Skocz do zawartości

PangLoss

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    255
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

80

O PangLoss

  • Tytuł
    Role Player

NBA

  • Ulubiony zespół
    Phoenix Suns
  • Ulubiony gracz
    Steve Nash

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Bilans mają napompowany, co wynika z wielu czynników aczkolwiek zobaczymy jak będzie wyglądał za 5 tygodni, bo terminarz w najbliższym czasie mają brutalny i absolutnie jest możliwe że zaliczą zjazd w tabeli. Suns mogą spokojnie przegrać z każdym w PO, ale też spokojnie mogą z każdym wygrać (poza zdrowymi LAL o ile takie zjawisko w tym sezonie zaistnieje), pytanie czy mając CP3 mogą liczyć na wygranie 2-3 rund grając na intensywności PO co drugi wieczór (Ayton, który jest absolutnie kluczowym graczem w PO i jego ostatnia dyspozycja daje nadzieję, też niestety nie wygląda kondycyjnie najlepiej, a Saric jest mocno niepewny od ASG). Dallas czy Portland to są ekipy, które w zdrowiu mogą powalczyć i ograć każdego z topowych miejsc, o czym w ostatnim podcaście mówił chociażby Lowe i ciężko się z nim nie zgodzić. Memphis, Spurs, GSW czy NOH, którzy są wciąż w grze są jednak drużynami klasę gorszymi i pod tym względem ten pierwszy seed na zachodzie daje jednak dużą przewagę nad drugim, chociaż o skali trudności drabinki zdecyduje ostatecznie gdzie będą i w jakim zdrowiu Lakers i Nuggets.
  2. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Ławka gra ostatnimi czasy słabiej to fakt, ale tego bym nie łączył z nabytkiem Craiga. Po prostu Saric i Payne, którzy byli koniami pociągowymi tej ławki zeszli na ziemię jeśli chodzi o swoją efektywność, część zespołów nauczyła się już wykorzystywać słabe strony Sarica, który notuje najbardziej spektakularny zjazd i przeciwko co bardziej atletycznym wysokim jest nieefektywny zwłaszcza gdy rzut mu nie siedzi. Craig przejął głównie minuty Nadera i w części Kaminskyego, jest rezerwową 4-Kąkol na 15-20 minut, daje hustle, umożliwia switchowanie każdego w obronie i daje siłę i moc w walce na deskach czego bez niego zwłaszcza rezerwom brakowało. Póki co przyzwoicie rzuca co jest gratisem. Do tego poza Crowderem jest najlepszą opcją na silnych skrzydłowych w defensywie, w PO na pewno się przyda.
  3. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Wielkie zwycięstwo i to w meczu w którym tradycyjnie już w tym sezonie gracze Suns nie byli w stanie utrzymać, zbudować bezpieczną przewagę nad mającymi problemy w ataku rywalami. Wielkie spotkanie CP3, który w 4q przejął mecz gdy tego najbardziej potrzebowaliśmy i aż szkoda, że to nie on miał piłkę w ostatniej akcji. Booker niestety trochę na siłę szukał swojej gry i 6 strat, 0-6 za trzy, spudłowane dwa rzuty pod koniec 4q i do tego jeszcze spudłowany wolny w OT znacząco obniżają ocenę, chociaż długimi momentami grał naprawdę dobrze w ofensywie. Grał też naprawdę solidnie w defensywie w drugiej połowie mając często Mitchela przed sobą. Cichym bohaterem zdecydowanie dzisiaj był Ayton. Zdominował deskę, unikał jak ognia fauli i jego ofensywne zbiórki w kluczowych momentach robiły różnicę. Walczył i w parze z zaangażowaniem nie szły głupie decyzje. Kilka razy dał się ograć w obronie w defensywie, ale jego umiejętność utrzymywania się na nogach niskim Jazz z piłką była nie do przecenienia. Conley może mieć z nim koszmary. Suns byli w tym meczu w stanie z jednej strony w miarę powstrzymywać