Skocz do zawartości

JakubW

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    137
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez JakubW

  1. Przeglądając forum rzuca się w oczy kilka kategorii tematów: 1. tematy stricte dotyczące danej ekipy. 2. tematy związane z seriami playoffs. 3. tematy związane z plotkami transferowymi. 4. random shit. Tym tematem chciałbym zapoczątkować trend na rozmowy o różnych konkretnych elementach koszykarskiego rzemiosła. Na forum zarejestrowany jestem od dawna, głównie dlatego że po prostu lubię czytać Wasze dyskusje. Jestem po prostu ciekawy jakie zdanie macie na pytanie zawarte w temacie. Jeszcze tytułem (przydługiego) wstępu - NBA śledzę na bieżąco mniej więcej od 2000 roku. Mecze z epoki Jordana, Hakeema, czy Sir Charlesa co prawda nadrabiałem, ale nie będę oszukiwał że specem w tym temacie nie jestem. Do rzeczy. Koszykówka się zmienia. W dzisiejszych czasach główną bronią liczących się zespołów są rzuty za 3 punkty. Nie będę tu podawał przykładów, bo każdy z Was doskonale wie o czym (o kim) mówię. Kiedyś ciężar gry przesunięty był dużo bliżej kosza. Dominujący wysocy w stylu Shaqa, Duncana, Hakeema byli na porządku dziennym. To przez nich szła piłka, to oni byli głównymi opcjami w swoich zespołach, to oni często byli "rozgrywającymi z low post" wymuszając podwojenia i odrzucając piłkę do niepilnowanych partnerów. Nie tylko wysocy mieli monopol na post up. Jordan, czy Bryant to tylko dwa przykłady na graczy obwodowych, którzy bardzo często grali ze swoimi rywalami tyłem do kosza. Pamiętam nawet jak mówiono, że jednym z mankamentów LeBrona Jamesa do pewnego momentu była "surowość w post up". Krytycy wytykali mu, że właśnie Bryant i Jordan robili to znacznie lepiej. Z biegiem czasu James poprawił się w tym elemencie, ale pytanie brzmi czy miało to jakikolwiek sens? Do założenia tego tematu zmotywowało mnie również zdanie wypowiedziane bodajże przez JVG podczas game 1 tegorocznych finałów. Podczas gdy James próbował zagrać w post z Iguodalą będąc przy tym wielokrotnie lany po łapach JVG powiedział mniej więcej coś takiego: Zobaczcie jak lidze jest nie na rękę, żeby zawodnicy grali w post up. Sędziowie dopuszczają tyle kontaktu nie gwiżdżąc przy tym fauli, że w dzisiejszym NBA się to po prostu nie opłaca. Oczywiście nie przytoczyłem cytatu słowo w słowo za co proszę mnie nie ukrzyżować, ale zachowałem pełen sens jego wypowiedzi. Moim zdaniem ostatnią drużyną, która "coś" w tej lidze osiągnęła i jej liderem był zawodnik opierający swoją grę głównie na grze tyłem do kosza byli Magic Howarda. Oczywiście drwalowi brakowało finezji, ale atletyczności nie sposób było mu odmówić. Dobra, dość już mojego wywodu. Teraz moje pytania jako zachęta do dyskusji: 1. Kto w obecnych czasach jest wg Was bestią w post up? Czy jest w ogóle taki zawodnik? 2. Czy w dzisiejszych czasach budowa zespołu wokół lidera grającego w post up ma sens? 3. Czy odwzorowanie gameplanu Magic Howarda, czyli jeden gracz w post up i czterech strzelców wokół niego zapewniający spacing to taktyka, która sprawdziłaby się dzisiaj? 4. Czy Shaq lub Hakeem grający tak jak za swojego prime byliby w dzisiejszej lidze factorem na miarę mistrzostwa NBA? 5. Czy gra inside - outside w dzisiejszej lidze to faktycznie taki przeżytek, że mało kto tak robi? 6. Jaka koszykówka bardziej przypada Wam do gustu. Ta oparta w dużej mierze na post up, czy dzisiejsza? Która jest wg Was bardziej różnorodna i miła dla oka? To mój pierwszy założony temat, także starych wyjadaczy forum proszę o wyrozumiałość Liczę na ciekawą dyskusję.
