Skocz do zawartości

Ranking


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 04.08.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. 26 punktów
    Połowa sezonu za nami, więc wiadomo, co to oznacza. Pozycja to kombinacja gry w regularze, prediction na playoffy i tego, co może się wydarzyć do końca sezonu, nie bijcie, że przecież Lakers wygrali kilka meczów więcej. Tier 1: superteamy 1. Milwaukee Bucks (37-6) – najlepszy bilans, pace na absurdalny wynik, najlepszy SRS – nie ma tutaj o czym dyskutować. Idealny team do grania w regularze: świetny coach (Bud), koń pociągowy (Giannis), dobre drugie-trzecie opcje (Middleton, Bledsoe), świetna obrona (Lopez x2) i głębia (Ilyasova, DiVIncenzo). W playoffach znowu przyjdzie test, czy Giannis w ofensywie jest w stanie prowadzić w pojedynkę swoją ekipę, czy Middleton faktycznie jest allstarem – i czy Bledsoe znowu nie zrobi 10ppg na 40%TS, na ten moment Bucks to team-to-beat w tej lidze. 2. Los Angeles Clippers (29-13) – Clippers nie są tak fajni, jak wydawało się, że mogą być, ale to jest najbardziej kompletny team w lidze i ciężko to kwestionować, gdy są na pace na 57-58W pomimo faktu, że Kawhi opuścił 10, a George 16 meczów. Paradoksalnie (fan LeBrona), dobrze, że dwukrotnie ograli Lakers, bo może West przyśpi i nie wzmocni interior D, a to może być w playoffach dużym problemem naprzeciw Lakers i Bucks. 3. Los Angeles Lakers (33-8) – wiele już na forum napisano, właściwie jeden, duży mankament w rosterze (rezerwowy PG), ale poza tym to jest ekipa gotowa do grania o tytuł: koń pociągowy (LeBron), sidekick (AD), dobrze dopasowani rolesi (Dwight, Green, KCP, McGee, Bradley). Z guardem mogącym prowadzić grę unitów bez LeBrona – mogą być głównym faworytem do tytułu, jeżeli LeBron ma w baku jeszcze jeden run w playoffach na poziomie swojego prime. Tier 2: Kompletne teamy, ale pewnie czegoś zabraknie 4. Toronto Raptors (26-14) – tak, nie wiadomo, czy będą mieli nawet HCA na Wschodzie, ale to niesamowity bilans jak weźmiemy pod uwagę, że starterzy Raptors (Gasol, Siakam, Lowry, VanVleet) odpuścili łącznie ponad 40 meczów. Team, który Giannis chciałby uniknąć w playoffach, bo pomimo braku Kawhiego, w ataku może mieć takie same problemy, jakie miał w poprzednim sezonie (Siakam, Anunoby na obwodzie, Marc pod koszem). Największy minus? Chyba minuty, jakie czasami Nurse daje swoim starterom do grania. Czy w ofensywie to wypali w playoffach? Nie jestem aż takim entuzjastą Siakama, a Lowry daje historycznie jakieś 50% szans, że w ataku stawi się na playoffową serię. 5. Denver Nuggets (28-12) – z perspektywy legit contendera, kompletny team po obu stronach parkietu: superstar, mocny ofensywny support, bardzo dobry defensywnie team. Pewnie w drugiej rundzie okaże się, że brakuje im gościa mogącego robić regularnie te 30pts, Murray będzie notować kilka razy 6/21, ale to jest team na poważne granie, a jak zrobiliby drugi seed, to być może nawet na WCF, gdyby Clippers spadli na czwarte miejsce. Tier 3: One-piece away from… 6. Boston Celtics (27-13) – tak, być może kontrowersyjnie, ale Boston był właściwie skreślony po poprzednim sezonie w kontekście grania o poważne rzeczy, a tutaj: reaktywacja Haywarda, progres Browna, świetny Kemba, Theis jako legit starter, jak zwykle dobry Smart, zaskakująco dobra ławka i … Tatum, który czasem morduje obręcz swoimi cegłami, ale overall zdecydowanie nie przeszkadza i jest naprawdę niedocenianym obrońcą. Boston, gdyby pozyskał pod kosz kogoś pokroju ~Nurkicia, albo All-NBA D kalibru gracza na pozycje 3-4 (Covington?), z tą ofensywną głębią i Stevensem miałby szanse na bardzo dobry run w playoffach, a tak bardzo źle wyglądają w kontekście playoffów ich defensywne matchupy (Embiid, Giannis). Szósty SRS i 7. bilans robią jednak swoje, ale jeżeli Ainge nie będzie chciał zaryzykować, spadają tier niżej - a mają assety pod taki ruch. Tier 4: mocne teamy, ale (jeszcze) nie w tym roku 7. Miami Heat (28-12) – tak, wiem, mają trzeci bilans w NBA, i tak, wiem, wszyscy lubią teamy w stylu Heat i Raptors (umiarkowany star power, masa stealów w rosterze etc.), ale … to duży overachieving, bo mają zarazem 11. SRS. Jak wróci Winslow do regularnego grania, mogą wskoczyć tier wyżej, na razie to nie jest wystarczająco dobry team zarówno w ataku, jak i w defensywie żeby traktować ich jak poważnego contendera. 8. Utah Jazz (28-13) – dlaczego są dopiero tutaj? Bo mają bilans 5-9 (?) z >0.500 teamami, a jeżeli Conley nie wróci w dobrej formie, to w dalszym ciągu jest to zespół, który ofensywnie uderzy w mur na poziomie drugiej rundy Zachodu. Progres Mitchella godny odnotowania, ale też Utah straciło swoją defensywną tożsamość po tych wszystkich wymianach i bardzo źle wyglądają dla nich defensywne matchupy w playoffach. Jakbym miał typować, za dwa lata znowu wymienią 80% rosteru, bo dalej są w tym samym miejscu - ale być może Conley będzie tym xfactorem, jakim miał być przed sezonem: wtedy mogą przeskoczyć półkę wyżej. 9. Houston Rockets (26-14) – chyba najdziwniejszy team w całej lidze. Prima sort superstar (Harden), a zarazem brak potencjału na coś więcej po wymianie z Westbrookiem, który gra słabo, a w playoffach, gdy naprzeciw będzie Gobert albo inny Davis, będzie wyglądać jeszcze słabiej. Największe zaskoczenie to chyba McLemore dający bardzo wartościowe minuty. Ostatni, przedostatni sezon Hardena w Teksasie? Nie byłbym zaskoczony. Tutaj nie widzę jak mieliby przeskoczyć tier wyżej. 10. Philadelphia 76ers (26-16) – dlaczego ten tier, a nie niżej, pomimo najgorszego bilansu? Bo mają 10-11 z ekipami z dodatnim bilansem, rok temu podnieśli poziom gry w playoffach, a do tego mają bardzo niewygodne matchupy (Bucks, Celtics) dla ekip, będących wyżej lub dużo wyżej. Czy wierzę, że to się jeszcze może udać? 30/70, gdyby zmieniono trenera – byłoby 50/50. A, i Embiid wyczerpał swoją cosezonową przypadkową kontuzję/dolegliwość w środku sezonu, więc może będzie w pełni formy w playoffach. Tier 5: fajne regular season teamy, ale w playoffach to nie wyjdzie 11. Dallas Mavericks (26-15) – tak, jestem niekonsekwentny, bo przeciwko Heat podaję za argument SRS, a zarazem Mavs – mający 3. SRS, są dopiero w piątym tierze, ale pomimo tego, że Doncić autentycznie pokazuje potencjał do miana jednego z najlepszych ofensywnych gracza ever (i to nie jest overreaction), Mavericks powinni zwolnić w drugiej części sezonu, ich drugim największym atutem jest ławka (w playoffach to na taką skalę nie wypali), a do tego ich ofensywa to jednoosobowa armia oparta mocno na pickach – Mavs mają wszystko, żeby mocno odbić się w playoffach, zwłaszcza jak trafią na Lakers/Clippers. Inna sprawa, że jak KP wróciłby do formy – to mogliby przeskoczyć tier wyżej, a w kontekście playoffów Doncić powinien marzyć o Jazz z 5-6. seeda. 12. Indiana Pacers (26-15) – dopóki nie ma Oladipo, pomimo mocnego bilansu, to nie jest team do grania w playoffach, co widzieliśmy przed rokiem (tak, zmienili roster, ale nie jego poziom). Jeżeli Dipo wróciłby w miarę szybko do swojej allstar formy, wtedy byliby potencjalnie bardzo groźni. Jeden z najnudniejszych, a zarazem najfajniejszych teamów w lidze. Tier 6: cieszmy się chwilą, aczkolwiek kto wie, czy Presti się nie połakomi na assety, a Paul nie wypadnie na 28 meczów za dwa tygodnie 13. Oklahoma City Thunder (23-18) – raczej wszyscy byli świadomi, że jak przed sezonem Presti nie odda Gallo/Adamsa, to będzie solidny team DOPÓKI będą zdrowi. Na razie są zdrowi, a do tego Schroder daje im zaskakujący impakt z ławki. ALE jako, że Woj mówił, że OKC jest otwarte na oferty na rynku, a Paul i Gallinari w każdej chwili mogą zrobić sobie krzywdę – to mogą spaść niżej. Na razie – fajny team, bez potencjału na więcej. Tier 7: fajnie, że jesteśmy na Wschodzie vel zapasy w kisielu na Zachodzie 14. Orlando Magic (20-22) – szkoda braku Isaaca, bo wtedy zrobiliby dodatni bilans – a tak skończą w okolicach 40 wygranych i dostaną lanie w playoffach, ale na Wschodzie raczej niezagrożeni w walce o playoffy. Co będzie za rok? Ciężko powiedzieć, brak kogoś, na kim można budować long term ofensywę, obecnie w NBA nie przejdzie, a do pozyskania kogoś takiego trzeba mieć po prostu farta. 15. San Antonio Spurs (17-22) – nie oszukujmy się, Popovich miał piękną karierę, ale obecnie mocno zdziadział, ale … Spurs rok temu też zaczęli sezon od 11-14 (czy coś), a skończyli z 48 wygranymi, i teraz prawdopodobnie też wskoczą na półkę więcej i IMHO zrobią dodatni bilans. Na tegorocznym Zachodzie to powinno moim zdaniem wystarczyć do playoffów. To, co zrobić z Popem i tym rosterem po sezonie, to inna sprawa. 16. Portland Trail Blazers (18-24) – Blazers mają koszmarną głębię, złą obronę – i koszmarny sezon, d o tego stopnia, że Melo daje tam faktycznie sensowne minuty raz na jakiś czas, nie sądzę by powrót Nurkicia zbyt wiele zmienił, ale w dalszym ciągu mają gracza z top10 ligi, więc odwrócenie bilansu mnie nie zdziwi + Blazers to akurat ekipa, mogąca zrobić słaby long term, a dobry short term ruch (Love). 17. Phoenix Suns (17-24) – co można było z tymi Suns zrobić, to Monty raczej zrobił (pomimo questionable wyborów do rotacji), jeżeli Ayton będzie w stanie dać mocny impakt w drugiej części sezonu, to wg mnie jest sleeper w walce o playoffy na Zachodzie, a dwa mecze straty do Memphis nic nie znaczą, bo mają dużo większy upside. 18. Memphis Grizzlies (19-22) – dlaczego dopiero tutaj? poza zaskakująco słabym Zachodem - Memphis bardzo korzysta na zdrowiu, gdzie starterzy opuścili łącznie jakieś 13 meczów. Czy mają upside na więcej? Not really. Czy będą non stop zdrowi? Nie sądzę. Czy życzę im playoffów? Yup, ale nie sądzę, by je zrobili. 19. Brooklyn Nets (18-22) – niby nie mają dużej przewagi nad Bulls, ale nikt nich nie zaatakuje – ale ciekawe, jak potoczy się ten sezon, gdy Irving właśnie wrzucił pół swojej ekipy pod autobus. 20. New Orleans Pelicans (16-26) – dlaczego skończą IMHO przed Memphis? Bo grają dużo lepiej w ostatnich tygodniach, a Zion to jest gracz, który potencjalnie może dać im bardzo solidny impakt na starcie, biorąc pod uwagę ich problemy z rotacją pod koszem. Czy wystarczy to do playffów, pomimo świetnej gry Ingrama? Nie sądzę, musieliby zagrać doskonałą drugą część sezonu, aczkolwiek odkąd wrócił Favors są naprawdę dobrzy. 21. Sacramento Kings (15-26) – niby mogliby zrobić jeszcze jakiś run i zbliżyć się w okolice playoffów, ale od momentu powrotu Foxa mają bilans 3-11 i raczej każdy, nawet forumowi fani Vlade Divaca, wiedzą już, że nic z tego w tym sezonie nie będzie, a seria wątpliwych ruchów (już abstrahując od Doncicia) mocno ograniczała ich szanse na coś więcej w następnych sezonach. 22. Minnesota Timberwolves (15-25) – tak, wiem, mają lepszy bilans od Kings, ale tutaj zaczęły się ruchy pod przebudowę. Zostało im jakieś pół roku, zanim Towns nie będzie chciał popisowo uciec, więc zobaczymy, co tam w ogóle można zrobić - moim zdaniem niezbyt wiele. Tier 8: w drodze donikąd 23. Chicago Bulls (15-27) – to, że team z takim bilansem nie może być zupełnie skreślany w walce o playoffy, dobrze pokazuje jak spolaryzowana jest liga obecnie, ale season-ending injury Cartera i dziwna sytuacja Portera raczej wykluczają takie szanse. Markkanen byłby moim największym osobistym rozczarowaniem w tym sezonie, gdybym nie był fanem Sixers. Masa dziwnych umów i team na 30W to raczej nie jest coś, czego spodziewaliśmy się od Bulls w tym sezonie. 24. Detroit Pistons (15-27) – kmwtw, nie będę prowokować miejscowych rzezimieszków. 25. Charlotte Hornets (15-29) – dawno nie widziałem 28W teamu, który zbierałby tyle pochwał, aczkolwiek Graham to faktycznie fajny gracz. Co mogą zrobić Hornets, jak nie poszczęści im się w drafcie? Parafrazując, nie wiem i się nie domyślam. 26. Washington Wizards (13-27) – prawie za każdym razem, jak sprawdzam boxscore z ich meczów, poznaję jakiegoś nowego gracza, i … to chyba najciekawsza rzecz, jaką można powiedzieć o ich sezonie. Tier 9: kto nie tankuje, ten nie pije szampana 27. Cleveland Cavaliers (12-29) – ta organizacja funkcjonuje tylko wtedy, gdy gra tam LeBron, może dostaną jego reminiscencję w postaci LaMelo Balla. 28. New York Knicks (11-31) – ta organizacja w ogóle nie funkcjonuje, aczkolwiek flexibility w salary + tanking to dla nich na ten moment najlepsza droga. 29. Golden State Warriors (9-33) - już teraz można się zastanawiać co zrobią ze swoim pickiem - i bać się, co mogą dostać na rynku za jedynkę i Russella, biorąc pod uwagę, że Klay, Steph i Dray wciąż mają potencjalnie kilka lat grania przed sobą na poważnym poziomie. 30. Atlanta Hawks - absolutnie najgorszy team w NBA, ale (zachowując proporcje) są trochę jak Thunder w drugim sezonie Duranta - jak dobrze wylosują w loterii, to mogą na tym dennym poziomie skorzystać, a do tego ogrywają sobie młodzież, aczkolwiek chyba jedno z największych zaskoczeń in minus w tym sezonie. MVP race: 1. Giannis – tak jak ostatnio mówiliśmy: GOAT statsy, najlepszy team regulara, ogromny impakt po obu stronach parkietu, potencjał na DPOTY przy ~30-6 na 62%TS w ataku. Nie ma właściwie o czym tutaj dyskutować. 2. Doncić – wiele jest zachwytów nad Słoweńcem, a i tak one są momentami niedoszacowane względem tego, co on robi: ~30-10-10, pace na 52W, ~120 ORTG z nim na parkiecie, w teamie, gdzie drugim najlepszym ofensywnie zawodnikiem jest … Delon Wright? Poziom peak Nasha pod względem kreowania ofensywy w wieku 20 lat... Słoweniec trochę zwolnił i IMHO spadnie z pozycją/produkcją, ale na ten moment musi być tutaj. 3. Harden – chyba wszystko napisano o Hardenie, trochę go szkoda, trochę sam jest sobie winien - a trochę ciekawe, gdzie wyląduje po trade request, chyba, że nie zależy mu na pierścieniu. 4. LeBron – ogromny impakt, mógłby być drugi, ale pod względem produkcji nie jest tak dobry jak kiedyś, a dwaj wyprzedzający go to one-man army, aczkolwiek miejsca 2-4 można sobie kształtować dowolnie, gdyby nie złapał dołka na najważniejsze mecze dotychczas regulara, byłby u mnie drugi [bardzo duża przepaść] 5. Butler – inny typ gracza niż wyżej wymienieni, świetny two-way impakt, gdyby Jokić nie miał przeciętnego startu sezonu, gdyby Kawhi nie opuszczał tylu meczów – pewnie by się nie załapał, ale zdecydowanie zasługuje na takie docenienie, bo jest znakomity. MIP: Brandon Ingram DPOTY: Giannis All-NBA teams: Doncic-Harden-LeBron-Giannis-AD? Nie wiem, czy tak powinno być, ale wiem, że na ten moment na pewno tak by było.
