Skocz do zawartości

JakubW

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    137
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez JakubW

  1. JakubW

    Lebron The Decision II

    Ludzie generalnie mają to do siebie, że wygodniej jest im przerzucić odpowiedzialność za swoje czyny na coś/kogoś innego. Dotyczy to zarówno zwykłych Januszy jak i wielkie gwiazdy sportu i nie tylko. "Wszyscy winni dookoła tylko nie ja".
  2. ??????? kurła.... kiedyś to było
  3. JakubW

    Lebron The Decision II

    Nie wiem czy to plotka czy nie... ale ponoć LBJ miał wczoraj poinformować Cavs o tym czy zostaje czy nie. Ktoś może potwierdzić? https://cavsnation.com/cavs-rumors-lebron-james-inform-decision-wednesday/
  4. Podejrzewam, że chodzi tylko i wyłącznie o podobieństwo i nie doszukiwałbym się tutaj jakichś głębszych odniesień
  5. JakubW

    Szał zmian i wymian offseason 2018

    Nie chodzi o to, że marzy mu się gra dla Cavs; a o to, że wg "plotek" nie interesuje go nic poniżej maxa. Wiadomo, że może to być tylko takie pi****lenie, żeby ugrać jak najwięcej, ale co jeśli te "plotki" się sprawdzą? Kto będzie w stanie zaoferować mu maxa? Philadelphia? Lakers? Wydaje mi się, że będą mieli inne priorytety niż max dla CP3 w to lato.... więc może się okazać, że maxa może dać jedynie Rockets korzystając z praw Birda. Przy mojej całej teorii najważniejsza w zasadzie jest odpowiedź na pytanie: co jest dla Paula ważniejsze? Walka o pierścień? Czy (prawdopodobnie) ostatni max jaki dostanie w swojej karierze?
  6. JakubW

    Szał zmian i wymian offseason 2018

    Po pierwsze: gdyby w Rockets zamiast CP3 grał w tym sezonie LBJ to myślę, że w WCF jebnęliby Warriorsów. Przede wszystkim dlatego, że James w przeciwieństwie do CP3 zapewne zagrałby w game 6 i 7 Po drugie: uważam, że dla trójki CP3, Harden i LBJ jedna piłka to mogłoby być za mało; ale duet James & James by się już ze sobą dogadał
  7. JakubW

