Skocz do zawartości

Gość (Przemek...)

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    5128
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    139

Odpowiedzi dodane przez Gość (Przemek...)


  1. Nie wiem skąd bierzecie te plotki, ale John Wall + jego trwający kontrakt na trzy lata + 15% trade kicker w zamian za #9 wybór w tym drafcie? Nawet New York Knicks koszykówki nie są takimi debilami* żeby się na to zgodzić :) 

    *ale nogi nie dałbym sobie uciąć tak na 100% 


  2. Mam wrażenie, że to nie jest już zawodowy zespół sportowy. To jest szeroko zakrojony eksperyment społeczny na niespotykaną dotąd skalę. Ilość rzeczy które, mogły się nie udać, wystrzeliła poza wszelkie normy. Kiedy postronne osoby myślą sobie: w tych Knicks gorzej/dziwniej już być nie może, to sterujący tym eksperymentem mówią: sprawdzam!  

    Jednak trzeba założyć temat, żeby mieć miejsce do podziwiania prężnego rozkwitu nowego management w Nowym Jorku. Czy ktoś jeszcze pamięta uprzedniego monarchę Steve'a Millsa i jego szczurzą mordeczkę i ten wiecznie nieuprasowany szary garnitur? Każdy! Bo nie da się zapomnieć jednej z największych szarych eminencji w historii tej organizacji. Każdy winny tylko nie on! A kiedy przyszedł jego czas, to i tak przeniósł się kilka biurek dalej i pozostał blisko. I tak to się kręci w Gotham.

    Leon Rose jest mokrym snem Jamesa Dolana, któremu marzyło się, aby podobnie jak w GSW czy w Lakers sprawami od zespołu zajmował się były agent, który w przeszłości reprezentował zawodników. Innymi słowy: zna temat od podszewki, ma swoje "know how" i ma portfolio zawodników, którzy mogą dzięki temu łaskawszym okiem spojrzeć na okrytych złą sławą Knicks, przez pryzmat nowego prezydenta. 

    "Kingpin" (bo taką ksywę nadały mu Nowojorskie media - ni c***a nie jest podobny do komiksowego pierwowzoru oraz do Vincena D'Onofrio odtwarzającego jego rolę w pewnym serialu) już zdążył pościągać swoich kumpli i poobsadzał ich na najwyższych stanowiskach w organizacji. Każde nazwisko ma przy sobie gwiazdę, że kiedyś, gdzieś tej osobie podawało się rękę jako pierwszej, a później się tej ręki nie myło. Taki to był zaszczyt. Kiedyś. Teraz nie do końca, bo: raz, że Covid-19, dwa, że zwietrzały jak stary ser żółty.

    Jaja zaczęły się na dobre przy wyborze trenera. Ilość nazwisk powaliła na kolana nawet najtwardszych zawodników. Kiedy opłacane pismaki jak np: Stefan Bondy pisali rozprawki o Jasonie Kiddzie i snuły wspomnienia na temat JVG, tak w tym samym czasie po banicji wrócił Adrian Wojanrowski i zrzucił bombę o Tomie T na pięć lat. Jednak czy to była taka bomba? O jego koneksjach i przyjaźni z Rosem mówiło się od czasu przyjścia Leona do NYK. Każdy wiedział jak to się skończy, a ta karuzela nazwisk miała być tylko zasłoną dymną i wymówką na wypadek, gdyby ktoś zarzucił im nepotyzm. Wielki Tom T. wylądował i już nic tego nie zmieni. Pismaki dostały nowy temat i mieli teraz pisać peany na rzecz nowego trenera. Każdy wie, jakie to zarzuty zostały wywlekane, jeżeli chodzi o jego trenerskie rzemiosło. Teraz rzekomo przeszedł metamorfozę, czas wolny od trenerki poświęcił na sprawdzanie nowinek koszykarskich i takich tam. Jeździł z pielgrzymkami do innych drużyn i robił notatki i wyciągał wnioski, które zamierza wprowadzić w życie w Knicks. Zupełnie inny człowiek! :D 

    Też kłamałem w czasie rozmów o pracę :)

    Szkoda tylko Mike'a Millera, który objął zespół po wyrzuceniu Fizdale'a i kończył sezon w roli head coacha. Miał być jednym z asystentów nowego trenera - tak wiecie: na mur i beton - jednak ostatecznie nie znalazło się dla niego miejsce w składzie asystentów. Kolejna niespełniona obietnica...

    Mówiło się sporo (za kadencji Fizdale'a), że brakowało ludzi do rozwoju talentu. Rose wyszedł temu naprzeciw i zatrudnił każdego możliwego asystenta, trenera, coacha, mówcę i motywatora, jaki tylko zgodził się tam pracować. Ilość analityków i ludzi od sprawdzania innych ludzi jest powalająca. Rzekomo Spike Lee został poproszony o przeniesienie się ze swoim karnetem do czwartego rzędu, aby zrobić miejsce dla asystentów, którzy powinni być jak najbliżej boiska i obserwować. Oby tylko komputery w MSG udźwignęły te wszystkie dane. 