  2. 21 punktów
    w zasadzie jedyny problem jaki ja tu widzę jest taki, że widzisz problem w tym że ktoś odczuwa pewne sprawy / emocje inaczej niż ty. trochę LOL rozumiem, gdyby ktoś tu wpisał że dręczył psa i bardzo mu się to podobało, albo że jechał w nocy samochodem bez włączonych świateł i na lekkiej fazie i były fajne emocje, albo że obudził się specjalnie w nocy na mecz Knicks vs. Atlanta - weird shit, każde z tych zachowań jest dziwne i można podejrzewać że jak ktoś coś takiego robi to grubo z nim nie tak. Ale mniejszy lub większy żal po niespodziewanej śmierci idola / kogoś kogo się przez wiele lat podziwiało, o kim czytało sie książki etc.? nie widze w tym nic szczególnie szokującego.
  3. 18 punktów
  4. 18 punktów
    Kiedy WCS przychodził do ligi, to chciałem go w Knicks. Nie wiedziałem wtedy kto to jest Porzingis, ale WCS to był w moich oczach: mobilny Tyson Chandler, który miał zapierdalać, jak mały samochód zmieniając krycie i nękać maluczkich na obwodzie. Są na to kwity, bo gdzieś w czeluściach tego forum wisi temat z tym naszym fantasy draftem. Gdyby ktoś wówczas napisał: Przemku dałbyś sobie za niego odciąć rękę? To bym powiedział, że tak! I wiecie co? Teraz bym nie miał ręki, nogi, duszy i godności istoty ludzkiej. W Kings miał wszystko. 0 usprawiedliwienia. Był człowiekiem Divaca, który nie tylko na niego chuchał i dmuchał, ale zostawiał w biurze garnitur i schodził na halę w dresie pokazywać mu jak się powinno masować pod koszem. Kiedy potrzeba było dać mu korepetycje z rzucania, na hali pojawiał się Peja S. i działa się magia. Mało tego! Nawet próbowali prowadzić przez niego grę w pewnym momencie! Szybki PG do biegania i pick'n'rolli? Yes Sir! Czego mu więcej brakowało? A tu przychodzi co do czego, a on jak Larry Sanders - artystyczna dusza. Obrazy, poezja, muzyka i dziwne tatuaże. c***! To jeszcze zniosę, ale jak czytam, że nie będzie skakać do bloków, bo boi się uszkodzić rękę o obręcz w trakcie tej czynności, to ja się pytam: gdzie jest koszykarska policja? I on sam chciał odejść z Kings. Tak powiedział jego agent, żeby nie przedstawiali/wyrównywali oferty. I co? I jajco. Żodyn mnie tak nie oszukał jak WCS. Milli Vanilli byli blisko, ale nie było to tak bolesne
  5. 17 punktów
    To się nazywa impakt, a nie jakieś k**** +4.5 net rtg.
  6. 15 punktów
    Weź sie nie kompromituj bo tylko cieniasy skaczą na przewrócone drzewo. Stawianie sie w roli Kassandry po tym jak Curry czy Draymond złapali kontuzję jest dosyć żałosne. Wiec przestań wskakiwać w ten wątek po każdej porażke
  7. 14 punktów
    Ciekawe co z LP bo chłopaki już wydali może kasę za abonamenty roczne. Dodatkowo jakby nasze prasowe Magic Basketball przeciągnęli dwa miechy dogorywanie by teraz mogli na luzie wyjść z twarzą.
  8. 14 punktów
    Ale jak będą gorsi od Bobcats lub Wizards (jeżeli Beal odejdzie) to już będzie sztuka nieosiągalna dla zwykłego zjadacza chleba.
  9. 14 punktów
    Myślę że na tej liście są prawie wszyscy wolni agenci którzy jeszcze zostali, może się przydać na następne rundy: PG: F. VanVleet (R), D. Wright (R), E. Payton, C. Joseph, D. Rose, I. Thomas, I. Smith, E. Mudiay, J. Barea, J. Hart (R), P. Mills, Q. Cook, T. Burke, M. Carter-Williams, S. Napier, T. Frazier, T.McConnell, A. Caruso, B. Wanamaker, S. Harrison, J. Robinson, C. Payne, E. Sumner (R), J. Bayless SG: T. Ross, W. Matthews, K. Bazemore, A. Burks, T. Johnson, J. Holiday, R. McGruder (R), T. Daniels, A. Rivers, L. Galloway, G. Temple, V. Carter, G. Green, A. Trier (R), P. Conaughton, B. McLemore, S. Thornwell, T. Graham, C. Wilcox, K. Nunn, J. Sampson, M. Thomas, J. James, T. Wallace, M. Guduric SF: A. Iguodala, D. Carroll, J. Layman (R), C. Miles, T. Craig, W. Chandler, J. Ennis, R. Bullock, J. Dudley, J. Green, S. Johnson (R), D. Finney-Smith (R), D. Miller, R. Broekhoff, J. Jones, M. Miller, D. Adel PF: S. Ibaka, B. Portis (R), L. Nance (R), E. Ilyasova, N. Bielica, M. Williams, M. Morris, M. Scott, F. Kaminsky (R), L. Kornet, M. Muscala, P. Patterson, K. Faried, R. Holmes, R. Hollis- Jefferson, C. Metu, A. Tollivier, N. Melli, U. Haslem, A Bennett , J. Martin (R), C. I. Zubac (R), E. Davis, E. Kanter, K. Looney, A. Baynes, W. Cauley-Stein, T. Thompson, R. Lopez, W. Hernangomez, C. Felicio, A. Len, C. Wood, T. Chandler, P. Gasol, C. Diallo, D. Howard, K. Birch, B. Marjanovic, D. Theis (R), V. Poirier
  10. 14 punktów
    Tyle powinno wystarczyć, żeby wcisnąć komuś Westbrooka:)
  11. 13 punktów
    21. Nikola Jokic '19 @Eld
  12. 13 punktów
    Nie no Panowie, ta cała sytuacja to gruby absurd jest MB- robią gruby szum ~ rok przed premiera, puszą się jakby ogień wynaleźli, wrzucają sentymentalne (bardzo dobre zreszta) video, chwała się ze zatrudniają najlepszych (w tym Kuboslawa)- ogólnie projekt ma wjechać na wielkiej pizdzie. Pan Zarychta, zarzeka się, ze wszystko mu się kalkuluje, ze jest wyliczone ze trzeba sprzedać tyle i tyle, żeby hajs się zgadzał i będzie bajlando, choć w międzyczasie nazywa osoby pożyczające sobie magazyn złodziejami, lol - no ale co się potem dzieje: Magic Basketball zalicza wtopy od 1 numeru, ktory cześć dostała gdzieś w okolicach ukazania się 3 numeru Po drodze kolejne przeszkody, które pokazują ze logistycznie ten projekt był prowadzony przez uczniów z podstawówki (nie elitarnej do tego) w ramach projektu klasowego. Nie mija pol roku, a projekt zupełnie upada- czy Twórcy czuja się w ogóle temu winni? A k**** skąd! Jeszcze się bardziej ośmieszają tym oświadczeniem Ludzie, jak można w oświadczeniu o upadku wielkiego projektu napisać ze: Ludzie którzy zapłacili za rok prenumeraty a dostali 3 numery nie otrzymają zwrotu za resztę Nie przyznac się do tego, ze się jest Januszem Biznesu i ze się to zwyczajnie spierdolilo, a jedynych winnych widzieć w tym ze w Polsce koszykówka jest niszowym sportem - LOL, jest 2020 rok, serio, był ktokolwiek kto jest zdziwiony? Przyznac się za to, ze zaczęto szukać sponsorów dopiero po ukazaniu się 1 numeru- ja jebie, to nawet nie jest śmieszne, skoro był rok na promocje magazynu, pozyskiwanie tuz polskiego dziennikarstwa jak wspomniany Kuboslaw, czy ładowanie baterii na wczasach, to chyba można było ruszyć trochę głowa i zacząć szukać sponsorów za wczasu, zamiast porywać się z motyka na słońce. Soraski, ale to zachowanie Twórców MB to jest taka bieda, ze aż żal to czytać, w normalnym kraju osoby odpowiedzialne za to zniknęły by na zawsze z mediów, no ale tutaj tak nie będzie- minie miesiąc, dwa i to szambo znowu wypłynie, a jak ktoś przypomni to jeb, banik na TT i sprawa zamieciona pod dywan. No i na koniec, ja osobiście jestem przeciwko zakładania sprawy przeciwko MB, no nie oszukujmy się dla wiekszosci z nas te 150-200 złotych to są c*** nie pieniądze, żadnemu z nas to życia nie uratuje ani go nie poprawi w znaczący sposób, a jak poszedłby proces zbiorowy to Pan Piotr (bo nie znam reszty odpowiedzialnych za te amatorkę) ucierpi (czego akurat mi by nie było żal bo uważam ze skoro ryzykujesz to musisz liczyć się z porażka i konsekwencjami) ale przede wszystkim odczuje to jego najbliższa rodzina, a karanie dzieci za to, ze się nie udało ich rodzicom to c***owa sprawa. Z mojej strony tyle, oczekuje ze Pan Zarychta (I reszta odpowiedzialnych) zniknie z mediów społecznościowych i z wszystkiego co jest związane z koszykówka na skale większa niż spotkania f2f z kolegami, bo dla mnie wszyscy którzy stoją za ta, nie bójmy się tego słowa, kompromitacja powinni na dluuuuugo zniknąć, ja bym tak zrobił, bo bym się spalił ze wstydu
  13. 13 punktów
    John Wall. Dziękuję, można się rozejść.
  14. 13 punktów
    2/30 Miami Heat Postaram się skoncentrować tylko na faktach, ograniczając swoje wnioski do minimum, ale jako wieloletni fan Heat pewnych rzeczy nie da mi się pominąć i mogę być zbyt drobiazgowy, ale mam nadzieję Tangiers, że nie będziesz miał o to do mnie pretensji. Tu miałem o tyle łatwo z porównaniem, że na bieżąco mam ruch real Heat i wystarczyło porównać tylko to co zrobił Tangiers – stąd Heat jako pierwsi. O ile pierwszym, któremu udało się zaorać drużynę u nas był Dnc, to Ty tego dokonałeś w drugim sezonie i to perfekcyjnie: 11-71 nie powstydził by się sam Wielki Hinkie. . Ale po kolei – wydaje mi się, że nie liczyliście – i słusznie – kontraktu Chrisa Bosha, Tangiers rozpoczynał początek roku 2017 składem: Dragic/T. Johnson Waiters/Ellington McGruder/Richardson; kontuzjowany Winslow Babbitt/J. Johnson/ McRoberts/ D. Williams Whiteside/Reed/ Haslem W lutym ’17 Tangiers faktycznie sprzedał 3 istotnych graczy Heat: 1. Rewelacyjnie grającego Jamesa Johnsona z ławki swój najlepszy sezon za grubego Sullingera i 2nd ’17 od Toronto. Mam wrażenie, że można było coś lepszego za niego wyciągnąć, ale spoko – 2nd pick to zawsze asset. 2. Josh Richardson za Luwawu i 2nd ’17 od mistrzów NBA GSW, czyli 60ty pick. od 76ers – to była zwyczajna kradzież Tecu. Początkowo – jak niedawno o tym pisałem – nie zwróciłem uwagi na datę i myślałem, że to był rookie sezon Richardsona, zanim zaczął on tak fantastycznie grać, ale my tu już mówimy o graczu który był po fenomenalnych playoffs i aspirował pomimo gigantycznego kontraktu TJa do gry w pierwszej piątce. Tu musiało coś pójść pod stołem, bo deal dla Heat nie jest zły.. on jest zwyczajnie tragiczny!!! Nooo, a ten Luwawu to był taki asset, że poszedłw dealu do Bostonu po kilku miesiącach jako dodatek do Horforda, który został sprzedany chwilę później. Tragedia Tangiers.. ręce opadają.. 3. Dragic do Spurs za Tony Parkera, Dejounte Murraya, 1st Spurs ’17 i 2 2nd Spurs ’17 i ’19 – bardzo dobry deal dla obu stron. Tu Heat wiadomo, że idą w tank, ale pozyskano fajne assety i Dejounte Murraya, który bardzo dobrze pasuje do Heat.. tylko , że Murray leci w dealu w czerwcu dalej.. Żeby deal ze Spurs przeszedł, Tangiers zwalnia Lukea Babbitta, który grał wtedy w pierwszej piątce Miami koszykówkę swojego życia. Pod tank – jasne, kulturowo – słabe. Trzeba było Derricka Williamsa zwolnić lub grubego Sullingera. Tanku, takiego jak oczekiwał GM nie było, bo mu gracze zrobili psikusa i real Heat mieli słynne 30-11 w drugiej części sezonu, co w jakimś stopniu musiało się też choć częściowo przełożyć na naszych Heat. Heat kończą sezon składem: T. Parker/ D. Murray T. Johnson/ Ellington/ Waiters (kontuzjowany – kostka) McGruder/Luwawu (kontuzjowany Winslow) McRoberts/White/Sullinger/D. Williams Whiteside/Reed/Haslem Nasi Heat sezon skończyli na 10 miejscu na Wschodzie z bilansem 35-47, a real Heat walczyli do samego końca o playoffs I mieli 9 miejsce z 41-41. W czerwcu bardzo słaby/tragiczny z perspektywy czasu trade z Knicks (choć wymienialiście picki, a dziś znamy po prostu nazwiska graczy, którzy poszli z tymi pickami): 1. Pozyskany niedawny Murray, kontuzjowany cały sezon Winslow z zaniżona wartością, #11 (Markkanen) do Knicks za ogromny kontrakt J. Noaha, #8 (Ntilikina), #17 (Ojeleye) i #47 (Dillon Brooks). – Dillon Brooks wygląda tu z perspektywy czasu na najlepszego gracza, którego pozyskał Tangiers co pokazuje jak dobry deal zrobił C_M, który ograbił Tangiersa puszczając go w samych spodenkach i podkoszulku. 2. Następny deal z 76ers, gdzie #8 pick (Ntilikina) leci dalej z #52 (Thomas Bryant) za D. Saricia i 1st pick Lakers ‘ 18, co nieco ogranicza straty i trochę poprawia efekt poprzedniego fatalnego dealu. 3. A tego to nie rozumiem – #52 (wspomniany już Bryant) wraca do Heat z Rockets za rewelację jaką był w tym sezonie McGruder grający w pierwszej piątce i jeszcze dodatkowo 2nd Spurs ’19 ??? Nie wiem – o co tu chodzi? Później mamy draft, w którym Tangiers wybiera ostatecznie: #17 – Semi Olejeye, a w II rundzie ma kilka wyborów - #47 – Dillon Brooks (niby wybrany przez Denver?), #49 – T, Dorsey, #52 – Th. Bryant, #59 – Monte Morris. Jako FA odchodzą – Waiters, D. Williams, Sullinger, Reed, no i niestety Udonis Haslem, którego się klub pozbywa. Odpuszczenie Haslema, jest tu cholernie słabe z punktu widzenia organizacji – pisanie tego jak się hucznie i wystawnie żegnało 2 lata później Wadea, przy obejściu się z legendą Heat nie wygląda wizerunkowo za dobrze. Gdybym wiedział, że UD jest bez pracy, to podpisywałbym go zamiast Abdela Nadera jak wchodziłem do gry.. Latem Heat podpisują za 25/1+1 PO Iana Clarkea oraz bardzo dobry deal 21/3 TO z Bojanem Bogdanoviciem, ponadto podpisują – L. Gallowaya 8,9/2 z room MLE i za minimum Tarika Blacka. W offseason idą kolejne deale: 1. Whiteside, Saric, Luwawu i 1st ’18 Lakers do Bostonu za Ala Horforda, 1st Brooklyn ’18 i 2nd Bostonu ’20 – co było bardzo dobrym dealem dla Heat. Wykorzystano wartość Hassana i Tangiers do bardzo dobrego Horforda dostał jeszcze bardzo wysoki pick Brooklynu (#3). 2. Horford niebawem leci dalej razem z prawami do Thomasa Bryanta (czyli McGruder + 2nd pick) oraz 2nd Boston ’20 do Portland za E. Turnera, M. Harklessa i 1st Portland ’18 z mała protekcją. Tym sposobem Heat sezon 17/18, gdzie byli niekwestionowanymi liderami tanku rozpoczynają: Galloway/Parker/ M. Morris Clarke/Ellington/T. Dorsey Bogdanovic/E. Turner Harkless/Ojeleye/ White (kontuzjowany McRoberts) Black/Noah W styczniu ’18 mamy jeszcze jeden deal z Knicks, gdzie Tangiers oddaje ostatnich dwóch graczy Heat których przejął – Ellingtona I Okaro Whitea za M. Muscale, R. Bakera, M. Chalmersa (to akurat fajne) i 2nd Houston ’18. Co prawda gdzieś tam na ławce jest chyba kontuzjowany McRoberts do końca sezonu, ale tym symbolicznym dealem w przeciągu niespełna roku Tangiers pozbył się wszystkich graczy real Heat. Powiem więcej – żaden z graczy tego składu 17/18 z drugiego sezonu BeGM nie dotrwał do dnia dzisiejszego w Heat. Mamy tu zatem zaoranie kompletne – to nawet jak Pat Riley przychodził do Heat w ’95 i wymienił wszystkich graczy, to został chociaż Keith Askins, a w tych dealach Pat pozyskał m.in. Alonzo Mourninga i Tima Hardawaya, a w 2007 przy największym tanku Heat – Wade i Haslem byli kontuzjowani i ostali wtedy jeszcze m.in. Dorrell Wright, czy Chris Quinn. Tu nie ostał się NIKT, Tangiers wyczyścił wszystko niczym tłum pułki w sklepach po dostawie w latach 80tych, nawet legendy klubu – Udonisa Haslema nie oszczędził. Najbardziej wartościowi gracze z sezonu 17/18 – Ellington i Bogdanovic również zostali oddani (ten ostatni w dealu za Oladipo po sezonie). Dopiero jak się z tej strony spojrzy – zanim opisze sezon 18/19 człowiek sobie uświadamia, że team, który zrobił 11-71 nie jest w stanie z grupą jednosezonowych rolepalerów, europejskim ROTY i Oladipo, który zagrał tylko w 36 meczach zrobić takiego kosmicznego bilansu: 52-30, Gallinari miał Lou Williamsa, czy Harrella i jeszcze paru solidnych graczy, a real Clippers zrobili 48-34, Vucevic 42-40, a Mavs Doncicia 33-49, a tu mamy wszystkich nowych graczy, lidera który wypada w połowie sezonu, kolejne roszady kadrowe i cholernie silny Wschód. To mógłby być wg mnie team na max 44-46 łinuff – nie więcej. Tu wszystko było nowe i ciągle przebudowywane, przecież oni musieliby się zgrać, a tu mamy od samego początku silny team??? Przeszarżowaliśmy – zgubiła nas magia nazwisk i sympatia dla Doncicia. Zatem przejdźmy do ostatniego sezonu Miami, gdzie zupełnie nowy skład zrobił tak fantastyczny bilans: Po sezonie Heat pożegnali się z: kontuzjowanymi Dionem Waitersem i Joshem McRobertsem (nie ustaliłem ostatecznie, czy byli w Heat???), Muscalą, Chalmersem. Bakerem, Blackiem i nieodkrytym jeszcze przez ligę Monte Morrisem. Jeszcze w czerwcu ’18 Tangiers dokonał dwóch kluczowych wzmocnień: 1. Pozyskał z Thunder Victora Oladipo za Bojana Bogdanovicia, #3 (z którym ostatecznie do Suns trafił Jaren Jackson Jr), Evana Turnera (dla wyrównania kontraktów) i młody Tylera Dorseya. Bardzo dobry ruch, ale z drugiej strony perspektywa – Doncic + JJJ. 2. W drafcie z 1st pickiem wybrany został Luka Doncic. W międzyczasie Tangiers dokonał kolejnych wymian: Kontrakt Noaha, swap 1st picku ’20 na rzecz Minnesoty i #23 (Shake Milton) trafili do Minnesoty za kontrakt Dwighta Howarda (wtedy wydawało się jeszcze, że Dwight jednak będzie grał). Podpisany rok wcześniej Ian Clarke wymieniony został za Farieda do Toronto. Następnie Faried i 2 2nd picki Heat ’22 i ’24 wędruja za Tadzia Younga i Ellensona do Detroit. I tu nie licząc Doncicia i Oladipo, mamy pierwsze ważne wzmocnienie na sezon 18/19 – Thadeusa Younga w CY. Wymiany jakie zrobił Tangier w offseason od 1 lipca były faktycznie fantastyczne, ale gracze ci często byli w CY lub mieli opcje w kontraktach. 