Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 10.07.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. 26 punktów
    Połowa sezonu za nami, więc wiadomo, co to oznacza. Pozycja to kombinacja gry w regularze, prediction na playoffy i tego, co może się wydarzyć do końca sezonu, nie bijcie, że przecież Lakers wygrali kilka meczów więcej. Tier 1: superteamy 1. Milwaukee Bucks (37-6) – najlepszy bilans, pace na absurdalny wynik, najlepszy SRS – nie ma tutaj o czym dyskutować. Idealny team do grania w regularze: świetny coach (Bud), koń pociągowy (Giannis), dobre drugie-trzecie opcje (Middleton, Bledsoe), świetna obrona (Lopez x2) i głębia (Ilyasova, DiVIncenzo). W playoffach znowu przyjdzie test, czy Giannis w ofensywie jest w stanie prowadzić w pojedynkę swoją ekipę, czy Middleton faktycznie jest allstarem – i czy Bledsoe znowu nie zrobi 10ppg na 40%TS, na ten moment Bucks to team-to-beat w tej lidze. 2. Los Angeles Clippers (29-13) – Clippers nie są tak fajni, jak wydawało się, że mogą być, ale to jest najbardziej kompletny team w lidze i ciężko to kwestionować, gdy są na pace na 57-58W pomimo faktu, że Kawhi opuścił 10, a George 16 meczów. Paradoksalnie (fan LeBrona), dobrze, że dwukrotnie ograli Lakers, bo może West przyśpi i nie wzmocni interior D, a to może być w playoffach dużym problemem naprzeciw Lakers i Bucks. 3. Los Angeles Lakers (33-8) – wiele już na forum napisano, właściwie jeden, duży mankament w rosterze (rezerwowy PG), ale poza tym to jest ekipa gotowa do grania o tytuł: koń pociągowy (LeBron), sidekick (AD), dobrze dopasowani rolesi (Dwight, Green, KCP, McGee, Bradley). Z guardem mogącym prowadzić grę unitów bez LeBrona – mogą być głównym faworytem do tytułu, jeżeli LeBron ma w baku jeszcze jeden run w playoffach na poziomie swojego prime. Tier 2: Kompletne teamy, ale pewnie czegoś zabraknie 4. Toronto Raptors (26-14) – tak, nie wiadomo, czy będą mieli nawet HCA na Wschodzie, ale to niesamowity bilans jak weźmiemy pod uwagę, że starterzy Raptors (Gasol, Siakam, Lowry, VanVleet) odpuścili łącznie ponad 40 meczów. Team, który Giannis chciałby uniknąć w playoffach, bo pomimo braku Kawhiego, w ataku może mieć takie same problemy, jakie miał w poprzednim sezonie (Siakam, Anunoby na obwodzie, Marc pod koszem). Największy minus? Chyba minuty, jakie czasami Nurse daje swoim starterom do grania. Czy w ofensywie to wypali w playoffach? Nie jestem aż takim entuzjastą Siakama, a Lowry daje historycznie jakieś 50% szans, że w ataku stawi się na playoffową serię. 5. Denver Nuggets (28-12) – z perspektywy legit contendera, kompletny team po obu stronach parkietu: superstar, mocny ofensywny support, bardzo dobry defensywnie team. Pewnie w drugiej rundzie okaże się, że brakuje im gościa mogącego robić regularnie te 30pts, Murray będzie notować kilka razy 6/21, ale to jest team na poważne granie, a jak zrobiliby drugi seed, to być może nawet na WCF, gdyby Clippers spadli na czwarte miejsce. Tier 3: One-piece away from… 6. Boston Celtics (27-13) – tak, być może kontrowersyjnie, ale Boston był właściwie skreślony po poprzednim sezonie w kontekście grania o poważne rzeczy, a tutaj: reaktywacja Haywarda, progres Browna, świetny Kemba, Theis jako legit starter, jak zwykle dobry Smart, zaskakująco dobra ławka i … Tatum, który czasem morduje obręcz swoimi cegłami, ale overall zdecydowanie nie przeszkadza i jest naprawdę niedocenianym obrońcą. Boston, gdyby pozyskał pod kosz kogoś pokroju ~Nurkicia, albo All-NBA D kalibru gracza na pozycje 3-4 (Covington?), z tą ofensywną głębią i Stevensem miałby szanse na bardzo dobry run w playoffach, a tak bardzo źle wyglądają w kontekście playoffów ich defensywne matchupy (Embiid, Giannis). Szósty SRS i 7. bilans robią jednak swoje, ale jeżeli Ainge nie będzie chciał zaryzykować, spadają tier niżej - a mają assety pod taki ruch. Tier 4: mocne teamy, ale (jeszcze) nie w tym roku 7. Miami Heat (28-12) – tak, wiem, mają trzeci bilans w NBA, i tak, wiem, wszyscy lubią teamy w stylu Heat i Raptors (umiarkowany star power, masa stealów w rosterze etc.), ale … to duży overachieving, bo mają zarazem 11. SRS. Jak wróci Winslow do regularnego grania, mogą wskoczyć tier wyżej, na razie to nie jest wystarczająco dobry team zarówno w ataku, jak i w defensywie żeby traktować ich jak poważnego contendera. 8. Utah Jazz (28-13) – dlaczego są dopiero tutaj? Bo mają bilans 5-9 (?) z >0.500 teamami, a jeżeli Conley nie wróci w dobrej formie, to w dalszym ciągu jest to zespół, który ofensywnie uderzy w mur na poziomie drugiej rundy Zachodu. Progres Mitchella godny odnotowania, ale też Utah straciło swoją defensywną tożsamość po tych wszystkich wymianach i bardzo źle wyglądają dla nich defensywne matchupy w playoffach. Jakbym miał typować, za dwa lata znowu wymienią 80% rosteru, bo dalej są w tym samym miejscu - ale być może Conley będzie tym xfactorem, jakim miał być przed sezonem: wtedy mogą przeskoczyć półkę wyżej. 9. Houston Rockets (26-14) – chyba najdziwniejszy team w całej lidze. Prima sort superstar (Harden), a zarazem brak potencjału na coś więcej po wymianie z Westbrookiem, który gra słabo, a w playoffach, gdy naprzeciw będzie Gobert albo inny Davis, będzie wyglądać jeszcze słabiej. Największe zaskoczenie to chyba McLemore dający bardzo wartościowe minuty. Ostatni, przedostatni sezon Hardena w Teksasie? Nie byłbym zaskoczony. Tutaj nie widzę jak mieliby przeskoczyć tier wyżej. 10. Philadelphia 76ers (26-16) – dlaczego ten tier, a nie niżej, pomimo najgorszego bilansu? Bo mają 10-11 z ekipami z dodatnim bilansem, rok temu podnieśli poziom gry w playoffach, a do tego mają bardzo niewygodne matchupy (Bucks, Celtics) dla ekip, będących wyżej lub dużo wyżej. Czy wierzę, że to się jeszcze może udać? 30/70, gdyby zmieniono trenera – byłoby 50/50. A, i Embiid wyczerpał swoją cosezonową przypadkową kontuzję/dolegliwość w środku sezonu, więc może będzie w pełni formy w playoffach. Tier 5: fajne regular season teamy, ale w playoffach to nie wyjdzie 11. Dallas Mavericks (26-15) – tak, jestem niekonsekwentny, bo przeciwko Heat podaję za argument SRS, a zarazem Mavs – mający 3. SRS, są dopiero w piątym tierze, ale pomimo tego, że Doncić autentycznie pokazuje potencjał do miana jednego z najlepszych ofensywnych gracza ever (i to nie jest overreaction), Mavericks powinni zwolnić w drugiej części sezonu, ich drugim największym atutem jest ławka (w playoffach to na taką skalę nie wypali), a do tego ich ofensywa to jednoosobowa armia oparta mocno na pickach – Mavs mają wszystko, żeby mocno odbić się w playoffach, zwłaszcza jak trafią na Lakers/Clippers. Inna sprawa, że jak KP wróciłby do formy – to mogliby przeskoczyć tier wyżej, a w kontekście playoffów Doncić powinien marzyć o Jazz z 5-6. seeda. 12. Indiana Pacers (26-15) – dopóki nie ma Oladipo, pomimo mocnego bilansu, to nie jest team do grania w playoffach, co widzieliśmy przed rokiem (tak, zmienili roster, ale nie jego poziom). Jeżeli Dipo wróciłby w miarę szybko do swojej allstar formy, wtedy byliby potencjalnie bardzo groźni. Jeden z najnudniejszych, a zarazem najfajniejszych teamów w lidze. Tier 6: cieszmy się chwilą, aczkolwiek kto wie, czy Presti się nie połakomi na assety, a Paul nie wypadnie na 28 meczów za dwa tygodnie 13. Oklahoma City Thunder (23-18) – raczej wszyscy byli świadomi, że jak przed sezonem Presti nie odda Gallo/Adamsa, to będzie solidny team DOPÓKI będą zdrowi. Na razie są zdrowi, a do tego Schroder daje im zaskakujący impakt z ławki. ALE jako, że Woj mówił, że OKC jest otwarte na oferty na rynku, a Paul i Gallinari w każdej chwili mogą zrobić sobie krzywdę – to mogą spaść niżej. Na razie – fajny team, bez potencjału na więcej. Tier 7: fajnie, że jesteśmy na Wschodzie vel zapasy w kisielu na Zachodzie 14. Orlando Magic (20-22) – szkoda braku Isaaca, bo wtedy zrobiliby dodatni bilans – a tak skończą w okolicach 40 wygranych i dostaną lanie w playoffach, ale na Wschodzie raczej niezagrożeni w walce o playoffy. Co będzie za rok? Ciężko powiedzieć, brak kogoś, na kim można budować long term ofensywę, obecnie w NBA nie przejdzie, a do pozyskania kogoś takiego trzeba mieć po prostu farta. 15. San Antonio Spurs (17-22) – nie oszukujmy się, Popovich miał piękną karierę, ale obecnie mocno zdziadział, ale … Spurs rok temu też zaczęli sezon od 11-14 (czy coś), a skończyli z 48 wygranymi, i teraz prawdopodobnie też wskoczą na półkę więcej i IMHO zrobią dodatni bilans. Na tegorocznym Zachodzie to powinno moim zdaniem wystarczyć do playoffów. To, co zrobić z Popem i tym rosterem po sezonie, to inna sprawa. 16. Portland Trail Blazers (18-24) – Blazers mają koszmarną głębię, złą obronę – i koszmarny sezon, d o tego stopnia, że Melo daje tam faktycznie sensowne minuty raz na jakiś czas, nie sądzę by powrót Nurkicia zbyt wiele zmienił, ale w dalszym ciągu mają gracza z top10 ligi, więc odwrócenie bilansu mnie nie zdziwi + Blazers to akurat ekipa, mogąca zrobić słaby long term, a dobry short term ruch (Love). 17. Phoenix Suns (17-24) – co można było z tymi Suns zrobić, to Monty raczej zrobił (pomimo questionable wyborów do rotacji), jeżeli Ayton będzie w stanie dać mocny impakt w drugiej części sezonu, to wg mnie jest sleeper w walce o playoffy na Zachodzie, a dwa mecze straty do Memphis nic nie znaczą, bo mają dużo większy upside. 18. Memphis Grizzlies (19-22) – dlaczego dopiero tutaj? poza zaskakująco słabym Zachodem - Memphis bardzo korzysta na zdrowiu, gdzie starterzy opuścili łącznie jakieś 13 meczów. Czy mają upside na więcej? Not really. Czy będą non stop zdrowi? Nie sądzę. Czy życzę im playoffów? Yup, ale nie sądzę, by je zrobili. 19. Brooklyn Nets (18-22) – niby nie mają dużej przewagi nad Bulls, ale nikt nich nie zaatakuje – ale ciekawe, jak potoczy się ten sezon, gdy Irving właśnie wrzucił pół swojej ekipy pod autobus. 20. New Orleans Pelicans (16-26) – dlaczego skończą IMHO przed Memphis? Bo grają dużo lepiej w ostatnich tygodniach, a Zion to jest gracz, który potencjalnie może dać im bardzo solidny impakt na starcie, biorąc pod uwagę ich problemy z rotacją pod koszem. Czy wystarczy to do playffów, pomimo świetnej gry Ingrama? Nie sądzę, musieliby zagrać doskonałą drugą część sezonu, aczkolwiek odkąd wrócił Favors są naprawdę dobrzy. 21. Sacramento Kings (15-26) – niby mogliby zrobić jeszcze jakiś run i zbliżyć się w okolice playoffów, ale od momentu powrotu Foxa mają bilans 3-11 i raczej każdy, nawet forumowi fani Vlade Divaca, wiedzą już, że nic z tego w tym sezonie nie będzie, a seria wątpliwych ruchów (już abstrahując od Doncicia) mocno ograniczała ich szanse na coś więcej w następnych sezonach. 