wejścia pod kosz z drugiej nie przesadzając z pomocą i zawsze dorzucali z rogu obrońcę do pomocy na Gobercie, co słabo funkcjonowało w pierwszym meczu. Człowiek oglądając Aytona na co dzień trochę zapomina, że jest jeszcze skala drewniactwa na parkietach NBA na tle której jawi się on niczym Olajuwon. Zrobienie z piłką czegokolwiek co nie jest dunkiem tak bardzo przerasta Rudyego, że po tyłu latach gry to patrzenie na to jest nawet epickie. Niewiarygodne, PZPN powinien mu czym prędzej wysłać honorową koszulkę Grzegorza Rasiaka, bo doskonalszej karnacji i podobnego mistrzostwa koordynacji w profesjonalnym sporcie możemy długo nie zobaczyć. Do tego ten okropny flop w 3q. Akcja meczu - Mitchell pudłuje wolnego w ostatnich sekundach i CP3 natychmiast podchodzi do niego przybić piątkę i pewnie szepnąć kilka miłych słów, mistrzostwo świata:)
  4. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    W Bucks nie grał Holiday, w Dallas Porzingis (grał w 3-cim meczu, ale to był jego pierwszy mecz po kontuzji) poza tym jeśli mówimy o Dallas jako największym ze skalpów z puli 35 zwycięstw to najlepiej oddaje to skalę tego sukcesu. Z Mavs wygrywaliśmy mecze co sezon odkąd pamiętam nawet będąc zespołem tankujący. Mecz z 76-ers to był jedyny mecz z topowym rywalem w pełnym składzie, którym można się póki co chwalić. Suns też mieli swoje problemy zdrowotne związane z kontuzjami i covidem, ale oni są o tyle w komfortowej sytuacji, że mają naprawdę szeroką ławkę, więc dopóki nie wypada Booker, CP3 lub Ayton dla którego nie ma zmiennika to dają radę. A rywale tych meczy gdy ktoś wypadał mieli przeciw Suns w tym sezonie znacznie więcej i oczywiście chwała Suns za to, że umieli to wykorzystać, ale nie da się tego nie dostrzec i zignorować.
  5. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Utah z początku sezonu byli chyba jednak drużyną o półkę niższą niż aktualnie. Denver grało bez Portera w pierwszym meczu, a Miami bez Dragica. Także moim subiektywnym zdaniem win z 76-ers jest póki co jedynym wartym wypominania
  6. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Suns przegrali póki co 14 spotkań w sezonie. Jak popatrzymy na odwróconą tabelę to udało im się w tych 14 porażkach zmieścić 3 z 4 aktualnie najgorszych zespołów na wschodzie (Detroit, Orlando i Washington, z Cavs też byli bardzo blisko ale się nie udało) oraz 4 z 5-ciu najgorszych ekip na zachodzie (Minnesota, OKC, NOP, Sacramento). Czyli połowa ich porażek była przeciw zespołom Bottom - 10! Mają mistrza crunchtime i Bookera, który jednak sporo tych meczy na styku im wygrywał nawet gdy byli słabi, a w close games po ostatniej fali sukcesów z Chicago, Atlantą, Charlotte czy Toronto są 13-11 zdaje się. Mają epicką umiejętność budowania kilkunastopunktowej przewagi po czym roztrwaniają ją w moment i są w tym naprawdę wszechstronni i kreatywni. Potrafią przestać trafiać za trzy, innym razem zaczynają seryjnie tracić piłkę, ale nie obce są im też udane akcje w defensywie po których nie są w stanie zebrać piłki. A tak na serio to poza 76-ers nie pokonali w tym sezonie żadnej sensownej ekipy w pełnym składzie i mieli względnie łatwy terminarz. Najbliższe 6 tygodni będzie pod tym względem weryfikacją ile są warci naprawdę Monty zbudował świetny zespół, ale oglądając go co mecz nie mam poczucia, że jest to team na bilans jaki ukręcili. To po prostu dziwny sezon dla wszystkich. Paul gra na 2-gim biegu i nie wiem czy i