Skocz do zawartości

Eryko

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    637
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Ostatnia wygrana Eryko w dniu 5 Października 2020

Użytkownicy przyznają Eryko punkty reputacji!

Reputacja

274

O Eryko

  • Tytuł
    Starter
  • Urodziny 18 Stycznia

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Tychy

NBA

  • Ulubiony zespół
    Oklahoma
  • Ulubiony gracz
    Carmelo Anthony

Ostatnie wizyty

4821 wyświetleń profilu
  1. Eryko

    Ocenianie graczy pod kątem wyników

    Nie no co LAF dupi ze Paul nigdy nie mial supportu?? Te wszystkie LAC, Houstony i Sunsy to była tylko mrzonka?
  2. Jak tam Jimmy, najgorszy lider z ostatnich 8 drużyn w PO (odnoszę się tu do śmiesznej sytuacji w której proven postseason g2g guy Jimmy Butler był gorszym liderem od Ja Moranta czy Joela Embiida przy starcie półfinałów)???? Pięknie wyjaśnił wszystkich przyjemniaczków wątpiących w jego genialne umiejętności. Dla mnie ten facet za sam 2020 rok jest w czołówce superstarów gotowych ciągnąc drużyny do zwycięstwa w playoffach ever. Aczkolwiek nie zmienia to tego, że moim zdaniem Boston nie wypuści tej serii. W Miami czeka ich cholernie ciężka przeprawa, ale Heat chyba nie są w formie, by w pełni dojechać na następne spotkanie, szczególnie przy tych problemach kadrowych i urazowych. A szkoda bo Jimmiemu zawsze warto kibicować bo to kapitalny grajek, ale z drugiej strony finał w tym roku dla Bostonu byłby fajnym zwieńczeniem ich drogi od czasów IT. Sporo przebyli, mnóstwo razy pół kroku dzieliło ich od finału, a w tym roku w końcu mogą tam dotrzeć, i kto wie, może wygrać? Niech wygra lepszy, bo obie drużyny w 100% zasługują na zakończenie swojej przygody w finale
  3. No ale co tu kwestionować. On wtedy grał naprawdę kapitalnie, odnalazł się w pierwszym sezonie w tym systemie idealnie, dał Hardenowi sporo tchu, sprawiał, że ich ofensywa była bardziej różnorodna. Prime Chris Paul trwa bardzo długo (może i cały czas??), tylko, że jego gra diametralnie się zmienia. On bardzo wcześnie zaczął być all-nba kandydatem i nigdy z tego poziomu nie schodził (poza drugim sezonem w Rockets być może), bo zawsze miał gargantuiczny wpływ na grę swoich zespołów. Bo nie byłoby drużyny, w której Paul by zawiódł. Mówimy o zawodniku, który tylko dwukrotnie podejmował ponad 15 prób na sezon, i tylko dwukrotnie trafiał na sezon ponad 20 punktów, a mimo to co roku jest uznawany za top 5 zawodników na swojej pozycji. Ten jego prime trwa niezwykle długo, miał po prostu swoje peaki i doły, ale nigdy nie zszedł z tego all-nba poziomu, nawet teraz jako 36-37 latek. Więc tak, CP3 w pierwszym sezonie był w prime, a podczas sezonu regularnego był brany pod uwagę jako cichy mvp candidate mimo wiadomej przewagi LeBrona czy Hardena, ze względu na ich indywidualne popisy, co nigdy nie było domeną Paula
  4. Trochę wszyscy zaczęliśmy zawyżać oczekiwania wobec Mavs, po genialnej serii z Suns, którą wygrali no hmm, dość niespodziewanie, a na to zwycięstwo wpłynęło mnóstwo nietypowych rzeczy (i trochę typowych jak injury Paula). Ale to wciąż ta sama drużyna, z jednym schematem gry ofensywnej Dallas było w spotkaniu tylko dlatego, bo sypali trójkami bez opamiętania. Czy to Bullock, Luka, Brunson, Bertans, każdy tam trafiał w 1 połowie co chciał. Warriors czasami się w tym gubili, ale cały czas grali swoje. Gdy tylko pojawił się problem w postaci slumpu w 3 kwarcie, z automatu nie mieli na to żadnej odpowiedzi. Ktoś tu mądrze napisał, że Kidd nawet nie ma jak zrobić jakichkolwiek adjustments w ofensywie, bo ich gra opiera się tylko i wyłącznie na próbie ataku pomalowanego i szukania shootera. Nudne jak flaki z olejem, przewidywalne, i gdy nie idzie, to właściwie mogą kończyć spotkanie. Mają szczęście, że Luka gra kosmicznie momentami, bo gdyby nie jego ft i chore trafienia