    Skład (na chwilę obecną) pozostał bez zmian w stosunku do sezonu poprzedniego. Milion pięćset PFów i żaden nie jest i nie powinien być starterem. Jedynym rozgrywającym jest szklany Elfrid Payton. Ntilikina dla mnie umarł. Jak smak chrupek serowych. Kiedyś och, ach jakie pyszne i fantastyczne, a teraz klasycznie papryka pod piwo. Knox i Smith Jr. to busty. Dla tego pierwszego sprowadzili nawet Kenny'ego Payne'a z Kentucky, aby tchnął nowe życie w byłego gracza tego uniwersytetu. Z kolei DSJ ma taką propagandę w mediach społecznościowych Knicks, że panujący prezydent tego kraju mógłby być zazdrosny ;) Promowany jest na każdym kroku i chyba tylko ślepy nie zauważy, że jest to próba podbicia wartości największego kąska, jaki dostali w wymianie za Porzingisa. xD 

    (dalej z tego kisnę okrutnie)     

    Mitchell Robinson zmienił agencję i od tej pory jego interesy będzie reprezentować Rich Paul. Zatem granie za 1,5 mln dolarów za sezon zaraz się skończy. Najlepsze jest to, że M-Robowi najlepiej wychodzi bieganie z mikrofonem i zaczepianie kolegów na durne wywiady. Nie dodał nic do arsenału ofensywnego. W czasie off-season można podziwiać go na sali treningowej oddającego rzuty za 3. Nigdy nie będzie mieć to przełożenia na prawdziwy mecz, a mógłby w tym czasie ćwiczyć p'n'r i ścięcia pod kosz, ale prawda jest taka, że takich akcji nie ma z kim grać w tym zespole. Jestem ciekaw, jak ta masa analityków wyceni jego talent, kiedy usiądą do stołu w sprawie negocjacji nowego kontraktu. Jeżeli w tym sezonie będzie to samo co w poprzednim, to nie wiem, czy jest sens wiązać się z nim za jakieś chore pieniądze na długie lata. Czy Tom T. obudzi w nim defensywną bestię? 

    I na końcu zostaje RJ (bez kropek) Barrett. Bezdyskusyjnie najlepszy gracz ubiegłego sezonu. Dużo nierówności i wahań jakości gry. Jednak miło się ogląda te jego zmiany tempa przy wejściach pod kosz. Sądzę, że gdyby oddać mu piłkę do rąk na dłuższy czas, to też wyszłoby z tego coś dobrego. Kandydatura Freda VanVleeta jako cel w tym off-season wydaje się mieć ręce i nogi przy sparowaniu go z Barrettem, jednak nie za takie pieniądze, jakie chodzą w plotkach. Nie wiem jak podziałało na niego, nie wybranie go do dwóch pierwszych piątek debiutantów. W sumie rzucę okiem na kilka spotkań Knicks tylko dla niego. 

    Gdyby chcieli łyknąć jakiś spory kontrakt, to nie ma problemu. Szybko i sprawie mogą zrobić miejsce w salary. Mają opcję drużyny na kilka kontraktów, a inne są częściowo gwarantowane. Nie chce mi się wchodzić w polemikę na temat pozyskania Chrisa Paula, Oladipo, Westbrooka czy kogo tam jeszcze Marc Berman wyciągnie z kapelusza. W pierwszej kolejności powinni pozbyć się tego pryszcza Radnla i dać (moim zdaniem) czas Tomowi T. na grę tym, co ma. Nie zapominajmy, że to jest New York Knicks koszykówki i na konferencjach oraz zebraniach partyjnych mówi się o inwestowaniu w młody talent i prosi fanów o cierpliwość, a następnie ściąga się przepłaconą "gwiazdę" stojącą nad koszykarskim grobem z nadzieją, że zrobi to, co Chris Paul w ubiegłym sezonie w Oklahomie. 

    Co zrobią z #8 wyborem? Też nie wiadomo. Ilość doniesień i zmian koncepcji z niewiarygodnych źródeł jest ogromna. Raz, że nic nie zrobią. Dwa, że będzie przesuwanie się w górę po konkretne nazwisko. Trzy pójdą w dół zamieniając pick na niższy, ale przytulając innego gracza. Takie plotki chodziły ostatnio o wymianie z Orlando, którym mieliby oddać #8 + DSJ (xD) za ich 15 + jakiś łakomy kąsek. Ale to tylko jedna z wielu plotek.