jak długo wytrzyma fizycznie gdy zacznie mu zależeć ( a mam nadzieję, że zacznie mu zależeć w PO, a nie powiedzmy po serii 5-ciu porażek pod koniec kwietnia po których Suns spadną w okolice miejsca 7). Booker gra coraz lepiej, chociaż jak patrzę w tej lidze na liczbę utalentowanych scoring guardów to boję się czy jego hero ball, do którego z radością dojdzie gdy tylko w PO jakiś Doncic, Lillard czy James coś zrobią przeciw Suns, a Booker będzie czuł że musi im odpowiedzieć czymś jeszcze bardziej spektakularnym, bo przecież musi udowodnić, że jest już na tej samej półce co topowe gwiazdki ligi zwłaszcza odkąd jest ostatnią żyjącą mambą i to wybraną i naznaczoną na swojego dziedzica właśnie przez niego. W zeszłym sezonie zwłaszcza w bubble kiedy ważyły się losy spotkań chciałem po prostu, żeby dali piłkę Bookerowi i miałem przynajmniej poczucie, że nic lepszego Suns zrobić nie mogli aby zaliczyć zwycięstwo. W tym jak dostaje piłkę w crunch to zastanawiam się czy starczy mu zimnej głowy aby na siłę się nie heroinizować, bo przy jego koślawym panowaniu nad piłką i umiarkowanej szybkości wychodzi często jak w ostatniej akcji z Orlando, po której zadajesz sobie pytanie po cholerę tam lazł, na co liczył i czemu nie rzucał jak mógł w pierwsze tempo. Ayton gra ostatnio również lepiej i jest wręcz nie wykorzystywany przez kolegów w ofensywie. Tyle, że on wciąż nie potrafi złapać piłki. Ostatnio trzymał ten nasz gladiator piłkę oburącz i wyrwał mu ją jedną ręką niejaki Tomasz Satoranowski. Jak już będzie podpisywał ten swój wymarzony maksymalny kontrakt to mam nadzieję, że Suns wynegocjują jakieś antybonusy w stylu wyrwie Ci piłkę nieatletyczna biała chudzina w oficjalnym meczu -100k. Przyszłość tego zespołu trochę została zaprzepaszczona tylko jest jeszcze odroczony termin realizacji. Mamy dobrego trenera mam nadzieję na wiele sezonów i to jest plus. Booker, Bridges i być może Ayton to może być fajny trzon chociaż wcale mnie nie zdziwi jak to Mikal będzie najlepszym koszykarzem z tej trójki. Cameron Johnson mnie rozczarowuje. Zmarnowaliśmy wiele picków, o Jacksonie przed Foxem czy Smithie przed Haliburtonem też nie chce mi się pisać. Melton wyglądał nieźle na PG już u nas, dzisiaj wygląda rewelacyjnie, ale też oddaliśmy go w wyprzedaży. Obawiam się, że damy extension dla CP3 i nie wiem skąd wyczarujemy PG przyszłości, a sprawę komplikuje to, że potrzebujemy na tej pozycji kogoś kto będzie potrafił kreować Aytona. Jedyna szansa na zakupy to chyba byłoby lato 2022 przy scenariuszu wykorzystania niskich capholdów Aytona i Bridgesa i spadającym kontrakcie CP3 podpisać kogoś w pierwszych dniach na FA , a potem przedłużyć młodzież. Tyle, że to by oznaczało wydatki na poziomie pewnie coś koło 115mln za s4. Tyle, że akurat w te lato musiałby być dostępny jakiś sensowny PG i musiałby chcieć tu przyjść grać. Grzechy przeszłości wpędzają tę organizację w pułapkę średniego rozwoju i nie wiem czy JJ będzie umiał ich z niej wydostać. Margines błędu ma praktycznie żaden jeśli Suns mają z potencjalnych stać się przynajmniej półcontenderem klasy powiedzmy Denver. A po dekadzie ekscytowania się takimi tematami jak loteria, progress Alexa Lena, poprawiona skuteczność zza łuku w offseason Dragana Bendera czy decyzyjność Josha Jacksona nie interesuje mnie samo pojawienie się w PO i powalczenie. W tym tygodniu b2b z Utah i Clippers. Realnie jedno zwycięstwo będzie sukcesem. Z tym, że wcześniej dzisiejsze spotkanie z Rockets - to właśnie ta brakująca 5-ta z ekip najsłabszych na zachodzie z którą jeszcze nie przegraliśmy, a mieć będziemy jeszcze szanse dwie:)
