Skocz do zawartości

mikrofalowka

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    435
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    8

Odpowiedzi dodane przez mikrofalowka


  1. 2 godziny temu, Sancho napisał:

    Prawie zawału dostałem, o czym piszecie?

     Po prostu porażki Giannisa w playoffach sprawiają radość tym, którzy uważają że dzięki temu nie zostanie on MVP sezonu regularnego. Ot taka fanaberia.


  2. Gdyby nie ta 4 kwarta to zupełnie inaczej byśmy pisali. No właśnie.... gdyby.

    Kompletnie nie mam pojęcia co się stało w tej 4 kwarcie. Do 3 kwarty wyglądało to co najmniej bardzo dobrze. Cud miód defensywa z solidnym atakiem. Łatwo zwalić winę na Buda czy Giannisa, ale jeden człowiek nie jest odpowiedzialny za przewalenie kwarty 40-15. 

    Gdzieś w głębi ducha przeczuwałem, że i w tym roku nie uda się zdobyć mistrzostwo po tym co widziałem po wznowieniu rozgrywek w Orlando, ale nie sądziłem, że zakończy się to z Heat (i to w takim stylu). 

    No nic awansują lepsi

     


  3. Dobry mecz szkoda tylko, że z takim wynikiem końcowym, no ale przegrana zasłużona. 

    Ogółem Bucks wyglądali nawet solidnie, ale jak to mówi pewien "ekspert" piłkarski: zabrakło im kilku detali. Rzuty osobiste Giannisa, fatalny Hill (przez którego brak Bledsoe zabolał o wiele mocniej niż powinien) czy potworna ilość głupich strat. Lekko zawiodłem się też ławką. Poza Korverem praktycznie nikt się nie stawił na mecz (poza jedną świetną akcją 2+1 Williamsa). Tak dobry mecz Butlera może się już nie wydarzyć co jest nadzieją dla Bucks. Tak słaby mecz Giannisa również może się nie wydarzy, choć Heat mają na niego haka od dawna. Ciekawostką jest to, że to pierwszy mecz Antka od marca gdzie rzucił 18 lub mniej punktów grając ponad 20 minut w meczu. Tamtego marcowego wieczora grali wtedy z ... Heat.

    Fajnie, że Krzysiek się wstawił na mecz. Najlepsze jest jednak to, że jego stać jeszcze na nieco lepszą grę, tym bardziej że Giannis w tym meczu rzucał mniej niż zawsze, więc większa ilość piłek trafiała do niego. Czekam na Bledsoe. Nie będzie on X-Factorem ale pokonanie Heat z nim będzie łatwiejsze niż bez niego - to oczywiste. Hill gdy wróci na ławkę to zmienią się niektóre lineupy i być może to będzie lepiej wyglądało niż w niektórych fragmentach tego meczu.

    Porażka boli, ale jestem optymistą. Z Orlando też tak zaczęli. Z Celtics rok temu też (pamiętna wypowiedź Paula Pierce'a po meczu). Czekam na Game2. 

     


  4. 25 minut temu, ignazz napisał:

    Eric gra bardzo słabo i jeżeli się nie ogarnie będzie upset bo mimo wszystko Bucks to faworyci na papierze. Nie rozumiem jak można odpuścić Brogdona w takiej sytuacji 

    Bledsoe w PO nie zagrał jeszcze dobrej serii. Jedyny wyjątek to 1 runda z Pistons rok temu gdzie zagrał na przyzwoitym poziomie. Nie wierzę zbytnio, że nagle zagra dobrą serię (choć człowiek się łudzi). Ja jednak bardziej skupiłbym się na Middletonie. Krzysiek zagrał słabiutką serię i w ogóle po powrocie do gry wygląda mizernie. Regular season miał świetny i gość powinien zakręcić się w okolicach ALL-NBA Third Team. Do sezonu 50/40/90 zabrakło mu 0,3 FG%. 15 miejsce w NBA w RPM. Najlepszy sezon per36 w PTS, REB, AST, FG%, 3PFG%, FT%. Do tego career-high w Ortg i drugi najlepszy wynik w karierze w Drtg. To oczywiście tylko staty, ale na parkiecie wyglądało to równie dobrze. Nigdy w życiu bym się tego nie spodziewał po podpisaniu tego chorego kontraktu. Regular season to jednak nie playoffy i o ile kolejną przespaną serię przez Bledsoe można przeżyć (przynajmniej w starciu z Heat, bo z Raptors/Celtics już każdy kluczowy gracz musi zagrać na co najmniej dobrym poziomie), to o tyle Krzysiek musi się ogarnąć. Powiem szczerze, że nie widzę scenariusza gdzie Middleton znów gra kaszanę a Bucks ogrywają Heat (no chyba że Bledsoe się ogarnie hehehe)