1. Najpierw mamy deal 4 klubów w którym Miami pozyskało T. Satoranskyego za Ellensona i 2nd ’25 od Minnesoty. Również jak się kazało kluczowe wzmocnienie. 2. Moe Harkless (który w sumie pasowałby do Heat) oraz swap 1st picku ’22 na rzecz Atlanty, trafiają do Hawks za Austina Riversa. – dla mnie słaby ruch. 3. Rewelacyjnym ruchem było pozyskanie Danilo Gallinariego, który stracił większość poprzedniego sezonu przez kontuzje i jego wartość była zaniżona, za Dwighta Howarda i swap 1st picku ’24 od Brooklynu. 4. Boban Marjanovic zostaje pozyskany z Toronto za Langstona Galloweya, żeby poprawić sytuację na centrze. Ma wyższy spadający kontrakt, więc tu Tangiers nie musiał dopłacać i uzupełnił pozycje centra po oddaniu Howarda. 5. I ostatni świetny ruch – przysłowiowa kropka nad „i” – pozyskuje Nikole Vucevicia w trójstronnym dealu z Celtics i Thunder za Riversa. 6. Na rynku FA podpisuje za 32/2 JJ Redicka, za room MLE J. McGee, na swój ostatni sezon wraca do Miami Dwyane Wade za minimum, a skład za minima uzupełniają – Faried, Dudley, Canaan i Meeks. Mamy tu grupę ponad 10 świetnych graczy, ale pamiętajmy, że wszyscy są nowi (z poprzedniego sezonu ostał się tylko młody S. Ojeleye) i pierwsi z nich znaleźli się w Heat pod koniec czerwca, a skład był kompletowany przez tradey jeszcze tuż przed startem sezonu. Przekładanie wymiernej wartości tych graczy na nasze BeGMowe Heat jest bez sensu, bo zawodnicy ci większości grali w swoich klubach zdecydowanie dłużej. Tu musieliby się zgrywać, a ich stats nie można przecież sumować 1:1. Mamy zatem taki skład na starcie sezonu: Oladipo/Satoransky/Canaan Redick/Wade/Meeks Doncic/Ojeleye Young/Gallinari/Dudley/Faried Vucevic/McGee/Marjanovic Liderami są Oladipo/Doncic/Vucevic, a Gallo grą z ławki (czyli siła rzeczy musi mieć mniejszą rolę w drużynie). Już w połowie listopada na 12 meczy wypada kontuzjowany Oladipo, a ostatecznie od 23 stycznia’ 19 kontuzja wyklucza go z sezonu. Jak on się miał tam zgrać? To nie ułożona Indiana, gdzie wraca jakby nigdy nic na swoje miejsce lidera. Vucevic przerzucany jest z klubu do klubu od początku gry. To nie Orlando w którym jest przez całą karierę, rok wcześniej też wypadł od końcówki grudnia na 2 miesiące na 24 mecze, a później sobie spokojnie grał w tankujacych Magic. Tu nie miał tej defensywy z Aaronem Gordonem.Fajnie, że jest Young, ale musiał grać sporo z niezadowolonym z wchodzenia z ławki Gallo. Do tego na lidera jest kreowany rookie Luka Doncic, a w real Orlando przecież wszystko kręciło się wokół Vucevicia w CY. W real Clippers liderem był przecież Gallinari – Tobias Harris został wymieniony, a Lou Williams grał z ławki. Tu mamy zupełnie inaczej zbudowaną drużynę i wszyscy są tu zupełnie nowi. A tu z ławki musi jeszcze swoje rzuty dostawać Wade. Ja rozumiem, że Heat to drużyna z charakterem, ale tu ciężko by mieli w tak krótkim czasie się zgrać, a jeszcze w połowie sezonu im jeden z liderów – Oladipo wypada. Do tego obwód po starcie Dipo – Wade, Redick, Mills słabo broni. Tangiers sprowadza Patty Millsa na początku stycznia – Majranovic oddany zostaje do Thunder, a pozyskany Burks i 2nd Washington ’19 trafiają do Sacto właśnie za Millsa. Inne ruchy już w lutym są kosmetyczne – zbyteczny Faried (który zaczął mieć po oddaniu dobry okres w real NBA w Houston) trafia do Bostonu za zastrzeżony 2nd Bostonu ’21, za jedynego wartościowego gracza na 2way kontrakcie – Duncana Robinsona Heat sprowadzają Franka Masona z Knicks, który nie bardzo się przydawał, a z Orlando pozyskują Waynea Seldena za nieprzydatnego Meeksa i pozyskany 2nd niedawno od Bostonu. Selden mógł tu chyba jako jedyny dostawać jakieś minuty na obwodzie. Heat zajmują 6 miejsce na Wschodzie i toczą zacięty bój z 76ers o awans do II rundy playoffs ostatecznie przegrywając. Wtedy Tangiers znów robi całkowita czystkę w drużynie – pozostają tylko Doncic (który zostaje ROTY) i Oladipo. RAF Heat zostaje Satoransky z możliwością podpisania z nim nowej umowy, możliwy jest powrót Vucevicia na nowej umowie, Gallinari, który w Heat grał jako rezerwowy, po swoim fantastycznym sezonie zostaje zwolniony przez klub, Redicka czeka ten sam los co Bojana Bogdanovicia po świetnym sezonie i razem z Olejeye zostaje oddany do Dallas za kontrakt JR Smitha, który jest w większości niegwarantowany, a następnie Smith zostaje zwolniony. McGee, który również miał udany sezon i postanowił wykorzystać PO by zostać w Heat, zostaje przehandlowany razem z pierwszorundowym pickiem w drafcie (spożytkowanym na Hayesa) do Detroit za prawa do dwóch rookie – Brunsona i Spellmana, by Heat jeszcze bardziej wyczyścili salary. Taki los spotkał prawie wszystkich graczy po rewelacyjnym sezonie, gdzie podnieśli się z 11-71 do 50-32. Reasumujac: Tangiers przez 3 sezony 3 razy wyczyścił praktycznie cały skład. Oddał wszystkich graczy z pierwszego składu – z wychowankami, z weteranami, z zasłużonym Udonisem Haslemem, sprzedał wszystkich wartościowych FA, których podpisał (bardzo podobna jest tu sytuacja Bogdanovicia i Redicka podpisanych rok po roku), oddał wszystkich swoich graczy pozyskanych w drafcie z wyjątkiem Doncicia, nie ma na najbliższe lata swoich picków w drafcie ani w I, ani w II rundzie (najbliższe własne to 1st Heat ’23 i ’25) i teraz do takiej drużyny maja iść chętnie FA? Jaka gwarancje ma teraz Oladipo, że nie zostanie niebawem sprzedany? On tu zagrał raptem w 36 meczach.. Od kogo ma się tu uczyć słynnej kultury klubu Doncic, ja po roku to on tu jest najdłuższym stażem graczem Heat? Naprawdę sądzicie, że FA by tu walili drzwiami i oknami? Ciekawe co o tym sądzą ci wszyscy 23743758455 gracze, którzy przez ostatnie 2,5 roku się przewinęli przez drzwi obrotowe Heat. Ciekawe co o tym sądzi Udoni Haslem po tylu latach gry dla Heat? Ciekawe jak bardzo cieszył się Dwyane Wade w swoim ostatnim sezonie nie widząc żadnego gracza sprzed tych dwóch lat, gdy odchodził? Czy wierzę Tangiersowi, że chce ustabilizować skład? Oczywiście, że tak. Jeszcze z 1-2 takie sezony i zabrakłoby w NBA graczy, którzy nie przewinęli by się przez Heat. Pytanie, czy gracze uważają tak samo, jak ja? Większości tych graczy, która miała swój udział w tym świetnym sezonie Heat, nie zobaczymy w barwach Miami w przyszłym sezonie. Tu nie będę wymieniał graczy z draftu z real Heat i BeGM, bo to bez sensu – z wyjątkiem Doncicia tych graczy już tutaj nie ma. Natomiast w real Miami - Heat nie tylko nie oddali Herro i Adebayo/lub Winslowa za Westbrożego, ale też rok temu nie chcieli oddawać przez długi czas Richardsona za Butlera (tu poszedł za Luwawu i 60 pick). Z tego składu, który Tangiers przejmował w Heat nadal po tych 2,5 roku pozostali – Dragic, Waiters, Winslow, J. Johnson i Haslem, a 5 kolejnych graczy dopiero teraz lub podczas sezonu zmieniła kluby (T. Johnson, Ellington, McGruder, Whiteside i Richardson). W sumie został też Duncan Robinson, który masz spore szans ena gwarantowany kontrakt, jest tez wybrany w drafcie 2 lata temu Adebayo. Od 2 lat jest też Olynyk, klub podpisał właśnie wybranych w drafcie Herro i Okpale.. Nie o to chodzi, że tu krytykuje Tangiersa (mówimy o mojej ukochanej drużynie z reala, wiec nie dziwcie się tej krytyce – możliwe że przesadzonej wg norm naszego BeGM) – ale ci Miami Heat to zupełnie inny team niż ten, który ja znam. Z pewnością Tangiers podpisze jakichś ciekawych FA, ale czy czeka ich taki sam los jak Bojana Bogdanovicia i JJ Redicka? Zobaczymy za rok lub trochę więcej. Widzę, że każdy z nas doprowadza do rewolucji w składzie, budując team po swojemu często zupełnie od fundamentów, ale wg mnie powinny być jakieś elementy łączące stary team z nowym – tu takowych nie dostrzegam. W 2010 gdy do Wadea dochodzili James i Bosh, to nawet wtedy zostało 6 graczy z poprzedniego sezonu – Wade, Haslem, Chalmers, Anthony, Jones i Magloire, a uzupełnienia tez miały logikę – Miller jako kumpel Jamesa i (i z Uniwerku Haslema), Juwan Howard wreszcie podpisał z Heat po tylu latach od anulowania przez NBA tego 100mln kontraktu który podpisali razem z Mourningiem, czy eddie House – wychowanek Heat. Rozumiem, że Tangiers chce do Doncicia i Oladipo sprowadzić jakąś Gwiazdę, przedłużyć Vucevicia (na co wszystko wskazuje), podpisać swojego RFA Satoranskyego oraz dwóch nieźle wyglądających młodych – Brunsona i Spellmana, do których ma prawa. Ta drużyna, jak w nią zainwestuje może być całkiem fajną, ale ona dopiero powstaje w sumie z niczego. Nic o niej nie wiadomo – same pytania bez odpowiedzi. Życzę Tobie Tangiers oczywiście powodzenia, ale ja nic nie wiem o Twoim teamie. U nas wszystko dzieje się bardzo szybko, możliwe że po tym co dzieje się właśnie w Knicks uda się Heat podpisać jeszcze kogoś do Vucevicia. Picki w drafcie nie wyglądają zbyt atrakcyjnie – jedyna szansa to tegoroczne FA i albo uzupełnianie składu na bazie MLE i innych wyjątków, albo kolejna żonglerka, jak stwierdzisz, że jednak to nie tak widziałeś. Jak coś tu będzie istniało przynajmniej dwa sezony i będzie jakaś kontynuacja, to łatwiej mi będzie wyciągnąć wnioski. Niewątpliwym plusem jest fakt, ze Heat prowadzi od samego początku jeden GM, który zapewne ma jakiś pomysł na drużynę. Teraz czekam na jego realizację. Real Heat właśnie pozyskali Jimmiego Butlera, a ich przebudowa jest stopniowa i płynna. Robią to jak zawsze w swoim stylu. Wybrani w drafcie Winslow i Adebayo wyrastają na bardzo wartościowy core Heat, bardzo dobrze prezentuje się tez wybrany co dopiero w drafcie Herro. W nadchodzącym sezonie Heat wyglądają na team, który bez problemu powinien awansować do playoffs. Cały czas zachowali swoja tożsamość. Mam nadzieje Tangiers, że nie poczułeś się urażony moją oceną Twoich Heat. Naturalnie życzę Tobie powodzenia, gdyż silni Heat to dla mnie miód na serce. Bilanse: Real BeGM 2016/17 41-41 35-47 2017/18 44-38(playoffs) 11-71 2018/19 39-43 52-30 (playoffs)
  15. 13 punktów
    Pewnie jest kilka osób, które są zainteresowane tym co będzie się dziać w Portland... Prawda jest taka, że znam 3 takie postaci: Ja, @BMF i mój pies, który czeka by wyjść na spacer. A więc by Wam umilić czas, zebrałem kilka informacji na temat tego co dzieje się w Portland przed draftem. @ESPN Źródła związane z klubem podają, że wśród zarządu Blazers krążą 3 możliwe scenariusze dotyczące draftu. Pierwszy - zdobyć jeszcze jeden pick w czołowej dziesiątce. Drugi - wejść all-in w draft i wybrać aż do 5 zawodników w pierwszej rundzie. Trzecia - Wymienić wszystkie wybory w tegorocznym drafcie, na wybory w przyszłorocznych wyborach. Nie można przekreślić żadnego z tych scenariuszy. UPDATE: GM Blazers po serii spotkań z innymi GMami zdecydował, że wymieni wszelkie picki w drafcie, jeżeli nie będzie przekonany co do zawodników, których sztab widziałby w przyszłości w zespole. Podstawowe kryteria to mentalność, warunki fizyczne i medialność zawodnika. @OregonLive.org Blazers odbyli serię udanych treningów z zawodnikami z tegorocznego draftu i z wiarą patrzą na przyszłotygodniowy draft. Sztab szkoleniowy ma listę 20 zawodników (po 5 na każdy wybór), których widzieliby w przyszłości w swoim składzie. W tym samym czasie Michael Swanson, GM Blazers, odbywa rozmowy z innymi GMami w celu pozyskania dodatkowego picku. Dużo się też mówi o realnym sporze na linii zarząd - sztab szkoleniowy, a finalną decyzję przed samym draftem podejmie sam Swanson, po konsultacji ze wszystkimi zainteresowanymi stronami. @NBC Sports Northwest Według źródeł, GM Blazers odbył serię spotkań z GMami z całej ligi, rozmawiając o możliwych wymianach z udziałem wyborów w tegorocznym drafcie. Blazers chcą pozyskać kilka wyborów lub co najmniej wskoczyć wyżej w drafcie. Pojawiają się także doniesienia o możliwym oddaniu wszystkich wyborów z tegorocznego draftu na wybory w przyszłorocznych draftach. Źródła podają, że Darius Garland, Jarrett Culver i Sekou Doumbouya dostali gwarancję, że jeżeli Blazers będą dokonywać wyborów, to z pewnością będą stanowić podstawę Blazers na następne lata. GM Blazers widziany był w ostatnim tygodniu w Dallas, Waszyngtonie, Los Angeles czy Milwaukee. Wiele wskazuje na to, że w tym drafcie Blazers będą bardzo aktywni. @Portland Sports Trail Blazers w ostatnich 14 dniach przeprowadzili serię przeddraftowych treningów w celu zapoznania się z kandydatami. W pierwszym tygodniu w Portland pojawili się tacy zawodnicy jak: Darius Garland, Jarrett Culver, Coby White, De'Andre Kane, Romero Langford, Cam Reddish, Jaxson Hayes, Sekou Doumbouya, Nassir Litle czy P.J. Washington. Najwięcej czasu ze sztabem szkoleniowym Blazers spędził rozgrywający Vanderbilt Darius Garland, zawodnik North Carolina Coby White, rzucający Texas Tech Jarrett Culver oraz skrzydłowy z Francji Sekou Doumbouya. W kolejnym tygodniu na treningi zapraszano grupami, a w Portland pojawiło się ponad 20 zawodników, w tym m.in. Luka Samanić, Keldon Johnson, Cameron Johnson, KZ Okpala, Mfiondu Kabengele, Dylan Windler, Daniel Gafford czy Louis King. Według naszego źródła, Sekou Doumbouya dostał gwarancję, że jeśli z numerem 10 wciąż będzie dostępny, to zostanie zawodnikiem Blazers. Jeżeli chodzi o pick numer 4, sprawa wciąż nie jest jasna. Istnieje spór na linii sztab szkoleniowy - zarząd. Sztab szkoleniowy uważa, że lepszym wyborem będzie Jarrett Culver, natomiast zarząd chciałby poświęcić ten wybór na Dariusa Garlanda i na nim budować nową narrację wokół klubu. Ostateczna decyzja zostanie podjęta prawdopodobnie w dniu draftu. @Rip City Radio 620 "Jeżeli chodzi o tegoroczny draft, to nie wiemy co myśleć. Serio! Mamy aż 4 wybory w tym drafcie, a z klubu nie docierają do nas żadne informacje. W salach Blazers każdego dnia trwają treningi z kandydatami, Ci pozytywnie wypowiadają się o klubie i wizji gry w Portland... Zarząd natomiast milczy. Trener nie może nic powiedzieć. Jest to co najmniej niezrozumiała decyzja. Po tym co się stało na koniec poprzedniego sezonu... Nie wchodzę czy to było słuszne czy nie... Ale teraz powinniśmy być podgrzewani każdego dnia. Powinna być budowana jakaś narracja. Jednak nie mamy informacji. Co z tego wyniknie? Brak informacji ma oznaczać stagnację? Na kim będzie budowana przyszłość? To tylko część pytań. Co jednak ciekawe... Michael Swanson widywany jest każdego dnia ze swoimi asystentami z plikami dokumentów, z komórką przy uchu, na lotnisku, ale z mediami się nie spotkał ani razu. Nie odpowiedział na nasze zaproszenie, ani żadnej innej stacji. Dodatkowo, krążą plotki, że odbywał serię spotkań w Portland, Los Angeles, Dallas czy Waszyngtonie z innymi GMami, a dodatkowo więcej czasu niż przyglądając się zawodnikom, spędził na rozmowie z innymi GMami. Co o tym mamy sądzić? Nie wiemy. Miejmy nadzieję, że na koniec dnia Blazers wrócą do gry." @The Sim Billons Podcast "... Mówiąc o drafcie, co się dzieje w Portland? Smutno bez Lillarda prawda? Może będzie Garland albo White? Może będzie Culver albo Kane? Może ten skrzydłowy z Francji lub Chorwacji? Nie jest to ważne, bo w Portland się będzie dziać i już się dzieje. Talenty przylatują do Portland i wylatują, GMa na spotkaniach z zawodnikami nie ma, ale za to był widziany z GMem Spurs, Lakers, Sixers czy Hornets. Mówi się, że sztab szkoleniowy testuje zawodników, a ten wisi na telefonie z GMem ze wschodniej konferencji. Odbywają się Media Day... które w Portland są nudne jak flaki z olejem... A GM Swanson wylatuje nad jezioro Michigan, by tam odbyć serię spotkań. Dodatkowo, był widziany w Dallas czy Waszyngtonie. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale coś się dzieje zakulisowo w Portland. To nie może być przypadek, że nic się nie dzieje oficjalnie przed draftem... Niemożliwe by nie pojawiały się plotki czy doniesienia... To jest niemożliwe. Cała akcja dzieje się za kulisami, mówię Wam. Michael Swanson coś szykuje... Szyje coś, by nagle odsłonić kurtynę. W dniu draftu, w trakcie i po drafcie GM Blazers znowu coś zrobi! Tylko czy jego kolejne ruchy nie będą kosztować go jego posadą? Mówiąc o posadach w Nowym Orleanie..." @TheBenchwarmers Taz: Mówiąc o drafcie musimy wspomnieć o najsmutniejszym miejscu na zachodzie. O Portland. Phillip: No tak, smutna kraina bez Lillarda czy innej gwiazdy, ale z nadzieją... Eliott: Z tą nadzieją to nie przesadzajmy, bo nigdy nie wiadomo co zrobi GM Blazers. Widzieliśmy, że nie boi się podejmować ciężkich decyzji... Ale... Czy to się opłaci? Czy taka strategia ma przyszłość? Phillip: Pamiętajmy o tym że Blazers testują masę graczy i mają aż 4 picki w tym roku. Jest w kim wybierać i na kim budować swoją przyszłość. Nie przesadzajmy, że jest aż tak źle. Taz: Masz rację, bo jest gorzej. Zawodnicy na dużych kontraktach, brak gwiazd, nie wiadomo kto podejmuje decyzję. Portland staje się dysfunkcyjną organizacją, w które przyszłość jest niepewna. Phillip: To jest właśnie dobre miejsce, by się rozwijać. Nie wiadomo na kogo liczyć w rotacji, ale jest dobry sztab szkoleniowy. Co za tym idzie - wrzućmy do tego miksu młodych zawodników i tych, którzy mogą się sprawdzić, a póki co zawodzą. Sztab coś z tym zrobi i może być drużyna, która w kilka lat się odbuduje. A decyzje wiadomo kto podejmuje, sam GM. Taz: Odbuduje? Przecież tam nie ma wielu elementów, które są potrzebne by wpisać sobie 15 zwycięstw. Blazers to obecnie zbiorowisko randomowych nazwisk. Phillip: Może to prawda, ale co roku zwalniać się będzie gotówka na nowych zawodników, a z draftu pewnie przyjdzie kilku ciekawych prospektów. Chyba nie powiesz mi, że na tym się nie zbuduje składu? Bucks przekształcili się nie do poznania wybierając Gianisa, Sixers z Embidem i Simmonsem czy Thunders z Durantem, Westbrookiem i Hardenem. O bardziej oczywistych przykładach nie będę mówił. Przez draft można coś zbudować... Nie oszukujmy się. Eliott: Ale czy można polegać na Swansonie? To co robi jest szalone. Kermit: Zawsze można polegać na jego stylu! Eliot: Ha... To prawda. Kermit: Na combine wyskoczył w szarym garniturze, zamszowych butach i koszuli odpiętej prawie do pępka... Okulary w budynku i włochata klata... Co za widok. Mmmmm... Taz: No tego mu nie odbiorę, tak jak pewnie każdy z nas! Styl ma, ale czy za tym stylem się coś kryje? Phillip: Wierzę, że może coś w Portland zbudować, zwłaszcza że ma do tego ludzi i przestrzeń. Eliott: Ale czy on będzie budował coś? A te wszystkie rozmowy, wyloty i spotkania za plecami? Kermit: Przestańcie! On po prostu zamawiał sobie nowy garnitur, by w dzień draftu błyszczeć jak miliony monet! Eliott: Zobaczymy, bo draft już niedługo. @FourthTake Molly: Draft się zbliża, a wraz z nim wybory... Najdziwniej jest w Portland. 4 wybory w tegorocznym drafcie i ani jedno doniesienie na temat tego co zrobią. Jak to odbieracie? Smith Z. Stehpens: Mark pewnie się ze mną zgodni, że za to co GM Blazers zrobił w poprzednim sezonie, należy mu się wielki strzał w sam środek jego twarzy. Mamy czerwiec, draft za pasem, roster w rozsypce, a on siedzi i błyszczy. Lata to tu, to tam i nie ma konkretów. Zastanawiam się w ogóle czy to właściwa osoba do tej drużyny. Mark Kelnerman: Zgodzę się, że to co zrobił pod koniec sezonu było szalone... Ale hej!... Nie szalejesz, nie wygrywasz... To jest właśnie przykład osoby, która dała się ponieść tej fali... żyj szybko i jak szalony, albo nie żyj w ogóle. Te wszystkie garnitury, iPhony, wyloty na drogie kolacje, to nie jest przypadek. Michael Swanson to GM nowego pokolenia, pokolenia ludzi, którzy nie boją się podejmować zdecydowanych decyzji, których człowiek o innym myśleniu nie rozumie. Smith Z. Stehpens: Hahaha... Mark... Chcesz mi powiedzieć, że oddanie Lillarda za parę picków to dobry wybór? Oddawanie Brongdona za jeden słaby pick z pierwszej rundy, gdy zapłacono za niego dwa picki, to mądry wybór? Oddanie Drummonda za gigantyczny kontrakt i niewielką rekompensatę, to dobry wybór? Daj spokój, sam w to nie wierzysz! Doskonale wiemy, że ta fala, to fala ignorancji i głupoty. Mark Kelnerman: Nie ja odpowiadam przed kibicami i właścicielem, więc nie będę oceniał. Ale może był to konieczny wybór? Blazers byli w trybie "teraz albo nigdy"... Wygraliby mistrzostwo? Wątpię. Płacili by podatek? Tak! Czy było ich na to stać? Niekoniecznie, bo jest nowy właściciel. W związku z tym, tylko czas pokaże czy to był mądry wybór. Prawda jest taka, że przez te decyzje trzeba powiedzieć jedno... Swanson ma takie jaja, że jak się zmęczy, to może na nich spokojnie siadać. Smith Z. Stehpens: Czy Ty chcesz mi powiedzieć, że oddanie Lillarda to był najlepszy wybór dla zespołu? Tę całą bandę, może trzeba było rozgonić, bo zarabiali za dużo, a na pewno nieadekwatnie do swojej użyteczności dla klubu... To fakt. Ale nie mów mi, że oddawanie najlepszego zawodnika, być może jednego z najlepszych historii klubu, za losowe picki i losowych graczy, to dobra wymiana... Błagam Cię Mark. Mark Kelnerman: Hej, hej! Ale nie wiemy jak zostaną użyte te picki! Może ściągną jakąś gwiazdę w wymianie za te picki? Może wybiorą jakąś gwiazdę w draficie? Może zdobędą lepszą wizję na przyszłość, niż z Lillardem? Teraz mają możliwości budowania tego, co chcą mieć w Portland... Swanson otrzymał skład, który średnio pasował do jego wizji długoterminowego sukcesu, a także zarządowi to nie odpowiadało, bo przecież nie pozwoliliby mu na taki ruch, gdyby się nie zgadzali z nim. Może więc to był jedyny sposób!? Przecież za sterami takich klubów nie siedzą idioci! Stwierdzili pewnie: Wciśnijmy reset i zbudujmy tu coś na mocnych fundamentach, niestety bez Lillarda, bo on nam pozwoli zebrać największą liczbę aktywów na przyszłość... Poza tym mówi się o tej wymianie tak a nie inaczej... Popatrzymy na obecne doniesienia... oddanie C.J.'a za picki w tegorocznym drafcie... Oddanie Davisa za dwa picki i paczkę żółtodziobów z potencjałem na bust... Swanson przynajmniej pozyskał 7 picków z pierwszej rundy i 15 czy 18 z drugiej! Za samego Lillarda dostali 9 picków! Nigdy w historii się to nie udało. Chcesz mi powiedzieć, że ten trade wyglądał dużo gorzej od tych nowych? Smith Z. Stehpens: Nie no, tego nie powiedziałem... Bo faktycznie... Oddać Davisa i nie otrzymać gwiazdy w zamian, to jest jakiś skandal i hańba dla całej organizacji... Ale wciąż uważam, że Swanson powinien dostać liścia za to co zrobił kibicom Blazers. Mark Kelnerman: Kibice Blazers, zarząd Blazers, a przede wszystkim historia go rozliczy. Molly: Czas oceny zacznie się niedługo... Draft już w następnym tygodniu. PS. Psa nie ma, są tylko halucynację z niedożywienia i śmierć... Jak na Łotwie u chłopa... Dobranoc.
  16. 12 punktów
    Ktoś przygotował grafikę dla ludzi takich jak Ty(to znaczy nie posiadających podstawowej wiedzy z biologii czy medycyny) na adekwatnym poziomie
  17. 12 punktów
    Po konsultacjach z Borysem zostałą podjęta wspólna decyzja o zamknięcie tego tematu. Od dawna już nie służy on wymianie poglądów. Poziom pogardy przebije kolejne sufity. 90% postów łamie regulamin . A na dodatek w ostatnich dwóch latach ok 95% zgłoszeń naruszeń regulaminu dotyczy właśnie tego wątku Naprawdę jak ktoś czuje potrzebe obrażania innych ludzi to są inne miejsca w internecie gdzie będzie mógł sobie ulżyć. Ale nie tu To jest forum o koszykówce gdzie dopuszczana jest dyskusja na tematy inne pod warunkiem ,że spełnia ona wymogi kulturalnej dyskusji. Dla niektórych zaś użytkowników jedyna aktywność jest związana z tym właśnie wątkiem politycznym Kazda próba uruchomienia na nowo tego wątku będzie blokowana. A uporczywe uruchomianie tematu politycznego będzie wiązało się z karami administracyjnymi z 24 godzinnym zakazem pisania włącznie
  18. 12 punktów
  19. 12 punktów
  20. 11 punktów
    Wydawało się, że poniżająca porażce z Pelicans zweryfikowała Blazers jako zespół na poziomie 5-8 miejsca na zachodzie, wchodzący do PO i odpadający w pierwszej rundzie. Brak większych ruchów transferowych przed sezonem budził obawy, że Olshey bierze na przeczekanie balastowe kontrakty Turnera, Harklessa i Leonarda i wybiera trwanie na solidnym średnim poziomie ligowym. Tymczasem w Portland wierzyli w trwający projekt, w powolny proces rozwoju i sukcesywnego wzrostu. Od momentu rewolucji w 2015 roku Blazers funkcjonują według stałego schematu kadrowego – parę przyjaciół Lillard – McCollum uzupełniają zawodnikami, którym wejście do ligi się nie udało, którzy się potknęli. Blazers stali się zespołem ostatniej szansy dla odpadów z innych zespołów. Lecz zamiast dostać pogardliwego kopa w dupsko trafiają na niedzielny obiad do Lillarda, który przytula ich do swojej piersi. Ta przyjazna, uczciwa i rodzinna atmosfera przynosi nadspodziewane efekty. Szansę na nowe otwarcie wykorzystali Harkless, Vonleh, Nurkić, Napier, Curry, Hood i Kanter. A w kolejce czekają Whiteside, Hezonja i Labissière. Do tego Olshey szuka w drafcie zawodników utalentowanych ale wymagających długiego wejścia ligę nad którymi Stotts będzie cierpliwie, metodycznie pracował całymi latami. Rookie u Stottsa nie ma co liczyć na minuty w pierwszym sezonie ale ma pewność, że jak będzie cierpliwy to w końcu dostanie swoją szansę na spore minuty by móc zaprezentować światu swoje walory. To już tradycja, że nagle w 2 lub 3 sezonie gry z końca ławki wyskakuje na parkiet jakiś nikomu nieznany McCollum, Connaughton, Collins czy Layman i robi dobrą robotę. W przyszłym sezonie nadejdzie pewnie czas Anfernee Simonsa, w kolejnym Nassira Little. Gdy nie masz świateł wielkiego miasta a twoja pozycja w lidze nie zapewnia rokrocznego dopływu talentów z loterii draftu musisz znaleźć sposób na siebie i Blazers taki sposób znaleźli. Ostatni rok to podróż z piekła do przedsionka niebios. Pomimo wpadki z Pelicans w Portland nie zeszli z wyznaczonej ścieżki. Dzięki temu byliśmy świadkami historii za które kocha się tą grę. Ruchy o obecnej przerwie miedzysezonowej wpisują się doskonale w politykę Blazers. Przyszedł młody talent, który ledwo powącha parkiet w przyszłym sezonie (Little), jest odpad do uratowania (Hezonja) i przetrącona kariera do odrodzenia (Whiteside). Skład na dzisiaj wygląda następująco: Lillard, Simons McCollum, Bazemore, Trent Hood, Hezonja, Little Collins, Tolliver, Labissière Whiteside, Nurkić* Odeszli: Aminu, Turner, Harkless, Leonard, Layman, Curry, Kanter Przybyli: Whiteside, Bazemore, Tolliver, Hezonja, Little Patrząc na obecny skład wydaje się, że brak Aminu może być bardzo odczuwalny, zwłaszcza do momentu powrotu Nurkicia. Stotts najpewniej będzie chciał dać Whitesidowi wsparcie mentalne i wrzuci go od razu do S5. Naturalną koleją rzeczy jest uwolnienie wreszcie minut Collinsa, który będzie musiał łatać braki na PF ale też zastępować na C Hassana. Rozwój Collinsa wydaje się kluczowym tematem w tym sezonie. Stotts uparcie szkolił go na silnego skrzydłowego i najwyraźniej wraz z Olsheyem stwierdzili, że to dobry kierunek i nadszedł czas na poważne granie. Tolliver to przydatne uzupełnienie składu za przyjemne pieniądze ale nie jest to Aminu. Z drugiej strony, gdy z drużyną żegnał się Ed Davis (kto?) wydawało się, że będzie to bardzo odczuwalna strata. W listopadzie mało kto już o nim pamiętał. Przydałby się jeszcze jakiś doświadczony wysoki na kilka/kilkanaście minut Para Collins – Whiteside ma szansę stać się koszmarem drużyn przeciwnych. Skoro Kanter tak bardzo błyszczał w systemie gry Portland to Hassan może wręcz oślepiać. Blazers zadbają o to by mu się chciało, o to możemy być spokojni, Lillard ma duży basen. Wymiana Leonarda i Harklessa za Whitesida to żadne ryzyko biorąc pod uwagę że cała trójka jest w ostatnim roku kontraktu. W najgorszym wypadku Hassan poleci w lutym do walczących o wejście do PO Lakers za pick z 2030 roku (o ile go jeszcze mają). Pozbycie się Leonarda wielu wprawiło w euforię. Fakt, że 10kk na sezon za 10tego gracza rotacji to dużo za dużo ale zaangażowania, chęci do ciężkiej pracy i dobrego nastawienia Meyersowi odmówić nie można. Niemniej, strata żadna. Inaczej ma się sprawa z Harklessem, zwłaszcza w świetle odejścia Aminu. Mo, pomimo ciągłych problemów z ustabilizowaniem formy, potrafił zagrać całkiem niezłe ostatnie PO, zwłaszcza w obronie. Pozostaje mieć nadzieję, że gra Hooda pozwoli nam szybko zapomnieć o Harklessie. Wymiana Turnera na Bazemore to ostateczne porzucenie planu, który być może nigdy realnie w głowie Stottsa nie istniał, przejęcia rozgrywania przez Turnera i odciążenia tym samym Lillarda i CJ od prowadzenia piłki. Turner nie pasował Stottsowi do koncepcji, za to Bazemore wpisuje się w nią o wiele lepiej więc choćby pod tym względem wymiana powinna wyjść drużynie na plus. Olshey zamienił Turnera, Harklessa i Leonarda, graczy podpisanych szalonego lata 2016 za ponad 38kk rocznie za sezon na Whitesida i Bozemora, którzy lepiej pasują do aktualnych potrzeb drużyny, sprytnie nie tracąc na elastyczności płacowej w kolejne lato, gdyż całej piątce kontrakty kończą się po przyszłym sezonie. Po Lillardzie i McCollumie wiadomo czego się spodziewać. CJ wreszcie pokazał, zwłaszcza w starciu z Nuggets, że ma jaja i potrafi wejść w buty Lillarda, gdy jest taka potrzeba. Lillard nie ma problemu z takim stanem rzeczy więc kraina wiecznej szczęśliwości jest jeszcze bardziej szczęśliwa. Bazemore będzie musiał zastąpić Turnera co nie powinno być trudne. Wydaje się, że małymi krokami nadchodzi czas Simonsa. Ten obecnie 20latek zrezygnował z gry na uniwersytecie, dzięki czemu zniknął z radarów większości drużyn NBA co pozwoliło na przechwycenie go przez Blazers z 24tym numerem w ubiegłorocznym drafcie. Stotts jak ma to w zwyczaju schował młodego daleko na samym końcu ławki ale jak wpuścił go w ostatnim meczu sezonu na 48 minut ten odwdzięczył się 37 pkt (61,9% za 2, 66,7 za 3) i 9 as. przy 2 stratach i przeskoczeniem Rockers w tabeli wschodu. Wszyscy wokoło się nim zachwycają więc może nie będziemy płakać za Currym. W nadchodzącym sezonie Blazers, zwłaszcza po powrocie Nurkica, będą silniejsi niż w poprzednich PO. Piątka Lillard – CJ – Hood – Collins – Nurkić/Whiteside wygląda bardzo obiecująco. Stotts nie będzie odpuszczał meczów, bo przy jeszcze bardziej płaskim zachodzie, każde zwycięstwo będzie na wagę pozycji w ostatecznej tabeli. Wymiana po Hassana pokazuje, że Blazers nie zamierzają czekać tylko pracować na pozycję od października. Czas na potwierdzenie swojej pozycji.