z 4 kwarty to były zapewne kolejny blowout. Dallas próbuje powtarzać blitzowanie i hedgowanie z drugiej rundy, ale czy to Poole, czy to Curry potrafią z tego wychodzić, a przy motion offense Kerra nietrudno w skompikowanej sytuacji znaleźć kogoś, komu będzie można oddać piłkę. Dubs będzie trudno pozostawać w grze, jeśli Dallas będą seryjnie trafiać, ale muszą być w pełni skoncentrowani przez całe spotkanie i nie panikować w najtrudniejszych momentach (coś, co robiło Phoenix), bo gdy tylko skończy się Mavs paliwo, łatwo ich dogonić Muszę przyznać, że kompletnie nie wierzyłem w żadną z drużyn która obecnie jest w finałach konferencji czy to wschodu czy zachodu, dlatego całkiem fajnie się to teraz obserwuje. Człowiek wygłasza mnóstwo opinii i dopiero po czasie zdaje sobie sprawę, jak bardzo głupi jest, ale no cóż, jesteśmy tylko ludźmi i fanami koszykówki, nie wyroczniami
  5. tak było od game 3 na dobrą sprawę, absolutnie odcięli ich od swojej naturalnej ofensywnej gry
  6. Nie wykluczam tutaj istnienia jakiejś kontuzji, ale spadek formy Devina i CP3 to głownie wina adjustments Kidda. Po g2 zaczęli przy każdym typie zasłony ich ostro hedgowac i trapowac. Dla Paula, który nie jest już w wieku, w którym jest w stanie odpowiednio to przezwyciężyć, był to koniec gry na półdystansie. On później niezwykle rzadko dochodził do dobrych sytuacji rzutowych, zaczął często tracić piłki i został całkowicie odcięty od gry Phoenix jest też samo sobie winne. Po serii z Pelicans, która mocno musiała uderzyć w Chrisa, a zagrał wtedy na alltimerskim poziomie co by nie było, każdy uwierzył, że 37 latek będzie gotowy demolować Dallas w pojedynkę (przyznam szczerze, sam miałem takie wrażenie). Na domiar złego udowodnił to chociażby w g2 absolutnie kpiąc z defensywy Mavs. Można szukać tu naprawdę wielu przyczyn porażki Suns, ale zbyt wiele chcieli oprzeć na Paulu, a to Booker powinien być high volume shooterem cały czas, nawet jak nie idzie. W zadaniu Paula było przejąc spotkanie w późniejszych fazach (a to robi przecież od dawna, chociażby w OKC dawał się wystrzelać Gallinariemu, SGA czy Adamsowi zanim sam przeszedł do destrukcji drużyny przeciwnej w 4 kwarcie), nie mógł kontrolować ofensywy przy tak agresywnej defensywie Mavs, będąc przy okazji targetowanym w obronie. Trzeba przyznać, że nikt się szczególnie nie popisał, zawiedli rolesi po całości, Bridges, Crowder czy Cam kompletnie bez odpowiedniej formy. Javal 4 półki niżej niż w serii z NOP, Payne czy Shamet bez realnego wpływu na grę. Kidd skutecznie wyeliminował z serii superstarów Suns, ale oni sami wpadli we własną pułapkę paradoksalnie wykreowaną przez genialność CP3 To ważne doświadczenie dla tej ekipy. Sądzę, że wrócą w podobnym składzie za rok, ale i tak mają parę zagwostek. Ta seria pokazała, że trzeba będzie sprowadzić konkretną drugą opcję, co będzie ciężkie przy sytuacji kontraktowej Aytona. Może włodarze Suns oczekują tego od Bridgesa, który miałby stawać się Kawhi-like koszykarzem (rozumiem skalę porównania, chodzi mi o to, że może przebyć podobną drogę, jeżeli Mikal posiada odpowiedni work ethic), może oczekują gigantycznego rozwoju w grze 1v1 Aytona (w co wliczyłbym głownie czytanie gry i umiejętność zdobywania i kreowania sobie punktów w ważnych momentach), może poszukają jakiejś wymiany. Tak czy siak dużo za nimi, ale jeszcze więcej przed nimi, są w stanie powtórzyć swój sezon regularny, ale czy tak dostosują skład, by nie stracić pary w playoffach? Czas pokaże, a ja z wagonu Phoenix nie wysiadam, i póki OKC nie wróci na playoffowe tory, to będę kibicować w tym okresie Suns i Hawks do usranej śmierci