    Ja zgadzam się z @Lucas, że starcie Bam vs Giannis będzie arcyciekawe. Adebayo to totalny kozak i jest to jeden z niewielu ludzi w NBA, którzy mogą przyhamować Giannisa. O ile te mecze na tych "salach gimnastycznych" w Disneylandzie nie da się za bardzo oglądać, o tyle pojedynek tych dwóch wariatów może być zachęcający. Jako fan NBA jaram się.

    A co do Brogdona, to absolutna racja. Indiana pokazała, że to genialny gracz. Nawet lepszy niż myślałem, bo w Bucks wyglądał mi na średniego kreatora (a przynajmniej na takiego dla którego dzielenie się piłką nie przychodziło łatwo), a The President był w czołówce asystujących w lidze. Tak jak lubię Bledsoe tak uważam, że to Brogdon powinien być podpisany a Eric powinien odejść. Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem. Brogdon jest w Indianie i życzę mu jak najlepiej.


  5. 8 minut temu, matek napisał:

    Alexandre Dumas był czarny? 

    EkNVc31.png

    Kiedyś:
     

    Albert: No choćby Kopernik!
    Kobieta 1: To kłamstwo! Kopernik była kobietą!
    Albert: No to może Einstein?
    Kobieta 2: Einstein też była kobietą!
    Maks: A może Curie-Skłodowska też?! (Wszystkie kobiety w śmiech)
    Albert: To akurat nie najlepszy przykład…
    Maks: A bo mnie zmyliły!

    Wkrótce:
     
    obywatel 1: No choćby Durmas!
    członek BLM 1: To kłamstwo! Durmas był czarny!
    obywatel 1: No to może Einstein?
    członek BLM 2: Einstein też był czarny!
    obywatel 2: A może Michael Jackson też?! (Wszyscy wyznawcy BLM w śmiech)
    obywatel 1: To akurat nie najlepszy przykład…
    obywatel 2: A bo mnie zmyliły!

  6. 39 minut temu, Reikai napisał:

    Ale przecież to Giannis go pierwszy zaczepiał :P Harden tylko się odgryzł, z resztą bardzo celnie.

    A to o tym nie wiedziałem, że Giannis coś mówił o Hardenie. W takim razie sorka za pierwsze zdanie.


  7. Sfrustrowany pan z brodą, którego boli rezultat wyników MVP z zeszłego sezonu. Niech sobie mówi co chce. 

    A co do dokonań Bucks, to wkrótce coś naskrobie, bo od jakiegoś czasu oglądam ich meczyki w miarę regularnie.


  8. To co prezentują Bucks w tym sezonie to istny kosmos jak na razie. Co prawda w ostatnim czasie mieli dosyć łatwy terminarz, jednak rozmiary i jakość tych wygranych jest imponująca, a w tym momencie gwałcimy Clippers 65-95 na początku 4Q. Idziemy po najlepszy bilans w RS, a Giannis po back-to-back MVP.


  9. Gratulacje dla Toronto. Awansował lepszy zespół. Patologia Bucks pod koniec 3Q i na początku 4Q zadecydowała o dzisiejszym wyniku.

    PS. Kawhi to najlepszy koszykarz jaki kiedykolwiek zakładał koszulkę Raptors. Jeśli pozostanie w Toronto to w wyniku rozpadu składu Bucks (wszystkich nie podpiszą) i odejściu Butlera (jeśli to się stanie), to oni będą rządzić na Wschodzie.


  10. 12 godzin temu, rw30 napisał:

    wy z tym Bledsoe to na serio? big3? wut?

    Bledsoe w "big 3" Bucks to poważna sprawa. Ja wiem, że oglądając PO można dojść do innych wniosków, ale w RS Bledsoe i Middleton pełnili bardzo ważną rolę w zespole. Niech świadczy o tym fakt, że Eric za RS został wybrany do 1st team All-Def, a Middleton do All-Star, także jest coś na rzeczy. Niestety dla Milwaukee to tylko obowiązywało w RS, bo w PO z tym bywa słabo. Middleton w tej serii jest absolutnym non-factorem (mimo ponad przeciętnej jak na siebie gry w defensywie), a Bledsoe w całych PO lepiej przemilczeć. Za 20 minut ruszamy jednak z Game6 także nie chcę zapeszać, bo dyspozycja tej dwójki jest istotna w kontekście powrotu do marzeń o finale NBA z Warriors. 