  21. 11 punktów
    To może ja napiszę laurkę dla Kobego. Uprzedzam, będzie długo Nie będę oryginalny piszący, że to dzięki niemu zacząłem się interesować koszykówką, ale od początku. 20 lat temu kosz nic dla mnie nie znaczył, nie potrafiłem w niego grać ani rzucać piłką, mimo, że byłem wysoki na swój wiek. Grałem w siatkówkę. W 2000 byłem z tatą na wycieczce w Warszawie i poszliśmy na stadion X lecia gdzie kupił mi m.in. Nba live 2000 na PC z okładką po rusku i tak sobie zacząłem grać. "Nawet w sumie fajna ta koszykówka i ten koleś z zespołu z afro w fajnych kolorach ma śmieszne imię i robi wsady" Z czasem zacząłem wychodzić na "boisko" pod blokiem gdzie były dwa kosze z drewniana tablica na wysokości 275 na szutrze i próbowałem grać piłka do siatki i do nogi. W tamtych czasach na takich podwórkach dzieciaki jeszcze grały w sporty więc zawsze ktoś tak był i było z kim grać, mimo, że śmiali się że.mnie że jestem wysoki i gram jak ciota. Oprócz NBA live zacząłem też oglądać mecze na TVN oraz NBA action w sobotę na dsf, miałem już ulubionego gracza więc czekałem na top10 akcji tygodnia bo na pewno będzie gdzieś tam Kobe. Oprocz wsadów podobało mi się jak rzucał i pierwsze czego się nauczyłem w koszu to rzut z wyskoku z nadgarstka. Nie potrafiłem kozłować ale rzucać umiałem, z czasem grałem coraz lepiej, oczywiście dalej trenując siatkówkę co na pewno tez pomogło w koordynacji. Później zaczął się etap Kobe. Nr 8 na plecach, na treningi w koszulkach koszykarskich, w jego butach, z czasem kosz stał się dla mnie sportem nr 1 ale nie było w okolicy żadnego klubu, tylko gra na podwórku na sksach itp. Mimo, że odnosiłem jakieś tam sukcesy w siatkę to nie kochałem tego sportu tak jak kosza. Z czasem przestałem grać ale miało na to wpływ wiele czynników ale gdyby nie Kobe i kosz to gdybym miał taki sam zapał do siatki to myślę, że mógłbym daleko zajść ( leworęczny rozgrywający) znajomi z boisk i drużyny grają w kadrze Polski (no Kurek, Wojtaszek) Od początku fascynacji koszem liczyli się tylko Kobe i Lakers. W dobie internetu oglądałem praktycznie każdy mecz, rano przed szkołą nastawiałem torrenta i czekałem na mecz, co pokaże Kobe i tak trwało to wiele wiele lat. Byłem z drużyną i Kobe na dobre i złe. Oczywiście nie byłem ślepym fanboyem, z czasem widziałem też jego wady na boisku, głupie zagrania, często również głupio przegrane przez niego mecze ale akceptowałem to bo wiedziałem, że gdyby nie on to czasami nie byłoby szans na zwycięstwo itp. Nigdy gwiazda na skalę kraju w kosza nie byłem ale w lokalnym mieście, na turniejach, w ligach amatorskich dawałem radę i nie będę oryginalny jeśli powiem, że cała nauka gry w kosza, zachowania sposób gry, rzuty przez ręce nauczyłem się od niego, starałem się grać tak jak on. Do tej pory na każdej gierce źle się czuje jak nie odjebie jakiegoś fadewaya przez ręce w stylu Kobe. Oczywiście nie muszę mówić w jakich koszulkach i w jakich butach zawsze grałem. Pamiętam po zerwanym achillesie jakby zapał do oglądania meczów trochę zmalał. Kobe często nie grał, Lakers ssali, pod koniec bylo mi bardzo przykro jak nie w niektórych meczach nie potrafił się odnaleźć, ceglił rzuty na siłę i wiekszosc wylewała na niego wiadro pomyj, że jest rakiem itp. Kiedy wiedziałem, że to jego ostatni sezon to delektowałem się każdym udanym zagraniem, mimo, że większośćj jego męczy mogła być c***owa. Po zakończeniu kariery śledziłem co tam porabia, jak mu idzie, oglądałem każdy wywiad,.każdy news nawet jak się pojawił raz na jakiś czas na meczu to było mi przyjemnie. Mimo, że jestem dalej fanem Lakers od 20 lat to ostatnie sezony już mnie tak nie pociągały, fakt, że grali trochę piach i miałem nadzieje na lepsze jutro ale bez Kobego na boisku to już z wypiekami nie oglądałem meczy. Może to że "Starości" nie wiem. Nawet teraz kiedy Lakers znowu są na szczycie to nie czekam z utęsknieniem i nie odpalam od razu rano meczu tak jak wcześniej czy to przed zajęciami czy od razu w pracy na dzień dobry. ( Nocek nie zarywalem, zawsze oglądałem mecz z odtworzenia bez spoilerów) Mocno mnie zabolała ta śmierć, patrząc na te wszystkie tribute od zawodników, świata sportu i reszty ludzi. Tak jakby zginął dobry przyjaciel, chociaż nie płakałem, może dlatego, że kiedy parę lat temu umarł mój ojciec to za wszelką cenę starałem się nie płakać więc może głupio byłoby mi przed nim pokazać że płacze za kimś innym. Mocno zabolała mnie też śmierć Gigi bo widziałem ostatnio na fejsie czy ig jak poświęcał się dla niej, dla klubu mamba academy, dzięki niej znowu mógł rywalizować poniekąd ucząc ją kosza. Zabolało mnie też dlatego, że sam mam małą córkę i oglądając ich filmiki mówiłem sobie ze jak dorośnie to też będę z nią pykał w kosza tak jak Kobe z Gigi. Dzięki jeśli doczytales mój wpis do końca, życie musi toczyć się dalej i tak samo dalej na gierkach z kolegami i amatorskich ligach dalej będę śmigał w butach Kobego i oddawał czasem głupie rzuty w jego stylu bo zawsze mi to sprawiało radość kiedy wpadały. Dzięki Kobe za to, kim byłeś i poniekąd za to, że pokochałem koszykówkę i NBA
  22. 11 punktów
    Nom, niezle to sobie wymyśliłeś - bierzesz absencje graczy wg terminarza , ale już dyspozycji dnia wedle niego nie uwzględniasz . A tu fakty są porażające : Lebron zjedzony przez Leonarda Butler nie gra Russell jak za najlepszych lat w rl Lakers Olynyk to Olynyk Dedmon lepszy od Drummonda, ale gorszy od Rabba banda rookasow , c***owo albo nie grają wychodzi na to, ze najlepszym graczem Lakers jest na razie Ingram . Nie wiem w jakim świecie musiałbym się obudzić żeby drużyna w której Ingram jest najlepszym graczem zaczęła sezon od 2:0, ale jeśli takowy istnieje to kościoły musiałyby zdobyć witraże z Tobą w roli głównej . Nawet sobie to wyobraziłem . Kościół Januarego- styl oczywiście barokowy , choć z elementami rokoko. W środku Droga Krzyżowa Januarego , najwieksza uwagę przykuwają stacje gdzie January upada gdy najebany oddaje wszystkie nakradzione assety za Marca Gasola , oraz gdy oddaje tego samego Gasola za spadający kontrakt Cousinsa oddając tym samym miejsce w PO wielkiej Minnesocie . Zamist Marii Magdaleny, łzy Januaremu przeciera za to jeden z braci Shevca przejmując Denga i Parsonsa za 2 rundowy pick. Z mównicy kaznodzieja , w stylu księdza Natanka napierdala na Flubera i Człowieka Morza , akurat trafiłem na kazanie o Człowieku Morza i deifikacji . To było ciekawe doświadczenie, po grzybach nawet do powtórzenia
  23. 11 punktów
    Chyba odwrotnie, żaden superstar nie byłby jebany ze wszystkich stron po zrobieniu w finałach 30-6-6 na 60% TS, podwajany off the ball i potrajany on the ball. To, że topowi gracze na dalszych etapach PO są public enemies #1* i co by nie zrobili, wszystko jest źle, to się już wszyscy przyzwyczailiśmy, ale jak patrzyłem jak Raptors bronią Curry'ego w tej serii, to zakładałem, że już nawet ślepy zobaczy jaki on ma kosmiczny, absolutnie all-time level impact off the ball i cała przetrzebiona ofensywa Warriors opiera się na dojeniu jego gravity. A potem po G6 tylko czytam na internetach "If his shot is not falling he can't help his team", albo że dopiero w przyszłym sezonie będziemy mogli zobaczyć jak sobie radzi, kiedy defensywa będzie na nim skupiona. No nic tylko skisnąć. * To jest część szerszego problemu, bo narracje i hot take culture wokół NBA w PO to jest grubsza patologia i nie dotyczy tylko Curry'ego.
  24. 10 punktów
    nic nie musicie losowac. napisze wam kto wygral kto przegral i mozecie zamknac temat.
  25. 10 punktów
    3-4 tyg temu symbol zgrozy teraz symbol nadziei szybko poszło
  26. 10 punktów
    Na pewno bliżej mu do playoffs niż komukolwiek z Chicago Bulls
  27. 10 punktów
    STORIES UNTOLD BY BEGM Oczywiście ze zjawisko Spółdzielni bardzo nieformalne istnieje jak zjawisko Fali w Ludziach Honoru. Luźne związki ale często mimo wszystko popieranie wspólnych celów choć osia są tu zainteresowania i podobne poglądy niż rozkazy siedziby głównej Aktorzy: @Qcin_69 @Sylvinho. @LeweBiodroSmoka @Lucas czarny charakter: GM Spurs siedziba: Ciechocinek ( 2 członków) i WiFi* / *po oficjalnej autoryzacji przez Prezesa zamieszczonych informacji LTE spółdzielnia to bardzo luźny nieformalny związek paru GM w tym możliwe ze nieujawnionych datowany na luty 2019. Geneza to wspólna podróż Prezesa i Sylvka z Ciechocinka na zlot gdzie nie było mowy wtedy o projekcie tylko rozmowa pewna wspólnych pasji o nba. I be GM. W chwili wymiany 7 waya powoli pod przewodnictwem Q przeobraża się nadal w bardzo nieformalny twór ale coraz bliżej wspólnych celów ( zamierzenie Prezesa gdzie wątpię czy wszyscy członkowie są nawet manipulacjami dopuszczeni do wiedzy końcowej) po okresie pokłócenia się o wartość Zacha i nieprzydatność w DEN ( wstępna wymiana odwołana w imię 7 waya)pomiędzy GM spurs i Denver do strefy wpływów dołącza LBS ( skłócony i w wywołanym konflikcie z Ignazz) a z nim inny Jokicoviec Lucas w bardzo luźny sposób choć szczególnie Lbs - ostatnio bardziej nieobecny - pozostaje pod wpływem Prezesa najwieksza autonomie w tym procederze ma GM Wizz mający czasem po prostu odmienne zdanie co pare razy wykazał - jak kazda organizacja o wątpliwej reputacji działa na zasadach wzajemnego nieformalnego ( bez rozkazów Prezesa) działania lub serii micro ruchów częściowo nieświadomych u innych członków - popierania wspólnych lub indywidualnych celów a linia obrony jest wymóg pokazania i zadanie dowodów istnienia - organizacji przecież nieformalnej oraz atak na przeciwników Spółdzielni w stylu: Ignazz znowu wracasz do tamtego często skoordynowany aby uprawdopodobnić zasadność ataku i stosowanych argumentów. przejawem tego jest swoisty kontakt poza Forum na grupie FB ( udowodniłem nieobecność na Forum LBS i nieodbieranie PM z równoczesnym wymienieniem z Prezesem 2019 na 2021) grupa nie działa jak partia z nakazem głosowania i jest raczej grupa powiązań luźnych i popierania wspólnych stref wpływów. Bardzo luźno przez co cześć członków może to robić nieświadomie. Przykład? członkowie do dziś się nie zorientowali ze tak na prawdę owoce kosi Prezes choć obecnie koncept ewoluuje i trwa epicki etap oddawania i spłacania długu przez Prezesa ( z nieswojego) np. Monte w Denver bo tak bezkosztowo można kupić głosy geneza nazwy: odchodzący Fluber opublikował cześć pm spurs z opisu z którego wynikało ze coś jest na rzeczy ( wtedy to raczkowało) gdzie GM wprost nazwał proceder „jebana spółdzielnia” co bylo powodem kolejnych ataków na spurs z dalszym pogorszeniem relacji spurs z LBS. Co dobre w tamtym okresie ten twór kiełkował w głowie prezesa i nieświadomi potencjalni członkowie zaatakowali GM spurs ze ten na chwile odszedł. Jego powrót przyjęto w opisywanym środowisku przy wymuszonych przeprosinach GM jako triumf. Obecny okres rozpoczyna etap naprowadzających wypowiedzi członków i dalszej częściowo skoordynowanej akcji prezesa w bardzo nieformalny sposób choć wypowiedzi ocenne w kwestiach FA są podpowiedzią ze jest coś na rzeczy. Okres wakacyjny sprawia ze członkowie mało co się kontaktują ale zostają pod mniejszym lub większym wpływem Q. Sam prezes nie rozdaje pickow za głosy wewnątrz organizacji tylko płaci „ nie swoim”. Nietrafione zarzuty członkostwa Januarego ( mój domysl ze nie jest członkiem) sprawiają uśmiech na twarzy Prezesa bo oddala to podejrzenia przez zamataczenie obrazu innym GM. Wiekszosc GM uzna to za brednie co potwierdza tylko przekonanie Q o wykonaniu dobrej kreciej roboty. Julekstep nasz keeper tajemnic i kolejny Jokicovic ma nieposzlakowana opinie wiec mam nadzieje ze Prezes nie myśli o psuciu nam tego świetnego projektu w tamtym kierunku. Mam ogromna nadzieje bo z reguły wierze w ludzi i tu @LeweBiodroSmokabardzo mi brakuje tych dyskusji do 4:30 o nba. Luke Q is not Your Father Vader
  28. 10 punktów
    po tylu latach czekania lakers w końcu mają młodego zawodnika, którym naprawdę można się jarać.