  7. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Mecz z Magic tradycyjnie wtopiony. To kolejne już spotkanie po którym ciężko pozbyć się wrażenia, że patrzenie przez pryzmat bilansu na potencjał tego zespołu w kontekście osiągnięcia czegokolwiek to po prostu mrzonki. Bilans jest co prawda imponujący wciąż, zwłaszcza jak odejmiemy kluby poniżej .500 z którymi regularnie przegrywamy, ale w kontekście PO niewiele mówi. A prawda jest taka, że jest to szeroki kadrowo zespół raczej na RS, który sporo spotkań wygrał grając przeciw osłabionym rywalom, dobrze ułożony przez trenera, wiedzący co chce grać, grający mądrze, rzadko spektakularnie i przede wszystkim efektywnie. W normalnym sezonie wygraliby pewnie 45-50 meczy i spokojnie powalczyli w pierwszej rundzie z lepszą i bardziej doświadczoną ekipą. Devin Booker uwierzył, że jest Mambą, uwierzył że te 8 meczy z bubble kiedy grał jak MVP to jest jego potencjał, że wszyscy go niedoceniającymi bo na parkiecie może zrobić co chce i kiedy chce, w efekcie czego zaczyna robić rzeczy głupie i co gorsza w głupich momentach. Do tego uwierzył, że mimo słabiutkich procentów skuteczności za 3 jest już na półce Curryego i Lillarda jeśli chodzi o pewność siebie i nie ma dla niego rzutu którego się przestraszy. Tymczasem gra zwyczajnie słaby sezon, bierze udział w jakiejś idiotycznej krucjacie przeciw sędziom przeciw którym uparł się udowodnić jak siłowo umie grać i jak mu nie gwiżdżą przy każdym wejściu fauli, często torpedując ofensywę zespołu, łapiąc idiotyczne faule w ataku co mecz i liderując w całej lidze zdobytymi technikami z kolekcją 10 na koncie. Tymczasem Suns od jakiegoś czasu wyglądają dużo pewniej gdy grę prowadzi po prostu CP3 i jego półdystans albo proste podanie na skrzydło jest najefektywniejszą z Sunsowych opcji skończenia ataku. Oczywiście Devin ma fragmenty kiedy wszystko mu wpada, ostatnio upodobał sobie pierwsze kwarty do takiej mini dominacji, dzięki czemu Suns budują ostatnio przewagi gdy gra s5 i tracą je gdy wchodzi Saric z Paynem czyli dokładnie na opak jak w meczach do ASG mniej więcej. Tyle tylko, że nie umie on konsekwentnie znaleźć słaby punkt obrony i go eksploatować. Zamiast grać na półdystansie gdzie jest doskonały, wchodzi na siłę pod kosz, odpala te heroiczne trójki i mam wrażenie, że bardziej szuka chwały i uznania niż umie pociągnąć wynik meczu gdy trzeba czego bym oczekiwał od lidera. Zwłaszcza w takim meczu b2b na wyjeździe z nie obrażając nikogo jakimiś Orlando. Tak jak robi to wspomniany Krzysiu, który generalnie gra cały sezon na pół gwizdka człapiąc na z góry upatrzone klepki, ograniczając straty i biorąc to co defensywa rywali jest w stanie mu zaoferować. Ostatnia akcja dzisiejszego meczu to po prostu tragedia. Tyle, że Magic przez kilka kwart robili co chcieli, wchodzili taranem pod kosz i zdobywali co rusz łatwe punkty, gdy Suns pudłowali seryjnie z dystansu a gdy Ayton nabierał pewności w nielicznych akcjach gdy piłka do niego trafiała, zamiast go karmić pałowali swoje. Mikal dzisiaj grał kompletnie bez pewności siebie w ataku, trójka z rogu w 4q gdy niepilnowany nie dorzucił do obręczy była nie mniejszym gwoździem do tej porażki jak nieumiejętność podwojenia Vucevica w 4q o co aż się prosiło gdy taki Aminu hasał na obwodzie.
