni pokonają Jazz, jeżeli przegrają to odpadają

    Blazers raczej tego nie wypuszczą, a jak reszta zagra normalnie (będzie pewnie spora presja), to Spurs mają spore szanse: Bucks ograją raczej Memphis, a Dallas-Suns to MOŻE 50/50.

    Jak Spurs znowu zrobią playoffy... :D

    Wróć - teraz zobaczyłem, co zrobił Giannis, więc jak dostanie suspension, to Memphis mają szanse, chociaż i tak mogą przegrać z normalnie grającymi Bucks. 

    Opcja Memphis-Blazers byłaby najgorsza, bo te patologiczne zasady play-inu (#9 musi wygrać dwa razy) nie dają Grizzlies szans.

    • Thanks 3

  11. IMHO to jest non-factor, z kim zagrają Lakers: Blazers to dobra ekipa, ale dalej ma potężne dziury w składzie (obwód Lillard-McCollum-Melo w defensywie...), a sam Lillard w playoffach do tej pory był świetny tylko z nie-contenderami. 

    Co najwyżej można byłoby narzekać na zmęczenie, ale po 3 miesiącach nie wiem, jakie może mieć znaczenie jeden-dwa spotkania więcej, a dobre przetarcie Lakers może wyjść na dobre.

    Jakby Blazers mieli faktycznie sprawić upset, to oznaczałoby to, że Lakers generalnie nie mają czego szukać w tym składzie, bo przecież Melo nagle nie stanie się stoperem na LeBrona. Więc - o ile wiadomo, że lepiej byłoby dostać jakichś Grizzlies - to kompletnie nie przeceniałbym faktu jak wypadnie na Portland.

    W tym momencie Blazers wyglądają dobrze, bo grają o życie, a reszta nie - a i tak w tych 6 meczach mają 119 DRTG.

    • Like 3

  12. Normalnie na tym etapie sezonu (3-4 mecze do końca) bottom-10 przegrywa wszystko jak leci i gra jakimiś kosmitami z PLK, dodatkowo połowa drużyn w sumie gra bez presji, bo już wszystko ustalone, a kilka drużyn faktycznie walczy o seedy i tego fakycznie może brakować - ale za to czeka nas niezła loteria w walce o 8. seed (raczej rzadko cztery drużyny na dwa mecze do końca mają szanse na PO), więc wciąż wielkiej różnicy nie ma.

    Początek bubble i tak był zaskakująco dobry, jeszcze dwa dni temu Mavs i Bucks zagrali zajebisty meczyk, a grali o nic. 


  13. 3 minuty temu, blackmagic napisał:

    pan Margot nawet po doklejeniu 4 wagin kobietą nie będzie bo nie ma żadnych widocznych w zachowaniu cech kobiety ma natomiast wszystkie przywary chama prostaka którego kiedy słusznie by wychlostano

    Nie dość, że jesteś transfobem, to jeszcze dyskryminujesz kobiety, które lubią się ponapierdalać, no ładnie. 😕 

    • Thanks 1

  14. Hm.

    Memphis: 33-38 (Boston, Milwaukee)

    Blazers: 33-39 (Dallas, Brooklyn)

    Suns: 32-39 (Sixers, Dallas)

    Spurs: 31-38 (Houston, Utah)

    Memphis ma tiebreakera z Suns, Blazers mieli rozegrany jeden mecz więcej. Spurs mają szanse gdy: robią 2-0, Memphis 0-2, Blazers 1-1, Suns 1-1.

    Boston, Bucks, Mavs, Nets, Sixers mają pewne seedy.

     

    Jutro Sixers zagrają bez Embiida, Simmonsa i Horforda. 

    Chyba to, czy Dallas wyjdzie na poważnie z Blazers/Suns zadecyduje, bo zarówno Boston i Bucks musieliby zagrać na poważnie z Memphis, a nie mają po co, więc pewnie uda im się wyszarpać jeden W (zobaczymy). Dzisiaj Mavs grali bez Doncicia i Porzingisa, jutro są w b2b, ciężka sprawa.