  29. 10 punktów
    niby wiadomo o co chodzi, ale rzeczywistość potrafi walić po mordzie ;]
  30. 10 punktów
    Czasem jak czytam te komentarze po pojedynczych meczach to się robi niedobrze. Sedzia nie gwizdnal dwóch fauli w meczu na wyjeździe drużynie żyjącej z wymuszanie fauli - wniosek liga chce dynastii GSW. Goście jak Giannis grają zajebisty sezon, nie wyszedł im 1 mecz obsral się, jaki tam z niego MVP, ukamienowac. O co tu chodzi? Teraz nie ma co wymyślić przy drugim meczu Gsw to na pewno Green celowo oslepil Hardena. WTF? Houston żyje z trójek i wymuszanie fauli w związku z tym czasem przez brak jednych i drugich przegrywają. Czemu teraz jikt nie pisze, że pomimo super skuteczności za 3 Houston, Gsw byli w stanie wygrać ten mecz. Wymusił masę strat, ten opluwany Green gra na razie na super poziomie a Igoudala wygląda jakby był kilka lat młodszy. Cp3 oprócz tego że jest wkurzają y i non stop dyskutuje z sędzia i nie gra jak gość za połowę swojego kontraktu. Ile można hejtowac GSW za to, że po prostu są dobrzy.
  31. 9 punktów
  32. 9 punktów
    W ramach walki z konwenansami: Allen Iverson 99/00 + 00/01 (wybor dokonany z toalety na komorce, zeby pokazac ze mozna) @karpik
  33. 9 punktów
    I krajowy zlot epidemiologów amatorów
  34. 9 punktów
    Widzę wystarczy napisać tylko Jokić w jakimkolwiek temacie nawet bez większego kontekstu i już się gównoburza robi a ci, którzy głównie ją nakręcają i próbują śmieszkować nie mają potem ni ch$@a dystansu gdy ktoś ich własną bronią atakauję. Weźcie zluzujta, bo wam majty w końcu je#!ą na dupie.
  35. 9 punktów
    Ale my byliśmy naprawdę blisko zatrzymania Hiszpanów, zadecydowała końcówka. Kadrowo byliśmy słabsi zarówno od tej Wenezueli, jak i osłabionych Ruskich, jak i Chińczyków, a mimo tego udało nam się pokonać 3 lepsze od nas ekipy, a z Hiszpanią do której składu nie załapałby się żaden z naszych byliśmy pod koniec 4 kwarty tylko o 4 punkty słabsi. Chłopaki pokazali charakter i jako kibic koszykówki jestem z nich bardzo dumny.
  36. 9 punktów
    W ankiecie wzięło udział 69 forumowiczów ( na głosowanie na zapomnianą MInnesotę nieco mniej niestety). Szczegółowe wyniki z głosami znajdują się tutaj: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1pOLP5-iw4h52nbd8gUYMGhTM6wP1fNiZrc4YXFxF2-o/edit?usp=sharing https://docs.google.com/spreadsheets/d/1McsP5bBfbfuT_j677AYc6C-JMJhc-i-sjWDaISyTp40/edit?usp=sharing Wyniki na poszczególne drużyny uszeregowane w kolejności od najbardziej "pewnego" rezultatu zdaniem forumowiczów: Charlotte Hornets 24,5 88,4% (!!!) under Portland Trail Blazers 45,5 79,7% over Cleveland Cavaliers 24,5 76,8% under Denver Nuggets 50,5 76,8% over Golden State Warriors 47,5 75,4% over New York Knicks 26,5 75,4% under Washington Wizards 28,5 72,5% under Philadelphia 76ers 53,5 69,6% over Sacramento Kings 36,5 68,1% over San Antonio Spurs 44,5 66,7% under Toronto Raptors 45,5 66,7% under Detroit Pistons 37,5 65,2% over Memphis Grizzlies 27,5 65,2% under Orlando Magic 41,5 65,2% under Miami Heat 42,5 63,8% over Houston Rockets 52,5 63,8% over Chicago Bulls 30,5 63,8% over New Orleans Pelicans 37,5 62,3% under Indiana Pacers 48,5 60,9% under Phoenix Suns 26,5 60,9% under Minnesota Timberwolves 35,5 58,3% over Boston Celtics 48,5 58% over Milwaukee Bucks 56,5 56,5% over Dallas Mavericks 41,5 55,1% under Atlanta Hawks 32,5 55,1% over Brooklyn Nets 45,5 53,6% over Oklahoma City Thunder 32,5 53,6% under Los Angeles Lakers 51,5 53,6% over Los Angeles Clippers 55,5 52,2% under Utah Jazz 52,5 50,7% under Ostatecznie 15 drużyn z "under" i 15 drużyn z "over", więc uważam, że wyniki można uznać za całkiem miarodajne. Na koniec sezonu zweryfikujemy kto jak dobrze typował:)
  37. 9 punktów
    Może składał kontroferty innym koleżankom
  38. 9 punktów
    Jak prosto w twarz to znaczy, że wtedy był broniony dobrze, ugh.
  39. 9 punktów
    Witajcie, Pierwszy numer MB doczekał się wreszcie okładki. Pozdrawiam
  40. 9 punktów
    #5 Grizzlies select Jarret Culver
  41. 9 punktów
    With the first pick of the 2019 NBA draft, the Dallas Mavericks select Zion Williamson from the Duke University.
  42. 9 punktów
  43. 9 punktów
    Kurczę, trzy dni, czekam równie mocno jak na G7 Sixers jutro (no dobra, trochę bardziej), więc co do miejsca Ziona: Lakers, Hornets, Wolves, Celtics, Heat - nie ma co się rozpisywać, ratunek dla organizacji (Heat, Hornets, Wolves) albo asset pozwalający zbudować potężnego contendera (Lakers, może Celtics gdyby poszli allin), bo IMHO Zion ma na starcie jako asset wartość gracza z top15 ligi. Jakby nie patrzeć - 8% na ten scenariusz. Nie chciałbym go sumie żadnej z tych organizacji, ale przynajmniej byłoby śmiesznie. Wolves by uszli (Zion-Towns, damn), Hornets, Heat - nie, Lakers by nim pewnie handlowali, Celtics - nie mam pojęcia, ale grałby limited minuty, więc wiadomo, że nie. Mavs - piękne miejsce dla Ziona: elitarny guard in da mejking, rozciągający grę wysoki z ogromnym upsidem, szalony Cuban, miejsce w salary za rok, świetny trener, spacing, właściwie na starcie alltimerski (pod względem upside'u) core młodych zawodników, być może nawet na poziomie młodych OKC, gdy nie było wiadomo, że Harden będzie aż takim wymiataczem. Szkoda, że tylko 4,5%. Memphis - z jednej strony słaby market, kiepsko rozmieniony Gasol (i to na Valanciunasa, który obok Ziona nie bardzo), stracony pick w przyszłości, brak młodych prospektów poza Jacksonem. Z drugiej ... Sam fit Zion-JJJ po obu stronach parkietu byłby niesamowity, spytałbym ''Sixers who?" gdyby to się udało. Szkoda, że tylko 6%, aczkolwiek byłoby pięknie. Pelicans - ciężko powiedzieć. Davis-asset, Holiday-asset, Randle'a niby mogą przedłużyć, ale to jest słaby fit - niby może wyjść z tego niezły core (aczkolwiek Ball, Ingram, Zion - kiepski fit), ale nie wiadomo, a poza tym to Nowy Orlean, marnująca superstarom 5 lat karier organizacja, która mając CP3 i AD przez dekadę raz zbudowała zespół na WCF, ale że to było gdy Paul miał 23 lata, to się nie udało. Nie byłbym kompletnie załamany, bo mogłoby się z tego coś fajnego urodzić, ale raz, że to mocno bezpodmiotowa organizacja, a dwa - ciężko ocenić co tam zastałby Zion. Raczej bardzo przeciętnie. Ale mają spoko komentatorów, ten play-by-play komentator Pels to kozak. 7.5%. Wizards - wiadomo, są w dupie z tym kontraktem Walla, ale z Zionem mogliby walczyć o playoffy, a fit Beal-Zion-Bryant bardzo fajny. Gdyby nie Wall i jego umowa, napisałbym, że całkiem okej opcja, a że zamyka im salary do 2020-któregoś roku, to raczej nie, aczkolwiek jestem dużym fanem Bryanta, a Beal czy Wschód to też jakieś atuty. Raczej bardzo przeciętnie, chociaż nie byłbym kompletnie załamany. Spoko, że tylko 9%. Hawks - piękne miejsce dla Ziona stricte sportowo, aczkolwiek raz, że nie jestem fanem ekip bez żadnej tożsamości (jakieś c***owe jerseye, nijaki parkiet, meh, aczkolwiek fajny serial), a dwa - nie jestem entuzjastą talentu Collinsa, ale powinien wyrobić sobie dobry rzut. Do tego chyba świetny trener i walka już za rok o playoffy prawdopodobnie na Wschodzie, gdyby się udało mu tam trafić. Szkoda, że tylko 10,5%, aczkolwiek byłoby pięknie. Bulls - hm. Z jednej strony dużo talentu. Z drugiej strony nie mam zaufania do FO i LaVine'a. Z trzeciej strony trzeba byłoby gdzieś ruszyć Markkanena albo Cartera, chociaż obaj na C to bardzo dobry fit dla Ziona - Fin jest mocno mobilny, Carter to drugi Al Horford. Do tego Otto Porter, piękny 3&D. Dunna trzeba byłoby gdzieś wyjebać, ciężko się na niego patrzy tbh. Na początku Zion miałby pewnie problem z dostaniem wystarczającej liczby touches, bo Zach is Zach. Bardzo dobre miejsce, aczkolwiek trzeba byłoby pobawić się klockami. 12.5%. Suns - hm. Właściciel - wiadomo, meme. Booker, Ayton, Bridges, Warren, jakiś cap space - niby Booker jako franchise player, Ayton jako numer jeden draftu, zmarnowany pick na Bridgesa (tzn. ten oddany, bo ogólnie Mikal będzie okej), Warren z jego obroną, to taki sobie core młodzieży w warunkach obecnej ligi, z drugiej Booker jako któraś tam opcja nie powinien być gorszy od McColluma, a Ayton chyba też ma szansę, żeby wskoczyć na poziom takiego Aldridge'a (porównanie z dupy stylowo, sorry). Zmierzam do tego, że gdyby tam wstawić prawdziwego franchise playera, to miałoby to sens i nagle percepcja tego rosteru by się zmieniła. Można byłoby kręcić LeBron-esque narrację o ratowaniu organizacji, bla bla. A że Zion kimś takim jest, to IMHO bardzo dobre miejsce. 14%, ciepło. Cavs - nie, nie, nie, proszę, nie, nie, nie, nie, sorry, ale nie, nie, k****, nie, nie, nie, nie. Tak serio Sexton wygląda na fajny fit potencjalnie, Zizić może być dobry, ale nie pasuje do Ziona - ale kontrakt Love'a, jakieś Osmany, ta nudna hala, ci podstarzali irytujący komentatorzy, to miasto, ten parkiet. Nie chciałbym tego znowu przeżywać. Na początku pewnie bym się mega irytował, a potem zracjonalizował, że nie jest źle, więc zostanę przy ''bardzo przeciętnie" tak obiektywnie, ale ''po prostu nie'' subiektywnie. Knicks - hm. Scenariusz nr jeden - Knicks dostają Ziona, podpisują Kembę i jakiegoś Middletona, robią playoffy, Zion wchodzi w prime, to akurat mu wyczyszczą salary, Wschód - spoko. Scenariusz nr dwa - Knicks dostają Ziona, podpisują Duranta i Płaskoziemca, nie handlują Zionem, jako trzecia opcja robi ECF w pierwszym sezonie, piękny fit z Robinsonem w defensywie - bardzo spoko. Scenariusz nr trzy - Knicks dostają Ziona, podpisują Duranta i Płaskoziemca, handlują Zionem i ląduje w Pels. Fuck no. Scenariusz nr cztery - dostają Ziona, nikogo nie podpisują, Dolan robi typical Dolan stuff, wkurwiam się następne 5,5 roku na NBA. Fuck no. Mimo wszystko bardzo dobra opcja, bo te dwa pierwsze scenariusze mi się bardzo podobają, 14%, fajnie, fajnie. No i chciałbym duo Robinson-Zion. No i z mojej perspektywy: - bardzo dobra opcja (Knicks, Suns, Bulls) - 40,5% - piękna opcja (Hawks, Mavs, Memphis) - 21% - po prostu nie (Cavaliers) - 14% - beka z Johna Walla, ale może jakoś to ogarną chociaż pewnie nie ogarną (Wizards) - 9% - meme opcja z dupy (miejsca 10-14) - 8% - bardzo przeciętnie (Pelicans) - 7,5% Nie ma dramatu jak sobie tak rozpisałem, nawet ci Pels mają jakieś perspektywy. 61,5% na (co najmniej) bardzo dobrze, jakieś 16,5% na bardzo przeciętnie, 8% na bardzo śmiesznie i 14% na tych Cavsów, to byłoby nieporozumienie dekady gdyby w sumie za nic dostali kombinację LeBron -> dwa pierwsze picki (a nawet trzy) -> LeBron -> Zion.