  11. Giannis nie zagrał dobrego spotkania i w ogóle można było oczekiwać nie co więcej po nim w tej serii, ale to nie przez niego przegrywamy 2-3. Pozostała dwójka z "big3" kompletnie nie daje nic w ataku. Middleton kompletnie nieobecny, gdzie praktycznie przez cały RS był główną bronią ofensywną po Antku. Bledsoe dziś lepiej, ale to wciąż nie ten sam grajek co z regulara. Ten mecz był bardzo ważny bo pozwalał nam zaliczyć wpadkę w Kanadzie gdzie Raptors są bardzo mocni. Przez cały RS Bucks zaliczyli serie 2 porażek z rzędu tylko 2 razy. Dziś przegrali po raz 3 z rzędu i po mowie ciała wygląda mi to na koniec przygody w tym sezonie. Wierzę wciąż w awans Milwaukee, ale jakoś mentalnie już przygotowuje się do najgorszego. 


  12. 2018-19 NBA All-Defensive:

    First team: Rudy Gobert, Paul George, Giannis Antetokounmpo, Marcus Smart, Eric Bledsoe.

    Second team: Jrue Holiday, Klay Thompson, Joel Embiid, Draymond Green, Kawhi Leonard.

    via Shams Charania
    edit: to już oficjalka bo na stronie nba.com też są podane te same piątki.


  13. 47 minut temu, BMF napisał:

    Bledose pewnie nie był drugim najlepszym graczem Bucks (bo równie dobrze mógł być piąty co do ważności, ciężko powiedzieć) - ale jednak 16-5-6 na 58%TS przez 29 minut z bardzo dobrą obroną to zajebisty impakt w skali RS, możliwe, że nawet większy niż u takiego Middletona, tak chyba pisał kolega mikrofalowka. Ale równie dobrze można bronić tezę, że tam Lopez jest drugim najlepszym graczem, więc ogólnie ciężka sprawa by ocenić kolejność co do ważności.

    Ogółem bardzo ładny powyższy post. Ja tylko dodam od siebie, że owszem, wspominałem w którymś z dawnych komentarzy, że Bledsoe pełni bardzo ważną rolę w Bucks i w paru momentach RS przejmował pałeczkę "drugiej opcji", gdy Middleton miał słabszy dzień. W nieznacznej większości spotkań jednak Bledsoe był minimalnie w cieniu Khrisa. Mało tego, zdarzały się mecze gdzie chował się choćby w cień Brogdona czy tego Lopeza gdy wymagała tego potrzeba. Jego RS był bardzo dobry i pod wieloma względami niedoceniany. Niestety tylko RS, bo w tych PO (w drugich już z rzędu) Bledsoe zawodzi i chyba czas najwyższy postawić pod znak zapytania nowy kontrakt Bledsoe. W momencie podpisania wszyscy ocenialiśmy ten kontrakt bardzo pozytywnie, ale w barwach Milwaukee w PO Bledsoe nie zagrał ani jednej dobrej serii (nie liczę 1 rundy z Pistons bo to był bardziej trening niż prawdziwe playoffy). Jeśli ktoś kto przez najbliższe 4 lata będzie dostawał 70 mln i zawodzi w kluczowych momentach sezonu to ciężko chwalić jego kontrakt. Bardzo lubię Erica (już od czasów Clippers) i ciągle mam nadzieję, że w playoffach pokaże dobrą koszykówkę, jednak z każdym kolejnym meczem co raz bardziej przekonuje się do zdania, że nie jest to tak dobry koszykarz jak sądziłem. OK. W RS spełnia moje wymagania, jednak obecni Bucks będą musieli pokazywać swoją prawdziwą siłę w playoffach, a nie w regular season.

    Zanim wszedłem na forum miałem zamiar jeszcze coś skrobnąć o meczu numer 4 i w ogóle o tej serii dlatego tyle na temat Bledsoe z mojej strony.