    Szał zmian i wymian offseason 2018

    Nie bijcie, jeśli moja "wizja" okaże się zbyt absurdalna, albo niewykonalna z racji na to, że może nie do końca ogarnąłem CBA, ale.... Dużo się mówi o LeBronie dołączającym do Rockets. Wiele było już różnych propozycji na forum na temat tego jak zmieścić te wszystkie miliony Hardena, CP3 i LeBrona w salary cap. W międzyczasie w mediach pojawiły się spekulacje na temat tego, że CP3 nie będzie rezygnował z kasy i chce tylko i wyłącznie maxa. I teraz poprawcie mnie, jeśli się mylę: 1. Maxa dla CP3 mogą zaoferować jedynie zespoły, które mają na to odpowiednio dużo miejsca w salary, albo Houston Rockets za pomocą praw Birda. 2. Zespołów z wolnymi milionami na rynku jest relatywnie mało... więc CP3 ma ograniczone pole manewru. 3. CP3 podpisuje maxa z Rockets, LBJ podpisuje maxa z Cavs, następnie obaj panowie zamieniają się miejscami Czy taki manewr jest możliwy z punktu widzenia obecnego CBA? Pytam, ponieważ jeśli CP3 faktycznie uprze się na tego swojego maxa, to może nie być wielu chętnych na to, żeby tego maxa mu faktycznie zaoferować. On obecnie ma 33 lata na karku i historia pokazuje, że w najważniejszych momentach sezonu jest zwykle kontuzjowany.... Nie umniejszam broń boże jego umiejętnościom, ale chyba każdy na miejscu Rockets brałby zamiast niego LBJ Z perspektywy Cavs - LBJ jak będzie chciał odejść to i tak odejdzie, a tak to dostaliby przynajmniej "nagrodę pocieszenia" w postaci CP3. Mnie osobiście wydaje się, że jest to sytuacja w której każdy wygrywa. LBJ wygrywa bo idzie grać do Rockets, CP3 wygrywa bo dostaje tyle hajsu ile chciał, Rockets wygrywają, bo pozyskują najlepszego gracza na planecie, a Cavs wygrywają, bo nie dość że nie zostają z niczym po odejściu Brona, to jeszcze jakby nie patrzeć dostają jednego z najlepszych rozgrywających w lidze. Dwa pytania do was: 1. Czy taki manewr w ogóle jest możliwy? 2. Kto w takim przypadku mówi NIE?
  8. Temat zbędny czy może ciekawy - pozostawiam to oczywiście Wam. Jestem czytelnikiem forum od wieeeeeelu lat, byłem również zarejestrowany na forum e-basket. Uwielbiam czytać opinie wielu użytkowników. Taki przykładowy BMF to dla mnie gościu z niesamowitą wiedzą na temat koszykówki i zgadzam się z 99% jego postów. Sam uważam się za gościa, który o koszykówce dużo wie, ale: po 1: zawsze można dowiedzieć się jeszcze więcej po 2: aktywnie śledzę NBA gdzieś od 2000 roku, wcześniej nie miałem po prostu dostępu do oglądania meczy na żywo. Dlatego też założyłem ten temat. Chciałem zasięgnąć opinii użytkowników, którzy lata '90 znają nie tylko ze skrótów na youtube, a śledzili je na żywo. Coś co najmocniej budzi moją ciekawość jest kontrast pomiędzy obroną z lat '90 (tylko 1 na 1, illegal defence i hand-checking) a dzisiejszą (dopuszczalna strefa, hand-checking zabroniony). Chciałem po prostu poznać Waszą opinię czy ten osławiony hand-checking i jego zabronienie to naprawdę aż taki game changer. Wielu moich znajomych twierdzi, że obrona była dużo twardsza, ale pomija w ogóle fakt, że grało się w zasadzie 1 na 1, a ewentualna pomoc mogła nastąpić dopiero pod samą obręczą. Chciałem wiedzieć, czy zabronienie hand-checkingu, ale dopuszczenie możliwości "odpływania" od swoich zawodników tak, aby udzielić wczesnej pomocy to naprawdę aż taki cios dla