  44. 8 punktów
    Off-season - #7 pick draftu 2019 - ~21 do ~28 mln cap room Rotacja Rozgrywający: -, -/Dunn, (Arch) Obwodowi: Lavine, Valentine, Porter, -, Hutchinson, Markkanen Podkoszowi: Carter, -, Felicio Kris Dunn Niestety, ciężko wyobrazić sobie wieksze raczydło niż Kris Dunn. Arogancki, pewny siebie, leniwy, młody zawodnik, który kompletnie się nie rozwinął. Odpowiednik Andrew Wigginsa z Wolves. Potencjał był, ale zabrakło i dalej brakuje pracy, żeby wyrobić sobie jakiś warsztat. Fatalna etyka pracy. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego nie widzisz zdjęć Krisa Dunna pracującego nad swoją grą to odpowiedź jest bardzo prosta. On tego prawdopodobnie nie robi. Overrated w obonie, fatalny w ataku. To jest niesamowite, jak bardzo defensywy rywali olewały tego gracza. Bardzo mi się podobała oficjalna krytyka Dunna przez Paxsona w mediach jakiś czas temu. Wydaje mi się, że to było ostatnie ostrzeżenie i taki mentalny kopniak, żeby w końcu wziął się do pracy. Przedstawmy jednak też wizję Dunna, który powiedział, że źle się przygotował do poprzedniego sezonu bo ... nie spodziewał się roli w jakiej zostanie postawiony. Kompletna ignorancja. Wiadomo było, że Lavine i Markannen będą pochłaniać trochę posiadań i byłoby ultra przydatne, gdyby Dunn był jakimkolwiek zagrożeniem z dystansu. Tymczasem nie zaprezentował kompletnie nic, jego każde "teoretyczne" zalety są bardzo overrated, włączając w to - tak jak wspomniałem - jego obronę. Kandydat do natychmiastowego odstrzału. Szczególnie jeśli Bulls wydraftują młodego rozgrywającego. Słaby koszykarz i potencjalnie gigantyczny problem w szatni. Zastanawiałem się, jaka byłaby cena za niego, ale w sumie mógłby odejść za darmo. Zach Lavine Bardzo złożona sytuacja. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że jeśli jest w meczowym "gazie" to jest TOP10 ofensywnych zawodników w tej lidze, co pokazał w zeszłym sezonie nie raz. Cały problem z Lavinem sprowadza się do tego, że kolejni trenerzy pozwalają, albo są zmuszeni do dawania mu piłki w jego ręce co jest fatalnym pomysłem. Lavine to pure scorer, ale ma gigantyczne tendencje do głupich decyzji a co za tym idzie strat i nieefyktywności. Najlepsze co może spotkać Lavine to granie z nim w lineupie prawdziwym, rozsądnym rozgrywającym, który potrafiłby znaleźć go w odpowiednim momencie. Lavine cały czas się rozwija, już w zeszłym sezonie pokazał, że można na niego liczyć. W lidze, w której trzeba myśleć bardziej o ataku niz o obronie Lavine to skarb. Szczególnie, że nie bierze rocznie więcej niz 20mln. Krytyczne jest to, zeby znaleźć mu odpowiedniego rozgrywającego. Denzel Valentine W zeszłym sozonie nie zagrał ani minuty. Wiadomo było, że jego sufit to role player. Ok, Denzel potrafi rzucać, podawać i zbierać. To jest dobry powód do trzymania go wysoko w rotacji. Może pełnić rolę energizera z ławki i mam nadzieje, ze odnajdzie się po kontuzji Otto Porter Bardzo intrygująca postać. To on był powodem, dla którego Bulls zrobili TOP1 offensywe w lutym w NBA. Jeśli popatrzeć na staty to raczej ma się pewność, że nie zostaną one utrzymane, ale wydaje mi się, ze cholernie ważne jest, żeby mieć w składzie takich dwóch Otto Porterów. Glue guy, 3andD, w dodatku pokazuje, ze może przejmować inicjatywę w ataku w pojedyńczych posiadaniach. Świetnie wszedł do zespołu i idealnie się wkomponował. Ma poważne przebłyski, żeby twierdzić, że jego wysokość kontraktu to nie pomyłka. Jest jednak jeden poważny problem z Otto. Kontuzje, dlatego trzeba mieć głębie na obwodzie. Porter jest był i mam nadzieje, żę będzie świetny, ale trzeba zadbać o tą głębie, żeby nie okazało się w połowie sezonu trzeba dobierać graczy z G-League, tak jak to było w zeszłym RS. Chandler Hutchinson. Hello Tony Snell my old friend? Oby nie, ale Byki same się o to proszą. Wiecie, były porównania, żę Tony Snell to nowy Kawhi Leonard, bo ma podobną fryzurę (!). Teraz porównuje się Chandlera do Pippena. Ehh. Tak bardzo ciężko ustrzelić cos w drafcie w drugiej rundzie, a Bulls notorycznie robią błąd, że pokładają nadzieje, w zawodnikach wybieranych w tym właśnie etapie i "pompują" sztucznie balonik, który w końcu pęka. Jasne, widać że Hutchinson to Bóg pracy, wygląda świetnie, ale mam nadzieje, ze znajdzie się ktoś w Bulls kto rozsądnie go poprowadzi i wypracuje u niego przynajmniej dwa NBA-rady skille, które pozwolą mu być stałym członkiem rotacji. Lauri Markkanen To jest ten czas. Lauri miał swoje ups and downs w zeszłym sezonie. Z jednej storny genialny podczas "runu" Bulls w lutym, z drugiej strony kompletnie wycieńczony i wręcz niezdolny do gry na końcu RS. Z jednej strony potrafi przejmować pojedyńcze posiadania i robić różnicę swoim świetnym skillem i warunkami fizycznymi. Z drugiej strony znika na długie momenty. Myślę, że jeśli Bulls postawią się w sytuacji, gdzie będą walczyć o PO to dla Lauriego to będzie sezon prawdy. Albo idziemy w stronę bycia TOP2 tego zespołu i brania odpowiedzialności za losy drużyny wraz z Lavinem, albo przekształcamy się w bardzo solidnego startera, ale tylko startera Wender Carter Ciężko coś powiedzieć. Mało grał, co może źle wpłynąć na jego rozwój. W obronie przebłyski geniuszu, ale też w każdym meczu foul trouble. W ataku nic szczególnego a nawet powiedziałbym, że minusowy. Bardzo młody, bardzo dużo pracy przed nim, ale potencjał jest, ale znowu, fajnie byłoby, gdyby balonik pod tytułem "nowy Al Horford" przestał być pompowany. Narazie więcej razy widziałem go w reklamach Kia niż na parkiecie i gość musi bardzo dużo nadrobić. Cristiano Felicio Jeden z wielu błędów GMs, który w to lato boli. Boli bo te 8mln więcej w cap room mogłoby zrobić z Bulls zespół walczący o PO w momencie. Koszykarsko nie ma co pisać. Drewo, poziom Krisa Dunna, albo jeszcze niżej. Odpuszczany w ataku, czasem niezdolny skończyć prostej akcji. Wolny w obornie. Urodził się, 15 lat za późno. Ławka trenerska Tutaj muszę pochwalić GMs. Boylen był na początku kontrowersyjny, ale miał przebłyski, zdobył zaufanie szatni. Przekonał zawodników do tego stopnia, że na początku go nienawidzili, a kilka miesięcy później Zach Lavine płacić jego karę finansową od ligi. Myślę, ze w czasach kiedy pragnie się mieć za trenera Tyrone Lue, warto dać Boylenowi szasne, szczególnie, że dostaje jako asystenów: gościa z Nets, który prowadził im offensywę. Gościa z Rockets, który jest specem od pracy z wyokimi (Lauri&WCJ) i dodatkowo potrafi ustawić obronę. Serio, ławka trenerska jak dotąd bardzo na plus. Jest mentor, ojciec, opiekun: główny trener i są kompetentni asystenci, a tego dawono nie było. Wolni agenci (ewentualne przedłużenia) Ryan Archidiacono Są dwa wyznaczniki słabości Krisa Dunna. Jednym z nich jest właśnie Ryan. Wiadomo, że tacy zawodnicy to raczej koniec rotacji. Mało atletyczny, ale waleczny. Taki Delly z cavs, albo VanVleet z Raps. Ale i tak był o niebo lepszy niż Dunn. Offensywa z nim była plusowa, to jest gość od czarniej roboty i daje kilka fajnych rzeczy na parkiecie. O ile byłem wielkim przeciwnikiem trzymania go w składzie, o tyle przekonałem się do niego i myślę, że warto go przedłużyć, jest jednak jeden haczyk. Niech GMs nie robią tego w pierwszy dzień wolnej agentury oferując mu 8mln za sezon (!!!) Robin Lopez Tutaj jest rozdarcie. Z jednej strony chcesz żeby wrócił, z drugiej masz świadomość, że fajnie jakby jego posiadania były oddane młodym wysokim. Jakoś mam takie nastawienie, że niezależnie co się z nim stanie to będę zadwolony. Luwawu/Selden/Harrison/Blankeney Ehh takie raczydła, że trzymałbym się od nich jak najdalej. Mam nadzieje, że Bulls odejdą od stawiania na graczy z G-League i używania ich w rotacji Walter Lemon aka Derrick Rose Drugim wyznacznikiem słabości Dunna jest ten zawodnik. To niesamowite, że w kilka spotkań, człowiek z nikąd pokazał więcej niż Kris przez cały sezon. Kosmicznie było oglądać jego pojedyńcze akcje bo ma dokładnie takie same ruchy jak jego idol - Derrick Rose. Czy powinni go zatrzymać? Moim zdaniem fajnie byłoby mieć taką alternatywę na ławce. Draft #7 Jedna loteria już się odbyła, w czwartek kolejna. Z jednej strony Evan Turner, Wes Johnson, Ekpe Udoh, Derrick Williams, Jan Vesely, MKG, Thomas Robinson, Benett, McLeomre, Wiggins, Parker, Exum, Stauskas, Hezonja, Mudiay, Stanley Johnson, Bender, Dunn, Chriss, Fultz, Ball, Ntilikina. Z drugiej strony: Eric Bledsoe, Jimmy Butler, Booker, Antek, Leonard, Draymond, Gobert, Lavine, Harris, Jokic, Nurkic, Siakam, Brogdon. Rozumiecie przekaz? Na przestrzeni kolejnych draftów bardzo często zdarza się tak, że z wysokimi numerami idą busty, a gdzieś dalej są perełki, które za chwilę rządzą ligą. Noc draftu to tylko kolejna loteria. Nie wiem czy Bulls mają szczęście czy skilla ale na przestrzeni dekady całkiem spoko wybierają w drafcie, jak będzie tym razem? No właśnie tak naprawdę nikt tego nie wie. Można wybierać bezpieczniej, można wybierać odważniej ale na koniec dnia liczy się to, jak poprowadzisz rozwój wybranego zawodnika. Bulls szukają PG, to nie jest tajemnica. Mówi się, że dano obietnicę Garlandowi i White, ok, wydaje mi się, że jedna z obietnic należy do Bulls co jest logiczne. Z jednej strony fajnie, ale może okzać się, że Bulls są o jedno, dwa miejsca za nisko. Z drugiej zaś, patrząc po tym kim interesowali się Bulls na przestrzeni lat jeśli chodzi o PG (Marquis Teague, Jerami Grant, Delon Wright, Cameron Payne, Lonzo Ball etc, etc) to mam pewne obawy. Ale będąc poważnym, jeśli ktoś przystawiłby mi pistolet do głowy i kazał wymienić OBECNIE najbardziej sensowne i w miare realistyczne opcje dla Bulls to: Gracze których bym chciał: 1. Garland. Sytuacja jest prosta. Steph Curry, Damian Lillard, Trea Young. Jesli przychodzisz do draftu i masz masę yellow flag, ale umiesz rzucać po koźle i jest rok 2019 to bierzesz tego właśnie rzucającego kurdupla 2. Coby White. Tak jak z kazdym wyborem - jest ryzyko, ale umie wejść na kosz, rzucić, podać. 3. DeAndre Hunter - chyba najpewniejsza z tych wszystkich cholernie niepenych opcji. Mowi się, że NBA ready 3andD, potencjalnie drugi Otto Gracze, które budzą we mnie zarówno negatywne jak i pozytywne emocje: 4. Jarret Culver - 3andD z potencjałem na scoring ale narazie bez 3 i scoringu? Niby NBA ready obrońca, ale w tej lidze już nie chodzi o bronienie 5. Cam Reddish - Niby warunki na poziomie Paul'a George, umie coś samemu wykreować, coś rzucić, ale z drugiej strony fatalne staty i bardzo duze overall yellow flag Gracze, których będę traktował jako ciekawostka i nastawiam się, że albo będzie coś extraordinary albo bust: Nassir Little, Rui Hachimura, Sekou Doumbouya #38 Nie wiem, nie ma sensu spekulować i nie ma sensu się nastawiać ani pozytywnie ani negatywnie Wolni agenci (nowi) Krytyczny punkt off-season Bulls w kwesti zbudowania zespołu na PO. Bulls maja trzy/cztery dziury do załatania, żeby wejść do grona zespołów walczących o PO: Jeden lub dwóch kozłujących, jeden obwodowy, jeden podkoszowy. Zakładając, że draftem uzupełnią jedną pozycję to zostają jeszcze dwie/trzy. Opcji jest mnóstwo. W tym roku jest wiele ciekawych weteranów do uzupełnienia sładu. Na pewno najbardziej palącą potrzebą jest: (Listy są posegregowane wedłgu potrzeb i fitu do obecnego rosteru) Rozgrywający D'Angello Russell - Bulls mogą zgromadzić środki, żeby zaproponować mu maxa. Dwie sprawy: Nets wyrównają w przeciągu 3 dni a sami Bulls stracą w ten czas kilku ciekawych FA do podpisania. Nie jestem pewnien czy Russell będzie wygrywającym graczem w przyszłości, a najważniejsze dla Bulls teraz jest to, żeby przekonać się czy Lavine nim będzie. Jeśli okaże się, że nie to Russell to kiepski pomysł, no i tak jak mówię, nierealny Kemba Walker - Byłby super fitem do Bulls, ale jednocześnie nie ma szans na zaoferowanie mu kontraktu, jaki może dostać w Charlotte i innych drużynach Malcolm Brogdon - Jeśli trafiłby do Bulls to na kontrakcie około 20mln na sezon. Brogdon to zdecydowanie gracz wygyrwający, ale wydaje mi się, że nie pasuje do Bulls, którzy potrzebują na tej pozycji first pass gracza a nie combo guarda. Darren Collison - Definicja tego, co jest potrzebne Bulls, ale również deficja przeciętności (stabilności) i braku upside. Z miejsca mógłby kreować wysokich i Lavine, dobry obrońca, grozi rzutem, nie potrzebuje piłki w ręku, perfect fit. Ricky Rubio - Heh, weźcie sobie staty Rubio i Dunna z zeszłego RS. Praktycznie nie ma różnicy. Sęk w tym, że chodzi o styl. Rubio to z jednej strony generał, który kreowałby ludzi, ale z drugiej strony dziura w ataku spowodowana brakiem rzutu. Terry Rozier - Najbardziej intrygująca a zarazem realna opcja. Jest combo guardem więc z definicji nie pasuje do Lavine. Cholernie nieefektywny, ale boje się, że Bulls mogą się na niego nabrać, niby może ma jeszcze jakiś potencjał, ale jeśli nie wypali to witamy kolenego Dunna. Derrick Rose - Heh, scorer, były informacje, że chętnie wysłucha propozycji Bulls w to lato, ale bardzo duze yellow flag jeśli chodzi o fit zarówno na parkiecie jaki i w sztni. Derrick jest shot-first i fajnie byłoby go puszczać z ławki. Jedyna opcja jaką widzę to wzięcie Darrena do grania ze starterami a Derrick z ławki jako piersza opcja w ataku, co mogłoby działać całkiem fajnie. Elfrid Payton - Pułapka. Niby jakieś przebłyski, jakieś triple-double, ale z drugiej strony znowu, brak rzutu = słaby fit Pat Beverley - Są rumory, że chętnie trafiłby do Bulls. Grozi rzutem, ale to nie jest rozgrywający. To jest jeden z najleszych obrońców na obwodzie, grający na pozycji rozgrywającego, raczej nie uczyni młodych zawodników lepszymi. Corey Joseph - To samo co wyżej, fajny combo guard, ale nie daje tego, co jest najbardziej potrzebne - kreowania innych. Obwodowi Terrence Ross - Najlepsza opcja jeśli chodzi o wypadkową potencjalnego kontraktu, upsidu i fitu Khris Middleton - Bardzo dobry fit, ale pojawia się problem: kto wchodzi z ławki i kto nie dostaje kasy bo Middleton rozbił bank Bojan Bogdanovic - Kolejna opcja z Indiany która fajnie pasuje Jeremy Lamb - Miał przebłyski, aczkolwiek oczywiscie yellow flag jeśli chodzi o etykę pracy Rodney Hood - Podobnie jak wyżej Wayne Ellington - Bardzo ciekawa i potencjalnie tania opcja. Solidne wsparcie rotacji Caldwell-Pope - Bulls byli o krok od pozyskania go w trade deadline (zamaist Portera). Podobnie jak wyżej Marcus Morris - Już są rumory, że Bulls są jednymi z zainteresowanych, ale trzeba pamiętać, że to będzie dotyczyć połowy free agents - jak co roku. Wydaje mi się, że spoko weteran, pytanie jak wpłynie na szatnie Danny Green - Jeśli Toronto się rozpadnie, a będzie chciał dostać kontrakt powyżej 10mln na rok, to można mu go zaproponować (jeśli inni FA nie wypalą). Trzeba jednak pamiętać, że to opcja raczej dla drużyn walczących o coś więcej Trevor Ariza, JJ Reddick, Wes Matthews - Podobnie jak wyżej, opcja dla drużyn walczących o coś więcej Wilson Chandler - Podobnie jak Morris, może okazać się ciekawym fitem, ale pytanie co z szatnią. Thabo Sefolosha - Wiekowy, solidny i pewnie wart minimum Keef Morris - Wydaje mi się, że jedna z ostateczności Rudy Gay - Podobnie jak wyżej Al-Faouq Aminu - Niby daje jakąś wartość, ale ma swoje ograniczenia i nie jest dobrym fitem do Bulls Julius Randle - No i ten pan jest chyba najgorszym fitem jaki można sobie wyobrazić. Nie rzuca, zabiera piłkę, miejsce i posiadania innym zawodnikom a co gorsza kompletnie nie jest graczem wygrywającym, puste kalorie. Podkoszowi Taj Gibson - To byłoby świetna informacja dla Bulls, gdyby Taj chiał wrócić na jakimś niższym kontrakcie, zobaczymy. Joakim Noah - Tak tak, miał świetną końcówkę sezonu w Memphis, w Bulls mógłby sobie grać raz na jakiś czas, bardziej chodzi o to, żeby trzymał szatnie, tylko jak by zareagowali młodzi na powrót gościa, który był tutaj gwiazdą? Brook Lopez - Jesli zarząd stwierdzi, że priorytetem jest wysoki to jest to całkiem fajna opcja. Dwyane Dedmon - Cos zablokuje, cos rzuci, wydaje mi się, że spoko opcja Ed Davis - Solidna opcja za niską cene Cousins - Jeśli okaże się, że Bulls nie będa mieli kogo podpisać, to mogą pomyśleć o DeMarcusie co jest pomysłem w stylu Roziera: ryzykujesz duzo, zyskujesz/tracisz duzo Potencjalne wymiany Lonzo Ball Mówi się, że Bulls mogą oddać #7 za niego. Powiem tak, jak dobrze by Ball nie przepracował lata. Jak bardzo by się nie starał, jak bardzo by jedo ojciec go nie promował to nie da sie być wygrywającym zawodnikiem w tej lidze z tym co on prezentuje. Dzisiaj w NBA chodzi o rzucanie zza łuku, o szybim, efektywnym zdobywaniu punktów. Kilkanaście lat temu tacy zawodnicy jak Kris Dunn, Jerami Grant czy może nawet Cam Payne spokojnie mogliby się utrzymać w lidze, dziś jak nie rzucasz a grasz na pozycji, która wymaga od Ciebie kozłowania piłki to masz problem. Jeden z największych talentów tego stulecia Ben Simmons ciągle jest poddawany wątpliwości co do jego przydatnosci w szerszej perspektywnie właśnie przez rzut. Ball nie ma warunków ani talentu Simmonsa, Lonzo to niestety definicja busta rzucającej NBA. Wymiana po niego to będzie krok wstecz, wróc kilka kroków wstecz podobnie jak: Zach Lavine Tak jak pisałem wyżej. Lavine może być jednym z lepszych graczy jeśli chodzi o stosunek cena/jakość offensywna jeśli tylko zbuduje mu się otoczenie, które nie pozwoli mu robić swoich głupich błędów i pomysły żeby pomóc Lakers w dostaniu Davisa przy pomocy Lavine są śmieszne i mam nadzieje, że to tylko głupie plotki.
  45. 8 punktów
    Parafrazując klasyka: We in here talkin’ about Dion Waiters. I mean listen, we talkin’ ’bout Dion Waiters. Not a point guard, not a playmaker, not an NBA player. We talkin’ about Dion Waiters. Not the playmaker. We talkin’ bout Waiters, man. I mean how silly is that?