    To był zdecydowanie najgorszy mecz Milwaukee w tej serii. Świetna defensywa z meczu numer 3 przeobraziła się w totalny chaos. Musielibyśmy wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności ofensywnych, by wygrać spotkanie gdzie tracisz 120 pkt. Co prawda faktycznie zagraliśmy w ataku nieznacznie lepiej niż w poprzednim spotkaniu (tylko za sprawą Giannisa i Middletona), jednak fatalna obrona przegrała nam mecz. To był chyba w ogóle pierwszy tak słabe spotkanie w defensywie Bucks w tych playoffach. Przed tym spotkaniem miałem duże nadzieje, ze względu na bardzo duże minuty Leonarda i Siakama w meczu numer 3 (i co ciekawe obaj zagrali przeciętnie), jednak o dziwo najbardziej pokarali nas rezerwowi Raptors. Ibaka i Powell wykonali tytaniczną robotę. Do tego Gasol po raz drugi pokazał, że nie warto było skreślać go po 2 spotkaniach i nawet ten śmieszny VanVleet coś tam namieszał. Dla bezstronnego widza nie mogło się stać nic lepszego niż ta przekonująca wygrana Raptors. W tym momencie szanse w serii znów wróciły do poziomu 50/50 lub do bardzo zbliżonego. Według mnie ten mecz  udowodnił, że w tej serii dosyć ważną rolę pełni i być może będzie pełnić własny parkiet. Mam jakieś dziwne wrażenie, że spotkamy się w Game7 po wygranych Bucks w G5 i Raptors w G6, a jeśli już tam dotrzemy to wtedy przewaga parkietu Bucks może zostać zniwelowana przez większe doświadczenie playoffowe Raptors, co może zaowocować genialnym spotkaniem. Do tego jednak aby tak się stało to Milwaukee musi wygrać najbliższe spotkanie.


  14. 2 minuty temu, Eryko napisał:

    Dlatego zastanawia mnie co ma do powiedzenia @eF. w tej sprawie, skoro napisał iż Grek jest DPOY. Bardzo prawdopodobne, że rzucamy takie stwierdzenia, bo innych graczy nie widzieliśmy zbyt wiele w akcji.

    Tu rozbijamy się o sedno całej zabawy w nagrody indywidualne za sezon regularny. Jak jesteśmy w stanie obiektywnie stwierdzić kto jest MVP, kto jest 6th manem, a kto tym DPoY jeśli sezon ma 82 mecze, a drużyn jest aż 30. Według mnie się nie da. Ja oglądam niemal tylko i wyłącznie Bucks. Od czasu do czasu postaram się obejrzeć jakieś inne ciekawe spotkanie lub mecz o jakiejś ludzkiej porze w weekend. Reszta mojej wiedzy to box scory i statystyki. Z tego powodu nie wiem, czy Harden jest na tyle lepszy od Giannisa w ataku, by zatuszować jego stratę po drugiej stronie parkietu w kontekście walki o MVP. Mówię to oczywiście w kontekście takich fanów jak my. No chyba, że ktoś z Was widział niemal każdego zawodnika co najmniej 20 razy w tym sezonie, by był w stanie choć trochę określić różnicę choćby między wspominanymi tu Georgem, Giannisem i Gobertem.


  15. Kapitalny mecz pod względem defensyw i przeciętny jeśli chodzi o atak. Chociaż ciężko grać wybitnie w ataku skoro na przeciwko masz tak świetnie dysponowaną obronę. Z perspektywy Bucks wyglądało to dosyć słabo. Całe Big3 zanotowało bardzo słaby występ ofensywny. Middleton 3/16, Bledsoe 3/16, Giannis 5/16. Cała trójka zawiodła choć akurat Giannis według mnie nie zagrał aż tak katastrofalnie. OK, od gracza tego kalibru trzeba wymagać wiele, ale ilość energii zostawionej na defensywie oraz na zbiórce może go w jakimś stopniu usprawiedliwiać. Zawiódł też dziś Bud. Nie wiem czemu w mecz gdzie mamy 2OT tak mało korzystał z Connaughtona i Ilyasove. Zamiast tego w ważnych momentach 4 kwarty i na początku obu dogrywek grał Bledsoe, który nie nadawał się do grania w tym spotkaniu już od niemal połowy meczu. Mirotic też nie wnosił wiele i można było pograć Ersanem.
     