  8. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Suns zaczęli wyjazdową serię meczy od pewnego zwycięstwa nad grającymi bez Dragica Miami. Biorąc pod uwagę raczej słabą grę przynajmniej od meczy z Minnesotą oraz problemy jakie Heat sprawiali jeszcze w bubble dla Suns (nie licząc Clippers to był chyba wówczas najtrudniejszy rywal z jakim grali) wydawało się, że będzie to ciężki mecz. Początek wydawał się to potwierdzać - pierwsza akcja Ayton dostaje czapę od Butlera i Bama, szybko pudłuje kolejne dwa rzuty i wydawało się, że kolejny raz przejdzie obok meczu i wejdzie w tryb pasywny, a Miami zdominują fizycznie Suns. Tymczasem Deandre zagrał jedno z lepszych spotkań w karierze, szybko się w tym spotkaniu ogarnął i dał bardzo dobrą grę na deskach, świetnie ustawiał się w obronie, nie łapał głupich fauli i z nim na parkiecie defensywa wyglądała momentami imponująco. Suns nie tylko nie ustępowali fizycznie graczom Miami, ale chyba nawet momentami to oni wyszarpywali niczyje piłki, byli energiczniejsi i sprawiali wrażenie pewniejszych na boisku. Nie licząc minut z Saricem, który ostatnimi czasy gra coraz gorzej i w tym spotkaniu zdążył wygenerować 5 fauli w 12 minut gry, nie radząc sobie z Bamem kompletnie, to jakością gry spokojnie budowaliśmy przewagę i HEAT nie byli w stanie na to odpowiedzieć. Miami generalnie wyglądało słabo w tym spotkaniu, popełniali mnóstwo strat, nie byli w stanie wygenerować sytuacji 1-1 pod koszem z Butlerem, Olynykiem czy Bamem, którymi mordowali nas w poprzednim meczu (wtedy Crowder wyfaulowywał Bookera w takich akcjach, Jimmy nie grał), a w efekcie świetnego indywidualnego krycia przez Bridgesa Robinsona (choć tutaj czujnie wychodził też Ayton), HEAT niewiele byli w stanie wykreować i ich ofensywa nie licząc fragmentu z końcówki 3q wyglądała słabiutko. Brakowało pnr z Bamem, co po części tłumaczy absencja Gorana, ale jednak więcej spodziewałem się w tym aspekcie po Herro, dla którego ten sezon póki co jest chyba rozczarowujący po ostatnich PO. Monty wprowadził do rotacji Craiga jako backup 4 i ten nawet zagrał sensowne zawody trafiając dwie trójki, hustlując i wnosząc swój wkład w walkę na desce (na najgorszego sunsowego plusominusa powiedzmy, że przymykamy oko z racji tego, że kiedy grał w 4q Suns byli już pewni zwycięstwa i nie grali liderzy). Na razie przejął minuty Kamińskiego, chociaż w rotacji pełni inną rolę niż Frank. Drugą nowością jest w ostatnich meczach regularna gra Gallowaya kosztem Moora jako zmiennik na pozycji numer 2 co moim zdaniem sprawdza się bo odkąd Saric i Payne zeszli na ziemię jeśli chodzi o efektywność ofensywy z nimi na parkiecie to brakuje w piątkach rezerwowych ofensywnego ognia, a to jest ten zawodnik w stanie zapewnić. Minęło pół sezonu i debiutant, który powinien się nazywać Haliburton a nazywa się tylko jak byle Smith w tych sekundowych fragmentach kiedy zdarza mu się bywać na boisku wygląda na kogoś kogo miejsce na pewno jest nie na parkiecie NBA. W ofensywie ciągle bez sensu się ustawia i nieustannie macha tymi rękoma jakby myślał, że garbage time to jest ten czas kiedy koniecznie trzeba mu podać piłkę w 10 sekundzie akcji na post skąd jego chude nóżki nawet statystyczny chłopak od podawania ręczników przestawiłby poza boisko zanim by zdołał złapać tę piłkę, w obronie zaś gra jak typowy rookie czyli nie umie się ustawić i zastawić. Nie znam się na NCAA ale jak patrzę na niego w NBA to ciężko mi uwierzyć co może kogoś skłonić do tego aby go wybrać już pal licho tego Haliburtona, o którym wszyscy pisali jak idealnie pasuje do Suns przed draftem, ale przed takim Achiuwą i jeszcze za takie decyzje dostawać niemałe pieniądze? Dzisiaj Magic, oby Suns nie poczuli się zbyt pewni i zrobili co trzeba bo od połowy kwietnia terminarz wygląda brutalnie i każde zwycięstwo teraz jest na wagę złota.
  9. Czy Lebron wrócił na parkiet cały czas kulejąc i sieknął trójkę, po czym Lakersi wzięli kolejny czas aby mógł zejść, tylko po to żeby podtrzymać serię tryliona iluś meczy z 10+pts?
  10. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Zdrowe Lakers raczej nie powinno mieć większych problemów ani z Utah ani tym bardziej z Suns i ten mecz raczej pokazał wszystkie słabości Suns w kontekście szachów taktycznych w PO. Jedyny plus dla Suns z tego meczu to umiejętność kreowania open looków za 3, dzisiaj trafianych, ale obawiam się, że 4 meczy w serii Crowder, Bridges i Cam trójkowaniem nie wygrają.