  2. Pisałem to bardziej z przymróżeniem oka. Wiadomo, że Warriors nie zmienią stylu swojej gry, bo dostają informacje, że źle wpływa to na gierki na orlikach w Polsce
  3. LeBron James. Odkąd pojawił się w lidze nie darzyłem go zbytnią sympatią. Ten cały hype, kreowanie go na króla zanim w ogóle wyszedł na parkiet. Przez pierwsze lata kariery zawsze byłem jego hejterem. Kibicowałem zawsze jego przeciwnikowi. Cieszyłem się jak dziecko kiedy Nowitzki i spółka wybili mu pierwszy tytuł z głowy. Jamesa zacząłem doceniać i szanować niestety dopiero w finałach 2015, kiedy to mimo kontuzji Love'a i Irvinga postawił się wojownikom. Zmieniło się moje nastawienie, zacząłem doceniać jego profesjonalizm i boiskową inteligencję. Dotarło do mnie, że mam po prostu możliwość śledzić na żywo karierę jednego z najlepszych graczy all time. W tej serii jestem całym sercem za Cavs. Nie widzę niestety (mimo wielkości Jamesa) dużych szans na pokonanie Warriorsów. Dlaczego? Wynika to moim zdaniem przede wszystkim z tego jak wojownicy bronią Jamesa. Wodą na młyn dla Jamesa i generalnie dzisiejszych Cavs są rzuty trzypunktowe. Mnóstwo razy widzieliśmy jak Cavs po prostu rozstrzeliwują rywala zza łuku. Strzelać tam jest komu (w zasadzie każdy poza Thompsonem grozi trójką). Taka taktyka niestety na Warriors się nie sprawdzi z prostej przyczyny. Dubs kryją Jamesa 1 na 1 i robią to bardzo dobrze. James jest najgroźniejszy kiedy może rozdawać karty. Wymusza podwojenia, odrzuca na obwód, a na obwodzie zawsze znajduje się ktoś kto tylko czeka aby odpalić. W tej serii tak nie będzie. W game 1 widać było wyraźnie, że James penetrując szukał swoich kolegów na obwodzie. Ci byli jednak dobrze odcinani i podania LeBrona kończyły się często stratami. Durant jest na tyle długi i atletyczny, że taki manewr ujdzie wojownikom na sucho. James co prawda swoje rzuci, ale bez zaangażowania strzelców, Cavs nie mają czego szukać w tym finale. Tak skonstruowana obrona Dubs uniemożliwia Cavsom to co lubią najbardziej. Nie ma pozycji na obwodzie, nie ma celnych trójek. Są za to straty, a to przekłada się bezpośrednio na łatwe punkty z kontrataków. Jeśli obrona Warriors będzie wyglądała tak przez całą serię to moim zdaniem jedynie wielkie mecze Jamesa i Irvinga mogą tutaj coś pomóc. Pytanie czy starczy im na to siły i po prostu umiejętności? Inna sprawa jest taka, że koszykówka w wykonaniu Warriors to dla mnie cyrk. Jest to oczywiście moja subiektywna opinia, ale ja już nie mogę na to po prostu patrzeć. Wiem, że wynika to z tego, że po prostu są zajebiście mocni, ale bez przesady. Te ich rzuty z dupy, trójki przez ręce z 9 metra. Farciarskie podania wszerz boiska, które jakimś cudem znajdują adresata. No i Zaza fucking Pachulia. Warriors rujnują nie tylko koszykówkę w NBA, ale także tutaj u nas w Polsce. Teraz idąc na boisko każdy chce być jak Chef Curry i odpala dziwne rzuty przez ręce bez przygotowania.
  4. Tego, że Hoolifan nie wymienił Cartera jako gościa który jego zdaniem jest w top10 all time, a po prostu wskazał go jako osobę która skończyła lub jest u schyłku kariery (podobnie jak Bryant, Duncan, Garnett, Nowitzki).
  5. Ktoś tu chyba czegoś nie do końca zrozumiał
  6. JakubW

    Mecze Download, Poszukuje meczu

    Witam! Bardzo mocno poszukuję meczu z Playoffs 2008 - Phoenix Suns @ San Antonio Spurs R1G1 Na rutrackerze chyba nie ma (albo jestem ślepy) Z góry dzięki!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...