  7. Cała ta dyskusja z ostatnich tematów o legacy Hardena to śmiech na sali i znajdzie się tu tylko garstka sensownych opinii Po pierwsze to odejmowanie z kariery Hardena ze względu na jeden postseason to, no żeby nie używać niepotrzebnie wulgaryzmów, idiotyzm. Może i Harden i nigdy nie został mistrzem. Może też nigdy nim nie zostanie. Dla niektórych to jest xfactor w kontekście alltimerskiego oceniania danych koszykarzy. Ale czy aż tak wiele osób zapomina o tym, że to w sumie jedyny superstar, który był w stanie co najmniej dwukrotnie jak równy z równym rywalizować z legendarnymi już teraz Dubs? (może poza 2016 Westbrookiem i KD, ale oni jednak potężnie zchokeowali i porażka w tamtych finałach konferencji to jedna z ich największych plam w legacy) Może i w takim 2013 szybko wypadł z PO, ale rywalizował wtedy z genialnymi Thunder z KD sprzed kontuzji, który był królem strzelców, ofensywnie był niepowstrzymany, + był otoczony super rosterem z młodymi gniewnymi gwiazdami, niezłymi rolesami (dominujący wówczas w pomalowanym Ibaka, fajni strzelcy typu Sefolosha i Kevin Martin). Hardenowi w tamtym roku towarzyszył Jeremy Lin (XD), Asik czy Parsons. To może i byli wartościowi starterzy, ale gdzie im tam do tamtej ekipy z Oklahomy. Rok później znów rozczarowanie i porażka z Blazers, którzy w tamtym okresie mieli naprawdę fajną ekipę z młodym Lillardem, Aldridgem w peaku i nieźle zbilansowaną ekipą (Batum, RoLo, Wes Matthews czy Mo Williams). Harden w tamtej serii się nie popisał, ale Wesley Matthews miał wtedy genialny performance w defensywie na przestrzeni całej serii. Miał też Harden trochę nieszczęścia, bo Beverly i Howard byli w tamtym okresie dręczeni przez urazy, a sam Dwight nie był już w żadnym stopniu Howardem z Orlando. Następne lata nakreśliły pozycję Houston Rockets i Jamesa Hardena w historii ligi. Na przestrzenii 2015-2020 roku czterokrotnie odpadał z GSW, będąc niezwykle blisko wygrania w 7 spotkaniach w 2018 roku gdyby nie kontuzja Paula. W 2020 odpadł z przyszłymi mistrzami, a w 2017 roku uległ w 2 rundzie świetnym w ówczesnym sezonie Spurs dowodzonym przez Leonarda, który w G1 finałów konferencji złapał uraz. Ten uraz który ciągnął się za nim, za San Antonio bardzo długo, a był to początek formowania się mistrzowskiej ekipy Toronto Raptors z 2019 roku. Mało osób pamięta o tym, że właściwie Kawhi z 2017 roku to ten sam Kawhi co z 2019 (top 3 mvp votingu), Kawhi z Toronto to było po prostu kontinuum, ale odbieraliśmy to jako next level Kawhi przez jego przerwę i oczekiwania względem Raptors, bo to w końcu wtedy zamienili DeRozana na reliable w postseasonie superstara. Dochodząc do mojej finalnej myśli, bo pozwoliłem sobie na wspominkową dygresję - Harden nigdy w tamtym okresie nie zawiódł w 100%. Doprowadzał swoje drużyny do miejsca, gdzie czasami brakowało naprawdę niewiele, by zdobyć tytuł. W latach 2015-20 5-krotnie odpadał z późniejszym finalistą, 3-krotnie z późniejszym mistrzem. Był bliski przezwyciężenia dominacji GSW na zachodzie. Często overperformował. Harden zostanie zapamiętany gorzej niż powinien, ale tylko dlatego, że nigdy nie był wielkim faworytem opinii publicznej. W tym wszystkim co ostatnio dzieje się w życiu zawodowym Brody należy docenić alltimerski okres, w którym był najbardziej dominującym koszykarzem na planecie, a były to przecież czasy świetności Duranta, Curry'ego, Westbrooka, Georga, Irvinga, Leonarda, Lillarda, LeBrona czy Davisa. I dominował przez naprawdę długi okres. Faktem jest jedno. Harden nie prowadził się nigdy dobrze i sam sobie jest winny tak szybkiego spadku wysokiej formy. Ale jeden postseason nie powinien decydować o karierze jednego koszykarza, tak wybitnego, który przez 8 lat dominował ligę swoją unikatowo-wyborną ofensywą. Ma swój wpływ na porażkę Sixers, ale w tym momencie nie powinno być w stosunku do niego podobnych oczekiwań co do Hardena sprzed 2,3 lat.
  8. Harden w niektórych spotkaniach przypominał mi Rondo ze swojego ostatniego spotkania dla Mavs
  9. Paul wszystkim zagra na nosie i pewnie jakieś all timerska gierke nam zaprezentuje just sayin
