Skocz do zawartości

Jake

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    41
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

23

Converted

  • Location
    wro

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Jake

    Futbol europejski

    I to właśnie było przyczyną kontrowersji na przestrzeni ostatnich lat, dlatego też wrócono do wytycznych "ręka w PK=gwizdek". Ma to zmusić zawodników do chowania rąk lub przyciskania ich do ciała. Taki przypadek widziałem co najmniej raz w Premier League - Mustafi dostał w schowaną rękę i nie było PK.
  2. Jake

    Coronavirus

    Przecież w tym kraju czeka się na SOR nawet po 17 godzin. Kilkadziesiąt tysięcy zarażonych, których trzeba będzie gdzieś ulokować i podłączyć do respiratora rozłoży polską służbę zdrowia na łopatki. Ciekawe, jaki wpływ będzie miał ten mikrob na światową gospodarkę. Na razie duża część chińskiej fabryki świata stoi w miejscu, a świat produkuje w Chinach praktycznie wszystko, od elektroniki po surowe antybiotyki.
  3. Jake

    Futbol europejski

    Wytyczne fifa są teraz takie, że domyślnie każdy kontakt ręką znajdującą się poza obrębem ciała to karny.
  4. Jake

    Futbol europejski

    Haaland to talent w opór, ale jeszcze bez przesady z jego pompowaniem. BvB to raj dla napastnika, to bardzo mocna ofensywa, która jest ciężka do zatrzymania dla większości bundesligi. Taki Paco Alcacer też z tego korzystał i miał 12 goli w 10 pierwszych meczach.
  5. Jake

    Lakers '20

    Jego kurczak był chyba podawany z ryżem gotowanym w omnadrenie
  6. Jake

    Los Angeles Lakers 2018/19

    Dobry trening i dobry koksik
  7. Jake

    Lojalność w NBA

    Kobe to raczej po prostu nie chciał odchodzić z miejsca gdzie jest legendą i wolał spędzić ostatnie dwa lata w miejscu, gdzie jego ego będzie bez przerwy lechtane, a on sam będzie mógł skupić na zabawie w koszykówkę i zbijaniu piątek w 15/16. Przecież ten narcyz prędzej by zjadł własnego buta niż zgodziłby się na farewell tour w jakimś Sacramento lub Charlotte ;]
  8. Jake

    Lojalność w NBA

    Słuszny argument, natomiast wsparcie miasta to nie zawsze negatywne zjawisko. Owszem, jego skutkiem ubocznym może być promocja wspierającej daną organizację sportową siły politycznej, ale nie zawsze ma to skutek wymierny, a czasem wręcz przeciwnie - kibice mają swoje zdanie i czasem widzą takie wsparcie negatywnie, a ogólnie rzecz biorąc reszta niezainteresowanych obywateli ma wyjebane na to czy Dutkiewicz zrobi sobie zdjęcie przy nowym tramwaju czy na stadionie. Każdy kij ma dwa końce, i o ile bez dotacji państwa niektóre nasze sporty by nie istnialy, to często przeradza się w to patologie typu miasto trzyma kroplowke z kasą dla klubu. Piłkarski Śląsk dobrym przykładem. Na zachodzie nie przybiera to aż tak patologicznej formy, bo tam jednak pieniądze są. U nas, swoją drogą, też by były gdyby kluby trzymaly się racjonalnego modelu zarządzania zamiast jechać na stracie, ale to temat na inny wątek, o charakterze częściowo kryminalnym. No i nie wiem jak Was, ale mnie autentycznie wk*** fakt, że moje miasto dotuje pensje piłkarzykow sciagajacych na trybuny w porywach do 10k ludzi i w życiu nie zaglosowalbym na polityka, który to popiera. Wręcz przeciwnie I tutaj jednak wychodzi spora zaleta sportu europejskiego, nawet pośrednio możesz wpłynąć na przyszłość klubu oddając głos w wyborach. W NBA mozesz chodzić na mecze swojej drużyny 50 lat, a nie zrobisz nic jeśli właściciel zmieni nazwę na "San Jose Kutanga" i przeniesie Twój klub. Na takich fundamentach stoi NBA, no to jak można mówić tu jakiejś lojalnosci? Tak jak post rw30, Twój również zawiera słuszny argument ale znów wieloaspektowy. Tak, pieniądze są ważne. Nie, bywa czasem tak, że piłkarze z top nie kuszą się z różnych powodów na większy hajs właśnie w imię lojalności - pierwszy z brzegu to Griezmann, nie zostawił Atletico gdy ci mieli bana transferowego. Drugi przykład - Juve po calciopoli karnie relegowane do niższej klasy rozgrywek - wielu graczy im wtedy odeszło, ale tacy jak: Alessandro Del Piero, Mauro Camoranesi, David Trezeguet, Pavel Nedved, i Gianluigi Buffon zostali, zyskując nieśmiertelne legacy. Co do podkupywania graczy: Bayern po pierwsze musi wylozyc odpowiednia sumę na transfer; Bayern musi zaproponować odpowiedni kontrakt; wreszcie, gracz musi się zgodzić i nie ma siły jeśli będzie chciał transfer zablokować. Co więcej, gracz musi poważnie liczyć się z tym, że jeśli wybierze źle to kibice nie ogranicza się do palenia jego koszulek. Dobry przykład to Neuer, który swego czasu zamienił Schalke na Bayern, i jego późniejsze, niemiłe perypetie z kibicami byłego klubu (nic z rzeczy typu lanie po mordzie czy palenie domu, typ byl bardzo zzyty z trybunami i srogo dostał po psychice). Odpowiedź zapewne tkwi gdzieś pośrodku. Kluby są koszmarnie dochodowe i nikt o zdrowych zmyslach nie zarznie takiej kury, nawet miliarder. Z drugiej strony, takiego Cubana stać na rozmaite fanaberie i fantazje, obojętnie czy będzie chciał realizować misję pod tytułem "społeczna odpowiedzialność biznesu " czy będzie chciał zrzucić na Compton 20 mln $ czy nawet jeśli te pieniądze po prostu utopi w oceanie.
  9. Jake