obrony? Czy to nie jest wręcz plus dla obrony, że można w zasadzie zamurować dostęp do własnego kosza kilkoma zawodnikami (oczywiście kosztem odpuszczenia strzelców)? Czy takiemu Jordanowi byłoby łatwiej w sytuacji A czy sytuacji B: A - obrońca kryje 1 na 1, może kłaść ręce na atakującym i być wobec niego bardziej "fizycznym", ale jak da się minąć to na pomoc może liczyć dopiero pod samym koszem B - obrońca nie może kłaść rąk na atakującym, ale zespół jest ustawiony w taki sposób, że na drodze do kosza taki Jordan ma jeszcze kilku gości, którzy częściowo zignorowali swój matchup i zacieśniają środek, aby uniemożliwić wejście pod kosz. Wydaje mi się, że temat nie jest wcale taki oderwany od rzeczywistości i poddałem pod dyskusję naprawdę czysto koszykarskie zagadnienie. Jeśli zamiast tego wolicie zrobić kolejny ranking TOP100 all-time, albo rozmawiać o słabości supportu Jamesa to przepraszam i już więcej się nie odzywam
  9. Gówno mnie to k**** obchodzi Lepiej? Możemy już przejść do merytorycznej dyskusji?
  10. - Kuuuurła, kiedyś to było... - Taki Curry na bank miałby ciężej w FIZYCZNYCH latach '90... - Jordan to był ktoś... musiał ciągle walczyć z fizyczną obroną, a teraz? Teraz to nawet dotknąć nie można, bo już gwiżdżą faul... - Dzisiejsi zawodnicy to pizdeczki. Ledwo ich dotknąć i już krzyczą! - LBJ za czasów Jordana zostałby szybko sprowadzony do parteru! Zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie zawsze będą bronić tego co najlepiej znają. Ci starsi - pamiętający erę Magica, Jordana, czy Birda będą bronić swoich młodzieńczych idoli. Ci młodsi będą szli w zaparte, że to LBJ jest GOATem. Ja z kolei - mając 29 lat na karku postanowiłem po prostu doceniać wielkość poszczególnych zawodników, nie bawiąc się w takie dyskusje... Denerwuje mnie natomiast jedna rzecz. Starsi fani basketu z którymi często przychodzi mi rozmawiać powtarzają baaaardzo często jeden argument. Hand-Checking. Według nich sama "fizyczność" przy bronieniu takiego Jordana/Magica/Birda (niepotrzebne skreślić) powodowała to, że taki Jordan/Magic/Bird musiał 2x mocniej napracować się przy zdobywaniu punktów. - Ale zobacz takiego Jordana! Ten to musiał wręcz walczyć z obrońcami, którzy mogli bezkarnie kłaść na nim ręce i wręcz przytrzymywać go! Teraz za taką obronę od razu zagwizdaliby faul! - W dzisiejszych czasach obrona NIC NIE MOŻE! Powiem szczerze, że słuchając tego typu argumentów nóż mi się w kieszeni otwiera... Jak można używać tego typu argumentów uważając się za fana basketu?! Jak można używać stwierdzenia, że "obrona nic nie może"?! Według mnie właśnie może dużo więcej niż w tych osławionych latach '90... Wszystko dlatego, że zniesiono tzw. illegal defence. W mojej opinii to właśnie w dzisiejszych czasach taki Jordan miałby dużo trudniej. Kiedyś mógł albo zostać podwojony, albo do znudzenia ogrywać obrońcę 1 na 1. Nie było nic pomiędzy. Teraz pewnie napotkałby na swojej drodze ścianę obrońców, którzy mogliby np. odrobinę odejść od swojego zawodnika po to, żeby zacieśnić strefę podkoszową i uniemożliwić łatwy wjazd. Liczę na Wasze opinie w tym temacie i na ciekawą dyskusję. O finałach NBA nie ma zbytnio co dyskutować (wybaczcie, ale nie jara mnie oglądanie filmów, które widziałem już kilka razy i doskonale znam ich zakończenie).
  11. JakubW