    Mówi się trudno. Raptors zasłużenie wygrało i wynik 2-1 jest na ten moment sprawiedliwy. Dobra wiadomość dla Bucks to kolejny bardzo długi pobyt Leonarda na parkiecie. Dziś grał 52 minuty. Seria z 76ers kosztowała go już wiele sił + widać było w tym spotkaniu gdzie Kawhi momentami oddychał już rękawkami. Ogólnie w tej serii gra średnio 44 minuty na mecz. Taki Giannis ma średnią poniżej 39 minut. Problemem może być jednak przebudzenie Gasola i Siakama. Cholernie dużo też dał Powell. Lowry też był (jak na siebie) całkiem solidny. Jeśli wszyscy ci gentlemani z Toronto zagrają na podobnym poziomie w nocy z wtorku na środę, to znów będzie cholernie ciężko o urwanie meczu w Kanadzie. Na szczęście pałeczka cały czas jest po stronie Bucks, a Raptors mimo tej wygranej nadal są pod ścianą, gdyż niezmiennie uważam że gdyby Bucks wygrali choć raz w Game 3-4 to emocje w tej serii się zakończą. Jeśli będzie 2-2 to pewnie będziemy mieć Game 7.


  16. Nie powiem nic zaskakującego, ale Toronto musi teraz wygrać oba mecze u siebie, bo inaczej Bucks awansują do finału. Przed serią nie do końca uważałbym to za koniec emocji, ale Bucks grają wybornie w ECF. W 1 meczu mimo tego, że przegrywali przez znaczną część spotkania to gra nie była zła. Ba! Powiem nawet, że wyglądało to dobrze jednak brakowało jedynie skuteczności na dystansie. Gdyby Bucks trafiali na skuteczności zbliżonej do tej z RS to byłby to kolejny blowout. Tak! Kolejny blowout i gdyby nie ten nieszczęsny mecz numer 1 przeciwko Boston to mówilibyśmy o jednym z najlepszych runów w historii ligi (przynajmniej do tego momentu). Sami popatrzcie na point differential w pierwszych 11 meczach playoffowych:

    2016-17 Warriors* +182
    2000-01 Lakers* +170
    >>2018-19 Bucks +168
    1970-71 Bucks* +164
    1995-96 Bulls* +162

    Zespoły z gwiazdką kończyły sezon z mistrzostwem.

    Wracając do tej serii: Zaskakuje mnie postawa Gasola. Po trejdzie byłem przekonany, że Gasol wniesie Raptors na jeszcze wyższy poziom, a tu zdziwko. Nie wiem o co tu chodzi, ale Marc jest katastrofalny i Lopez go niszczy w tej serii co było dla mnie nie do pomyślenia. Na ten moment to zdecydowanie najgorszy ofensywny gracz tej serii, a i w tej obronie jak na byłego DPoY wygląda to bardzo słabo. Siakam zniknął. Lowry po 1 meczu wrócił do swojej standardowej playoffowej postawy. Jedynie Kawhi jest cholernie dobry i potwierdza, że to najlepszy gracz tych PO (sorry Giannis).

    W Bucks natomiast same pozytywy. Jedynie ten Bledsoe wciąż nijaki. To jedyny grajek który zalicza regres względem RS. Dziś poza paroma świetnymi podaniami do kolegów, znów nie wnosił zbyt wiele. Eric obowiązkowo do poprawy, bo może i na Raptors to starczy, ale na Warriors trzeba będzie dawać z siebie jeszcze więcej niż w sezonie regularnym. Mniej rzutów z dystansu, więcej wjazdów pod kosz i będzie dobrze.

    Na koniec chciałbym pochwalić nieco Middletona. To że nie wygra matchupu z Kawhim było wiadomo już przed tym sezonem, ale jak na niego to w defensywie wyglądał bardzo dobrze. Wiem, że to średnio brzmi w kontekście zdobyczy punktowych Leonarda w tej serii, ale dawno nie widziałem tak starającego się grać w obronie Khrisa. Czyżby to kwestia contract year? A może to efekt bycia tak wysoko w playoffach? Chyba i jedno i drugie, bo Middleton mimo przeciętnych statystyk z wczoraj, to jego postawa mogła się podobać. Dostosował się do drużyny i nie starał się forsować rzutów. Oddał odpowiedzialność zdobywania punktów graczom lepiej dysponowanym (Ersan, Brogdon) a sam skupił się przede wszystkim na defie. To był jego pierwszy mecz od 1 marca kiedy oddał mniej niż 10 rzutów w meczu (29 kolejnych spotkań z +10FGA). W poprzednim meczu też miał zresztą stosunkowo mało prób rzutowych - 12 (od 1 marca jedynie w Game4 przeciwko Pistons miał mniej FGA).

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.