22. Minnesota Timberwolves (15-25) – tak, wiem, mają lepszy bilans od Kings, ale tutaj zaczęły się ruchy pod przebudowę. Zostało im jakieś pół roku, zanim Towns nie będzie chciał popisowo uciec, więc zobaczymy, co tam w ogóle można zrobić - moim zdaniem niezbyt wiele. Tier 8: w drodze donikąd 23. Chicago Bulls (15-27) – to, że team z takim bilansem nie może być zupełnie skreślany w walce o playoffy, dobrze pokazuje jak spolaryzowana jest liga obecnie, ale season-ending injury Cartera i dziwna sytuacja Portera raczej wykluczają takie szanse. Markkanen byłby moim największym osobistym rozczarowaniem w tym sezonie, gdybym nie był fanem Sixers. Masa dziwnych umów i team na 30W to raczej nie jest coś, czego spodziewaliśmy się od Bulls w tym sezonie. 24. Detroit Pistons (15-27) – kmwtw, nie będę prowokować miejscowych rzezimieszków. 25. Charlotte Hornets (15-29) – dawno nie widziałem 28W teamu, który zbierałby tyle pochwał, aczkolwiek Graham to faktycznie fajny gracz. Co mogą zrobić Hornets, jak nie poszczęści im się w drafcie? Parafrazując, nie wiem i się nie domyślam. 26. Washington Wizards (13-27) – prawie za każdym razem, jak sprawdzam boxscore z ich meczów, poznaję jakiegoś nowego gracza, i … to chyba najciekawsza rzecz, jaką można powiedzieć o ich sezonie. Tier 9: kto nie tankuje, ten nie pije szampana 27. Cleveland Cavaliers (12-29) – ta organizacja funkcjonuje tylko wtedy, gdy gra tam LeBron, może dostaną jego reminiscencję w postaci LaMelo Balla. 28. New York Knicks (11-31) – ta organizacja w ogóle nie funkcjonuje, aczkolwiek flexibility w salary + tanking to dla nich na ten moment najlepsza droga. 29. Golden State Warriors (9-33) - już teraz można się zastanawiać co zrobią ze swoim pickiem - i bać się, co mogą dostać na rynku za jedynkę i Russella, biorąc pod uwagę, że Klay, Steph i Dray wciąż mają potencjalnie kilka lat grania przed sobą na poważnym poziomie. 30. Atlanta Hawks - absolutnie najgorszy team w NBA, ale (zachowując proporcje) są trochę jak Thunder w drugim sezonie Duranta - jak dobrze wylosują w loterii, to mogą na tym dennym poziomie skorzystać, a do tego ogrywają sobie młodzież, aczkolwiek chyba jedno z największych zaskoczeń in minus w tym sezonie. MVP race: 1. Giannis – tak jak ostatnio mówiliśmy: GOAT statsy, najlepszy team regulara, ogromny impakt po obu stronach parkietu, potencjał na DPOTY przy ~30-6 na 62%TS w ataku. Nie ma właściwie o czym tutaj dyskutować. 2. Doncić – wiele jest zachwytów nad Słoweńcem, a i tak one są momentami niedoszacowane względem tego, co on robi: ~30-10-10, pace na 52W, ~120 ORTG z nim na parkiecie, w teamie, gdzie drugim najlepszym ofensywnie zawodnikiem jest … Delon Wright? Poziom peak Nasha pod względem kreowania ofensywy w wieku 20 lat... Słoweniec trochę zwolnił i IMHO spadnie z pozycją/produkcją, ale na ten moment musi być tutaj. 3. Harden – chyba wszystko napisano o Hardenie, trochę go szkoda, trochę sam jest sobie winien - a trochę ciekawe, gdzie wyląduje po trade request, chyba, że nie zależy mu na pierścieniu. 4. LeBron – ogromny impakt, mógłby być drugi, ale pod względem produkcji nie jest tak dobry jak kiedyś, a dwaj wyprzedzający go to one-man army, aczkolwiek miejsca 2-4 można sobie kształtować dowolnie, gdyby nie złapał dołka na najważniejsze mecze dotychczas regulara, byłby u mnie drugi [bardzo duża przepaść] 5. Butler – inny typ gracza niż wyżej wymienieni, świetny two-way impakt, gdyby Jokić nie miał przeciętnego startu sezonu, gdyby Kawhi nie opuszczał tylu meczów – pewnie by się nie załapał, ale zdecydowanie zasługuje na takie docenienie, bo jest znakomity. MIP: Brandon Ingram DPOTY: Giannis All-NBA teams: Doncic-Harden-LeBron-Giannis-AD? Nie wiem, czy tak powinno być, ale wiem, że na ten moment na pewno tak by było.
  2. 21 punktów
    w zasadzie jedyny problem jaki ja tu widzę jest taki, że widzisz problem w tym że ktoś odczuwa pewne sprawy / emocje inaczej niż ty. trochę LOL rozumiem, gdyby ktoś tu wpisał że dręczył psa i bardzo mu się to podobało, albo że jechał w nocy samochodem bez włączonych świateł i na lekkiej fazie i były fajne emocje, albo że obudził się specjalnie w nocy na mecz Knicks vs. Atlanta - weird shit, każde z tych zachowań jest dziwne i można podejrzewać że jak ktoś coś takiego robi to grubo z nim nie tak. Ale mniejszy lub większy żal po niespodziewanej śmierci idola / kogoś kogo się przez wiele lat podziwiało, o kim czytało sie książki etc.? nie widze w tym nic szczególnie szokującego.
  3. 18 punktów
  4. 17 punktów
    To się nazywa impakt, a nie jakieś k**** +4.5 net rtg.
  5. 15 punktów
    Weź sie nie kompromituj bo tylko cieniasy skaczą na przewrócone drzewo. Stawianie sie w roli Kassandry po tym jak Curry czy Draymond złapali kontuzję jest dosyć żałosne. Wiec przestań wskakiwać w ten wątek po każdej porażke
  6. 14 punktów
    Ciekawe co z LP bo chłopaki już wydali może kasę za abonamenty roczne. Dodatkowo jakby nasze prasowe Magic Basketball przeciągnęli dwa miechy dogorywanie by teraz mogli na luzie wyjść z twarzą.
  7. 14 punktów
    Myślę że na tej liście są prawie wszyscy wolni agenci którzy jeszcze zostali, może się przydać na następne rundy: PG: F. VanVleet (R), D. Wright (R), E. Payton, C. Joseph, D. Rose, I. Thomas, I. Smith, E. Mudiay, J. Barea, J. Hart (R), P. Mills, Q. Cook, T. Burke, M. Carter-Williams, S. Napier, T. Frazier, T.McConnell, A. Caruso, B. Wanamaker, S. Harrison, J. Robinson, C. Payne, E. Sumner (R), J. Bayless SG: T. Ross, W. Matthews, K. Bazemore, A. Burks, T. Johnson, J. Holiday, R. McGruder (R), T. Daniels, A. Rivers, L. Galloway, G. Temple, V. Carter, G. Green, A. Trier (R), P. Conaughton, B. McLemore, S. Thornwell, T. Graham, C. Wilcox, K. Nunn, J. Sampson, M. Thomas, J. James, T. Wallace, M. Guduric SF: A. Iguodala, D. Carroll, J. Layman (R), C. Miles, T. Craig, W. Chandler, J. Ennis, R. Bullock, J. Dudley, J. Green, S. Johnson (R), D. Finney-Smith (R), D. Miller, R. Broekhoff, J. Jones, M. Miller, D. Adel PF: S. Ibaka, B. Portis (R), L. Nance (R), E. Ilyasova, N. Bielica, M. Williams, M. Morris, M. Scott, F. Kaminsky (R), L. Kornet, M. Muscala, P. Patterson, K. Faried, R. Holmes, R. Hollis- Jefferson, C. Metu, A. Tollivier, N. Melli, U. Haslem, A Bennett , J. Martin (R), C. I. Zubac (R), E. Davis, E. Kanter, K. Looney, A. Baynes, W. Cauley-Stein, T. Thompson, R. Lopez, W. Hernangomez, C. Felicio, A. Len, C. Wood, T. Chandler, P. Gasol, C. Diallo, D. Howard, K. Birch, B. Marjanovic, D. Theis (R), V. Poirier
  8. 13 punktów
    Zakładam nowy temat, żeby nie zniknął ten post w tym drugim temacie, bo poświęciłem pół dnia na niego, jak nikt się nie odniesie/po jakimś czasie można sobie go przenieść do tego tematu LeBron vs. Jordan GOAT. Żeby była jasność – jak bierzemy pod uwagę kombinację impaktu i accolades – Jordan jest GOATem (albo jest ,,greater'' niż LeBron, a GOATem jest Russell). Oceniam tylko pierwsze. Rozpiszę to dużo szerzej jak sezon się skończy (chyba, że się nie skończy/LeBron da ciała w playoffach ;]), ale postanowiłem porównać sobie Jordana i LeBrona, ale nie na podstawie statsów z całej kariery, ani nie rok po roku całe sezony po sezonie. Podzieliłem to sobie na regular i playoffy - i dopiero je porównywałem rok po roku, z tym zastrzeżeniem, że w przypadku playoffów - b2b 12-13 i '16 porównywałem do pierwszego 3peatu MJa, 14-15, 17-18 - do drugiego 3peatu, a także okresy sprzed pierwszego tytułu. Nie będę wrzucać wielu rzeczy, żeby nie było nieczytelnie. REGULAR SEASON (nie liczę rookie sezonu LeBrona i sezonów wizardsowych u Jordana) Games PER TS% WS/48 BPM WS VORP 930 29,1 58 .274 10,2 204,5 110,6 1179* 28,2 59,2 .245 9,4 231,1 130,3 *LeBronowi uciekło ~30 meczów przez lokaut/koronawirusa na ten moment, różnica to ~cztery sezony po 68 meczów MVP Voting (nie liczę rookie sezonu LeBrona, pierwszego w Lakers, sezonów wizardsowych u Jordana i '95) MJ 1 1 1 1 1 2 2 2 3 3 6 LBJ 1 1 1 1 2 2 2 2? 3 3 3 4 4 5 6 LeBron już teraz jest lepszym RS-graczem. - ma dużo lepsze longevity przy podobnym peaku (16 razy All-NBA Team i 15 razy w top6 MVP Voting v. 11 razy w All-NBA Team i 11 razy w top6 MVP Voting) [licząc ten sezon, gdzie będzie first team i drugi w MVP voting]. - podobne uśrednione statystyki (Jordan ma przewagę w najlepszych sezonach, ale rzędu .020 WS/48 czy 0,5 PER, więc bez znaczenia). - sezony Jordana z Wizards/sezon z kontuzją w sophomore season/17 meczów po powrocie i rookie season LeBrona – są nierelewantne. - Jordan grał w lepszych drużynach, ale te sezony +60W w Cavs uwzględniając support są co najmniej porównywalne z tymi >10.0 SRS Jordana pod względem skali trudności – no i Jordan ma (nie licząc '95) sześć sezonów z >4 SRS - a LeBron – 9, bo, jak wyżej, to już kwestia „długowieczności”. - jedno więcej MVP jest raczej bez znaczenia, bo mają tyle samo miejsc w top2, a po tym sezonie LeBron będzie miał więcej miejsc w top3 (i top4, i top6). Nawet jeżeli Jordan ma niewielką przewagę w ogólnych średnich, to nijak nie rekompensuje to czterech sezonów więcej w top5 mvp voting. Jak ktoś powołuje się na średnie WS/48 czy BPM, to warto też odwołać się do łącznych statsów, gdzie różnica między nimi jest większa - i będzie coraz większa. Ciężko mi sobie wyobrazić, by ktoś mając do wyboru Jordana albo LeBrona do grania w regularze, wybrał de facto 11 sezonów Jordana zamiast 15-16 sezonów LeBrona. Argument o tym, że zawodnicy teraz grają dłużej, jest dla mnie średnio zasadny, skoro Kareem czy Karl to top3 historycznie pod względem longevity, a jeden to rówieśnik MJa. PLAYOFFY Jeżeli chodzi o playoffy, podzieliłem to sobie na: pierwszy 3peat Jordana v. trzy tytuły LeBrona – drugi 3peat Jordana v. LeBron po b2b minus '16 (sezony '14, '15, '17, '18) – porównanie występów przed tytułem. I wnioski: Przed pierwszym tytułem (sezony 85-90 u MJ i 04-11 u LeBrona): Ogólne statsy: LeBron: 28.0 PPG, 8.4 RPG, 7.0 APG, 3.6 TOV, 26.3 PER, 56.1%TS, .222 WS/48, 9.8 BPM Jordan: 35.8 PPG, 6.9 RPG, 6.7 APG, 3.8 TOV, 29.7 PER, 59.0%TS, .249 WS/48, 12.4 BPM - obaj mieli sześć występów w playoffach w podobnym wieku, Jordan miał 22-27 lat, LeBron miał 21-26 lat. - Jordan wygrał pięć serii (Cavaliers ’88, Cavaliers ’89, Knicks ’89, Bucks ’90, Sixers ’90), z czego trzy teamy miały 50W/+3SRS (Cavaliers ’89, Knicks ’89, Sixers ’90) - LeBron wygrał 11 serii (Wizards ’06, Wizards ’07, Nets ’07, Pistons ’07, Wizards ’08, Pistons ’09, Hawks ’09, Bulls ’10, Sixers ’11, Celtics ’11, Bulls ’11) – z czego Pistons ’07, Celtics ’11 i Bulls ’11 mieli 50W/+3SRS. - największa wygrana Jordana to Cavaliers ’89 i „The Shot” – wtedy Jordan zagrał wybitną serię (40PPG na 60%TS) ze świetną defensywnie drużyną (-4.9 relDRTG), ale Mark Price przez kontuzję nadgarstka opuścił G1, a przez dwa następne mecze robił 9ppg na 20%FG (seria była grana bo5) – wciąż niesamowita indywidualnie seria, ale ciężko byłoby Bulls ze zdrowymi Cavs tę pierwszą