    Lojalność w NBA

    Lojalność w NBA, meh. Lojalność wobec czego? Przyznaję, że od dłuższego czasu śledzę NBA na pół gwizdka bo basket nie czaruje mnie jak kiedyś. Może stąd pojadę trochę cynicznie, natomiast kiedy myślę o lojalności wobec klubu to od razu nasuwa mi się porównanie z europejskim futbolem, którego jestem fanem od zawsze. W Ameryce myśli się o wiele bardziej pragmatycznie i "własnościowo". Klub jest królestwem właściciela i jedna wielka maszyną do robienia pieniędzy. Wszystko jest podporządkowane dolarom i wszystko co powoduje ich generowanie jest fajne. Zawodnicy mają generować dolar albo out. Kibice mają konsumowac towar opakowany jako "koszykówka " ale chyba racza śnić jeśli myślą, że mają jakikolwiek wpływ na klubowe decyzje inny niż gniewne tweety i palenie koszulek. Właściciel klubu NBA może go w każdej chwili przenieść / sprzedać do innego miasta i c*** z kibicowaniem w seattle. Kibice gwiżdżą i okazują niezadowolenie? No to podnosi się ceny biletów i trybuny są już wolne od plebsu jak w GSW. Podejście do zawodników? Jak to ujął ładnie Gortat, jesteś na treningu drużyny i nagle telefon - właśnie wysyłają Cię 1500km dalej, no nara. Istnieje wąska grupa graczy, z którą trzeba się obchodzić jak z jajkiem, reszta to siła ludzka,współcześni gladiatorzy, którzy powinni być zadowoleni z tego, że za rzucenie piłki do kosza mają grube miliony. A jak to wygląda w europejskiej kopanej? -socios w zarządzie klubu i/lub z wpływem na decyzje zarządu (barca/real) -ciezko chory/ciężko kontuzjowany zawodnik trzymany do końca kontraktu (Abidal/Cazorla) - młody prospekt, który właśnie się polamal i zakończył karierę zawodnika jest trzymany do końca kontraktu, klub opłaca mu całość leczenia, rehabilitację, edukację (!) . Bo tak wypada. -wlasciciel sprzedał klub z prawie 140 letnia tradycja? c***, kibice zakładają nowy, startujący od najniższa klasy rozgrywkowej, który dogania ten sprzedany l (!) -klub zbankrutował? Kibice trzymają go przy życiu kupując cegiełki albo organizując zbiórki (Glasgow Rangers, Widzew) Podsumowując, lojalność w NBA to mrzonka, bo niby wobec czego? Może znajdzie się od tego parę altruistycznych wyjątków, ale prędzej zrobi się to dla PR lub po to, był był z tego szol (np szopka z farewell dla Kobego to lukier do porzygu). Europejska kopana to zupełnie inne podejście, choć oczywiście kluby też istnieją po to by generować jak największe zyski, ale z racji historii klubow i ich powiązań z fanami wygląda to totalnie inaczej. (Pisząc o klubach europejskich mam na myśli zdrowe, zachodnie wzorce a nie polskie bagno wraz z pomysłami typu kluby kokosa etc.) Dlatego jak kolejny zawodnik zmienia klub i ktoś ma z tego powodu problem to ja tego kompletnie nie czuje. Dla mnie tak naprawdę jest to bez znaczenia, ot DeShawn Marcus czy inny <tu wklej kolejną nazwę z generatora getto imion> będzie zarabiał xx czy xxx mln $ w innym miejscu. No może poza tym, że lubię jak jest to na korzyść klubu, do którego czuje jakąś sympatię, thats it. NBA to tylko biznes.
  10. Jake