    Seriale

    Jeśli chodzi o czystą "sensację" bez nacisku na jakąś skomplikowaną fabułę to polecam Banshee
  12. O poziomie emocji jakie niesie za sobą ten finał niech świadczy fakt, że dochodzi 10:00, a tu raptem 3 krótkie posty o meczu.... Ktoś to jeszcze w ogóle ogląda?
  13. na c*** w ogóle o tym dyskutujecie?
  14. Odświeżam temat, szukamy zawodników do drugiego sezonu ligi NBA Nation. Gramy w NBA 2k18 na platformie PS4. Szukamy graczy którzy: 1. Nie chcą grać w tą grę w stylu znanym z "play now online", czyli turbo, turbo i jeszcze raz turbo. 2. Lubią zróżnicowane, taktyczne podejście do koszykówki. 3. Nie mają problemów z rozegraniem 4-5 spotkań w tygodniu (warunek konieczny). 4. Nie mają problemu z prowadzeniem Locker Rooma swojej ekipy, oraz pisaniem Recapów z rozegranych meczy na forum. Poniżej link do mojego kanału na Youtube, na którym znajdziecie m.in. mecze ligowe. Będziecie mogli zobaczyć jakiego rodzaju gry możecie spodziewać się zapisując się do naszej ligi: https://www.youtube.com/channel/UChoqbGmb_8ASCH_e-zn9f0A/videos?view_as=subscriber Tutaj znajdziecie link do naszego forum, za pomocą którego prowadzimy zapisy do ligi: http://www.nbanation.pl/forum/index.php?action=forum W razie pytań - zapraszam do kontaktu.
  15. Zauważyłem tendencję na tym forum, że dany zawodnik jest albo goatem, albo bustem. Nie ma nic pomiędzy
  16. JakubW

    Free Agency 2017

    Nie chcę tu zabrzmieć jak jakiś rasista, ale NBA to w większości Niggeria if you know what i mean
  17. JakubW

    Free Agency 2017

    Wprost nie mogę uwierzyć, że dla niektórych forumowiczów Anderson jest lepszym zawodnikiem od Melo. Melo jako 3 opcja po Hardenie i CP3 będzie moim zdaniem dużo bardziej efektywny niż jako go to guy. Już moi poprzednicy trafnie wskazali, że Melo może pełnić podobną rolę jak w reprezentacji USA, gdzie mniej będzie jego gry z piłką a więcej robienia spacingu w rogu. Kompletnie nie rozumiem jak można napisać coś takiego: Przecież nie trzeba być "Nigerią albo Tunezją", żeby gubić się w obronie picka kiedy grają go CP3 czy Harden. Nawet topowe defensywy w NBA stają przed trudnym wyborem: albo bronimy tak, aby przykładowy Harden miał jak najciaśniej w pomalowanym przy próbie wjazdu, albo "olewamy" Hardena ale pilnujemy strzelców. Częściej obserwujemy jednak tą pierwszą opcję, bo mimo wszystko priorytetem jest obrona pomalowanego. W takich sytuacjach Melo będzie miał mnóstwo wolnych pozycji nie tylko przeciw "Nigerii czy Tunezji", ale pewnie także przeciw Cavs, Spurs, czy Warriors. Czysta pozycja to czysta pozycja - tutaj chyba się ze mną zgodzicie? Chyba lepiej, żeby na obwodzie stał taki Melo niż z całym szacunkiem Ryan Anderson. Dlaczego? Bo Melo oprócz rzutu za 3 (który jak zauważył wyżej wiLQ w sytuacjach catch and shoot jest na poziomie zbliżonym do Ryana) ma jeszcze kilka innych sztuczek w zanadrzu. Może minąć, zagrać w post up, w razie czego grać te swoje izolacje (może jeśli będzie miał ich mniej niż w Knicks to będzie w tym bardziej efektywny?). Melo może nie jest jakimś elitarnym podającym, ale przecież też to potrafi. Nie wierzę, że bardziej wszechstronny gracz jakim jest Melo będzie gorszą opcją niż Ryan Anderson... Melo pozwala na różnorodne granie, podczas gdy Ryan w zasadzie tylko ciepie trójki.
  18. JakubW