rundę bez HCA wygrać. - największa wygrana LeBrona to Pistons ’07 – tamci Pistons nie byli już tak dobrzy jak wcześniej, ale w sezonie 06/07 wciąż wygrali 53W i +3,7 SRS, a rok później 59W i +6,7SRS (odszedł jedynie Webber w porównaniu do wcześniejszego sezonu), więc to był wciąż mocny team, aczkolwiek bez obrońcy na LeBrona, co mocno ułatwiło mu sprawę. - najlepsza indywidualnie seria (uwzględniając poziom rywala) w tym okresie u Jordana to chyba ci Cavs – najlepsza indywidualnie seria u LeBrona w tym okresie to Magic (39-8-8 z najlepszą defensywą ligi i +6 SRS). - te wcześniejsze serie, gdzie LeBron klepał leszczów/Jordan dostawał sweepy, ale notował świetne indywidualne występy z Celtics – raczej można na poważnie zignorować. - Jordan w przegranych seriach z Pistons miał swoje wpadki (’88 trochę podobne do LeBrona ’10, a w game 5 ’89 te 8 rzutów, za które był równo jechany wówczas, o których chyba rzadko się wspomina), ale wypadał znacznie lepiej od LeBrona naprzeciw Spurs ’07, Celtics ’08 i ’10, Magic ’09, Mavs ’11, MPG PPG RPG APG SPG TOV TS% Średnia W opp SRS opp relDRTG MJ 42,5 29,7 7,1 5,8 2 3,4 55,9 58,7 5,7 -3,8 LeBron 43,3 26,4 7,6 7,3 1,6 4,8 51,9 58 6,4 -5,5 - gwiazdy naprzeciw Pistons 88-90 w playoffach: MPG PPG RPG APG TS% 1988 Magic 41,4 21,1 5,7 13 67,6 McHale 43,3 26,8 6,8 3,2 62,9 Bird 45,8 19,8 12,2 6,2 44,8 Jordan 42 27,4 8,8 4,6 54,9 1989 McHale 38,3 19 8 3 55,8 Parish 37,3 15,7 8,7 2 49 Worthy 42,5 25,5 4,3 3,5 53,9 Jordan 43,2 29,7 5,5 6,5 56,1 1990 Miller 41,7 20,7 4 2 70,1 Ewing 37,2 27,2 9,6 2,2 56 Drexler 40,8 26,4 7,8 6,2 59,8 Porter 41,2 19 2,6 8,4 58,8 Jordan 42,3 32,1 7,1 6,3 56,6 - z jednej strony, Pistons niesamowicie zatrzymali Birda (niby domniemane problemy ze zdrowiem, ale do serii z Pistons robił 27-7-7 na 58%TS), z drugiej – Magic czy nawet Drexler byli w stanie zagrać znakomite statystycznie serie, co zwłaszcza Drexlerowi raczej się na tym poziomie nie zdarzało – dlatego można stawiać pytania, na ile te słabe serie LeBrona to kwestia lepszych/nowoczesnych defensyw – ale tak czy siak LeBron przez finały 2011 mocno tutaj przegrywa, bo na tym poziomie są one, nie oszukujmy się, niewytłumaczalne. - z jednym „ale” – po latach ta seria z Celtics ’08 jest mocno niedoceniana: LeBron tam robił tylko 27-6-8 na 48%TS, ale tak naprawdę średnią zaniżają mu pierwsze dwa beznadziejne mecze na wyjeździe – potem grał znakomicie i Cavs byli najtrudniejszym rywalem dla tamtego Bostonu w playoffach (niby było siedem meczów z Atlantą, ale rekordowy differential w siedmiomeczowej serii, z Pistons i Lakers poszło im łatwiej), z LeBronem na parkiecie, Cavs mieli +3,7 net, w meczach eliminacyjnych zrobił średnio 39-9-6 – a tamten Boston wygrał 66 meczów, miał +9,3 SRS i GOAT defensywę (-8,6 relDRTG), i przede wszystkim miał dużo lepszy roster od Cleveland. To była pierwsza seria, gdzie widzieliśmy flashes LeBrona wymiatającego po obu stronach parkietu i gdyby nie genialne G7 Pierce’a, kto wie jak potoczyłyby się tamte playoffy. De facto poziom serii z Pistons sprzed roku IMHO z dużo lepszym rywalem, wtedy hero mode LeBrona w G5 dało kluczową wygraną, w G7 z Bostonem jednak trochę zabrakło. Mój wniosek: Jordan był tier wyżej za ten okres w playoffach. Pierwszy 3-peat Jordana v. trzy tytuły LeBrona (91-92-93 v. 12-13-16) Ogólne statsy: MJ : 33.7 PPG, 6.4 RPG, 6.6 APG, 2.9 TOV, 29.5 PER, 57.2%TS, .267 WS/48, 11.8 BPM LBJ: 27.1 PPG, 9.0 RPG, 6.7 APG, 3.4 TOV, 29.5 PER, 58.6%TS, .276 WS/48, 10.6 BPM - Jordan spotykał (w tym okresie) gorsze defensywy (średnio 1,8 DRTG poniżej średniej ligowej) niż LeBron (średnio 3.0 DRTG poniżej średniej) i porównywalne drużyny (średnio 51W i 3,2 SRS v. 51W i 3.4 SRS). - Jordan bardziej nabijał statsy niż LeBron - gdyby usunąć występy z zespołami z minusowym/w okolicach zera SRS - statsy LeBrona się poprawiają (więcej punktów na podobnej efektywności), a w przypadku Jordana – trochę pogarszają (mniej punktów na słabszej efektywności), np. z Heat ’91 (-3,9 SRS, bottom3 defensyw) – Jordan miał 45ppg na 61%FG. ;] LeBron wbrew reputacji z tymi playoffowymi leszczami w pierwszych rundach po pierwszym odejściu z Cavs tylko raz mocniej ponabijał cyferki (Bobcats ’14), częściej oddawał piłkę Wade'owi czy Irvingowi (np. seria z Pistons i 22PPG na 53%TS w '16). - Jordan miał lepsze statystycznie występy we finałach, ale LeBron spotykał lepsze drużyny (głównie dzięki graniu z Warriors, ale Spurs też bronili lepiej niż Lakers/Blazers/Suns). - najlepsza seria Jordana biorąc pod uwagę poziom defensywy (i overall poziom teamu) rywala to pewnie seria z Blazers z '91 - najlepsza seria LeBrona, wiadomo - finały '16. Finały ’93 Jordana to być może najlepsza seria finałowa ever u guarda, ale tamci Suns byli średnio broniącą drużyną (w regularze jeszcze okej, ale w playoffach to był niezły ofensywny slugfest runda po rundzie). - Jordan był mocno zatrzymywany w seriach z Cavs i Knicks w '92-93 (średnio 53%TS w tych czterech seriach) - LeBron z tych poważnych serii miał problemy w pierwszych meczach finałów ze Spurs '13 (53%TS ogólnie) - Jordan zagrał jedno elimination game (42 pts z Knicks) - LeBron zagrał osiem takich meczów przez te trzy lata (Celtics – 2, Spurs – 2, Pacers – 1, Warriors – 3), wszystkie wygrał i robił w nich 36-12-7 na 61%TS. ;] Mój wniosek: ten sam tier za te trzy sezony (bez przypisywania dodatkowych punktów za wrażenia artystyczne) Drugi 3peat Jordana v. LeBron (96-97-98 v 14-15-17-18) Statystycznie: LeBron: 31.1 PPG, 9.1 RPG, 7.5 APG, 4,1 TOV, 61,1%TS, 29.7 PER, 10.3 BPM, .247 WS/48 Jordan: 31.4 PPG, 6.0 RPG, 4.1 APG, 2.3 TOV, 54.3%TS, 27.3 PER, 9.8 BPM, .268 WS/48 Średnia ligowa dla TS% w sezonach LeBrona: 54.6%TS, a w okresie drugiego 3peatu Jordana – 53.4%TS, do tego średnie pace w seriach LeBrona to było ~91, a w seriach Jordana - ~85, więc można mu dodać ~dwa punkty per 100 posiadań i ze 2%TS. - to w sumie najtrudniejsze, a zarazem najważniejsze porównanie - najtrudniejsze, bo ciężko porównać indywidualne występy gracza z trzema tytułami, do gracza z czterema przegranymi finałami, przez ten pierścieniowy bias, a najważniejsze - z tego samego powodu, tj. czy Jordan był lepszy od Jamesa z automatu dlatego, że ma pierścienie. - średnie rywali LeBrona z regulara: 53,4W, 3.76 SRS, -2.4 relDRTG. - średnie rywali Jordana z regulara: 54,3W, 4.46 SRS, -2.5 relDRTG. - ALE znowu – jak usuniemy mecze z najsłabszymi rywalami u LeBrona, to ma statystyki na bardzo podobnym poziomie, jak porównamy tylko występy z dobrymi drużynami (+2 SRS), które jednocześnie dobrze broniły (-2 relDRTG) – to dostajemy (te drugie LeBrona): MPG PTS RPG APG TS% GameScore Średnia W rywali Średni SRS relDRTG Pace 42,1 30,7 6,8 4,4 52,4 21,4 58W 5,8 -4,4 84,7 40,4 31,2 9,7 8,2 58,8 25 60,9W 6,9 -4,5 90,7 - jak ktoś to uzna za tendencyjne, bo Jazz tak sobie bronili, a wciąż byli znakomitym teamem, to można zastosować tylko kryterium z SRS (~+2 SRS): MPG PPG RPG APG TOV TS% Opp SRS Opp relDRTG MJ 41,4 31,7 5,9 4,1 2,4 55 4,46 -2,5 LBJ 40,7 31,3 9,3 8 3,9 59,7 5,6 -3,2 - w finałach: MPG PPG RPG APG TOV TS% OppSRS Opp relDRTG pace LeBron 42,7 32,9 10,4 8,2 4,1 60 8,8 -3,6 92,3 Jordan 42,1 31 5,4 4,2 2,3 53 7 -2,6 83,2 - on/off LeBrona w finałach w tych sezonach: On/off LeBron on LeBron off 2014 11,1 -13,4 -24,5 2015 31,4 -5,1 -36,5 2017 38,3 -0,5 -38,8 2018 -19,9 -19,9 0 Z czego 2018 to tylko 18 minut, z czego większość to garbage time w G4 – w 2015, LeBron ciągnął Mozgowów i mieliśmy dzięki temu wyrównane finały, a w 2017 nawet peak Warriors z grubsza byli even z Cavs LeBrona, po prostu Cavaliers byli dramatyzni bez Jamesa i dlatego przegrali G3 (Cavs mogli tam ugrać ze dwa mecze IMHO w tej serii). - żeby była jasność, nie stawiam tezy, że LeBron był lepszy od Jordana, bo robił lepsze statsy: 1) był słabszym obrońcą (2014 – przeciętny, 2015 – niezły, 2017 – bardzo dobry/bardzo przeciętny w finałach, 2018 – bardzo przeciętny), Jordan był bardzo dobry (mamy RAPM za dwa ostatnie sezony i wygląda w nich świetnie) 2) inna koszykówka i kontekst, 3) Jordan miał lepsze on/off (~+23 za dwa ostatnie tytuły w playoffach, LeBron przez te cztery sezony miał ~+12). - kluczowe jest pytanie (jak porównujemy w/w LeBrona z Jordanem z drugiego 3peatu) – ile LeBron mógłby wygrać tytułów, gdyby miał porównywalny support do Curry’ego/Duranta/Hardena w tych sezonach, bo mniej więcej w tej „trzylatce” tak było między Jordanem, a Malonem. Jordan wtedy indywidualnie miał raczej słabszą konkurencję w lidze w kontekście playoffów: Malone, Robinson, młody Shaq, stary Hakeem i Payton/Kemp – raczej bez szału. - nawet jak założymy, że Jordan był trochę lepszy, to LeBron tu zyskuje już na longevity – IMHO Jordan był lepszym two-way graczem w tym okresie, ale LeBron raczej bardziej nadawał się do ciągnięcia w pojedynkę teamu a’la Cavs. LeBrona można w tym okresie krytykować za obronę – Jordan miał kilka takich sobie (Sonics, Hawks, Heat, Hornets) serii w skali MJa w ataku - nie przez przypadek, bo Heat i Sonics to najlepsze defensywy jakie spotkał w tamtym okresie, a Hawks trenował Wilkens, który świetnie ustawiał kilka lat wcześniej do bronienia MJa - Cavaliers. Mój wniosek: ten sam/podobny tier Moje ogólne tezy/opinie/wnioski: - LeBron jest lepszym RS-graczem - LeBron przegrywa z Jordanem w playoffach sezonami sprzed tytułu – tzn. spieprzył sobie legacy dużo bardziej niż Jordan w tym okresie tak szczerze powiedziawszy. ;] - LeBron za b2b i ’16 jest w tierze Jordana z pierwszego 3peatu - LeBron po b2b, pomimo przegrywanych finałów, jest w tierze (blisko tieru) Jordana z drugiego 3peatu - jeżeli LeBron będzie w stanie zanotować jeszcze jeden-dwa runy w playoffach na poziomie swojego prime (finały ligi i argument do miana najlepszego/jednego z dwóch najlepszych graczy w lidze), bardzo ciężko będzie twierdzić, że pod względem samego impaktu, Jordan był lepszy w playoffach - podobny case jak z regularem No i taki podstawowy-podstawowy wniosek: można się nie zgadzać z poszczególnymi opiniami, ale takie porównywanie ich dobrze pokazuje, jak wyrównane jest to zestawienie, jak zignorujemy pierścienie, i nie postawimy Jordana ’96 ponad LeBrona ’17 tylko dlatego, że miał w finałach Sonics, a nie GOAT team po drugiej stronie, samemu mając najlepszy support w lidze. ps Porównywanie ekip na podstawie SRS i DRTG ma swoje duże ograniczenia, ale to wciąż lepsze niż oceny na podstawie reputacji. ps2 Być może niepotrzebnie playoffy '15 u LeBrona połączyłem statystycznie w jedno, bo miał jak na siebie słabszy rok - ale IMHO w playoffach wciąż był najlepszym graczem w lidze, nawet jeśli mocno męczył się pod względem scoringu. ps3 A, i ankieta w domyśle jest era-adjusted, w sensie, obviously LeBron jest lepszym koszykarzem jak porównujemy ich 1 do 1.
