Skocz do zawartości

mikrofalowka

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    372
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Ostatnia wygrana mikrofalowka w dniu 20 Wrzesień 2017

Użytkownicy przyznają mikrofalowka punkty reputacji!

Reputacja

419

O mikrofalowka

  • Tytuł
    6th Man

Informacje o profilu

  • Płeć
    Nie powiem
  1. Gratulacje dla Toronto. Awansował lepszy zespół. Patologia Bucks pod koniec 3Q i na początku 4Q zadecydowała o dzisiejszym wyniku. PS. Kawhi to najlepszy koszykarz jaki kiedykolwiek zakładał koszulkę Raptors. Jeśli pozostanie w Toronto to w wyniku rozpadu składu Bucks (wszystkich nie podpiszą) i odejściu Butlera (jeśli to się stanie), to oni będą rządzić na Wschodzie.
  2. Bledsoe w "big 3" Bucks to poważna sprawa. Ja wiem, że oglądając PO można dojść do innych wniosków, ale w RS Bledsoe i Middleton pełnili bardzo ważną rolę w zespole. Niech świadczy o tym fakt, że Eric za RS został wybrany do 1st team All-Def, a Middleton do All-Star, także jest coś na rzeczy. Niestety dla Milwaukee to tylko obowiązywało w RS, bo w PO z tym bywa słabo. Middleton w tej serii jest absolutnym non-factorem (mimo ponad przeciętnej jak na siebie gry w defensywie), a Bledsoe w całych PO lepiej przemilczeć. Za 20 minut ruszamy jednak z Game6 także nie chcę zapeszać, bo dyspozycja tej dwójki jest istotna w kontekście powrotu do marzeń o finale NBA z Warriors.
  3. Giannis nie zagrał dobrego spotkania i w ogóle można było oczekiwać nie co więcej po nim w tej serii, ale to nie przez niego przegrywamy 2-3. Pozostała dwójka z "big3" kompletnie nie daje nic w ataku. Middleton kompletnie nieobecny, gdzie praktycznie przez cały RS był główną bronią ofensywną po Antku. Bledsoe dziś lepiej, ale to wciąż nie ten sam grajek co z regulara. Ten mecz był bardzo ważny bo pozwalał nam zaliczyć wpadkę w Kanadzie gdzie Raptors są bardzo mocni. Przez cały RS Bucks zaliczyli serie 2 porażek z rzędu tylko 2 razy. Dziś przegrali po raz 3 z rzędu i po mowie ciała wygląda mi to na koniec przygody w tym sezonie. Wierzę wciąż w awans Milwaukee, ale jakoś mentalnie już przygotowuje się do najgorszego.
  4. mikrofalowka