    Sacramento Kings 2017/18

    ZDROWI clippers to topka
  19. A ten Semi Ojeleye będzie w końcu podpisany czy nie?
  20. W którymś momencie przyszłego sezonu Cavs zmontują następującą pierwszą piątkę: 1. Irving 2. Wade 3. James 4. Melo 5. Love
  21. JakubW

    PG13 w OKC

    Nie wiem czy się da, ale daje głowę, że Ainge by na to nie poszedł. Nawet jeśli miałby oddać samego Roziera
  22. JakubW

    Rockets 17/18

    Nie rozumiem zdziwienia niektórych forumowiczów, że Paul nie podpisał z Rockets jako FA tylko przeszedł tam w wyniku trade'u. Rockets dzięki temu zaoszczędzili kasę pozbywając się "niepotrzebnych" zawodników i dzięki temu będą mogli poszukać dalszych wzmocnień. Kontrakty wymienionych zawodników na sezon 2017/18 to: Lou: 7 baniek Bev: 5 baniek z groszami Dekker: prawie 2 bańki Gdyby oni zostali, a Paul podpisał jako FA to bardzo mocno utrudniłoby Rakietom kolejne ruchy.
  23. JakubW

    Boston Celtics 2016/17

    Jako fan nie tyle Bostonu co koszykówki spod znaku NBA muszę przyznać, że jestem bardzo zawiedziony poczynaniami Bostonu. Chciałbym, żeby poziom sportowy w lidze nieco się wyrównał i uważałem Celtics jako jednego z głównych faworytów przełamania hegemonii Jamesa na wschodzie. Nie musi być to od razu totalna detronizacja, ale chociażby doprowadzenie do stanu w którym dałoby się emocjonować playoffami. Z żalem stwierdzam, że mocno się rozczarowałem. Ruchy Ainge'a nie są ruchami na tu i teraz. Nie rozumiem kompletnie odpuszczenia walki o Porzingisa - gracza który w mojej opinii pasowałby do Celtics jak nikt inny. Nawet oddanie 3 picku + dajmy na to Crowdera nie uważałbym za wygórowaną cenę. W takim przypadku można byłoby faktycznie uderzyć po Haywarda i zmontować pierwszą piątkę w stylu: IT/Bradley/Hayward/Horford/Porzingis. Podobnie mogłoby być z wymianą Butlera. To również zawodnik, który gwarantowałby moim zdaniem skok jakościowy. Cena za niego jak już wiemy też nie była nie do przeskoczenia. Zgadzam się natomiast z Ainge'm w jednym. Nie było sensu marnować assetów na rok wypożyczenia George'a. Byłoby to moim zdaniem tylko niepotrzebne marnotrastwo zasobów Tatum sam w sobie nie jest złym zawodnikiem. Natomiast sam fakt, że nie wykorzystano 3 wyboru w drafcie jako kartę przetargową w wymianach choćby za Butlera czy Porzingisa uważam za błąd. Wybranie Tatuma widzę jako najbardziej asekuracyjną z możliwych opcji. Kompletnie bez jaj, bez żadnego ryzyka żeby chociażby spróbować skoczyć o ten level wyżej. Z punktu widzenia fana NBA chciałbym zobaczyć ekipę, która postawiłaby się Warriorsom, albo chociaż stworzyła ciekawszą serię niż ostatnio Cavs. Niestety widzę, że GM'owie wolą gromadzić assety i przeczekać "panowanie wojowników" bo nie widzą szansy na jakąkolwiek rywalizację. Tylko ile to może trwać?!
  24. Warriors są drużyną lepszą od Cavs pod względem ilości talentu, umiejętności, atletyzmu zawodników. Są lepsi w ataku, są lepsi w obronie. Jedyną przewagą Cavs (chociaż patrząc na dotychczasowe mecze i tutaj jest to kwestia do dyskusji) jest LeBron James. Jak zatem wygrać z takim dream teamem? Już nie mówię o całej serii, ale choćby urwać 1-2 mecze? Odpowiedź brzmi: spryt, inteligencja, boiskowe IQ, chłodna głowa przy podejmowaniu decyzji, koncentracja. Zobaczcie co stało się dzisiaj. Cavs szli łeb w łeb z wojownikami w zasadzie przez cały mecz mimo, że po stronie rywali dobre zawody zagrali (standardowo) Curry i KD oraz (niespodziewanie w kontekście tegorocznych PO) Klay Thompson. Niby rzucał James, niby rzucał Irving. Niby "przełamał się" Korver. Nawet JR chyba wypalił dziś jointa z innego gatunku marihuany. Mimo tego wszystkiego podświadomie wiedziałem, że Cavs to wjebią. Dlaczego? Zabrakło właśnie tych umiejętności "miękkich". Zabrakło boiskowego IQ w końcówce (szczególnie Irvingowi), zabrakło umiejętności szybkiego podejmowania dobrych decyzji, zabrakło sprytu i takiego "pozytywnego cwaniactwa". Tak nie da się wygrać z Warriors! Szkoda, bo chłopaki zostawili dużo zdrowia na boisku, ale nie powinno to być usprawiedliwieniem dla profesjonalistów z NBA. Zresztą jest takie powiedzenie: "lepiej mądrze stać niż głupio biegać" i moim zdaniem pasuje tutaj idealnie. Brak inteligencji boiskowej widać choćby w sposobie rozegrania jednej z ostatnich akcji przez Irvinga. Nie dość, że jak wspomniał przedmówca - miał już w pewnym momencie miniętego Klay'a, to jeszcze akcja zabrała mu tyle czasu że po jej niepowodzeniu trzeba było już faulować. Brak inteligencji boiskowej widać choćby po tym, że zagrywki, które jako tako w Cavs funkcjonują to grane są bardzo rzadko. Irving mimo dobrego pod względem box score'u meczu to dla mnie intelektualna ameba. Mniej więcej poziom Westbrooka Ehhh... niby kibicuje Cavs, niby kibicuje LeBronowi, ale patrząc obiektywnie to na obronę mistrzostwa nie zasługują. Ba! Nie zasługują chyba nawet na urwanie jednego meczu. Skoro nie udało się dzisiaj mimo tego, że byli w grze do samego końca (a Warriorsi grali przecież bardzo dobre spotkanie!) to nie uda się także w piątek. I tylko się człowiek wkurzy, że wstał na tą 3 w nocy
  25. JakubW

    Post up. Czy to jeszcze ma sens?

    Panowie, przede wszystkim dziękuję za bardzo ciekawe odpowiedzi. Przyznaję, dopiero czytając Twój post dotarło do mnie, że moje pytanie jest zbyt uproszczone. Wyobraźmy sobie zatem taką sytuację. Mamy czerwiec 2017, koszykówka wygląda tak jak wygląda. Do finału NBA dochodzą Warriors i Cavs w niezmienionych składach. Jest tylko jedna bardzo znacząca różnica. W barwach Cavs zamiast Jamesa jest prime Shaq (który oprócz umiejętności z prime'u jest także dokładnie taki sam pod względem swojego stylu gry. Dla potrzeb tej "symulacji" nie przyjmujemy, że także Shaq wali trójki zamiast masować się w pomalowanym ) 1. Czy Shaq przeciwko temu konkretnemu przeciwnikowi w 7-meczowej serii byłby wartościowszy niż James? 2. Czy można powiedzieć, że aktualny support Jamesa (który w mojej opinii jest bardzo dobrze dobrany) nie pasowałby jeszcze bardziej pod tak grającego Shaqa? Bardzo przyjemnie ogląda mi się tego gracza w akcji. Taki właśnie oldschoolowy zawodnik z fajnymi manewrami, silny, a do tego solidny z półdyszki. Mam jednak wrażenie, że do Bucks to on pasuje jak pięść do nosa. Milwaukee za wiele w tym sezonie nie oglądałem, ale w PO to zdaje się, że grał jako "lider 2nd unitu"? Może takie ustawianie jemupodobnych graczy w dzisiejszej koszykówce jest jakimś rozwiązaniem?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...