  9. 13 punktów
    21. Nikola Jokic '19 @Eld
  10. 13 punktów
    Nie no Panowie, ta cała sytuacja to gruby absurd jest MB- robią gruby szum ~ rok przed premiera, puszą się jakby ogień wynaleźli, wrzucają sentymentalne (bardzo dobre zreszta) video, chwała się ze zatrudniają najlepszych (w tym Kuboslawa)- ogólnie projekt ma wjechać na wielkiej pizdzie. Pan Zarychta, zarzeka się, ze wszystko mu się kalkuluje, ze jest wyliczone ze trzeba sprzedać tyle i tyle, żeby hajs się zgadzał i będzie bajlando, choć w międzyczasie nazywa osoby pożyczające sobie magazyn złodziejami, lol - no ale co się potem dzieje: Magic Basketball zalicza wtopy od 1 numeru, ktory cześć dostała gdzieś w okolicach ukazania się 3 numeru Po drodze kolejne przeszkody, które pokazują ze logistycznie ten projekt był prowadzony przez uczniów z podstawówki (nie elitarnej do tego) w ramach projektu klasowego. Nie mija pol roku, a projekt zupełnie upada- czy Twórcy czuja się w ogóle temu winni? A k**** skąd! Jeszcze się bardziej ośmieszają tym oświadczeniem Ludzie, jak można w oświadczeniu o upadku wielkiego projektu napisać ze: Ludzie którzy zapłacili za rok prenumeraty a dostali 3 numery nie otrzymają zwrotu za resztę Nie przyznac się do tego, ze się jest Januszem Biznesu i ze się to zwyczajnie spierdolilo, a jedynych winnych widzieć w tym ze w Polsce koszykówka jest niszowym sportem - LOL, jest 2020 rok, serio, był ktokolwiek kto jest zdziwiony? Przyznac się za to, ze zaczęto szukać sponsorów dopiero po ukazaniu się 1 numeru- ja jebie, to nawet nie jest śmieszne, skoro był rok na promocje magazynu, pozyskiwanie tuz polskiego dziennikarstwa jak wspomniany Kuboslaw, czy ładowanie baterii na wczasach, to chyba można było ruszyć trochę głowa i zacząć szukać sponsorów za wczasu, zamiast porywać się z motyka na słońce. Soraski, ale to zachowanie Twórców MB to jest taka bieda, ze aż żal to czytać, w normalnym kraju osoby odpowiedzialne za to zniknęły by na zawsze z mediów, no ale tutaj tak nie będzie- minie miesiąc, dwa i to szambo znowu wypłynie, a jak ktoś przypomni to jeb, banik na TT i sprawa zamieciona pod dywan. No i na koniec, ja osobiście jestem przeciwko zakładania sprawy przeciwko MB, no nie oszukujmy się dla wiekszosci z nas te 150-200 złotych to są c*** nie pieniądze, żadnemu z nas to życia nie uratuje ani go nie poprawi w znaczący sposób, a jak poszedłby proces zbiorowy to Pan Piotr (bo nie znam reszty odpowiedzialnych za te amatorkę) ucierpi (czego akurat mi by nie było żal bo uważam ze skoro ryzykujesz to musisz liczyć się z porażka i konsekwencjami) ale przede wszystkim odczuje to jego najbliższa rodzina, a karanie dzieci za to, ze się nie udało ich rodzicom to c***owa sprawa. Z mojej strony tyle, oczekuje ze Pan Zarychta (I reszta odpowiedzialnych) zniknie z mediów społecznościowych i z wszystkiego co jest związane z koszykówka na skale większa niż spotkania f2f z kolegami, bo dla mnie wszyscy którzy stoją za ta, nie bójmy się tego słowa, kompromitacja powinni na dluuuuugo zniknąć, ja bym tak zrobił, bo bym się spalił ze wstydu
  11. 13 punktów
    John Wall. Dziękuję, można się rozejść.
  12. 12 punktów
    Po konsultacjach z Borysem zostałą podjęta wspólna decyzja o zamknięcie tego tematu. Od dawna już nie służy on wymianie poglądów. Poziom pogardy przebije kolejne sufity. 90% postów łamie regulamin . A na dodatek w ostatnich dwóch latach ok 95% zgłoszeń naruszeń regulaminu dotyczy właśnie tego wątku Naprawdę jak ktoś czuje potrzebe obrażania innych ludzi to są inne miejsca w internecie gdzie będzie mógł sobie ulżyć. Ale nie tu To jest forum o koszykówce gdzie dopuszczana jest dyskusja na tematy inne pod warunkiem ,że spełnia ona wymogi kulturalnej dyskusji. Dla niektórych zaś użytkowników jedyna aktywność jest związana z tym właśnie wątkiem politycznym Kazda próba uruchomienia na nowo tego wątku będzie blokowana. A uporczywe uruchomianie tematu politycznego będzie wiązało się z karami administracyjnymi z 24 godzinnym zakazem pisania włącznie
  13. 12 punktów
  14. 11 punktów
    To może ja napiszę laurkę dla Kobego. Uprzedzam, będzie długo Nie będę oryginalny piszący, że to dzięki niemu zacząłem się interesować koszykówką, ale od początku. 20 lat temu kosz nic dla mnie nie znaczył, nie potrafiłem w niego grać ani rzucać piłką, mimo, że byłem wysoki na swój wiek. Grałem w siatkówkę. W 2000 byłem z tatą na wycieczce w Warszawie i poszliśmy na stadion X lecia gdzie kupił mi m.in. Nba live 2000 na PC z okładką po rusku i tak sobie zacząłem grać. "Nawet w sumie fajna ta koszykówka i ten koleś z zespołu z afro w fajnych kolorach ma śmieszne imię i robi wsady" Z czasem zacząłem wychodzić na "boisko" pod blokiem gdzie były dwa kosze z drewniana tablica na wysokości 275 na szutrze i próbowałem grać piłka do siatki i do nogi. W tamtych czasach na takich podwórkach dzieciaki jeszcze grały w sporty więc zawsze ktoś tak był i było z kim grać, mimo, że śmiali się że.mnie że jestem wysoki i gram jak ciota. Oprócz NBA live zacząłem też oglądać mecze na TVN oraz NBA action w sobotę na dsf, miałem już ulubionego gracza więc czekałem na top10 akcji tygodnia bo na pewno będzie gdzieś tam Kobe. Oprocz wsadów podobało mi się jak rzucał i pierwsze czego się nauczyłem w koszu to rzut z wyskoku z nadgarstka. Nie potrafiłem kozłować ale rzucać umiałem, z czasem grałem coraz lepiej, oczywiście dalej trenując siatkówkę co na pewno tez pomogło w koordynacji. Później zaczął się etap Kobe. Nr 8 na plecach, na treningi w koszulkach koszykarskich, w jego butach, z czasem kosz stał się dla mnie sportem nr 1 ale nie było w okolicy żadnego klubu, tylko gra na podwórku na sksach itp. Mimo, że odnosiłem jakieś tam sukcesy w siatkę to nie kochałem tego sportu tak jak kosza. Z czasem przestałem grać ale miało na to wpływ wiele czynników ale gdyby nie Kobe i kosz to gdybym miał taki sam zapał do siatki to myślę, że mógłbym daleko zajść ( leworęczny rozgrywający) znajomi z boisk i drużyny grają w kadrze Polski (no Kurek, Wojtaszek) Od początku fascynacji koszem liczyli się tylko Kobe i Lakers. W dobie internetu oglądałem praktycznie każdy mecz, rano przed szkołą nastawiałem torrenta i czekałem na mecz, co pokaże Kobe i tak trwało to wiele wiele lat. Byłem z drużyną i Kobe na dobre i złe. Oczywiście nie byłem ślepym fanboyem, z czasem widziałem też jego wady na boisku, głupie zagrania, często również głupio przegrane przez niego mecze ale akceptowałem to bo wiedziałem, że gdyby nie on to czasami nie byłoby szans na zwycięstwo itp. Nigdy gwiazda na skalę kraju w kosza nie byłem ale w lokalnym mieście, na turniejach, w ligach amatorskich dawałem radę i nie będę oryginalny jeśli powiem, że cała nauka gry w kosza, zachowania sposób gry, rzuty przez ręce nauczyłem się od niego, starałem się grać tak jak on. Do tej pory na każdej gierce źle się czuje jak nie odjebie jakiegoś fadewaya przez ręce w stylu Kobe. Oczywiście nie muszę mówić w jakich koszulkach i w jakich butach zawsze grałem. Pamiętam po zerwanym achillesie jakby zapał do oglądania meczów trochę zmalał. Kobe często nie grał, Lakers ssali, pod koniec bylo mi bardzo przykro jak nie w niektórych meczach nie potrafił się odnaleźć, ceglił rzuty na siłę i wiekszosc wylewała na niego wiadro pomyj, że jest rakiem itp. Kiedy wiedziałem, że to jego ostatni sezon to delektowałem się każdym udanym zagraniem, mimo, że większośćj jego męczy mogła być c***owa. Po zakończeniu kariery śledziłem co tam porabia, jak mu idzie, oglądałem każdy wywiad,.każdy news nawet jak się pojawił raz na jakiś czas na meczu to było mi przyjemnie. Mimo, że jestem dalej fanem Lakers od 20 lat to ostatnie sezony już mnie tak nie pociągały, fakt, że grali trochę piach i miałem nadzieje na lepsze jutro ale bez Kobego na boisku to już z wypiekami nie oglądałem meczy. Może to że "Starości" nie wiem. Nawet teraz kiedy Lakers znowu są na szczycie to nie czekam z utęsknieniem i nie odpalam od razu rano meczu tak jak wcześniej czy to przed zajęciami czy od razu w pracy na dzień dobry. ( Nocek nie zarywalem, zawsze oglądałem mecz z odtworzenia bez spoilerów) Mocno mnie zabolała ta śmierć, patrząc na te wszystkie tribute od zawodników, świata sportu i reszty ludzi. Tak jakby zginął dobry przyjaciel, chociaż nie płakałem, może dlatego, że kiedy parę lat temu umarł mój ojciec to za wszelką cenę starałem się nie płakać więc może głupio byłoby mi przed nim pokazać że płacze za kimś innym. Mocno zabolała mnie też śmierć Gigi bo widziałem ostatnio na fejsie czy ig jak poświęcał się dla niej, dla klubu mamba academy, dzięki niej znowu mógł rywalizować poniekąd ucząc ją kosza. Zabolało mnie też dlatego, że sam mam małą córkę i oglądając ich filmiki mówiłem sobie ze jak dorośnie to też będę z nią pykał w kosza tak jak Kobe z Gigi. Dzięki jeśli doczytales mój wpis do końca, życie musi toczyć się dalej i tak samo dalej na gierkach z kolegami i amatorskich ligach dalej będę śmigał w butach Kobego i oddawał czasem głupie rzuty w jego stylu bo zawsze mi to sprawiało radość kiedy wpadały. Dzięki Kobe za to, kim byłeś i poniekąd za to, że pokochałem koszykówkę i NBA
  15. 10 punktów
    ONI TAK WYRAŻAJĄ SWÓJ GNIEW I EMOCJE WIĘC MAJĄ DO TEGO PRAWO PIEPRZONY RASISTO.