    MVP, MIP, DPOTY 2019

    2018-19 NBA All-Defensive: First team: Rudy Gobert, Paul George, Giannis Antetokounmpo, Marcus Smart, Eric Bledsoe. Second team: Jrue Holiday, Klay Thompson, Joel Embiid, Draymond Green, Kawhi Leonard. via Shams Charania edit: to już oficjalka bo na stronie nba.com też są podane te same piątki.
  5. Ogółem bardzo ładny powyższy post. Ja tylko dodam od siebie, że owszem, wspominałem w którymś z dawnych komentarzy, że Bledsoe pełni bardzo ważną rolę w Bucks i w paru momentach RS przejmował pałeczkę "drugiej opcji", gdy Middleton miał słabszy dzień. W nieznacznej większości spotkań jednak Bledsoe był minimalnie w cieniu Khrisa. Mało tego, zdarzały się mecze gdzie chował się choćby w cień Brogdona czy tego Lopeza gdy wymagała tego potrzeba. Jego RS był bardzo dobry i pod wieloma względami niedoceniany. Niestety tylko RS, bo w tych PO (w drugich już z rzędu) Bledsoe zawodzi i chyba czas najwyższy postawić pod znak zapytania nowy kontrakt Bledsoe. W momencie podpisania wszyscy ocenialiśmy ten kontrakt bardzo pozytywnie, ale w barwach Milwaukee w PO Bledsoe nie zagrał ani jednej dobrej serii (nie liczę 1 rundy z Pistons bo to był bardziej trening niż prawdziwe playoffy). Jeśli ktoś kto przez najbliższe 4 lata będzie dostawał 70 mln i zawodzi w kluczowych momentach sezonu to ciężko chwalić jego kontrakt. Bardzo lubię Erica (już od czasów Clippers) i ciągle mam nadzieję, że w playoffach pokaże dobrą koszykówkę, jednak z każdym kolejnym meczem co raz bardziej przekonuje się do zdania, że nie jest to tak dobry koszykarz jak sądziłem. OK. W RS spełnia moje wymagania, jednak obecni Bucks będą musieli pokazywać swoją prawdziwą siłę w playoffach, a nie w regular season. Zanim wszedłem na forum miałem zamiar jeszcze coś skrobnąć o meczu numer 4 i w ogóle o tej serii dlatego tyle na temat Bledsoe z mojej strony. To był zdecydowanie najgorszy mecz Milwaukee w tej serii. Świetna defensywa z meczu numer 3 przeobraziła się w totalny chaos. Musielibyśmy wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności ofensywnych, by wygrać spotkanie gdzie tracisz 120 pkt. Co prawda faktycznie zagraliśmy w ataku nieznacznie lepiej niż w poprzednim spotkaniu (tylko za sprawą Giannisa i Middletona), jednak fatalna obrona przegrała nam mecz. To był chyba w ogóle pierwszy tak słabe spotkanie w defensywie Bucks w tych playoffach. Przed tym spotkaniem miałem duże nadzieje, ze względu na bardzo duże minuty Leonarda i Siakama w meczu numer 3 (i co ciekawe obaj zagrali przeciętnie), jednak o dziwo najbardziej pokarali nas rezerwowi Raptors. Ibaka i Powell wykonali tytaniczną robotę. Do tego Gasol po raz drugi pokazał, że nie warto było skreślać go po 2 spotkaniach i nawet ten śmieszny VanVleet coś tam namieszał. Dla bezstronnego widza nie mogło się stać nic lepszego niż ta przekonująca wygrana Raptors. W tym momencie szanse w serii znów wróciły do poziomu 50/50 lub do bardzo zbliżonego. Według mnie ten mecz udowodnił, że w tej serii dosyć ważną rolę pełni i być może będzie pełnić własny parkiet. Mam jakieś dziwne wrażenie, że spotkamy się w Game7 po wygranych Bucks w G5 i Raptors w G6, a jeśli już tam dotrzemy to wtedy przewaga parkietu Bucks może zostać zniwelowana przez większe doświadczenie playoffowe Raptors, co może zaowocować genialnym spotkaniem. Do tego jednak aby tak się stało to Milwaukee musi wygrać najbliższe spotkanie.