  46. 8 punktów
    Tradycyjne wigilijne beGM Rybak w roli wujka Janusza, który nawet podczas rozmow o wyższości śledzia po żydowsku nad tym w śmietanie potrafi wplec temat Orlando Magic. Alonzo jak wujek Andrzej z tradycyjna odpowiedzią kończąca dyskusje i bazująca na faktach, ze ten przehypowany GM w tronie z odzysku nigdy nie przeskoczył 1 rundy, będąc jednym GMem w historii który dostał 0:4 w PO od duetu Lowry-DeRozan. Eld jak mama Brygida, straszy ze zabierze wujkom flaszkę jak rozmowa nie zejdzie z tematu polityki, ale ogólnie polewa jeszcze trochę bo reszta stołu ma dodatkowy ubaw z wujków, ba, kuzyn Maciej jeszcze rzuca w międzyczasie, ze tylko śledź w oleju jest odpowiednim śledziem, co dodatkowo nakręca Andrzeja i Janusza. Eh, dobrze ze Minnesota jest jak czerwony barszczyk z uszkami i nikt nie ma wątpliwości, kto zaczyna drugi trymestr jako lider Zachodu ze sporym upsidem. I niech ta zgodna myśl, przyświeca wszystkim podczas wigilii w tym właściwym świecie
  47. 8 punktów
    I na wszystkich filmikach z gali mistrzowskiej Wooden jako GM , bo GOAT jak to ma w zwyczaju od kwietnia już na rybach po szybkim wpierdolu w 1 rundzie
  48. 8 punktów
    Nie wiem jakie kryteria oceny przyjmowałeś, ale kompletnie się z tym rankingiem nie zgadzam. Moim zdaniem oceniając występ danego uczestnika należy wziąć pod uwagę jego pozycję wyjściową oraz to co może w debacie zyskać bądź stracić, a nie samą prezencję 1. Wydaje mi się, że największym wygranym debaty jest Kosiniak-Kamysz, który rozegrał ją bardzo dobrze taktycznie i pokazał, że zamiast naiwnie wierzyć w mityczne konserwatywne skrzydło PO, lepiej oddać swój głos na PSL, który je faktycznie reprezentuje. Niby nie powiedział niczego odkrywczego, ale ładnie zripostował marudzącego Horałę i skupił się na przekazie pozytywnym. Kamyczkiem do ogródka mogła być na pewno wspominana tu na forum wypowiedź dotycząca służby zdrowia i dość agresywna mimika twarzy, ale są pewnie tacy, którym takie bardziej emocjonalne wypowiedzi pasują. Dodatkowo udało mu się zgrabnie odciąć od bycia koalicjantem PO przez całe 8 lat 2. Bosak miał zadanie dość łatwe, bo nikt nie był zainteresowany atakowaniem Konfederacji, więc mógł skupić się na zaprezentowaniu programu swojego ugrupowania i z tego zadania wywiązał się wzorowo. Mówił spokojnie, bez większych emocji, a jedyne bardziej kontrowersyjne pytanie (o finansowaniu in vitro) szybko zbył i skupił się na rzeczy istotniejszej z punktu widzenia wyborcy. Dodatkowo pięknie przeczołgał Zandberga wyciągając jego wypowiedź o SLD i skutecznie punktował Horałę wspominając o TVP + powołując się na konkretne dane. Gdyby istniał cień szansy na to, że w przypadku Konfederacji udział w debacie przełoży się na faktyczne poparcie w niedzielę, to byłoby miejsce pierwsze, a tak umieszczam go za prezesem PSLu. 3. Tutaj pewnie zaskoczę, ale moim zdaniem trzecie miejsce przypaść powinno przedstawicielowi partii rządzącej, gdyż Horała przez całą debatę znajdował się w położeniu beznadziejnym i śmiem twierdzić, że Sasin zostałby tu brutalnie przekopany. Horała wygłupił się tekstem o TVNie, przeszkadzał swoim przeciwnikom podczas ich wypowiedzi, ale naprawdę ciężko jest się bronić w sytuacji, kiedy praktycznie każda riposta kierowana była w jego stronę, a on właśnie przed takim wyzwaniem wczoraj stanął. Merytorycznie podczas swoich 60 sekund wypadał całkiem dobrze, gdyż powoływał się na twarde dane, jednak mocno gubił się przy ripostach, które moim zdaniem powinien był kierować nie w stronę Leszczyny, tylko Kosiniaka-Kamysza (podkreślając, że PSL przez 8 lat tym krajem rządził), Bosaka (Konfederacja to dla nich spory problem) i Zandberga przy pytaniu o gospodarkę (PiS przelicytował Lewicę w postulatach socjalnych, a on w ogóle tego nie wypomniał). Ogólnie występ na 3+, choć gdyby pod koniec nie załączył mu się syndrom oblężonej twierdzy, to mógłby ugrać więcej. 4. Czwarte miejsce dla Leszczyny, bo jej występ był po prostu bezbarwny. Każdą ripostę kierowała w stronę Horały, a przecież PiSowi wyborców w ten sposób nie odbierze. Tak naprawdę celem na tę debatę powinno być dla PO pokazanie, że idą oni z bogatą ofertą programową i dla osób niezdecydowanych są najbardziej oczywistym wyborem. Oprócz tego aż prosiło się o kąsanie Zandberga, bo obecnie największe przepływ elektoratu odbywa się właśnie pomiędzy Platformą, a Lewicą. Zamiast tego dostaliśmy informację, że jak PO wróci do władzy, to przywróci dawny porządek prawny (tu powinny paść propozycje uzdrowienia systemu), że tak naprawdę to wszyscy idą osobno, ale po wyborach utworzą koalicyjny rząd i wszystko będzie pięknie. Dla mnie występ bezbarwny i debata zaliczona na ocenę dostateczną. 5. Na sam koniec zostawiłem sobie Zandberga, który moim zdaniem zaprzepaścił wielką szansę na to, żeby zaatakować Platformę i zmniejszyć dystans dzielący Lewicę od bycia drugą siłą polityczną w kraju. Zandberg kompletnie nie wykorzystał swojego największego atutu, którym była umiejętność pokazywania różnic dzielących stare, zabetonowane działaczami partie od jego ugrupowania. Tak jak w 2015 poradził sobie w debacie znakomicie, tak teraz nie zrobił nic, żeby zwiększyć stan posiadania koalicji lewicowej. Kilkukrotnie aż prosiło się, żeby zaskoczyć Leszczynę i zepchnąć ją do defensywy, ale Zandberg z uporem maniaka postanowił skupić się na partii rządzącej, co było decyzją idiotyczną, bo jeśli chodzi o gospodarkę, to na tym polu dali się PiSowi przelicytować, a światopoglądowo to zupełnie inna grupa docelowa. Jakby tego było mało, dwukrotnie dał się ośmieszyć (Horała + Bosak), samemu nie wyprowadzając w zasadzie żadnego nokautującego ciosu. Może taki właśnie był plan i Lewica dobrze czuje się w obecnym położeniu, ale ja wychodzę z założenia, że jeśli nadarza się okazja, to trzeba z niej skorzystać i grać na siebie, a nie liczyć na to, że na ostatniej prostej zadzieje się coś, co jakimś cudem pozwoli koalicji na utworzenie rządu. Ogólnie debata stała na zaskakująco wysokim poziomie i gdyby nie incydenty związane z zachowaniem Horały (atak na TVN + przerywanie), to byłaby to chyba najciekawsza debata jaką miałem okazję oglądać w telewizji. Bardzo fajne rozwiązanie z ripostami, wystarczająca ilość czasu na wyczerpującą odpowiedź i kompletny brak ingerencji prowadzących w przebieg debaty poprzez krzyczenie czy też wyłączanie mikrofonu. W porównaniu z tym co miało miejsce w ubiegłych latach - na pewno udało się zrobić duży progres
  49. 8 punktów
    Naukowego to bym musiał poszukać. Mogę wytłumaczyć jak to wygląda mniej więcej. Kolarstwo to jeden z najbardziej obciążających organizm sportów. A trzeba jasno powiedzieć, że kolarz na wysokie obroty wchodzi w listopadzie. Wysokie, czyli takie, gdzie trenuje w miarę regularnie, chociaż do szczytowej formy to jeszcze daleko. Potem koło marca-kwietnia następuje pierwszy szczyt formy i w zależności od tego jakim jesteś kolarzem to zależy jak mocny ma to być szczyt. Jeżeli celujesz w Primaverę lub w klasyki brukowe to już pod koniec stycznia, na początku lutego podkręcasz wysiłek, a w okolicach marca to ścigasz się na poważnie w T-A, P-N i potem masz jeszcze możliwe kilka startów w klasykach i Flandria. A w międzyczasie dzień po wymęczającym klasyku dajesz sobie trochę luzu, ale już kolejnego dnia robisz na rowerze 5-6 godzin na wietrze, deszczu i po bruku. Albo jak na Ardeny się szykujesz to ciśniesz po pagórkach i zasuwasz też godzinami. Już wtedy organizm jest dosyć zmęczony. Dodajmy do tego, że w tym momencie jeszcze często spada waga i poziom tkanki tłuszczowej do wręcz niebezpiecznej - 4-5%. Łatwo wtedy o odwodnienie, przeciążenie organizmu czy złapanie jakieś choroby, choćby głupiego przeziębienia. A wtedy nie ma, że choroba - jeśli kolarz jest w stanie wstać z łóżka i jeździć na rowerze to kolarz sam nie zrezygnuje ze startów. Czasem będzie brał antybiotyk i jeździł, czasem rezygnują z tego. Bo może zwykłemu człowiekowi antybiotyk nie robi takiej różnicy, ale w przypadku sportowca to często osłabia jeszcze bardziej. Więc też ostrożnie się do tego podchodzi. Potem przychodzą GT, gdzie często kolarze, którzy tam rywalizują to już zbudowali coś w rodzaju mini szczytu na Niceę czy T-A albo Katalonię w marcu, bo punkty, bo sponsorzy, bo ambicje. Potem odpuścili starty i powrócili do ostrych treningów. A jeszcze około miesiąc przed GT dochodzi zgrupowanie wysokogórskie. I jak jeździł po pagórkach, płaskim czy po prostszych górach po 5-6 godzin dziennie, tak teraz śpią na wysokości, harują na Wyspach Kanaryjskich czy w innych miejscach, gdzie też jest bardzo ciepło. Wtedy budowanie formy na takich wysokościach jest jeszcze bardziej efektywne. Ale takie zmiany wysokości nie pozostają bez wpływu na organizm. W zasadzie w okolicach po TdF to nie ma kolarza, który nie byłby zmęczony. Ba, często dosyć zmęczeni zaczynają sezon. Na drugą część sezonu to nie tyle buduje się formę, co daje się organizmowi odpoczywać i zachować jak najwięcej sił. Oczywiście wiadomo jak to robią - jeżdżąc na rowerze tysiące kilometrów. Do tego dochodzą upadki, które powodują nieraz poważniejsze kontuzje, a nawet jeśli nie, to mikrourazy i boleści towarzyszą im nieraz przy treningach. I w przypadku takiego katorżniczego treningu dochodzi już pod sam koniec sezonu także aspekt psychologiczny. Jakby to ująć - psychika idzie za przygotowaniem. Czyli jak już na zmęczeniu, kolarz czuje się coraz mocniejszy, cyferki na treningach i wyniki na wyścigach to potwierdzają, to potrafią jeszcze dokręcić śrubę i budować coś ekstra. Ale w przypadku Kwiatkowskiego doszło pewnie do kompletnej utraty przyjemności z roweru. TdF wyszedł mu bardzo marnie. Im dalej, tym gorzej. Więc najważniejszy po Tourze był odpoczynek. Głównie dla psychiki. Głowa miała odpocząć, ciało oczywiście też. Ale pewnie po tygodniu czy dwóch musiał znowu wsiąść na rower na poważnie, bo dłuższa przerwa to w trakcie sezonu nie wchodzi w grę, nawet jeśli liczysz na odzyskanie świeżości. I tutaj wszystko zależy od poziomu zmęczenia. Jeżeli nie jest bardzo wysoki ten poziom to ten tydzień, czy półtora może zdziałać cuda, ale jeśli okaże się niewystarczające to wsiadasz na rower i liczysz, że puści. Ale pewnie na treningach robił swoje i wiedział, że weryfikacja nastąpi na wyścigach. W Niemczech mogło być słabo, bo stawiam, że szykując się na MŚ dokręcił na treningach, by być mocnym we wrześniu. Teraz pojechał do Kanady i okazało się, że Kwiatek nie ma w ogóle świeżości, a co gorsza to ten problem nie wynika z powodu treningów, a po prostu dalej ze zmęczenia. Dlatego zakończenie sezonu to najlepsze wyjście. Nie wiem jak to jest do końca z zawodowcami, ale widzę po sobie, że jak w jakiś dzień nie zrobię jakiegoś wysiłku to mnie nosi. Jestem lekko obolały po siłowni czy koszu, ale dzień później znowu to. Albo rower. I tak dzień w dzień, bo organizm sam się dopomina wysiłku. Mimo jakichś tam bólów. Dlatego często dla kolarza kontuzja w trakcie sezonu jest zbawieniem. Bo jak Kwiatkowski czy Majka po GT dostają polecenie odpoczywać, to pewnie 2 dni wytrzymuje, 3 dnia go nosi, a czwartego wsiada na rower albo coś robi. Bo tak działa organizm. Sami kolarze o tym mówią. Kontuzja często niejako zmusza Cię do pełnego odcięcia się, a dodatkowo brak możliwości trenowania i ścigania buduje głód. A Kwiatkowski jeździł 3 lata bardzo dużo, wszystko na poważnie, często rywalizował o wygrane swoje albo zasuwał na kolegów. I to rzadko kiedy kolarzowi udaje się zakończyć sezon na początku października, odpuścić na kilka tygodni i zacząć trenować w ogóle bez zmęczenia. Często to zmęczenie się kumuluje i co jakiś czas widzimy po nawet najlepszych kolarzach, że ma gorszy sezon. Albo że na wyścigu docelowym dalej są w gronie faworytów czy nawet wygrywają, ale już mniej przekonująco i z większymi problemami. Kolarstwo jest pod tym względem nieubłagane i brutalne - ten sport polega na bólu. Na przeciwstawieniu się mu i zamienienie go na swój atut. I do tego potrzeba cholernie mocnej głowy. Ale nawet najlepsi czasem mają dość. Czasem nie da się oszukiwać organizmu dalej. Wtedy organizm się buntuje i to nierzadko całkowicie. Kwiatkowski miał już podobnie w 2016 roku. Potem miał 2 lata bardzo mocne i z wynikami, ten rok był niezły, ale szło coraz ciężej i gorzej. W końcu na TdF coś pękło. Poziom zmęczenie fizycznego i psychicznego stał się tak wielki, że nie dało rady już kręcić nogami tak jakby chciał. I tutaj może kolarz być przygotowanym, ale zmęczenia nie oszuka. I często się słyszy, że kolarz jest gotowy, nastawiony nawet psychicznie na walkę, ale nogi powiedziały dosyć i on nie wie, co się stało. Bo de facto nie wie. Nie mógł wiedzieć. Oczywiście - są badania krwi, które mogą wskazywać i można monitorować poziom zmęczenia i regeneracji. Ale w przypadku takiego sportu jak kolarstwo to tutaj interpretacja może być przeróżna. Może ktoś być niesamowicie zmęczonym w trakcie GT i wydaje się, że po ostatnich etapach jest pierwszy do odstrzału, ale następuje skok adrenaliny albo po prostu tak kręci, że albo strzeli albo zmęczenie puści. I tutaj zapewne umieściłbym Pogacara z tegorocznej Vuelty, który na 18.etapie wyglądał bardzo ciężko. Wydawało się, że nogi mu już w sobotę odmówią posłuszeństwa. A ten młodziak poleciał właśnie na młodzieńczej fantazji, ruszył do przodu, wykorzystał oglądanie się liderów i jak poczuł, że ma szanse na podium to nogi same go poniosły. Stawiam, że jakby dzień później puszczony kolarzy na tej samej trasie, to znowu byłby pewnie pierwszym do odpadnięcia z grona faworytów. Na pewno można znaleźć w internecie artykuły (chociaż głównie w języku angielskim), ale są one bardzo często pisane nieprzystępnym językiem, czyli stricte medycznym, nawet te napisane w języku polskim. Kiedyś przeglądałem kilka, można z nich sporo wyciągnąć, ale im bardziej człowiek się interesuje tematem, tym bardziej go te artykuły męczą ze względu na sposób napisania i często obszerność. Ale tak z innej strony to któryś z lekarzy (chyba) kolarstwa (nie wiem czy nie był to niesławny Vayer) stwierdził coś, że pełna regeneracja po GT to często trwa nawet dwukrotnie dłużej niż trwał sam wyścig - czyli może być to nawet 6 tygodni. Odpowiednio podany doping przed wyścigiem i w jego trakcie jest w stanie skrócić ten czas w znaczny sposób. Jakoś to tłumaczono nawet, że podawanie dopingu jest w tym wypadku nawet korzystne, bo wtedy organizm w o wiele krótszym czasie wraca do normy ;) Tym bardziej, że takie 3 tygodnie ścigania nawet dla rutyniarzy GT-owych to niesamowity wysiłek i już po około połowie GT już odliczają dni do końca. Niezależnie czy jedzie o swój wynik w GT czy tylko pomaga kolegom. Przejechanie jakieś etapówki tygodniowej to może być jeszcze w ramach dopuszczalnego wysiłku, gdzie z dnia na dzień można jechać. Ale są kolarze, którzy 15 dni jadą bardzo dobrze, a potem nagle dnia 16. nie mogą już na takim poziomie z rywalami walczyć. Dlatego to, że Majka w III tygodniu podkręcił jakość jazdy to zajebiście optymistyczny prognostyk. Pokazuje, że im bardziej ekstremalny wyścig w końcowej fazie, tym lepiej dla niego. Dlatego liczę też, że w przyszłym roku będzie GT, którego pierwszy tydzień będzie prosty, w drugim pojawią się pierwsze poważniejsze trudności, a dopiero pod koniec wyścigu będzie to co najtrudniejsze. W tym kiedyś dominowało Giro i taka ułożenie trasy jak w 2012 roku bardzo by go premiowało. To da odpowiedź, czy da radę walczyć o podium jeszcze kiedyś.
  50. 8 punktów
    Najlepsze podsumowanie MVP
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.