  16. 10 punktów
    nic nie musicie losowac. napisze wam kto wygral kto przegral i mozecie zamknac temat.
  17. 10 punktów
    3-4 tyg temu symbol zgrozy teraz symbol nadziei szybko poszło
  18. 10 punktów
    STORIES UNTOLD BY BEGM Oczywiście ze zjawisko Spółdzielni bardzo nieformalne istnieje jak zjawisko Fali w Ludziach Honoru. Luźne związki ale często mimo wszystko popieranie wspólnych celów choć osia są tu zainteresowania i podobne poglądy niż rozkazy siedziby głównej Aktorzy: @Qcin_69 @Sylvinho. @LeweBiodroSmoka @Lucas czarny charakter: GM Spurs siedziba: Ciechocinek ( 2 członków) i WiFi* / *po oficjalnej autoryzacji przez Prezesa zamieszczonych informacji LTE spółdzielnia to bardzo luźny nieformalny związek paru GM w tym możliwe ze nieujawnionych datowany na luty 2019. Geneza to wspólna podróż Prezesa i Sylvka z Ciechocinka na zlot gdzie nie było mowy wtedy o projekcie tylko rozmowa pewna wspólnych pasji o nba. I be GM. W chwili wymiany 7 waya powoli pod przewodnictwem Q przeobraża się nadal w bardzo nieformalny twór ale coraz bliżej wspólnych celów ( zamierzenie Prezesa gdzie wątpię czy wszyscy członkowie są nawet manipulacjami dopuszczeni do wiedzy końcowej) po okresie pokłócenia się o wartość Zacha i nieprzydatność w DEN ( wstępna wymiana odwołana w imię 7 waya)pomiędzy GM spurs i Denver do strefy wpływów dołącza LBS ( skłócony i w wywołanym konflikcie z Ignazz) a z nim inny Jokicoviec Lucas w bardzo luźny sposób choć szczególnie Lbs - ostatnio bardziej nieobecny - pozostaje pod wpływem Prezesa najwieksza autonomie w tym procederze ma GM Wizz mający czasem po prostu odmienne zdanie co pare razy wykazał - jak kazda organizacja o wątpliwej reputacji działa na zasadach wzajemnego nieformalnego ( bez rozkazów Prezesa) działania lub serii micro ruchów częściowo nieświadomych u innych członków - popierania wspólnych lub indywidualnych celów a linia obrony jest wymóg pokazania i zadanie dowodów istnienia - organizacji przecież nieformalnej oraz atak na przeciwników Spółdzielni w stylu: Ignazz znowu wracasz do tamtego często skoordynowany aby uprawdopodobnić zasadność ataku i stosowanych argumentów. przejawem tego jest swoisty kontakt poza Forum na grupie FB ( udowodniłem nieobecność na Forum LBS i nieodbieranie PM z równoczesnym wymienieniem z Prezesem 2019 na 2021) grupa nie działa jak partia z nakazem głosowania i jest raczej grupa powiązań luźnych i popierania wspólnych stref wpływów. Bardzo luźno przez co cześć członków może to robić nieświadomie. Przykład? członkowie do dziś się nie zorientowali ze tak na prawdę owoce kosi Prezes choć obecnie koncept ewoluuje i trwa epicki etap oddawania i spłacania długu przez Prezesa ( z nieswojego) np. Monte w Denver bo tak bezkosztowo można kupić głosy geneza nazwy: odchodzący Fluber opublikował cześć pm spurs z opisu z którego wynikało ze coś jest na rzeczy ( wtedy to raczkowało) gdzie GM wprost nazwał proceder „jebana spółdzielnia” co bylo powodem kolejnych ataków na spurs z dalszym pogorszeniem relacji spurs z LBS. Co dobre w tamtym okresie ten twór kiełkował w głowie prezesa i nieświadomi potencjalni członkowie zaatakowali GM spurs ze ten na chwile odszedł. Jego powrót przyjęto w opisywanym środowisku przy wymuszonych przeprosinach GM jako triumf. Obecny okres rozpoczyna etap naprowadzających wypowiedzi członków i dalszej częściowo skoordynowanej akcji prezesa w bardzo nieformalny sposób choć wypowiedzi ocenne w kwestiach FA są podpowiedzią ze jest coś na rzeczy. Okres wakacyjny sprawia ze członkowie mało co się kontaktują ale zostają pod mniejszym lub większym wpływem Q. Sam prezes nie rozdaje pickow za głosy wewnątrz organizacji tylko płaci „ nie swoim”. Nietrafione zarzuty członkostwa Januarego ( mój domysl ze nie jest członkiem) sprawiają uśmiech na twarzy Prezesa bo oddala to podejrzenia przez zamataczenie obrazu innym GM. Wiekszosc GM uzna to za brednie co potwierdza tylko przekonanie Q o wykonaniu dobrej kreciej roboty. Julekstep nasz keeper tajemnic i kolejny Jokicovic ma nieposzlakowana opinie wiec mam nadzieje ze Prezes nie myśli o psuciu nam tego świetnego projektu w tamtym kierunku. Mam ogromna nadzieje bo z reguły wierze w ludzi i tu @LeweBiodroSmokabardzo mi brakuje tych dyskusji do 4:30 o nba. Luke Q is not Your Father Vader
  19. 9 punktów
  20. 9 punktów
    I krajowy zlot epidemiologów amatorów
  21. 9 punktów
    Widzę wystarczy napisać tylko Jokić w jakimkolwiek temacie nawet bez większego kontekstu i już się gównoburza robi a ci, którzy głównie ją nakręcają i próbują śmieszkować nie mają potem ni ch$@a dystansu gdy ktoś ich własną bronią atakauję. Weźcie zluzujta, bo wam majty w końcu je#!ą na dupie.
  22. 9 punktów
    Ale my byliśmy naprawdę blisko zatrzymania Hiszpanów, zadecydowała końcówka. Kadrowo byliśmy słabsi zarówno od tej Wenezueli, jak i osłabionych Ruskich, jak i Chińczyków, a mimo tego udało nam się pokonać 3 lepsze od nas ekipy, a z Hiszpanią do której składu nie załapałby się żaden z naszych byliśmy pod koniec 4 kwarty tylko o 4 punkty słabsi. Chłopaki pokazali charakter i jako kibic koszykówki jestem z nich bardzo dumny.
  23. 9 punktów
    Może składał kontroferty innym koleżankom
  24. 8 punktów
    Opis drużyny Sombor Shuffle! <mentalność beGM on - czyli opis swoich wyborów -> nie wiem po co, ale inni dają to ja też lol> #15 Nikola Jokic Nie wiem jakim cudem bezapelacyjnie najlepszy gracz w zabawie ostał się do mojego pierwszego wyboru. Średni TS% w PO (z całej kariery) = 60%. To więcej niż Jordan, LBJ czy jakikolwiek inny pseudo-GOAT jakiego sobie wymyślicie (statystyki nie kłamią). Dodatkowo tylko jedna przegrana seria PO w karierze (to tyle co Wasze 'jedynki' przegrywały co rok-dwa, heloł). Ofensywnie nie trzeba komentować - kto się zna na koszykówce ten wie, że to już nr 1 all-time. W obronie w ramach tej dwulatki jest również doskonały - ustoi Shaqa bo będzie w wersji early-season i będzie gruby a przeciw small-ballom wyjdzie w wersji late-season i będzie chudy i będzie mógł biegać przez 60+ minut/mecz luźniutko. #18 Draymon Green Nie wiem jakim cudem bezapelacyjnie najlepszy obrońca w zabawie ostał się do mojego drugiego wyboru. Większy i silniejszy Pippen, który dodatkowo umie w Rim Protection jak Hakeem co najmniej. W ataku również świetny. To głównie dzięki niemu Curry mógł tak szaleć w RS 15/16 - jak chciał z własnej woli udowodnić, że machina GSW bez niego się zatnie - to udowodnił. Wielki charakter. Teamplayer (dzięki tej pokazówie GSW mogli wygrać b2b w kolejnych latach). #34 Gary Payton Nie wiem jakim cudem bezapelacyjnie najlepszy PG w zabawie ostał się do mojego trzeciego wyboru. Często jest w programach o NBA gdzie byli gracze (między innymi ci których pickowaliście) mówią że był super. Oni się znają. Wy nie. #50 Eddie Jones Nie wiem jakim cudem bezapelacyjnie najlepszy i PROTOTYPOWY 3&D w historii NBA ostał się do mojego czwartego wyboru. Umie w atak, umie w obronę. Nie potrzebuje piłki by być skutecznym. Bajka. Dodatkowo wartość edukacyjna bo kilku gimbów dzięki mnie pozna tego wspaniałego gracza. #79 Luol Deng Nie wiem jakim cudem najlepszy afrykański koszykarz w zabawie ostał się do mojego piątego wyboru. Kolejny świetny 3&D zapewniający, który dopełnia najlepsze trio obrońców obwodowych w zabawie. Podobno ma też siusiaka większego niż Ibaka, więc jak na mnie nie zagłosujecie tzn że zazdrościcie bo macie małe siusiaki. #82 Allen Iverson Nie wiem jakim cudem najbardziej zasłużony MVP w nowożytnej historii koszykówki ostał się do mojego szóstego wyboru. Jedyny superstar z jakim mogliście się identyfikować za dzieciaka. Wygrałby z Lakers gdyby nie sędziowie #wiadomka #nbaisrigged #111 Joakim Noah Nie wiem jakim cudem najbardziej zaslużony DPOTY (do czasu Draya) ostał się do mojego siódmego wyboru. Oszukał Knicks na kasę -> za to dodatkowe punkty. #114 Anthony Mason Nie wiem jakim cudem najsilniejszy zawdonik w zabawie ostał się do mojego ósmego wyboru. Wasi gracze się go boją. Wy też. Aha - umie bronić każdą pozycję, rozgrywać i ma fajną fryzurę. #143 Thabo Sefolosha Nie wiem jakim cudem najlepszy obrońca obwodowy swojej ery ostał się do mojego ostatniego wyboru. W swoich latach był najlepszym - obok Tony'ego Allena - obrońcą obwodowym, ale on przynajmniej nie był kasztanem w ataku i umiał za 3. Bardzo dobrze. <mentalność beGM off> Depth Chart (z - bardzo orientacyjnymi - minutami) PG - Payton 28, Iverson 20 SG - Jones 30, Iverson 10, Sefolosha 8 SF - Deng 30, Sefolosha 8, Jones 5, Mason 5 PF - Dray 35, Mason 10, Deng 3 (jakaś tam furtka do smallballu) C - Jok 30, Noah 15, Dray 2, Mason 1 (jak trzeba będzie łapać faule to mam sporo opcji + opcja full smallballu z Drayem na 5) przykładowe line-upy: s5 (raczej w każdym meczu) - Payton/Jones/Deng/Dray/Jok gonimy wynik / crunch - Iverson/Jones/Deng/Dray/Jok bronimy wyniku / crunch - Payton/Jones/Deng/Dray/Noah chamski small-ball - Iverson/Sefolosha/Jones/Deng/Dray generalnie poza Paytonem/Jokiem/Noah to reszta grajków może z powodzeniem grać na dwóch (Sefo, Jones, Deng) albo i więcej (Mason!) pozycjach! mocne strony: - przejebany playmaking / passing z różnych stref boiska (strzelam, że luźno najlepszy w zabawie) - każdy (poza Noah) umie w rzucanie - poza Iverkiem i Jokiem (który w tej dwulatce jest już w sumie dość przyzwoity w D) praktycznie każdy świetnie broni - dobra zbiórka na większości pozycji - mocno uniwersalny skład (mogę pójść w big ball, w small ball, we wszystko praktycznie) - outlet pass Joka (i w trochę mniejszym stopniu KAŻDEGO mojego big mana) + zapierdalacze typu Iverson i Jones = WNM słabe strony: - brak jakiegoś turbo nazwiska - brak jakiegoś epickiego shootera - więcej nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję Dłuższy opis obrony i ataku sobie odpuszczę (patrząc po innych to tam w większości jest to traktowane po prostu jako kolejny baner reklamowy) ale wiadomo jaka jest podstawa: Konie pociągowe w O to Jok -> Iverek (w dalszej kolejności Payton -> Dray -> Mason, pozostała 4ka raczej unika grania z piłką) a w D generalnie jak jest Iverek na boisku to zawsze kryje najsłabszego obwodowego a Jones/Sefo/Payton przejmują wtedy tego drugiego. Draymond z kolei łata dziury po Joku (czyli kryje tych mobilniejszych wysokich, bawi się Rim Protection, Jokowi zostawia tylko masowanie się w post z większymi kasztanami, bo w tym ten jest spoko)
  25. 8 punktów
    Parafrazując klasyka: We in here talkin’ about Dion Waiters. I mean listen, we talkin’ ’bout Dion Waiters. Not a point guard, not a playmaker, not an NBA player. We talkin’ about Dion Waiters. Not the playmaker. We talkin’ bout Waiters, man. I mean how silly is that?