    Knicks w tym sezonie będą znakomitą historią do śledzenia ich z doskoku. Trener vs młodzi. Taj Gibosn i jego 79 minut  w meczu. Obserwowanie ostatniego roku Scotta Perry'ego na stanowisku GM'a + on w roli kozła ofiarnego jako jedyna osoba z poprzedniego reżimu. "Rozkwit młodych talentów". Wewnętrzna walka o prym w organizacji. Poznanie kierunku, w jakim chcą iść z przebudową, mając Toma T. na pięcioletnim kontrakcie. Czy nie zadrży im ręka przy samobójczym sprowadzeniu jakiegoś niewygodnego kontraktu?

    Kieliszkiem zimnej wódki będą wszędobylskie plotki i dziennikarze, którzy jak sępy będą tylko czekać na kęs padliny. Portfolio byłej firmy agencyjnej Rose'a jest bogate w polaryzujące nazwiska. Wystarczy jedna iska, aby MSG stanęła w ogniu. A takie coś jest bardzo potrzebne drużynie będącej w ciemnej dupie od ponad 20 lat...


  3. Niesamowite. W 2010 roku zostawił w lusterku wstecznym Cleveland Cavaliers, aby rozpocząć nowy rozdział w swojej karierze! Teraz, dziesięć lat później wygrał mistrzostwo ze swoją trzecią drużyną! Czy ówczesne poświęcenie było tego warte? Oczywiście, że tak! Danny Green jest prawdziwą legendą!


  4. Elton Brand zrobił dla siebie i swojej "kariery" najlepszą możliwą rzecz. Rivers otwiera przed nim parasol ochronny. Lou byłby tylko czapką z daszkiem w bardzo deszczowy dzień, gdyż narracja, że jest niedoświadczony i wygrywał tylko z LBJ na pokładzie mogłyby generować niepotrzebny szum w mediach. Natomiast po zatrudnieniu MDA biedny Elton musiałby zakasać rękawy, włączyć telefon i wziąć się do pracy i zrobić wymiany pod styl gry Mike'a. A po co tak się męczyć?  

    A tak ma spokój, znane nazwisko na ławce i kupił sobie trochę czasu na okupowanym stołku :) Woj podał jeszcze, że rzekomo Alvin Gentry zasiądzie po prawicy Doca, więc tym bardziej "jaja wywalone"  :) 


  5. To trzeba usiąść na spokojnie i pomyśleć. Powinniśmy to przedstawić w formie graficznej dla lepszej wizualizacji: 

    OK post - 👍 (kciuk w górę - międzynarodowy, pozytywny symbol i tak dalej)

    c***owy post - 💩 (Na pierwszy rzut oka, nie jest to może miłe dostać gównem, ale kupka jest uśmiechnięta, więc nie razi w oczy jak czerwona strzałka w dół)

    Ale co ty pierdolisz post - 🤦‍♂️ (wypromowany przez memy gest uderzania się w głowę, kiedy ktoś napisze coś głupiego)

    Confused post - :confused: (taki jak był wcześniej, jednak w bazie dostępnych emotikonek takiego nie znalazłem) 

    Sad post - 🥺 (jak wyżej)

    OK BOOMER post - 👴 (dla płaczących w rękaw, że dziś to już nie jest tak, jak było wczoraj)


  6. 2 godziny temu, Koelner napisał:

    Brak jego elastyczności powoduje ograniczenia z tym związane .

    Pozbawienie go centra, a co za tym idzie elastyczności, to jest jego wina czy Moreya?  

     

    3 godziny temu, josephnba napisał:

    I skończ już z tym dennym obrazkiem, bo robisz się nudny jak podcasty na airballu

    No przecież rzekomo nie słuchasz. Tak się przynajmniej chwalisz wszem i wobec...


  7. 2 godziny temu, josephnba napisał:

    Trenera ocenia się za wyniki nie za wymówki 

    hqdefault.jpg

    Prawda jest taka, że gdyby Pringles robił taki wynik z Bulls to byś sikał z radości, że w ogóle Zach "Kasztan" LaVine i świta awansują do play-off's. A tak wylewasz gorzkie żale na nowoczesną koszykówkę, grozisz piąstką na rzut za 3 i szybkie granie z kontry. Czas kloców bez skillsetu się skończył i nastała era mobilnych, bezpozycyjnych koszykarzy, którzy mogą grać wszędzie i o każdej porze. Może trend masowania się w pomalowanym kiedyś wróci, ale nie teraz i zaraz. A szykanowanie Mike'a za to, że Morey nie poczekał łaskawie jeszcze jednego sezonu, po którym miał GSW na widelcu + naciski Hardena na sprowadzenie kolegi Westbrożego to inna para kaloszy. 

    Dodatkowo: czyli to co osiągnął w Suns też się nie liczy? Bo w Knicks czy Lakers nie miał ludzi do swojej wizji koszykówki. I jeżeli miałbym tu wskazywać winnego, to akurat D'Antonii jest najmniej odpowiedzialny upadku Rockets i ich mikroballu.  

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.