  10. Nie no nie wiem czy Brunson jest niedoceniany. Wydaje mi się, że często overperformuje i kazdy sie zachwyca, ale nikogo nie zaskakuje jak Jalen slumpuje. Gdy defensywa Suns się spina to oprócz Luki nikt nie jest tam w stanie zagrać kosmicznej gierki. To co działo się z Mavs po 1 kwarcie było nie do pomyślenia, a początek 3 kwarty był absolutnym pogromem. Booker gdy ma dzień jest chyba najlepszym SG scorerem w lidze, wszystko co robi wygląda niezwykle naturalnie. Mimo słabej dyspozycji CP3 i generalnie gorszej formie Sunsow, Mavs nie wygrało przekonująco G3 i G4, potrzebowali do tego kapitalnych występów shooterow. Bertans, DFS czy Bullock zasypywali bez opamiętania Phoenix, ale Słońca cały czas były przecież w grze
  11. z tym floaterem to mi sie kojarzy tylko to, jak Harden po minięciu pierwszej linii obrony na iso czy w pnr był razem Capelą nie powstrzymany. Jeśli big dropował nawet minimalnie, to były łatwe punkty dla Hardena, jeśli całe skupienie szło na Hardena i nikt nie rotował w czas by pomóc w bronieniu Capeli, Clint dostawał wtedy idealne piłki na wykończenie
  12. czyzby ludzie zapomnieli co jimmy robil w 2020 roku? Czy Butler to gorszy lider niż Morant? Niż Tatum? Przecież ten facet jest w stanie grać kosmiczne mecze i samemu wygrywać końcówki bezproblemowo. Nie wiem skąd takie założenie że Butler nie jest genialnym liderem, g2g guyem i closerem
  13. W tym wszystkim wiadomo, że krytyka Luki musi być jak najbardziej sprawiedliwa. Czy jest wybitny w ofensywie? Tak. Czy ma za słaby skład do rywalizacji w PO? Tak. Czy Mavs tracą przez jego defensywę? Tak. Czy jego obrona jest efektem grania na takiej intensywności w oefensywie? Tak. Czy jest w stanie lepiej bronić? Tak, ale kosztem ofensywy? Czy to pomoże Mavs? Nie Jak narazie jest to jednoosobowa armia niezdolna do konkurowania z elitarnymi Suns, a jeśli Dallas chce zacząć grać o najwyższe cele, muszą maksymalnie odciążyć go po obu stronach parkietu. Tam nie ma żadnej drugiej opcji z prawdziwego zdarzenia, ani anchora defensywnego. Luka gra wyśmienicie, ale sam nic nie wskóra
  14. Chris Paul w tych playoffach jest 30-47 z gry w czwartych kwartach - przypominam zaraz kończy 37 lat, a jego kariera miała się skończyć w 2019 roku. CP3 zabójczo cementuje swoje legacy
  15. czy ja wiem. Byki mogą złapać całkiem niezły wiatr w żagle po takim zwycięstwie, gdzie ich lider w końcu staje na wysokości zadania i dowozi po świetnym indywidualnym występie remis w serii do domu. A absencja Khrisa gigantycznie pomóc, bo każdy kto choć trochę śledzi karierę Middletone'a wie, że ten facet znikąd jest w stanie na świetnej skuteczności rzucić 35-40 punktów zamykając spotkanie. Upilnowanie takiego ananasa to twardy orzech do zgryzenia, Khris jako scorer jest właściwie kompletnym koszykarzem, do tego dobrze broni i ma świetną chemię z resztą zespołowych weteranów. Nie przewiduję klęski Kozłów, ale wcale bym się nie zdziwił jakby to była 6 bądź nawet 7 meczowa seria. A kto wie, może Chicago zagra niespodziewanie kapitalną serię i wyeliminuje Bucks. Będę tą serię obserwował. Patrząc też na to chłodniej, DeRozan raczej nie zagra wielu spotkań na +- podobnym poziomie. Vuk raczej też nie będzie miał tak dobrych momentów w ofensywnie jak Giannis z Lopezem zepną dupsko. Chicago na razie robi kapitalną robotę na Holiday', gdy posiadanie przechodziło przez niego rzadko kiedy wynikało z tego coś udanego. Dużo strat po stronie Bucks i chaotycznych posiadań. Na dobrą sprawę każdy z S5 oprócz Jrue dojechał na to spotkanie, ale właśnie brak organizowania gry ze strony rozgrywającego utrudniało zdobywanie punktów Bucksom Chicago jedyne na co może i musi liczyć to to, by DeRozan się nie zesrał, Zach próbował go odciążyć i żeby Vuk miał skalibrowany celownik. Mogą to jeszcze ugrać
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.