    Turów bankrutem

    Futbol jest dotowany przez miasta, bo to najbardziej popularny sport. A, że przy okazji klub to organizacja, która z zasady marnotrawi duże pieniądze, to jest to też dobry kanał do przepływu pieniędzy pomiędzy odpowiednimi podmiotami. W Polsce to jest patologia, a patrząc na to co działo się i dzieje u mnie w WKS to rozumiem, czemu politycy pchają tam chętnie swoje brudne łapska. W odpowiednim momencie (budowa stadionu miejskiego) przewalono grube miliony, a miejsce pracy tu i tam dla znajomych królika też się znalazło.
  11. Jake

    Projekt java

    Może wskocz na krótko w rolę QA? Poznasz środowisko pracy i IT, do 1 jakoś dozyjesz, no i poznasz parę osób, a w kazdej branży łatwiej mając znajomości, it to nie wyjątek We wrocku pełno roboty dla testera.
  12. Jake

    Projekt java

    W rzeczy samej. W programowaniu samorozwoj przychodzi bardzo łatwo o ile to lubisz i poświęcisz temu sporo czasu z automatu. Nieważne czy skończyłeś bootcamp czy jesteś samoukiem. Znam i takich, i takich, którzy porobili fajne kariery. Nie jestem krytykiem bootcampow jako takich, bo to bardzo intensywne szkolenia i mają ten duży plus, że firmy organizujące często podpisują umowy z pracodawcami, którym zobowiązują się dostarczyć x juniorow o określonych umiejętnościach.
  13. Ja mam taką książkę na półce, w której powoluja sie na tajne dokumenty opisujące wyprawę us navy do tajnej bazy Hitlera w latach 50 albo latajace spodki weź podaj źródło tych przykładów albo badania na ten temat, bo na razie nie jesteś lepszy od plaskoziemcow
  14. Jake

    Projekt java

    To ja pojadę trochę pesymistycznie. Mam doświadczenia z "drugiej strony barykady", tj. z pozycji osoby rekrutujacej i zasadniczo mam trochę negatywne zdanie o bootcampach. Tzn. jest to dobre wprowadzenie jeśli nie wiesz od czego zacząć i chcesz być poprowadzony za reke i nie mówię, że nie warto. Natomiast z moich obserwacji branżowych odnoszę wrażenie, że "okres polowicznego rozpadu" typowego bootcampowca wynosi od 2 do 4 lat. To jest tak, że próg wejścia w it obecnie jest dosc niski i nie jest trudno dostać pierwszą pracę jako junior, ale prawdziwe schody zaczynają się później, kiedy chcesz zarabiać więcej i robić coś ciekawego. Musisz się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. Robic własne projekty niezależnie od tych, które cisniesz w pracy. W tej branży płaci się głównie za kompetencje. Istnieją oczywiście furtki i nawet przeciętny developer może wyhaczyc dobrze płatna robotę np. w banku, gdzie zazwyczaj utrzymuje się stare, nawet kilkunastoletnie rozwiązania. Ale zasadniczo jeśli się nie przylozysz do nauki, to rynek Cię zmieli i wypluje albo zmusi do robienia nudnej, powtarzalnej roboty za małe pieniądze. Do dobrej firmy nie biorą za piękne oczy, choć kobiety mają faktycznie łatwiej (ale to temat na inną opowiesc) Zamiast bootcampow lepiej oszczędzić pieniądze, wydać je na kursy online i ksiazki, a następnie samemu cisnąć własne projekty, cokolwiek, byle tworzyć samemu i poznawać technologie i rozwiązania. Plus będzie taki, że dodatkowo sprawdzisz, czy programowanie jest dla Ciebie.
  15. Jake

    Turów bankrutem

    Ktoś pisał tu o atmosferze, i to jest święta prawda. Nie chodzi tu nawet o atmosferę kreowaną przez jakichś ultrasów i ich oprawy, a o wrażenie fajnego widowiska. Jak chodziłem na WKS jeszcze na Halę Ludową, to nawet mecz z SKK Szczecin (Szymon Szewczyk wydawał się wtedy takim dzikiem, nostalgłem) przychodziły tłumy, podejrzewam że w głównej mierze nie byli to jacyś wielcy fani basketu a zjawiali się tylko dlatego, że był taki trend by chodzić do Hali na WKS. Bo na Hali basket smakował inaczej. To samo było z piłkarskim Śląskiem, gdzieś w okolicach 2013 roku pojawił się trend by chodzić na mecze, jak nam zbudowali stadion miejski i pojawiły się europejskie puchary, to na meczu LE z Sevilla, pomimo 1-4 w pierwszym spotkaniu, zjawiły się takie tłumy, że nie było biletów i sprzedawali te na "młyn". Stadion oczywiście pełny. Do dziś zachowało mi się w pamięci, jak typowi przedstawiciele klasy średniej, ładnie ubrani i zadbani, siedzieli cichutko zastraszeni złą sławą sektora młynowego. Ale po jakichś 15-20 minutach większość podchwycała zaintonowane przez "młynowego" przyśpiewki ;]
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.