  11. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Nareszcie Suns zaczęli grać jak drużyna pewna swojej jakości przez pełne 48 minut. W ostatnich meczach jakikolwiek scenariusz by się nie zadział na parkiecie - czy to utracone prowadzenie, czy to kilkanaście punktów przewagi rywala jak z Dallas czy Bucks - nie sprawia, że zawodnicy Suns zaczynają przejawiać niepewność, popełniać błędy i podejmować złe decyzje, co we wcześniejszych meczach sezonu zdarzało się nagminnie i było potwornie irytujące dla oglądaczy tego zespołu. Trzeba też oficjalnie przyznać, że póki co transfer Paula to był dobry ruch i daje on jakość jakiej Rubio nie był w stanie zapewnić. Przepłaciliśmy - o pick pewnie z okolic miejsc 20-25 - ale i tak ciężko ten transfer ocenić negatywnie. CP3 jest póki co najważniejszym powodem dzięki któremu możemy się cieszyć z bilansu 15-9 i o ile zdrowie będzie dopisywać to i o bilans na koniec RS jestem spokojny. Paul daje temu zespołowi taki darmowy kredyt w ofensywie, to jest te 10-15 posiadań w meczu gdy zagra 1-1 z wysokim na półdystansie albo wykorzysta zasłonę Aytona i dostanie się na ten półdystans skąd trafia z zamkniętymi oczami. Dla zespołu, który ma problem w ofensywie zwłaszcza gdy skrzydłowym zdarza się pudłować seryjnie zza łuku i gdzie Booker dopiero co wskoczył na poziom 30+ jakim bezproblemowo rozpieszczał w bubble, to akcje Paula dają wytchnienie i pozwalają myśleć o odblokowywaniu innych opcji ofensywy w trakcie meczu. Cieszy to, że forma rzutowa i fizyczna Paula ewidentnie rośnie, dołożył nareszcie skuteczność zza łuku, którą w grudniu raził i przede wszystkim, że jest w stanie utrzymać efektywność swojej gry nie forsując niczego, bierze to co dostaje od defensywy rywali ewidentnie grając na 3-cim i czasami tylko 4-tym biegu. Oby dotrwał w zdrowiu do PO i mam nadzieję, że po powrocie Payna będzie mógł opuszczać b2backi. Trzeba też pochwalić Montyego w tym miejscu bo naprawdę ładnie buduje ten zespół rotując składem. Regularne minuty z początku sezonu Cartera oraz kontuzjowanych od dłuższego czasu Sarica i Payna przeszły płynnie na Moora, Kamińskiego i Nadera i każdy z nich na pewnym etapie na stałe zagościł w rotacji i miał swoje chwilę chwały. Kaminsky jest generalnie największym objawieniem. Od gracza który kilka miesięcy temu został zwolniony z Suns, potem zdaje się z Kings, podpisany za minimum podczas campu i raczej bez znaczących minut na parkiecie w pierwszych meczach sezonu po brakujący element s5 który swoim passingiem niesamowicie poprawia atak i kiedy operuje z piłką w okolicy linii rzutów wszystkim innym chce się nagle ścinać pod kosz, bo kto jak kto ale Frank the Tank prostym, lecz skutecznym podaniem obsługuje niczym uboga wersja Jokera. Niestety, nadaje się on na tymczasowy plaster do s5, ale ten drugi skrzydłowy to póki co pięta achillesowa składu i jeśli Crowder w okolicach PO nie zacznie trafiać za trzy albo Cameron nie zrobi jakiegoś znaczącego postępu to będzie problem. Cieszy też, że defensywa raczej nie schodzi poniżej pewnego poziomu i tutaj główna zasługa Aytona który czyści deskę, nieźle się ustawia i naprawdę solidnie ogranicza skuteczność rzucającym nad nim rywalom. Rotować dalej nie umie za to coraz więcej u niego świadomości jak wykorzystywać swoje atuty fizyczne i w ataku i widać w pojedynczych akcjach zalążki możliwości jakie ma i po tej stronie parkietu. Nareszcie przestał stosować taktykę fade away odpowiedzią na wszystko. W sobotę będzie mógł sprawdzić na żywo jak jego gra może i powinna wyglądać, a kto wie - być może zechce i odrobinę zademonstrować od razu swój potencjał. Człowiek enigma - nigdy nie wiesz co od niego dostaniesz, ale coraz częściej zbiórka i solidna obrona staje się standardem poniżej którego nie schodzi. Chociaż dzisiejsza strata po zbiórce ofensywnej w ostatniej minucie gdy na plecach miał Brooka przed sobą obręcz i gotowego go sfaulować Pata z boku i oczywiście zamiast niemal pewne 2+1 w kluczowym momencie wybrał podanie na obwód wprost w ręce Devicenzo i trójkę Middletona z czystej pozycji w kontrze trochę psuje pozytywny wizerunek z meczu z Cavs i pierwszej połowy z Bucks. Widać, że jego zaangażowanie jest stymulowane przez Montyego i Paula i ta delikatna struktura psychiczna jakoś w tym zespole wciąż funkcjonuje dając nawet mimo wszystko pozytywny efekt. Devin zaczął coraz bardziej ciągnąć atak, ograniczył straty i tylko sędziowie nie chcą mu przyznać członkostwa do superstarskiego klubu graczy zbyt doskonałych aby ich defensorzy dotykali chociaż zachowuje się coraz bardziej jakby stosowną legitymację wyrobił sobie już przynajmniej kolka sezonów temu. Czekamy nie tylko na serię 30+ ale przede wszystkim atak na ryczące przynajmniej czterdziestki.