  15. Oglądnąłem powtórkę Mavs-Bucks i jeżeli tegoroczna skuteczność Doncicia pod obręczą to nie jest fluke (75%, elitarny poziom dla guarda), to - daleka droga - ale Luka ma wszystko, żeby skończyć jako ofensywny GOAT. LeBron, może Magic za playoffy, być może Kareem w college'u, może (ale raczej nie) Shaq - nie wiem czy ktoś jeszcze w tym wieku (początek sezonu jako 20-latek) grał w historii na takim poziomie.

    • Like 2

  16. W dniu 8.08.2020 o 09:55, Julius napisał:

    Kto wie, czy ta extra waaga go nie dojechała.

    Raczej - gdy jakiś zawodnik z podejrzanym zdrowiem jest przez jakiś czas zdrowy, to ludzie zapominają, że ma podejrzane zdrowie. 

    Jeszcze jeden sezon i zacznę życzyć Embiidowi trade request.


  17. Lakers mają często przeciętny spacing (właściwie za każdym razem jak gra dwójka Davis-McGee/Dwight), na czym tracą indywidualne statsy LeBrona, a to, że nie mają drugiego ballhandlera w składzie, to raczej nie jest życzenie LeBrona, który przez większość kariery dzielił piłkę z Irvingiem, Mo Williamsem czy washed up Wadem, a kwestia tego, że Lakers mniej więcej po podpisaniu KCP skończyli  w lecie z minimami, a znalezienie quality ballhandlera to jednak ciężka sprawa, co zresztą dobrze pokazuje fakt, że w pewnym momencie mocno zabiegali o Collisona.

    Lakers mają ot co mocnego contendera, pod względem dopasowania do LeBrona to jest nothing special, już Cavs byli pod tym względem wyraźnie lepsi.

    Davis za to w Lakers ma dominującego ballhandlera (którego musi mieć w ataku), a do tego Lakers grają zbyt dużo minut jakimiś bigball lineupami, bo Davis nie lubi grać fulltime jak ocenter - więc on faktycznie gra w optymalnie dopasowanym dla siebie teamie.


  18. Teraz, DeltaCenter napisał:

    Tylko tak się zastanawiam jak to jest w przypadku Polski? Do 1989 r. nie było czegoś takiego jak prawicowa politpop. Po 89 roku dyskurs nadawała Wyborcząa na kilkanaście lat. 93-97 2001-2005 to rządy lewicy. 2007-2015 to nie wiadomo co, ale prawicą ciężko to nazwać. 

    Do 2005 roku w polskiej polityce nie było tak naprawdę żadnego światpoglądu i aksjologii, więc poprawność polityczna była mocno ograniczona i co najwyżej warunkowana interesami partyjnymi, np. dalej słabo było mówić słabo np. o kościele. Jakby Sekielski zrobił swój dokument w '96, to nie wiem czy ktokolwiek poważny by go poparł.

    Tak naprawdę idee mamy w polskiej polityce od 2015 roku, bo rządy Tuska były mocno so-so pod tym względem, a 2005 rok był jeszcze mocno umiarkowany. Przecież już teraz widać, że ludzie nie chodzili na wybory nie dlatego, że Polacy są idiotami, a dlatego, że politycy spierali się o nic.

    Teraz żyjemy w zdrowym społeczeństwie, gdzie spieramy się o coś, a że linia podziału przebiega na zasadzie 50/50, to jedni się obrażają na tęczową flagę na pomniku Jezusa, a drudzy na to, że ''ktoś się brzydzi homoseksualizmem''. I to jest dobre, nawet jeśli pełne hipokryzji, ale z czasem, jak zauważył julekstep, wszystko pójdzie mocno w lewo.

    • Like 1

  19. 21 minut temu, DeltaCenter napisał:

    Hmmm. Ciekawi mnie to. 

    To nie jest tak, że dopiero lewica wpadła na genialny pomysł, żeby za pomocą wpływania na język w dyskusji publicznej bronić bliskie sobie wartości (w tym momencie - społeczeństwo wielokulturowe itd.) - tak jest od zawsze, po prostu były inne wartości i środki. Konserwatyści mają ból tyłka bo już od dłuższego czasu nie moderują dyskusji, a od jakiegoś czasu - robi to ktoś inny. :) Tak, wiem, że pojęcie ,,poprawności politycznej'' przylgnęło do lewicy, ale tak naprawdę to mocno uniwersalny proces.

    • Like 2
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.