  6. Tu rozbijamy się o sedno całej zabawy w nagrody indywidualne za sezon regularny. Jak jesteśmy w stanie obiektywnie stwierdzić kto jest MVP, kto jest 6th manem, a kto tym DPoY jeśli sezon ma 82 mecze, a drużyn jest aż 30. Według mnie się nie da. Ja oglądam niemal tylko i wyłącznie Bucks. Od czasu do czasu postaram się obejrzeć jakieś inne ciekawe spotkanie lub mecz o jakiejś ludzkiej porze w weekend. Reszta mojej wiedzy to box scory i statystyki. Z tego powodu nie wiem, czy Harden jest na tyle lepszy od Giannisa w ataku, by zatuszować jego stratę po drugiej stronie parkietu w kontekście walki o MVP. Mówię to oczywiście w kontekście takich fanów jak my. No chyba, że ktoś z Was widział niemal każdego zawodnika co najmniej 20 razy w tym sezonie, by był w stanie choć trochę określić różnicę choćby między wspominanymi tu Georgem, Giannisem i Gobertem.
  7. Kapitalny mecz pod względem defensyw i przeciętny jeśli chodzi o atak. Chociaż ciężko grać wybitnie w ataku skoro na przeciwko masz tak świetnie dysponowaną obronę. Z perspektywy Bucks wyglądało to dosyć słabo. Całe Big3 zanotowało bardzo słaby występ ofensywny. Middleton 3/16, Bledsoe 3/16, Giannis 5/16. Cała trójka zawiodła choć akurat Giannis według mnie nie zagrał aż tak katastrofalnie. OK, od gracza tego kalibru trzeba wymagać wiele, ale ilość energii zostawionej na defensywie oraz na zbiórce może go w jakimś stopniu usprawiedliwiać. Zawiódł też dziś Bud. Nie wiem czemu w mecz gdzie mamy 2OT tak mało korzystał z Connaughtona i Ilyasove. Zamiast tego w ważnych momentach 4 kwarty i na początku obu dogrywek grał Bledsoe, który nie nadawał się do grania w tym spotkaniu już od niemal połowy meczu. Mirotic też nie wnosił wiele i można było pograć Ersanem. Mówi się trudno. Raptors zasłużenie wygrało i wynik 2-1 jest na ten moment sprawiedliwy. Dobra wiadomość dla Bucks to kolejny bardzo długi pobyt Leonarda na parkiecie. Dziś grał 52 minuty. Seria z 76ers kosztowała go już wiele sił + widać było w tym spotkaniu gdzie Kawhi momentami oddychał już rękawkami. Ogólnie w tej serii gra średnio 44 minuty na mecz. Taki Giannis ma średnią poniżej 39 minut. Problemem może być jednak przebudzenie Gasola i Siakama. Cholernie dużo też dał Powell. Lowry też był (jak na siebie) całkiem solidny. Jeśli wszyscy ci gentlemani z Toronto zagrają na podobnym poziomie w nocy z wtorku na środę, to znów będzie cholernie ciężko o urwanie meczu w Kanadzie. Na szczęście pałeczka cały czas jest po stronie Bucks, a Raptors mimo tej wygranej nadal są pod ścianą, gdyż niezmiennie uważam że gdyby Bucks wygrali choć raz w Game 3-4 to emocje w tej serii się zakończą. Jeśli będzie 2-2 to pewnie będziemy mieć Game 7.
  8. Nie powiem nic zaskakującego, ale Toronto musi teraz wygrać oba mecze u siebie, bo inaczej Bucks awansują do finału. Przed serią nie do końca uważałbym to za koniec emocji, ale Bucks grają wybornie w ECF. W 1 meczu mimo tego, że przegrywali przez znaczną część spotkania to gra nie była zła. Ba! Powiem nawet, że wyglądało to dobrze jednak brakowało jedynie skuteczności na dystansie. Gdyby Bucks trafiali na skuteczności zbliżonej do tej z RS to byłby to kolejny blowout. Tak! Kolejny blowout i gdyby nie ten nieszczęsny mecz numer 1 przeciwko Boston to mówilibyśmy o jednym z najlepszych runów w historii ligi (przynajmniej do tego momentu). Sami popatrzcie na point differential w pierwszych 11 meczach playoffowych: 2016-17 Warriors* +182 2000-01 Lakers* +170 >>2018-19 Bucks +168 1970-71 Bucks* +164 1995-96 Bulls* +162 Zespoły z gwiazdką kończyły sezon z mistrzostwem. Wracając do tej serii: Zaskakuje mnie postawa Gasola. Po trejdzie byłem przekonany, że Gasol wniesie Raptors na jeszcze wyższy poziom, a tu zdziwko. Nie wiem o co tu chodzi, ale Marc jest katastrofalny i Lopez go niszczy w tej serii co było dla mnie nie do pomyślenia. Na ten moment to zdecydowanie najgorszy ofensywny gracz tej serii, a i w tej obronie jak na byłego DPoY wygląda to bardzo słabo. Siakam zniknął. Lowry po 1 meczu wrócił do swojej standardowej playoffowej postawy. Jedynie Kawhi jest cholernie dobry i