  12. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Atletycyzm Aytona to dla mnie największa zagadka, facet był porównywany do Robinsona tymczasem jak na niego patrzę to mam non stop skojarzenie z Małgorzatą Dydek, której walory estetyczne stylu gry były ciężkie do strawienia dla koszykarskiego kibica, ale z drugiej strony ciężko nie doceniać jej wkładu w sukcesy reprezentacji - gdyby nie ona raczej Polska nie istniałaby na mapie damskiego kosza w jej czasach. Ayton jedyny atut który potrafi wykorzystać to wzrost - tutaj zasięg jego ramion w obronie się przydaje. I trzeba też przyznać, że o ile w pierwszym sezonie wydawał się tragiczny w obronie i nigdy nie był tam gdzie powinien a w pnr defensywie to nawet jakby chciał nie umiałby bronić gorzej to dzisiaj wygląda znacznie lepiej i jego umiejętność mięciutkiej kontestacji rzutów czy to niskich z dala czy wyższych spod kosza jest na znacznie lepszym poziomie niż w roku pierwszym. Natomiast siła, sprawność, koordynacja czy nawet szybkość to są argumenty, które w jego grze wręcz zanikają. Ja rozumiem, że to gracz preferujący inny styl gry niż kibice chcieliby z jego strony widzieć. Tylko ciężko mi zrozumieć dlaczego w pnr gdy roluje pod kosz po zgubieniu obrońcy nie podnosi rąk do góry i w efekcie cp3 notuje straty zamiast asyst na alleyupa (bądź layupa jeśli woli). Tyle, że on biegnie pod ten kosz w ogóle bez chęci dotknięcia piłki w tej akcji. Nie widziałem żadnego centra nie licząc jakiś zawodników spoza rotacji w NBA, którzy regularnie po zebraniu piłki w ataku mając dogodną pozycję do ponowienia nawet nie patrzyliby na kosz niezależnie czy broni ich gracz obwodowy czy niższy od niego podkoszowy ( w meczu z Wizards jakiś biały Wagner bodajże w analogicznej akcji od razu wyskoczył i skończył nad bezradnym bo niższym i słabszym Johnsonem). Facet przychodził do NBA jako pewny 20-10 a on dostaje piłkę na 5 metrów od kosza tyłem do obręczy nawet się nie odwraca i nie orientuje, że najbliższy defensor stoi 3-4 metry od niego. Niech rzuca fade awaye jeśli lubi, tylko że on się ewidentnie boi gry, mając nienaganny technicznie rzut jak na wysokiego wystarczy, że spudłuje jeden-dwa jumpery i nagle przechodzi mu ochota i na to, włącza mu się tryb pasywny i jak już okoliczność go zmusi do podjęcia kolejnej próby rzutowej to momentalnie wita się z frontem obręczy zupełnie bez wiary, że kolejny jumper wpaść może. Z jego ofensywą problem nie polega na tym, że się nie rozwinął, jak sobie go przypominam z rookie season to być może to wyparcie, ale w ataku grał odważniej i z tych półhaków korzystał częściej. On się cofnął i stał pasywny. Miękkość w stylu gry to jedno, problem z Aytonem to miękkość psychiczna, brak tego głodu sukcesu, zaistnienia, który Cię na tym etapie kariery zmotywuje i pozwoli rozwinąć, nabyć nowych umiejętności itp. Z ciekawości obejrzałem sobie jeszcze raz jego profil z draftexpress z 2018 roku. To jest inny zawodnik, zdecydowany, grający okazjonalnie, ale grający fizycznie, idący do góry z piłką. Ten który gra dzisiaj jest wolny, nie ma post moves, zrobienie jednego kozła w kierunku kosza jest dla niego wyzwaniem, przestał rzucać z obwodu, kiedy okazjonalnie dostaje piłkę na low post gra tylko fade