  26. 8 punktów
    I na wszystkich filmikach z gali mistrzowskiej Wooden jako GM , bo GOAT jak to ma w zwyczaju od kwietnia już na rybach po szybkim wpierdolu w 1 rundzie
  27. 8 punktów
    Nie wiem jakie kryteria oceny przyjmowałeś, ale kompletnie się z tym rankingiem nie zgadzam. Moim zdaniem oceniając występ danego uczestnika należy wziąć pod uwagę jego pozycję wyjściową oraz to co może w debacie zyskać bądź stracić, a nie samą prezencję 1. Wydaje mi się, że największym wygranym debaty jest Kosiniak-Kamysz, który rozegrał ją bardzo dobrze taktycznie i pokazał, że zamiast naiwnie wierzyć w mityczne konserwatywne skrzydło PO, lepiej oddać swój głos na PSL, który je faktycznie reprezentuje. Niby nie powiedział niczego odkrywczego, ale ładnie zripostował marudzącego Horałę i skupił się na przekazie pozytywnym. Kamyczkiem do ogródka mogła być na pewno wspominana tu na forum wypowiedź dotycząca służby zdrowia i dość agresywna mimika twarzy, ale są pewnie tacy, którym takie bardziej emocjonalne wypowiedzi pasują. Dodatkowo udało mu się zgrabnie odciąć od bycia koalicjantem PO przez całe 8 lat 2. Bosak miał zadanie dość łatwe, bo nikt nie był zainteresowany atakowaniem Konfederacji, więc mógł skupić się na zaprezentowaniu programu swojego ugrupowania i z tego zadania wywiązał się wzorowo. Mówił spokojnie, bez większych emocji, a jedyne bardziej kontrowersyjne pytanie (o finansowaniu in vitro) szybko zbył i skupił się na rzeczy istotniejszej z punktu widzenia wyborcy. Dodatkowo pięknie przeczołgał Zandberga wyciągając jego wypowiedź o SLD i skutecznie punktował Horałę wspominając o TVP + powołując się na konkretne dane. Gdyby istniał cień szansy na to, że w przypadku Konfederacji udział w debacie przełoży się na faktyczne poparcie w niedzielę, to byłoby miejsce pierwsze, a tak umieszczam go za prezesem PSLu. 3. Tutaj pewnie zaskoczę, ale moim zdaniem trzecie miejsce przypaść powinno przedstawicielowi partii rządzącej, gdyż Horała przez całą debatę znajdował się w położeniu beznadziejnym i śmiem twierdzić, że Sasin zostałby tu brutalnie przekopany. Horała wygłupił się tekstem o TVNie, przeszkadzał swoim przeciwnikom podczas ich wypowiedzi, ale naprawdę ciężko jest się bronić w sytuacji, kiedy praktycznie każda riposta kierowana była w jego stronę, a on właśnie przed takim wyzwaniem wczoraj stanął. Merytorycznie podczas swoich 60 sekund wypadał całkiem dobrze, gdyż powoływał się na twarde dane, jednak mocno gubił się przy ripostach, które moim zdaniem powinien był kierować nie w stronę Leszczyny, tylko Kosiniaka-Kamysza (podkreślając, że PSL przez 8 lat tym krajem rządził), Bosaka (Konfederacja to dla nich spory problem) i Zandberga przy pytaniu o gospodarkę (PiS przelicytował Lewicę w postulatach socjalnych, a on w ogóle tego nie wypomniał). Ogólnie występ na 3+, choć gdyby pod koniec nie załączył mu się syndrom oblężonej twierdzy, to mógłby ugrać więcej. 4. Czwarte miejsce dla Leszczyny, bo jej występ był po prostu bezbarwny. Każdą ripostę kierowała w stronę Horały, a przecież PiSowi wyborców w ten sposób nie odbierze. Tak naprawdę celem na tę debatę powinno być dla PO pokazanie, że idą oni z bogatą ofertą programową i dla osób niezdecydowanych są najbardziej oczywistym wyborem. Oprócz tego aż prosiło się o kąsanie Zandberga, bo obecnie największe przepływ elektoratu odbywa się właśnie pomiędzy Platformą, a Lewicą. Zamiast tego dostaliśmy informację, że jak PO wróci do władzy, to przywróci dawny porządek prawny (tu powinny paść propozycje uzdrowienia systemu), że tak naprawdę to wszyscy idą osobno, ale po wyborach utworzą koalicyjny rząd i wszystko będzie pięknie. Dla mnie występ bezbarwny i debata zaliczona na ocenę dostateczną. 5. Na sam koniec zostawiłem sobie Zandberga, który moim zdaniem zaprzepaścił wielką szansę na to, żeby zaatakować Platformę i zmniejszyć dystans dzielący Lewicę od bycia drugą siłą polityczną w kraju. Zandberg kompletnie nie wykorzystał swojego największego atutu, którym była umiejętność pokazywania różnic dzielących stare, zabetonowane działaczami partie od jego ugrupowania. Tak jak w 2015 poradził sobie w debacie znakomicie, tak teraz nie zrobił nic, żeby zwiększyć stan posiadania koalicji lewicowej. Kilkukrotnie aż prosiło się, żeby zaskoczyć Leszczynę i zepchnąć ją do defensywy, ale Zandberg z uporem maniaka postanowił skupić się na partii rządzącej, co było decyzją idiotyczną, bo jeśli chodzi o gospodarkę, to na tym polu dali się PiSowi przelicytować, a światopoglądowo to zupełnie inna grupa docelowa. Jakby tego było mało, dwukrotnie dał się ośmieszyć (Horała + Bosak), samemu nie wyprowadzając w zasadzie żadnego nokautującego ciosu. Może taki właśnie był plan i Lewica dobrze czuje się w obecnym położeniu, ale ja wychodzę z założenia, że jeśli nadarza się okazja, to trzeba z niej skorzystać i grać na siebie, a nie liczyć na to, że na ostatniej prostej zadzieje się coś, co jakimś cudem pozwoli koalicji na utworzenie rządu. Ogólnie debata stała na zaskakująco wysokim poziomie i gdyby nie incydenty związane z zachowaniem Horały (atak na TVN + przerywanie), to byłaby to chyba najciekawsza debata jaką miałem okazję oglądać w telewizji. Bardzo fajne rozwiązanie z ripostami, wystarczająca ilość czasu na wyczerpującą odpowiedź i kompletny brak ingerencji prowadzących w przebieg debaty poprzez krzyczenie czy też wyłączanie mikrofonu. W porównaniu z tym co miało miejsce w ubiegłych latach - na pewno udało się zrobić duży progres
  28. 8 punktów
    Naukowego to bym musiał poszukać. Mogę wytłumaczyć jak to wygląda mniej więcej. Kolarstwo to jeden z najbardziej obciążających organizm sportów. A trzeba jasno powiedzieć, że kolarz na wysokie obroty wchodzi w listopadzie. Wysokie, czyli takie, gdzie trenuje w miarę regularnie, chociaż do szczytowej formy to jeszcze daleko. Potem koło marca-kwietnia następuje pierwszy szczyt formy i w zależności od tego jakim jesteś kolarzem to zależy jak mocny ma to być szczyt. Jeżeli celujesz w Primaverę lub w klasyki brukowe to już pod koniec stycznia, na początku lutego podkręcasz wysiłek, a w okolicach marca to ścigasz się na poważnie w T-A, P-N i potem masz jeszcze możliwe kilka startów w klasykach i Flandria. A w międzyczasie dzień po wymęczającym klasyku dajesz sobie trochę luzu, ale już kolejnego dnia robisz na rowerze 5-6 godzin na wietrze, deszczu i po bruku. Albo jak na Ardeny się szykujesz to ciśniesz po pagórkach i zasuwasz też godzinami. Już wtedy organizm jest dosyć zmęczony. Dodajmy do tego, że w tym momencie jeszcze często spada waga i poziom tkanki tłuszczowej do wręcz niebezpiecznej - 4-5%. Łatwo wtedy o odwodnienie, przeciążenie organizmu czy złapanie jakieś choroby, choćby głupiego przeziębienia. A wtedy nie ma, że choroba - jeśli kolarz jest w stanie wstać z łóżka i jeździć na rowerze to kolarz sam nie zrezygnuje ze startów. Czasem będzie brał antybiotyk i jeździł, czasem rezygnują z tego. Bo może zwykłemu człowiekowi antybiotyk nie robi takiej różnicy, ale w przypadku sportowca to często osłabia jeszcze bardziej. Więc też ostrożnie się do tego podchodzi. Potem przychodzą GT, gdzie często kolarze, którzy tam rywalizują to już zbudowali coś w rodzaju mini szczytu na Niceę czy T-A albo Katalonię w marcu, bo punkty, bo sponsorzy, bo ambicje. Potem odpuścili starty i powrócili do ostrych treningów. A jeszcze około miesiąc przed GT dochodzi zgrupowanie wysokogórskie. I jak jeździł po pagórkach, płaskim czy po prostszych górach po 5-6 godzin dziennie, tak teraz śpią na wysokości, harują na Wyspach Kanaryjskich czy w innych miejscach, gdzie też jest bardzo ciepło. Wtedy budowanie formy na takich wysokościach jest jeszcze bardziej efektywne. Ale takie zmiany wysokości nie pozostają bez wpływu na organizm. W zasadzie w okolicach po TdF to nie ma kolarza, który nie byłby zmęczony. Ba, często dosyć zmęczeni zaczynają sezon. Na drugą część sezonu to nie tyle buduje się formę, co daje się organizmowi odpoczywać i zachować jak najwięcej sił. Oczywiście wiadomo jak to robią - jeżdżąc na rowerze tysiące kilometrów. Do tego dochodzą upadki, które powodują nieraz poważniejsze kontuzje, a nawet jeśli nie, to mikrourazy i boleści towarzyszą im nieraz przy treningach. I w przypadku takiego katorżniczego treningu dochodzi już pod sam koniec sezonu także aspekt psychologiczny. Jakby to ująć - psychika idzie za przygotowaniem. Czyli jak już na zmęczeniu, kolarz czuje się coraz mocniejszy, cyferki na treningach i wyniki na wyścigach to potwierdzają, to potrafią jeszcze dokręcić śrubę i budować coś ekstra. Ale w przypadku Kwiatkowskiego doszło pewnie do kompletnej utraty przyjemności z roweru. TdF wyszedł mu bardzo marnie. Im dalej, tym gorzej. Więc najważniejszy po Tourze był odpoczynek. Głównie dla psychiki. Głowa miała odpocząć, ciało oczywiście też. Ale pewnie po tygodniu czy dwóch musiał znowu wsiąść na rower na poważnie, bo dłuższa przerwa to w trakcie sezonu nie wchodzi w grę, nawet jeśli liczysz na odzyskanie świeżości. I tutaj wszystko zależy od poziomu zmęczenia. Jeżeli nie jest bardzo wysoki ten poziom to ten tydzień, czy półtora może zdziałać cuda, ale jeśli okaże się niewystarczające to wsiadasz na rower i liczysz, że puści. Ale pewnie na treningach robił swoje i wiedział, że weryfikacja nastąpi na wyścigach. W Niemczech mogło być słabo, bo stawiam, że szykując się na MŚ dokręcił na treningach, by być mocnym we wrześniu. Teraz pojechał do Kanady i okazało się, że Kwiatek nie ma w ogóle świeżości, a co gorsza to ten problem nie wynika z powodu treningów, a po prostu dalej ze zmęczenia. Dlatego zakończenie sezonu to najlepsze wyjście. Nie wiem jak to jest do końca z zawodowcami, ale widzę po sobie, że jak w jakiś dzień nie zrobię jakiegoś wysiłku to mnie nosi. Jestem lekko obolały po siłowni czy koszu, ale dzień później znowu to. Albo rower. I tak dzień w dzień, bo organizm sam się dopomina wysiłku. Mimo jakichś tam bólów. Dlatego często dla kolarza kontuzja w trakcie sezonu jest zbawieniem. Bo jak Kwiatkowski czy Majka po GT dostają polecenie odpoczywać, to pewnie 2 dni wytrzymuje, 3 dnia go nosi, a czwartego wsiada na rower albo coś robi. Bo tak działa organizm. Sami kolarze o tym mówią. Kontuzja często niejako zmusza Cię do pełnego odcięcia się, a dodatkowo brak