potwierdza, że to najlepszy gracz tych PO (sorry Giannis). W Bucks natomiast same pozytywy. Jedynie ten Bledsoe wciąż nijaki. To jedyny grajek który zalicza regres względem RS. Dziś poza paroma świetnymi podaniami do kolegów, znów nie wnosił zbyt wiele. Eric obowiązkowo do poprawy, bo może i na Raptors to starczy, ale na Warriors trzeba będzie dawać z siebie jeszcze więcej niż w sezonie regularnym. Mniej rzutów z dystansu, więcej wjazdów pod kosz i będzie dobrze. Na koniec chciałbym pochwalić nieco Middletona. To że nie wygra matchupu z Kawhim było wiadomo już przed tym sezonem, ale jak na niego to w defensywie wyglądał bardzo dobrze. Wiem, że to średnio brzmi w kontekście zdobyczy punktowych Leonarda w tej serii, ale dawno nie widziałem tak starającego się grać w obronie Khrisa. Czyżby to kwestia contract year? A może to efekt bycia tak wysoko w playoffach? Chyba i jedno i drugie, bo Middleton mimo przeciętnych statystyk z wczoraj, to jego postawa mogła się podobać. Dostosował się do drużyny i nie starał się forsować rzutów. Oddał odpowiedzialność zdobywania punktów graczom lepiej dysponowanym (Ersan, Brogdon) a sam skupił się przede wszystkim na defie. To był jego pierwszy mecz od 1 marca kiedy oddał mniej niż 10 rzutów w meczu (29 kolejnych spotkań z +10FGA). W poprzednim meczu też miał zresztą stosunkowo mało prób rzutowych - 12 (od 1 marca jedynie w Game4 przeciwko Pistons miał mniej FGA).
  9. Z takimi Bucks jak w tym spotkaniu (a przynajmniej w 1 połówce) nie wygra nikt z NBA. Kapitalnie się to ogląda.
  10. Z jednej strony minimalnie bardziej wolałem 76ers, ale dzięki temu że awansowali Raptors to można bez zawahania powiedzieć, że w ECF spotykają się dwie najlepsze drużyny Wschodniej Konferencji tego sezonu. Trochę denerwuje mnie ta narracja wokół tego spotkania, która sugeruje że to przede wszystkim pojedynek Kawhi vs Giannis, a to wcale nie jest prawda. Przy tych matchupach i przy tej głębi składu którą posiadają oba zespoły, niemal każdy będzie miał do odegrania ważną rolę. O matchupach pisał już eF w pierwszym poście, także ja nie mam zamiaru go kopiować jednak wspomnę o jednym matchupie, który według mnie może być kluczowy dla serii (i piszę to bez krzty ironii). Bledsoe vs Lowry - Bledsoe musi zapomnieć o Celtics i wejść na ten poziom z RS. Boje się jego ofensywy, ale wierzę że w defie da radę. Lowry historycznie ma sporo za uszami w PO choć akurat w tych nie chokuje, aż tak bardzo jak w poprzednich latach (co nie zmienia faktu, że gra trochę poniżej swojej przeciętnej z RS), także tak jak Bledsoe ma coś do udowodnienia. Mam głęboką nadzieję, że w tych PO powtórzy się sytuacja z RS. W tym sezonie Lowry osiągał przeciwko Bucks zawrotną średnią 6,5 pts na mecz na 23% skuteczności i 1/20 w 3ptFG (a to wszystko w 33min per game). Wszystkie te mecze Raptors przegrywali. Wiele w tych statystykach miał udział Bledsoe, który dominował Lowry'ego w bezpośrednich starciach. Jeśli Raptors chcą wygrać to Kyle musi wejść półeczkę wyżej. Dla mnie jako dla fana Bucks, dużo sobie również obiecuję po Lopezie, który zniknął w tych PO. Zarówno z Detroit jak i przede wszystkim z Bostonem był kompletnym non-factorem. Miałem wręcz momentami wrażenie, że praktycznie go nie było na parkiecie w całej serii. Czas się przebudzić bo pojedyncze dobre zagrania w defensywie to za mało. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłem tak podekscytowany NBA. Już w tym momencie jestem wdzięczny Bucks za cały sezon jednak głęboko wierzę w to, że to nie koniec i ostatni mecz sezonu 2018/2019 zagramy na Golden State Warriors. Bucks in 7.
  11. Fatalnie grają Sixers w tej końcówce
  12. mikrofalowka

    Kyrie w Celtics

    Poprawiłem. Teraz zgadzam się w 100%
×
×
  • Dodaj nową pozycję...