awaye. Oglądając go po prostu nie wierzę, że można aż tak cierpieć na parkiecie mając aż taki talent i to w dzisiejszej NBA, gdzie byle Capela czy Gobert biegając pod obręcz rywali 15 razy w meczu i nie potrafiąc wiele więcej notują niezłe statystyki w ataku bo grając z Hardenami, Mitchelami czy Bookerami tej ligi wystarczy postawić zasłonę, biec i czekać aż ktoś Ci zaoferuje 100-200 milionowy kontrakt. Na tym etapie naprawdę ciężko wierzyć, że coś mogłoby chłopa jeszcze natchnąć do zmiany, miejsca do gry pod koszem ma ile tylko mógłby sobie wymarzyć, nikt go nie podwaja, ale żeby dostawał tam więcej piłek to musi w tych nielicznych dzisiaj sytuacjach pokazać jakąkolwiek chęć ich wykorzystania. Bridges dwa lata temu grając w słabiutkich Suns dostawał piłkę w ataku tylko jak miał pół boiska wolne, dzisiaj prezentuje się znacznie pewniej i partnerzy szukają go nawet jak ma metr dwa przestrzeni na obwodzie.
  13. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Frank pewnie będzie pierwszym zmiennikiem Deandre, ale on gwarantuje dramat w defensywie. Jeśli Ayton złapie szybkie faule na Jokicu i to raczej będzie pozamiatane w tym spotkaniu, chyba że nasi niscy wyfaulują też Jokera, bo na Aytona w tej kwestii nie ma co liczyć
  14. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Jego dojście i jakość jaką prezentował to był jeden z głównych powodów dla których Suns od bubble są inną drużyną. Te minuty z rezerwowym PG bez Bookera na parkiecie wyglądały zwyczajowo tragicznie przed jego przyjściem, dzięki niemu Carter nie musi być rozgrywającym prowadzącym grę w ataku a staje się przyzwoitym spotup shooterem z agresywną defensywą idealnym na 10-15 minut z ławki. Do tego Payne zaskakuje w defensywie, w meczu z NOH miał nawet w 2q dwie akcje gdy skutecznie krył Zioną na switchu. Suns są wciąż za słabi pod koszem - Ayton jest niepewny, Saric jako jedyna opcja alternatywna to trochę mało - zwłaszcza, że łapie kontuzje i dzisiaj go na przykład zabraknie w meczu z Denver i Jokicem. Stix połamany póki co nie pokazał nic ciekawego i jego wybór w kontekście Haliburtona na chwilę obecną wygląda słabo, a Damian Jones to nie jest gracz na poziomie NBA. Dziwię się, że nie spróbowali z Dedmonem, który jest chyba wciąż dostępny.
  15. PangLoss

    Phoenix Suns 2020/2021

    Niewiarygodne co się dzieje z tym Bookerem, 4 na 7 z wolnych i 6 strat z czego chyba 5 w 4q. Dopóki nie wrócił na boisko na 7 minut przed końcem meczu Suns spokojnie kontrolowali spotkanie, po czym lider Słonecznych w pojedynkę sprowokował efektowny comeback Utah. Oby odnalazł formę szybko bo trójki skrzydłowych w końcu przestaną wpadać, a bez nich, za to z tak grającym Devinem Suns są bez szans z ekipami nawet z półki Utah. Ciekawe czy Ayton ogra w tym sezonie jakiegoś centra rywali. Suns póki co mają szczęście, że rywale nie zorientowali się, że jest kluczem do rozmontowania skutecznej defensywy Suns, ale długo to nie potrwa. Póki może grać z doskoku na jedno tempo jego długie ramiona zdają egzamin, im więcej decyzji musi podejmować kiedy i czy pomagać gdy gracz penetrujący pomalowane czeka na jego reakcję tym zwyczajowo gorzej się to dla Suns kończy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.