możliwości trenowania i ścigania buduje głód. A Kwiatkowski jeździł 3 lata bardzo dużo, wszystko na poważnie, często rywalizował o wygrane swoje albo zasuwał na kolegów. I to rzadko kiedy kolarzowi udaje się zakończyć sezon na początku października, odpuścić na kilka tygodni i zacząć trenować w ogóle bez zmęczenia. Często to zmęczenie się kumuluje i co jakiś czas widzimy po nawet najlepszych kolarzach, że ma gorszy sezon. Albo że na wyścigu docelowym dalej są w gronie faworytów czy nawet wygrywają, ale już mniej przekonująco i z większymi problemami. Kolarstwo jest pod tym względem nieubłagane i brutalne - ten sport polega na bólu. Na przeciwstawieniu się mu i zamienienie go na swój atut. I do tego potrzeba cholernie mocnej głowy. Ale nawet najlepsi czasem mają dość. Czasem nie da się oszukiwać organizmu dalej. Wtedy organizm się buntuje i to nierzadko całkowicie. Kwiatkowski miał już podobnie w 2016 roku. Potem miał 2 lata bardzo mocne i z wynikami, ten rok był niezły, ale szło coraz ciężej i gorzej. W końcu na TdF coś pękło. Poziom zmęczenie fizycznego i psychicznego stał się tak wielki, że nie dało rady już kręcić nogami tak jakby chciał. I tutaj może kolarz być przygotowanym, ale zmęczenia nie oszuka. I często się słyszy, że kolarz jest gotowy, nastawiony nawet psychicznie na walkę, ale nogi powiedziały dosyć i on nie wie, co się stało. Bo de facto nie wie. Nie mógł wiedzieć. Oczywiście - są badania krwi, które mogą wskazywać i można monitorować poziom zmęczenia i regeneracji. Ale w przypadku takiego sportu jak kolarstwo to tutaj interpretacja może być przeróżna. Może ktoś być niesamowicie zmęczonym w trakcie GT i wydaje się, że po ostatnich etapach jest pierwszy do odstrzału, ale następuje skok adrenaliny albo po prostu tak kręci, że albo strzeli albo zmęczenie puści. I tutaj zapewne umieściłbym Pogacara z tegorocznej Vuelty, który na 18.etapie wyglądał bardzo ciężko. Wydawało się, że nogi mu już w sobotę odmówią posłuszeństwa. A ten młodziak poleciał właśnie na młodzieńczej fantazji, ruszył do przodu, wykorzystał oglądanie się liderów i jak poczuł, że ma szanse na podium to nogi same go poniosły. Stawiam, że jakby dzień później puszczony kolarzy na tej samej trasie, to znowu byłby pewnie pierwszym do odpadnięcia z grona faworytów. Na pewno można znaleźć w internecie artykuły (chociaż głównie w języku angielskim), ale są one bardzo często pisane nieprzystępnym językiem, czyli stricte medycznym, nawet te napisane w języku polskim. Kiedyś przeglądałem kilka, można z nich sporo wyciągnąć, ale im bardziej człowiek się interesuje tematem, tym bardziej go te artykuły męczą ze względu na sposób napisania i często obszerność. Ale tak z innej strony to któryś z lekarzy (chyba) kolarstwa (nie wiem czy nie był to niesławny Vayer) stwierdził coś, że pełna regeneracja po GT to często trwa nawet dwukrotnie dłużej niż trwał sam wyścig - czyli może być to nawet 6 tygodni. Odpowiednio podany doping przed wyścigiem i w jego trakcie jest w stanie skrócić ten czas w znaczny sposób. Jakoś to tłumaczono nawet, że podawanie dopingu jest w tym wypadku nawet korzystne, bo wtedy organizm w o wiele krótszym czasie wraca do normy ;) Tym bardziej, że takie 3 tygodnie ścigania nawet dla rutyniarzy GT-owych to niesamowity wysiłek i już po około połowie GT już odliczają dni do końca. Niezależnie czy jedzie o swój wynik w GT czy tylko pomaga kolegom. Przejechanie jakieś etapówki tygodniowej to może być jeszcze w ramach dopuszczalnego wysiłku, gdzie z dnia na dzień można jechać. Ale są kolarze, którzy 15 dni jadą bardzo dobrze, a potem nagle dnia 16. nie mogą już na takim poziomie z rywalami walczyć. Dlatego to, że Majka w III tygodniu podkręcił jakość jazdy to zajebiście optymistyczny prognostyk. Pokazuje, że im bardziej ekstremalny wyścig w końcowej fazie, tym lepiej dla niego. Dlatego liczę też, że w przyszłym roku będzie GT, którego pierwszy tydzień będzie prosty, w drugim pojawią się pierwsze poważniejsze trudności, a dopiero pod koniec wyścigu będzie to co najtrudniejsze. W tym kiedyś dominowało Giro i taka ułożenie trasy jak w 2012 roku bardzo by go premiowało. To da odpowiedź, czy da radę walczyć o podium jeszcze kiedyś.
  29. 7 punktów
    Zasady: - O końcowych wynikach w lidze decyduje komisarz - Staramy się stworzyć możliwie jak najgorszy zespół - Sezony od 99/00 do 19/20 włącznie - 7 graczy (jeden sezon), ABBAABBA - Max 3 rookie - Minimum 18mpg i i 50% meczów regulara zagrane w wybranym sezonie - Zawodnicy muszą być wybrani na swoją pozycję (w ramach rozsądku, SG na SF obleci, ale nie ma grania PG na centrze) Kolejność: 1. @polishllama69 1. Josh Jackson 18/19 20. Dickey Simpkins 00 21. Jacque Vaughn 04 40. Austin Rivers 2013 41. Kevin Knox 2020 60. Clifford Robinson 2007 61. Chris Porter 2001 80. Jeff McInnis 2008 81. Marcus Fizer 2001 2. @karpik 2. Milt Palacio 03/04 19. Randy Brown 99/00 22. Tyrus Thomas 11/12 39. Lamar Odom 11/12 42. Linton Johnson 03/04 59. Scott Williams 01/02 62. Rodney Buford 04/05 79. Samaki Walker 02/03 82. Vonteego Cummings 00/01 3. @BiałaCzekolada2.0 3. Kwame Brown 2003 18. DeSagana Diop 2006 23. Isaiah Whitehead 2017 38. Vincent Yarbrough 2003 43. George Lynch 2005 58. Cameron Payne 2019 63. Rodney Rodges 2005 78. Lance Thomas 2019 83. Landry Fields 2013 4. @julekstep 4. Eddie Griffin 2006 17. Jonny Flynn 2011 24. DeShawn Stevenson 2012 37. Josh Powell 2008 44. Damien Wilkins 2008 57. Emmanuel Mudiay 2016 64. Marc Jackson 2007 77. Kareem Rush 2006 84. Sonny Weems 2011 5. @Lu- 5. Michael Ruffin 2003/04 16. Jason Collins 2006/07 25. Ira Newble 2003/04 36. Javaris Crittenton 2008/09 45. Lance Stephenson 2014/15 56. Greg Stiemsma 2013/14 65. Khalid El-Amin 2001/02 76. Eddie Robinson 03/04 86. Robert Swift 2005/06 6. @Koelner 6. Qyntel Woods 15. John Amaechi 26. Darius Miles 02/03 35. Sebastian Telfair 05 46. Ray McCallum 2014 55. Chucky Atkins 00 66. Keon Clark 01 75. Michael Olowokandi 99 87. Darko Milicic 08 7. @Chytruz 7. Lorinza Harrington 2002/03 14. Jordan Poole 19/20 27. Charles Oakley 01/02 34. Jarron Collins 04/05 47. Chris Whitney 02/03 54. Frank Nitlikina 18/19 67. Kendrick Perkins 13/14 74. Andrew Harrison 16/17 87. Archie Goodwin 15/16 8. @P_M 8. Speedy Claxton 06/07 13. Cedric Henderson 99/00 28. Anthony Carter 01/02 33. Maurice Taylor 05/06 48. Ekpe Udoh 13/14 53. Isaac Austin 99-00 68. Keith McLeod 05-06 73.George McCloud 01-02 88. Wesley Johnson 2011/2012 9. @Qcin_69 9. Brandon Ingram 12. Roshown Mcleod 00' 29. Kevin Ollie 2002 32. Kobe Bryant 2016 49. Johan Petro 2008 52.Dan Dickau 05’ 69. Bryce Drew 01’ 72. ROYAL IVEY 08' 89. Sean Rooks 03’ 10. @eF. 10. Adam Morrison 06/07 11. Earl Barron 07/08 30. Trenton Hassell 02/03 31. Ronald Murray 04/05 50. Jared Jeffries 07/08 51. Donald Sloan 11/12 70. Michael Beasley 12/13 71. Earl Watson 11/12 90. Brendan Haywood 12/13 Pisać z którym pickiem wybieracie i oznaczać następnego. Niech wygra najgorszy.
  30. 7 punktów
    Andre Ingram @ignazz
  31. 7 punktów
    Grupa D szmer rozległ się po sali kto będzie tym pechowcem kto trafi do grupy z januarym tym januarym wielkim januarym ... fluber sięga do koszyka z kulkami ludzie wstają połowa przedstawicieli teamów ociera pot z czoła wyciąga nerwowo otwiera kulkę, sam będąc świadomym powagi sytuacji a tam Grupa D 1. january 2. karpik
  32. 7 punktów
    Mam chyba inną definicję ,,normalnego funkcjonowania''. Tak naprawdę kraj działa w stanie klęski żywiołowej - ale bez jej ogłoszenia, a my (jako obywatele) nie powinniśmy tego bronić, bo wprowadzenie stanu nadzwyczajnego dałoby potencjalnie części z nas (przedsiębiorcom) łatwiejsze środki ochrony praw na podstawie ustawy o wyrównywaniu strat majątkowych wynikających z ograniczenia w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela. I Ty możesz napisać, że na podstawie tzw. ustawy antyzakaźnej rząd sprawnie działa -> ja napiszę, że w niektórych momentach nagina/łamie/nadużywa prawa -> Ty napiszesz, że co z tego, skoro ,,dobrze działa'' - już to przerabialiśmy. Nie jest prawdą, że ,,nie zostały w 100% spełnione przesłanki wprowadzenia stanu klęski żywiołowej'' - bo takich przesłanek ... de facto nie ma.
  33. 7 punktów
  34. 7 punktów
    Siema, proponuję krótką zabawę w wybranie graczy w BeGM do All Star Game 2020. Zasady byłyby bardzo proste: - każdy oddawałby głosy 2 razy - raz teraz po 1szym trymestrze, raz po 2gim trymestrze. - każdy wybierałby nie 10 a 20 zawodników (2 piątki dla wschodu i 2 dla zachodu). Gracze pierwszej piątki dostawaliby 2 punkty w głosowaniu, gracze drugiej 1 punkt. Przypominam, że jedna piątka to 3xF i 2xG. - głosowalibyśmy jednak nie graczy RL NBA a tych u nas. Różnice pewnie byłyby minimalne, ale wytłumaczę o co chodzi na przykładzie własnego gracza - Hield w Sacramento ma problemy z grą przy Foxie i to mu zaniża średnie, u mnie pewnie rzucałby po 28 pkt/mecz i miałby znacznie większe szanse na ASG. To samo jeśli chodzi o przypisanie do konferencji - Hield gra u nas na wschodzie a nie zachodzie i tak go traktujemy. - przypisanie do pozycji zgodnie z głosowaniem NBA - nie zastanawiamy się czy przykładowy Middleton to G czy F bo mamy to jasno określone. - nie głosujemy na swoich graczy. Formatka do ewentualnego głosowania: EAST F1E F1E F1E G1E G1E F2E F2E F2E G2E G2E WEST F1W F1W F1W G1W G1W F2W F2W F2W G2W G2W Podejmę się oczywiście podliczenia głosów. Traktowane tylko jako ciekawostkę, chyba że ktoś by wymyślił jak to zastosować do gry. Po sezonie można też zagłosować na Nagrody BeGM - pewnie też bym się podjął podliczenia dla MVP, MIP, 6th Mana i Piątek ALL-BeGM i All-Def Ktoś zainteresowany?
  35. 7 punktów
    poprawiłem, teraz dobrze:
  36. 7 punktów
    No tak gość ma depresję, a Ty go chcesz jeszcze do Detroit wysyłać
  37. 7 punktów
    w Houston popełniono pewien błąd, gość nawet w modzie nie umie wygrać
  38. 7 punktów
    Clippers zarządzili Nie to samo, ale skojarzenie jest
  39. 7 punktów
    Pięć, ale ostatni rok wyjątkowo i potem nie ma przebacz.
  40. 7 punktów
    "Sprowadzenie 31-letniej gwiazdy NBA jest kolejnym etapem w kadrowej rewolucji drużyny Mike'a D'Antoniego. Wcześniej Dołączyli do niej m.in. Shai Gilgeous-Alexander oraz Danilo Gallinari, za których do Los Angeles Clippers odszedł Paul George."
  41. 6 punktów
    Mój top wyborów tych 30% draftu Tier #1 @Gregorius @karpik @polishllama69 @Pablo81 @lorak Tier #2 @eF. @Qcin_69 @RappaR @january wyroznienia: świetne połączenie oldschool z nowoczesnością: gregorius sklad z marszu grający dzisiejszy basket: polishlama i lorak skład największych skurwieli : qcin69 ... jeżeli tylko jakiś Payton zacznie klepać jęzorem to z marszu ekipa gaduły przegrywa a jezeli Embeed wstawi coś w internecie to tamte chłopaki i tak tego nie zauważa ekipa która głosujący najbardziej nie docenia : pablo81 to co piszecie o Webberze to powinien iść ban strasznie go niedoceniacie bo taki Griffin to nie wiem czy to realnie połowa wartosci cweba tak samo niezrozumiała antykrucjata Paytona bo gość był fantastyczny a wy to ograniczacie do dyskusji o trójce czy rzucał czy nie Top teamy 1. eF. - Michael Jordan 1991 - Gary Payton 1996 - Kevin McHale 1990 3. karpik -Kevin Durant 2017 -Sir Charles Barkley 1990 -Pau Gasol 2010 4 Qcin_69 -Tim Duncan 2003 -John Stockton 199 -Larry Bird 90 6. RappaR -Kawhi Leonard 2019 -Karl Malone 1997 -Grant Hill 7. polishllama69 -Stephen Curry 2016 -Draymond Green 2016 -Ray Allen 2001 8. Pablo81 -Shaquille O'Neal 2000 -Chris Webber 2001 -Clyde Drexler 91-92 9. january -Dirk Nowitzki 2011 -Emanuel Ginobili 2005 -Alonzo Mourning 2000 13. lorak -Giannis Antetokounmpo 2019 -Rasheed Wallace 2005 -Damian Lillard 2019 17. Gregorius -David Robinson 1994 -Scottie Pippen 1995 -Reggie Miller 1993 -Elton Brand 2006
  42. 6 punktów
    kolega chyba ma ból bo chciałby zagrać, ale nie można lekceważyć tego lekkiego pióra, może MB reaktywujo jak to Pan Z. przeczyta?
  43. 6 punktów
    Zapodam takiego mema na czasie, ekhem: Nobody: ... Absolutely nobody: ... Ignazz: Statistics: 23.3 PPG, 12.9 RPG, 3.9 APG, 0.7 SPG, 2.9 BPG, 51.3% FG Team: San Antonio Spurs (60-22) Accomplishments: NBA champion, Finals MVP, MVP, All-NBA First Team, All-Defensive First Team, All-Star. The greatest power forward to ever play the game put together a truly special 2003 campaign, winning almost every relevant individual accolade and leading his Spurs to the NBA title. Duncan anchored his team on both ends of the floor and was beyond dominant in the playoffs and Finals. He led the NBA in Win Shares, finished third in PER and was named to both the All-NBA and All-Defensive First teams. However, the truly remarkable aspect of his season was his unbelievable playoff run where he single-handedly carried San Antonio at times. Duncan’s numbers in 24 postseason games: 24.7 PPG, 15.4 RPG, 5.3 APG and 3.3 BPG. In the Finals, Duncan stepped it up another notch, averaging 24.2 PPG, 17 RPG, 5.3 APG and 5.3 BPG. He held Kenyon Martin (an All-Star the following year) to 34.3 percent shooting and broke the Finals record for blocks. In the closeout Game 6, he fell two blocks shy of a quadruple double, finishing with 21 points, 20 rebounds 10 assists and eight blocks (he also held Martin to 3-23 shooting). Of course, The Big Fundamental was the only choice for Finals MVP. He had no other All-Stars on his team in 2003 and received little help from an aging David Robinson (8.5 PPG and 7.9 RPG in the regular season) which makes his historic season even more impressive. Duncan accumulated 5.94 Win Shares over the course of the playoffs, the most in NBA history. He picked up his second straight MVP award in the regular season and finished top five in Defensive Player of the Year voting. Few players have ever played at the level Duncan did in 2003. Jezeli ocenia się tylko jeden sezon to był to jeden z najlepszych Éver gdzie dodatkowo support był najsłabszy z wszystkich tytułów spurs.
  44. 6 punktów
    75. LaMarcus Aldridge @kucio
  45. 6 punktów
    Bradley Beal @RonnieArtestics
  46. 6 punktów
    Dodałbym tutaj: Lebron zostanie wyjaśniony na zachodzie Lebron jest skończony Lakers nie będą mieć HCA Bradley to zwłoki
  47. 6 punktów
    Skoro tak jest ze więcej wydajesz w weekend na browary, to odpal mi tez jakaś stówkę za free
  48. 6 punktów
    Mnie rozbawił ten komentarz
  49. 6 punktów
    DALLAS MAVERICKS 1. Zdrowie (w nawiasie ilość opuszczonych gier) Young (1), DiVincenzo (3, ale był zdrowy, po prostu tyle mu zajęło przebicie się do rotacji MIL, u mnie grałby od razu), Ojeleye (0), Isaac (2), Allen (0), Wright (2), Shamet (17), McDermott (0), WCS (3), Collins (25), Martin (8), Caboclo (11, generalnie był jednak zdrowy, po prostu jest na granicy bycia w rotacji w MEM, podobnie jak u mnie). Zion i Smith opuścili cały trymestr. 2. Rotacja Podstawową piątką była Young – DiVincenzo – Ojeleye – Isaac – Allen i z ławki Wright – Shamet – McDermott – WCS. Z tej grupy na dłuższy czas wypadł jedynie Shamet i w trakcie jego nieobecności regularne minuty grał Cody Martin, Caboclo z kolei łatał dziury, gdy wypadał ktoś inny. 3. Kto u mnie gra i jak? Guards: Young jest alfą i omegą w beznadziejnych Hawks, u mnie jest podobnie, choć support na szczęście ma nieco lepszy. Trae wykręcił całkiem zajebisty statline za ten trymestr – 28 pkt, 4 zb., 8 as. 38% 3P i 59% TS. Nie ma sensu się na jego temat rozpisywać, bo każdy wie jak groźny jest z piłką, jak dobrze rzuca off-the dribble, jak świetne ma floatery i jak ładnie potrafi kreować wysokich na pickach. Z drugiej strony zdarzają się mu beznadziejne straty i jest kołkiem w obronie. Niemniej jednak to jest poziom all stara na naszym zachodzie. DiVincenzo jest ważnym ogniwem w najlepszej drużynie w lidze i dobrze, bo nie będę musiał na siłę nikogo przekonywać jak fajnym jest graczem. W Bucks grał średnio 22 min. (u mnie pewnie więcej, bo nie mam tak napakowanego rosteru – z 28) i robił 9 pkt, 4 zb., 2 as., 1.6 przechwytu, 34% 3P i 54% TS. Co ważne, nie jest to zwykły 3&D roles, bo jego główną zaletą w ataku jest drive + pass. Dość powiedzieć, że Donte w ostatnich meczach zastępuje w S5 Bledsoe (i robi to z powodzeniem) i w ostatnim meczu trymestru miał 9 asyst. Gra w S5 obok Younga i czasem jako PG w 2nd unit. Delon Wright to gracz o podobnej charakterystyce co Donte robiący na boisku z grubsza wszystko i broniący kilka pozycji. W DAL grał średnio 21 minut (u mnie znów więcej ze względu na potrzeby, pewnie z 28) i robił 7 pkt, 4 zb, 3 as., 1,4 przechwytu na 37% 3P i 60% TS. Świetnie się sprawdza w prowadzeniu 2nd unitu Mavs jak również jako roles grając z Donciciem. Myślę, że tutaj też będzie dobrym uzupełnieniem Younga. U mnie jest przewidziany do gry na pozycjach 1-3. Shamet to czołowy shooter w lidze, ale opuścił w trymestrze aż 17 gier z powodu kontuzji kostki. W każdym razie średnio grał 29 minut i robił 9-2-2 na 39% 3P i 59% TS, co jak na niego jest średnim wynikiem, ale wciąż bdb w skali ligi. Wingmans: Ojeleye – startuje zamiast Ziona. Doszedłem do wniosku, że Semi najbardziej przypomina sylwetką Ziona i ludzie siedzący w wyższych rzędach w hali może się nie kapną, że to nie jest Zion. Semi ma u mnie podobną rolę, co w BOS, gdzie gra średnio 16 minut i robi 3 pkt i 2 zb na przyzwoitych 37% 3P i 54% TS. To jest 100% roles bez żadnej roli w ataku, który jednak jest dobrym i silnym obrońcą zwłaszcza 1on1. U mnie robi to samo i gra podobną ilość minut, głównie ze starterami. Isaac – ten z kolei zrobił piękny postęp w tym roku i jest na ten moment dość pewnym kandydatem do All-D team. Średnie za trymestr: 12 pkt, 7 zb., 1,3 as., 1,2 prz., 2,6 bl. przy 34% 3P i 55% TS. Człowiek, który broni pół parkietu, świetny finisher, który trochę cierpi w ataku ze względu na to, że najlepszym ball handlerem w Magic jest Fultz. U mnie przy Trae powinien mieć łatwiej. McDermott – ot shooter z ławki. W IND też to robi i robi to dobrze, średnio 9-2-1 na AŻ 47% 3P i 60% TS. U mnie ma identyczną rolę, czyli ma trafiać i robić innym spacing. Cody Martin – pokazał jak dotąd potencjał fajnego all-around playera. Broni, podaje, nie popełnia błędów. Jak tylko dołoży trójkę (póki co 13%), to będzie legit grajkiem. Na razie gra, gdy wypadają inni, więc w sumie pewnie dostałby minuty w większości meczów. Role player. Caboclo – no ten mnie trochę zawiódł. Gdzieś zgubił rzut i nie dostaje regularnych minut w MEM. Wciąż dobry, uniwersalny obrońca. U mnie też gra, jak nikt inny nie jest zdolny do gry. Wysocy: Collins – miał być podstawowym graczem, ale po 3 meczach poszedł pod nóż. Może go jeszcze ujrzymy w tym sezonie. Allen – fajny postęp zrobił w tym roku w obronie. Jest sporo lepszy od DeAndre. Klasyczny wysoki finisher/shotblocker, robi swoje i nic ponadto. Niemniej jednak pewny punkt zespołu. W Nets robi w 27 minut 12-11-1,4 as i 1,4 bl na 68% TS, u mnie podobnie. WCS – podobny do Allena, tylko nieco gorszy. W GSW robi w 23 min. 8 pkt, 6 zb., 1,5 as., 1,2 prz i 1,3 bl na 57% TS. Trudno wymagać więcej od zmiennika. 4. Jak gra zespół? W ataku gra tak jak gra Young, nie ma się co oszukiwać ;] Choć na pewno Trae ma znacznie lepsze otoczenie niż w Hawks. Przede wszystkim Young ma z kim grać picki (Allen, WCS, czasem też Isaac), ma elite shooterów (McDermott, Shamet), ma też zawsze obok siebie secondary ballhandlera (zarówno Donte, Delon jak i Landry to gracze typu dribble-pass-shoot), więc może też pobiegać po zasłonach czy tam ogólnie pograć trochę bez piłki (52% za 3 catch-and-shoot mówi samo za siebie). Na pewno gram szybko, dużo transition, trójek w 5 sek. akcji itd. Mam młody, atletyczny zespół, którego będzie bardzo ciężko zabiegać, mam dobry spacing, finisherów, ball handlerów i podających, więc muszę być nastawiony na jak najszybsze przechodzenie z obrony do ataku. W HCO na pewno tracę dość dużo przez brak porządnej drugiej opcji. Także szybkim tempem jestem w stanie pewne moje braki zatuszować. W obronie mam dość porządny zestaw graczy, który powinien całkiem zgrabnie maskować obecność Trae. Isaac i Allen to jakby nie było czołówka obrońców młodego pokolenia (z tym, że Isaac ścisła, a Allen dalsza), Donte to super plaster, grający z masą energii, świetnie powinien się nadawać do gry obok Younga i kryciu najlepszego guarda rywali. Wright, Ojeleye czy WCS to też plusowi obrońcy (Semi gdyby nie jego obrona, byłby już poza ligą). Także Younga staram się zawsze gdzieś ukryć w obronie i sporo switchować, bo mam do tego fajny zestaw graczy. Nawet teoretycznie gorsi w defensywie Shamet czy McDermott są solidni w obronie zespołowej i tylko indywidualnie odstają ze względu na warunki. Plusy: - Trae Young - dobrzy shooterzy, spacing - solidnie zabezpieczona własna obręcz (Allen, Isaac, WCS) -wymienność pozycji - młodość, dużo talentu, wybieganie Minusy: - brak Ziona drugiej opcji - młodość, brak doświadczenia - średniociężki terminarz (wg moich obliczeń 16 gier z PO teamami) 5. Proponowany bilans: coś koło .500, może być 15-13, 14-14, 13-15, ale to ostatnie już mniej chętnie ;] Na pewno widzę siebie walczącego z Kings o 7. seed.
  50. 6 punktów
    Jaką lubisz najbardziej?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.